09.08.2021

Gdy polski hierarcha został oskarżony o molestowanie kleryków – murem stanęli za nim bliscy współpracownicy z ówczesnym biskupem pomocniczym Markiem Jędraszewskim na czele. Poza tym w Poznaniu powstała specjalna grupa wsparcia na czele z miejscowymi autorytetami naukowymi, które w zaparte broniły abpa Juliusza Paetza mimo zeznań świadków i zdecydowanych wystąpień ówczesnego rektora seminarium Tomasza Węcławskiego.
Polski sąd nie kiwnął nawet palcem uznając dramat molestowanych kleryków za wewnętrzną sprawę kościelnych instytucji. Listy słane do Watykanu pozostały bez echa, a tzw. komisja papieska po przesłuchaniu świadków i sporządzeniu raportu nic z nim nie zrobiła. Owszem Paetz został odsunięty od władzy, ale do końca nie wiadomo było, dlaczego tak się stało. Są tacy, którzy do dzisiaj są przekonani o niewinności Paetza.
Bardzo podobna historia zdarzyła się w Argentynie. Oskarżony o molestowanie kleryków został biskup z diecezji Oran Gustavo Zanchetta, nominowany przez papieża Franciszka w lipcu 2013. To była jedna z pierwszych biskupich nominacji argentyńskiego papieża. Gdy dwa lata później, w wieku 53 lat został oskarżony o „niewłaściwe zachowanie wobec kleryków” podał się do dymisji z „powodów zdrowotnych” a papież zaproponował mu pracę w Watykanie w specjalnie stworzonej dla niego funkcji Administratora Dziedzictwa Stolicy Apostolskiej, którą objął w 2017 roku.
Gdy pojawiły się oskarżenia sądowe pod adresem Zanchettiego, Watykan ogłosił, że nie miał o nich zielonego pojęcia, gdy zatrudnił go na wspomnianym stanowisku. Gdy w 2015 roku jeden z sekretarzy zawiadomił władze kościelne, że na komórce Zanchettiego pojawiły się zdjęcia o treści seksualnej, właściciel twierdził, że to hakerskie włamanie.
Papież w 2019 roku bronił Zanchettiego twierdząc, że dąży do wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Jednocześnie zapewnił, że uzna wyrok sądu.
Byłego ordynariusza z Oran oskarżyło dwóch mężczyzn określanych inicjałami G.G.G.L. i C.M. Zanchetta zaprzeczył wszelkim oskarżeniom. Oczekuje na rozprawę, która odbędzie się w październiku tego roku. W czasie rozprawy świadectwa ma złożyć przynajmniej 39 świadków.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że między Polską a Argentyną istnieje prawdziwa przepaść. Przynajmniej jeśli chodzi o działanie sądów. W Polsce ofiary biskupiego molestowania nie tylko nie mogą spodziewać się sprawiedliwości, ale nie mają nawet możliwości złożenia zeznań przez sądem gwarantującym bezstronne rozpoznanie sprawy. Równie bulwersująca w polskim kontekście jest mentalność społeczna i zachowania katolików, którzy ciągle traktują biskupów jako wyjętych spod prawa, albo inaczej jako stojących ponad prawem.
Pozostaje otwarte pytanie: czy casus Paetza jest jedyny? Głośno było o oskarżeniach pod adresem bpa opolskiego, jednak prokuratura jak dotąd nie podjęła żadnych kroków, by zweryfikować ich zasadność.


Z tego, co Pan napisał, wynika przepaść nie pomiędzy Kościołem a Kościołem, tylko pomiędzy państwem a państwem. Jeśli idzie o Kościoły, to ich zachowanie wygląda dość podobnie z tego, co Pan napisał. Jednak różnią się wymiary sprawiedliwości.
Ma Pan rację w dużym stopniu, w małym stopniu ja też mam rację zwłaszcza gdy porównać zachowania papieża polskiego z papieżem argentyńskim. Ale też porównanie biskupów wskazują na znaczne różnice.