13.07.2021

Nie ukrywam, że z satysfakcją odnotowałem poniższe wyniki. Podaję je za dziennikiem Rzeczpospolita z 12 lipca 2021 (podaje datę dla historii, bo to dla mnie moment historyczny, a nie tylko psychologiczny).
W badaniu przeprowadzonym w czerwcu 30 proc. respondentów deklarowało poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości. W lipcu wynik koalicji PiS, Solidarna Polska i Porozumienie uzyskała o 1 pkt proc. niższy wynik – 29 proc. Na drugim miejscu jest Koalicja Obywatelska, na którą zagłosować chciałoby 24 proc. ankietowanych. W ciągu miesiąca wynik KO poprawił się o 5 pkt proc. Najwięcej traci Polska 2050. Partię Szymona Hołowni wskazało 15 proc. ankietowanych, o 6 pkt proc. mniej niż w czerwcu. O 1 pkt proc. spadło poparcie dla Konfederacji. W lipcu partia uzyskała 7 proc. głosów. Taki sam wynik zdobyła Lewica (wzrost o 1 pkt proc.). Poniżej progu, podobnie jak w poprzednim badaniu, jest Koalicja Polska — Polskie Stronnictwo Ludowe 3 pkt proc (spadek o 1 pkt proc.). 1 proc. ankietowanych wskazało Kukiz’15 (bez zmian). 13 proc. respondentów nie potrafiło lub odmówiło udzielenia odpowiedzi.
Badania przeprowadzono w dniach 9-11 lipca na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 osób powyżej 18. roku życia.
Co z nich wynika – to pewnie za wcześnie by spekulować, ale arytmetyka budzi nadzieję, że dominacja PiS-u się powoli kończy. Teraz wszystko w ręku opozycji. Czy zmądrzeje, czy się zjednoczy? To na razie pytania otwarte. Na pewno nie wyszło na zdrowie lewicy umizgiwanie się do PiS, wprost przeciwnie – straciła na wiarygodności; przynajmniej w oczach takich wyborców jak ja.
To, że ugrupowanie Hołowni traci – to zdaje się go nie martwi, wręcz zdeklarował, że go cieszy, że traci i że zyskuje na tym PO. Może to zapowiedź pragmatycznej koalicji? 24% plus 15% to 39%, a więc 10% więcej niż PiS, którego przystawki są bez znaczenia, nawet jeśli jedna z nich szkodzi najbardziej Polsce, choć ma w swej nazwie Polskę właśnie.
No cóż – powiało optymizmem, nawet jeśli to tylko chwilowy efekt Tuska. Oby trwał i się wzmacniał.


Podzielam powiew optymizmu odnotowanego przez Pana Profesora. Co prawda warto pamiętać, że to dopiero pierwszy taki sondaż, ale zawsze. Na to czy jest to wybryk wakacyjny czy szersza tendencja będziemy musieli poczekać kilka miesięcy, aby wychwycić trend z różnych sondaży.
*
Z rzeczy pozytywnych warto zauważyć, że w społeczeństwie stopniowo narasta zmęczenie pisem i zniechęcenie do niego. Wielu ludzi dosyć ma chamstwa, wstecznicta, prymitywizmu, panoszącego się nepotyzmu, wszechobowiązujących kłamstw i głupoty najwyższych władz a także pomniejszych działaczy. Tzw. nowy ład nazywany teraz polskim zamiast nadziei dla pisowców rozbudził wiele obaw i antagonizmów ludzi, którzy za ten nowy populizm mieliby zapłacić. Elektorat pisowski też powoli przegląda na oczy, że za mannę z nieba sam będzie musiał ponosić ciężary, co już nie jest akceptowalne. Moment na odwrócenie trendów politycznych jest dobry i wypracowany przez wszystkie strony sceny politycznej. A końca pandemii wcale tak łatwo zobaczyć się nie da… m.in. przez ośmielonych przez pis antyszczepionkowców, niestety!.
Do pozytywów zaliczyłbym też powolne budzenie sie UE, teraz griluje Orbana, to samo powinna zrobić z Kaczyńskim. Pewnie w wtorek się przekonamy czy naszemu notorycznemu kłamcy uda sie zagrać kartą konstytucyjną by dalej demolować sądownictwo. No i USA też zdaje się tracić cerpliwość, najpierw LexTVN, teraz głupie przeczołgiwanie Brzezinskiego, to też dla PiS-u nie może się dobrze skończyć, by wystarczy wstrzymać wizy i już rodacy zaczną kręcić nosem na zbawców narodu.
Moim zdaniem PiS zaczął dokręcać śrubę w złym momencie. Najpierw decyzja TK z 22 października i protesty na ogromną skalę, potem Trump przegrał wybory, stracili sojusznika. Teraz zaczęli aferę z Izraelem (może testowali nowy rząd), zaczęli się czepiać TVN i rozpoczęli kampanię dążącą do wyprowadzenia Polski z UE. Do tego doszedł powrót Tuska – opozycja wreszcie ma przywódcę, który potrafi uderzyć tam, gdzie zaboli. Bardziej obawiam się, że PiS przyjmie taktykę spalonej ziemi i poczyni ciężkie do naprawienia szkody.
Niech Pan się nie łudzi, że opozycja się zjednoczy. Natomiast lewica chyba rzeczywiście strzeliła sobie w stopę. Spadek poparcia o 1 % to ciągle mało, żeby ta homofobiczna i ksenofobiczna władza poszła z torbami. Niemniej widać powolne zużywanie się pisowskiej narracji, ludzie zaczynają dostrzegać, że Kaczyński nie potrafi niczego poza napuszczaniem jednych na drugich i rozdawaniem nie swoich pieniędzy. Spektakularna klapa tych wszystkich dętych projektów z początków ich rządów (mieszkania, promy, elektromobilność, megalotnisko…) jest aż nad wyraz widoczna.
Dodałbym jeszcze szaleństwo z przekopywaniem Mierzei i ostatni durny pomysł zniszczenia Ogrodu Saskiego przez odbudowę Pałacu Saskiego