17.06.2021
Notatki na gorąco
Spotkanie było próbą poprawienia wzajemnych stosunków po klęsce, jaką przyniosła prezydentura Trumpa. W Białym Domu zorientowano się po czasie, że porozumienia między Rosja a Chinami z brakiem skutków ewidentnego przeciwdziałania UE, powoduje osamotnienie polityczne i gospodarcze Ameryki. Co więcej, ekspansja Chin na Europę i otwieranie nowego Jedwabnego Szlaku ogranicza możliwości blokady dróg morskich przez USA. Takim sposobem eksport z Kraju Środka na nasz kontynent mógł się zwiększyć wielokrotnie. Taki stan jest wbrew interesom gospodarczym i politycznym Ameryki. Z tego względu trzeba było ogłosić nowe otwarcie, co nastąpiło.
Samo spotkanie w Genewie z Putinem na zakończenie podróży Bidena było jedynie wydarzeniem protokolarnym, które niczego nie wniosło. Z obu stron padały jedynie pogróżki o wzajemnej agresji na każdym polu. Obwiniano się o wszystko, co możliwe. Indeks wzajemnych oskarżeń był słuszny z obu stron, gdyż zarówno jedna, jak i druga prowadzą politykę skrajnie imperialistyczną. Było to zatem spotkanie ogólnie rzecz biorąc o niczym. Obaj prezydenci odwołali się do konsultacji i spotkania ekspertów. Jedynym sukcesem obustronnym była zapowiedz powrotu ambasadorów do obu krajów. Trudno mówić o jakimkolwiek przełomie.
Biden zapowiedział, że agresja rosyjskich hakerów na 16 największych korporacji mających znaczenie strategiczne w USA spotka się z pełnym rewanżem. Putin z kolei podobne oskarżenia umieszczał głównie w USA jako kraju, który z takiego oręża uczynił sport narodowy. Groźby USA dotyczące rewanżu za złamanie umów były już dyskontowane praktycznie w Syrii, gdzie wbrew porozumieniu strzelano do żołnierzy USA, co spotykało się z nalotem sil zbrojnych i zabiciem 200 rosyjskich najemników walczących po stronie Sadata.
Biden wspominał także o poszanowaniu praw człowieka jako integralnie zintegrowanych z amerykańskim DNA. Nie jest to prawda w każdym przypadku, o czym świadczą niedawne wydarzenia na Kapitolu i morderstwa policji dokonane na Afroamerykanach. W Rosji zaś prawa człowieka istnieją tylko na papierze. Nie są przestrzegane. Są jedynie martwym zapisem.
Samo spotkanie w Genewie miało charakter wyreżyserowany i teatralny. Tym razem Putin wyjątkowo się nie spóźnił, ale sprawiał wrażenie, że jest znacznie bardziej u siebie niż Biden. Siedząc rozparty w fotelu z szeroko rozłożonymi nogami, mógł bez przeszkód między kolanami zmieścić karton piwa. Przyjęta przez niego (celowo?) niedbała pozycja dowodzi lekceważenia rozmówcy. Podawał też swojemu interlokutorowi rękę z góry, mimo że jest znacznie niższy. Odnosiłem wrażenie – analizując jako neurolog mowę ciała – że jest w znacznie lepszej kondycji psychicznej, politycznej i zdrowotnej niż można się było spodziewać. Zasadnicza kwestia przyszłości Ukrainy została w rozmowach w całości pominięta. Zdaniem Kremla ten obszar zależy wyłącznie od decyzji Rosji.
Zasadniczo na spotkaniu mowa była jedynie o interesach, a nie o wartościach. Na ich temat wymieniono jedynie kilka słów, które nie miały większego znaczenia. Nie było w nich głębszych treści. Sformułowania Bidena o poszanowaniu i integralności granic, czy ochronie życia Nawalnego nie niosą zapowiedzi dokonania żadnych czynów: przecież z tych powodów USA nie wywołają wojny światowej nawet jak Rosja zajmie Białoruś i dalszą część Ukrainy.
Odnoszę wrażenie, że Biden jest niezbyt dokładnie zorientowany, na czym polega imperializm rosyjski. Są zaś w nim dwa obszary. Pierwszy to nieustanne grożenie możliwością konfliktu zbrojnego z sąsiadami. Drugi to ekspansja ekonomiczna paliwami i gazem. Środki ze sprzedaży obu zasilają budżety siłowe. Z tych względów realizacja rurociągu Nord Stream jest dla Rosji równie ważna, jak dla Europy Fundusz Odbudowy. Wiedział o takiej konstelacji dokładnie prezydent Reagan i jego polityka w tej sprawie była skuteczna. A tymczasem obecnie Rosja, mając PKB podobne do Włoch – jako permanentny agresor decyduje o losach świata. Taki paradoks.
Czytaj także:
Josep Borrell: Relacje z Rosją będą coraz trudniejsze
Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell zaprezentował w środę 14-stronicowy raport przygotowany przez Komisję Europejską na temat stosunków UE z Rosją. Dokument ma stanowić podstawę dla dyskusji dla szefów państw Wspólnoty na zaplanowanym na przyszły tydzień unijnym szczycie w Brukseli. Chociaż – jak twierdzą unijni dyplomaci – Unii może być trudno o wypracowanie jednomyślnego stanowiska w tej sprawie.



No proszę, a ja głupi myślałem, że Trump był agentem Putina, a teraz okazuje się, że łajdak stosuneczki popsuł i w ogóle zniszczył wszystko co pani Cliknton załatwiła jadąc do Moskwy z zabawkami na tête-à-tête
z Ławrowem. Dobrze, że Biden zdołał to wszystko jakoś naprawić. Można odetchnąć i powiedzieć dzieki Bogu, wrociliśmy do normalności, będziem razem działać dla lepszej przyszłości.