31.08.2021
1, A mnie jest szkoda lata
I letnich złotych wspomnień,
Niech mówią „głupi” o mnie,
A mnie jest żal
Za oknem szaro, smutno,
A jeszcze przed miesiącem
Wesoło, zieleń, słońce
Naprawdę żal.
To tak jak gdyby
Ktoś najdroższy nagle odszedł
I zabrał radość, uśmiech,
A zostawił łzy.
Z CYKLU: WIELKA POLITYKA
2. Jak P.T. Czytelnicy wiedzą z pierwszego obiegu, niespodziewanie, po 10 latach wzajemnego bojkotu, przewodniczący Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas spotkał się w Ramalli z ministrem Spraw Zagranicznych Izraela Benny’m Gantzem „aby omówić politykę bezpieczeństwa, kwestie cywilne i gospodarcze”.
Wzajemnych kontaktów było co kot napłakał. Abbas spotkał się z byłym premierem Benjaminem Netanyahu tylko dwa razy, raz w Waszyngtonie w 2010 roku i raz w kuluarach Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 2009 roku. Od czasu do czasu rozmawiali przez telefon, a ostatnia taka rozmowa miała miejsce w 2017 roku. Pośrednie rozmowy między Izraelem a Autonomią Palestyńską przez ówczesnego sekretarza stanu Johna Kerry’ego załamały się w 2014 roku i nie zostały wznowione.
Abbas przyjechał do Jerozolimy (parę kilometrów zaledwie!) na pogrzeb byłego prezydenta Szimona Peresa we wrześniu 2016 r. i wtedy zamienił kilka zdań zarówno z prezydentem Reuvenem Rivlinem, jak i z Netanyahu.
Sam Peres spotkał się z Abbasem w Watykanie w 2014 roku na czuwaniu w intencji pokoju z papieżem Franciszkiem.
Nie sposób nie powiązać spotkania Gantza z Abbasem z piątkowymi rozumowani premiera Izraela Naftalego Bennetta z prezydentem USA Joe Bidenem.
Bennett żarliwie zapewniał, że nie będzie prowadził żadnych negocjacji z Abbasem; jak pisał D.O. – powiedział to nawet podczas spotkania z sekretarzem stanu Antonym Blinkenem. A teraz, jak donoszą media izraelskie, źródło zbliżone do Bennetta stwierdziło, że premier wyraził zgodę na spotkanie Gantza z Abbasem, zastrzegając zabawnie, że „spotkanie nie oznacza rozpoczęcia procesu dyplomatycznego”. No, no… Biden ma przekonujące argumenty!
„Bennett popiera posunięcia mające na celu poprawę jakości życia i stabilizację Autonomii Palestyńskiej, bo uważa, że może być to korzystne dla bezpieczeństwa Izraela” – pisze Jerusalem Post.
3. Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, przyjęty zostanie w Białym Domu przez Joe Bidena w najbliższą środę, z dwudniowym opóźnieniem, spowodowanym sytuacją w Afganistanie.
4. Za kilka dni Alaksandr Łukaszenka pojedzie do Moskwy. D.O. myśli, że albo błagać o kolejny zastrzyk gotówki, albo, żeby podpisać upokarzające papiery, które definitywnie pozbawią Białoruś jakichkolwiek pozorów suwerenności. Albo po jedno i po drugie.
D.O. lubi Podlasie i jedzie samochodem nad Bug w okolice Janowa niecałe dwie godziny, przestrzegając przepisów kodeksu drogowego.
Rosyjskie Migi-29, właśnie rozlokowane kilka kilometrów od Janowa Podlaskiego, osiągają prędkość przekraczającą 2 Machy. One są w stanie przebyć tę samą drogę, co D.O., tylko w odwrotnym kierunku w circa 3,5 minuty.
Czujecie się bezpieczni, P.T. Czytelnicy?
5. Wybory do rosyjskiej Dumy odbędą się w ciągu trzech dni od 17 do 19 września i – jak wynika z sondaży, „Jedna Rosja” jeszcze nigdy nie miała tak niskich notowań: zamierza na nią głosować tylko 26% Rosjan. W 2016 roku dostała 54,2% głosów i 343 mandatów.
Powodów do radości przeciwnicy jedynie słusznego Putina mają niewiele, bo na drugim miejscu snuje się partia komunistyczna z 12 procentami preferencji, a trzeci liberalni demokraci nie dochodzą do dziesięciu.
Jak D.O. donosił, Putin kombinuje, jak koń pod górkę na Morskie Oko. Zaoferował łapówkę wyborczą emerytom i przedstawicielom resortów siłowych. Rozciągnął wybory z 1 do 3 dni, żeby trudniej było obserwatorom liczyć, ile głosów rzeczywiście oddano na „Jedną Rosję”, ogłosił „zagranicznym agentem” organizację pozarządową „Gołos”, która pomogła ujawnić oszustwa w 2011 roku i we wcześniejszych wyborach, a przede wszystkim zabronił przedstawicielom społeczeństwa obywatelskiego umieszczania kamer w lokalach wyborczych. Podczas poprzednich wyborów, te kamery udokumentowały masowe oszustwa wyborcze na korzyść Putina, w tym roku nie udokumentują.
D.O. gotów się założyć o każde pieniądze, że niespodzianki wyborczej nie będzie.

Guardian (https://www.theguardian.com/…/ruling-united-russia…) cytuje komentatora politycznego opozycji Fiodora Kraszennikowa, pod którego słowami D.O. chętnie się podpisuje, nie tylko w odniesieniu do Putina, ale również w stosunku do pomniejszych, jeszcze bardziej groteskowych aspirantów-dyktatorków: „Cienko zawoalowane przekupstwo wyborców, wszelkiego rodzaju manipulacje, mobilizowanie zasobów administracji i prześladowanie krytyków reżimu – to taktyka wyborcza Putina i jego partii w 2021 roku. Wszystko, co Władimir Putin może zaoferować wyborcom, to strach, przymus i trochę pieniędzy”.
Z CYKLU: OGIEN PIEKIELNY
6. Armia amerykańska ma nowy rodzaj rakiety hellfire. Prawdopodobnie użyła go również w Kabulu, by zapobiec kolejnemu atakowi na lotnisko. Kod tej wersji to R9X i ma tę specyfikę, że nie wybucha, lecz niszczy i zabija sześcioma ostrzami. Wymyślona, by uniknąć „collateral damage” – „strat ubocznych”, czyli do zabijania wyłącznie „badies”, a nie niewinnych ludzi, którzy mieli pecha i znaleźli się w pobliżu.
Teoretycznie.
Bo w praktyce, jak wynika z niekompletnych i dość chaotycznych, co zrozumiałe, relacji z Kabulu, R9X zabił 10-osobową rodzinę, w tym czworo dzieci. Nie mającą nic wspólnego z planowanym zamachem. Obok R9X dron „Żniwiarz” wystrzelił również prawdopodobnie „tradycyjnego” hellfire’a. Nie wiadomo, który trafił w eksterminowaną rodzinę.
Istnienie R9X utrzymywane było w najściślejszej tajemnicy. Ostatnio wiemy jednak nieco więcej o tej nowej broni. Pisał o niej między innymi Wall Street Journal (https://www.wsj.com/…/secret-u-s-missile-aims-to-kill…), ale D.O. poleca P.T. Czytelnikom tekst i – zwłaszcza – FILM poglądowy, opublikowany przez słynną już i zasłużoną grupę dziennikarzy śledczych „Bellingcat”: https://www.bellingcat.com/…/the-telltale-traces-of…/. Nikt nie przedstawił tego doskonalej, nawet wyspecjalizowane czasopisma wojskowe (które przeważnie nie włączają skrupułów moralnych w swoje opracowania, a Bellingcat owszem).
W specjalistycznych mediach można przeczytać, że do naprowadzania hellfire’ów CIA i wojsko wykorzystują telefony komórkowe celów. 132 Skrzydło Gwardii Narodowej Iowa zakupiło program o nazwie Locate X, który umożliwia zlokalizowanie telefonu za pomocą aplikacji na dowolnym smartfonie. A potem wystarczy wprowadzić te dane do hellfire’a i nacisnąć guziczek.

No fajnie. Nigdy nie wiesz, co i kiedy cię zabije. Dobrze jest mieć Amerykanów po swojej stronie, ale niezbyt dobrze mieć przeciw sobie Rosjan, którzy z pewnością specjalistyczne magazyny wojskowe czytają i pewnie już mają podobne zabawki.
7. Nawet pierwszy obieg odnotował atak Hutich na największą bazę wojskową w Jemenie, w której znajdują się siły dowodzone przez Arabię Saudyjską. Najnowsze dane, dotyczące ofiar podaje za Xinhua Business Standard (https://www.business-standard.com/…/death-toll-from…): „ponad 40 żołnierzy, w tym wyższych oficerów, z prorządowych Brygad Gigantów zostało zabitych, a prawie 70 innych zostało rannych w wyniku skoordynowanego ataku Huti w Lahj”. D.O. by wolał, żeby BS poprawnie napisał angielską nazwę prowincji „Lahij” lub „Laḥej”, bo wymaganie, by pisał po polsku „Lahidż” byłoby przesadą.
Atak został przeprowadzony przy użyciu uzbrojonych dronów i pocisków balistycznych, które Huti otrzymują od Iranu.
8. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała (https://www.iaea.org/sites/default/files/gc/gc65-22.pdf), że północnokoreański reaktor w Yongbyon, produkujący pluton, służący za zapalnik bomb atomowych, rozpoczął zrzut wody chłodzącej, co oznacza, że reaktor jest znów aktywny. Ostatni raz uruchomiony był w grudniu 2018 r..

MAEA, w rocznym raporcie na temat programu nuklearnego Pjongjangu, określiła te sygnały, jako „głęboko niepokojące”.
Podobno Kim Dzong Un zaoferował rozbiórkę kompleksu Yongbyon w zamian za zniesienie sankcji podczas rozmów z Donaldem Trumpem w Hanoi w 2019 roku. Uczestnik tamtych rozmów John Bolton napisał w swoim pamiętniku, że Trump nalegał, aby umowa obejmowała pociski balistyczne i inne obiekty nuklearne, ale Kim odmówił.
Administracja Bidena podjęła kilka prób kontaktowania się z Koreą Północną za pośrednictwem poczty elektronicznej, Korea Północna potwierdziła otrzymanie e-maili, ale merytorycznie nigdy nie odpowiedziała.
Z CYKLU: A MOŻE ZOSTANĘ EKO-TERRORYSTĄ?
9. Jezioro Chilwa w Malawi kurczy się zatrważająco (https://www.theguardian.com/…/everything-is-changing…)
Kiedy misjonarz i odkrywca David Livingstone dotarł do jeziora w 1859 r., poinformował, że ma ono długość od 60 do 80 mil, czyli mniej więcej dwa razy więcej niż obecnie. W 2018 roku jezioro skurczyło się o około 60%. To może się powtórzyć w tym roku, ponieważ w tym sezonie do akwenu jeziora Chilwa spadło mniej niż 1000 mm deszczu. Jezioro wymaga co roku ponad metra deszczu w całym basenie, aby utrzymać poziom wody.

Zdaniem ekspertów brak opadów jest wynikiem działalności człowieka, zwłaszcza wylesiania, które odgrywa tak kluczową rolę w degradacji środowiska.

10. Wysycha Eufrat, zbliża się katastrofa humanitarna (https://www.i24news.tv/en/news/middle-east/1630304700-drout). Szczególnie dotknięta nią będzie wyniszczona 10-letnią wojną Syria jedynie słusznego Baszara al-Assada.
Gwałtowny spadek poziomu wody nie tylko zniszczy rolnictwo w syryjskim spichlerzu, ale staną też trzy hydroelektrownie, odcinając dostęp do energii elektrycznej 5 milionom Syryjczyków w środku pandemii koronawirusa i kryzysu gospodarczego. Od stycznia poziom wody w zbiornikach przed zaporami spadł o 4,6 metra i brakuje mu zaledwie kilkudziesięciu centymetrów do „martwego poziomu”, kiedy turbiny będą musiały stanąć. W północno-wschodniej Syrii produkcja energii spadła już o 70 procent od zeszłego roku, powiedział szef urzędu energetycznego. Dwie trzecie wszystkich pompowni wody pitnej wzdłuż rzeki pracuje sporadycznie lub przestało działać.
Rzeka, której perska nazwa „Ufrattu” oznacza „dobro”, była wraz z Tygrysem kolebką najważniejszych cywilizacji rodzaju ludzkiego. W Biblii, pod nazwą „Perat” wypływa z Edenu.
Z CYKLU: WIADOMOŚCI NAPRAWDĘ WAŻNE
11. Izraelscy naukowcy odkryli, jak odwrócić starzenie się komórek (https://www.jpost.com/…/israeli-scientists-discover-how…).
Zespół naukowców z Technion-Israel Institute of Technology starał się zrozumieć, dlaczego starsi ludzie są bardziej podatni na ciężkie przypadki covidu i dlaczego w tej populacji szczepionki są mniej skuteczne i szybciej zanikają ich efekty. I odkryli mechanizm, zdolny przywrócić zdolność produkcji przez szpik kostny komórek B, znanych również jako limfocyty B, które odgrywają kluczową rolę w ochronie ludzi przed wirusami i innymi chorobami.
Opisanie całości tego mechanizmu byłoby zbyt długie i skomplikowane dla laika, więc odsyłam do naukowego czasopisma Amerykańskiego Stowarzyszenia Hematologów „Blood”, na którego łamach wszystko to zostało dokładnie i szczegółowo opisane: https://ashpublications.org/…/Peripheral-B-cells…
Najogólniej, upraszczając: komórki B mają coś w rodzaju „pamięci”, która umożliwia niszczenie patogenów. Z wiekiem ich liczba robi się tak duża, że nie ma miejsca na nowe komórki B, zdolne reagować na nowe zagrożenia, w rodzaju koronawirusa sars-covi-2. W oczekiwaniu na długoterminowe rozwiązanie deficytu produkcji limfocytów B kierujący projektem prof. Doron Melamed radzi szczepić ludzi starszych przeciwko covidowi co trzy-cztery miesiące, mieszając szczepionki.
12. Ciekawe refleksje na temat przyszłości papieża i Kościoła snuje la Repubblica. Refleksje wynikają z dwóch przesłanek: nasilających się głosów o możliwej rezygnacji papieża Franciszka z tronu piotrowego i sondaż na temat akceptacji działania papieża i Kościoła.
W pierwszej kwestii autor Ilvo Diamanti, odrzuca możliwość dymisji Franciszka, który wie, choć jego zdrowie i siły (w lipcu operacja jelita grubego, a w grudniu skończy 85 lat, a B16 miał 86, kiedy zrezygnował) pozwalają mu na mniej niż kiedyś, że trzech papieży jednocześnie w Watykanie osłabiłoby nieznośnie postać następcy piotrowego. A przecież papież powinien być jedyny, jak jedyny był ten, któremu Syn Boży powiedział „Tu est Petrus et super hanc petram aedificabo ecclesiam meam, et portae inferi non praevalebunt adversus eam. Et tibi dabo claves Regni coelorum” (Ty jesteś kamień/skała [po łacinie „petrus” – Piotr] i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego) (Mt, 16, 18–19).
W drugiej kwestii Diamanti odnotowuje z radością silny wzrost popularności Franciszka.
O ile Kościół utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie z 42% akceptacji, o tyle Franciszek ma go aż 75%, dziesięć punktów procentowych więcej niż dwa lata temu, w samym środku afer finansowych, wstrząsających Watykanem (krótko przed dymisją działania B16 popierało jedynie 47% wiernych).
Franciszka akceptuje aż 92% praktykujących chrześcijan i 52% niepraktykujących.
D.O. zadaje sobie pytanie, w której części mieści się większość polskich biskupów?
Z CYKLU: THANATOS, TA DZIWKA
13. Wielką przykrość sprawiła mi wiadomość o śmierci Eda Asanera. Polscy widzowie prawie go nie znają, a jeśli, to z epizodów. A to dlatego, że z zupełnie niezrozumiałych powodów w Polsce nie wyświetlano serialu „Mary Tyler Moore”, który, nadawany w latach 70. był niezwykle ważny dla paru pokoleń Amerykanów i Europejczyków, ponieważ jako pierwszy w nieco komicznej, a nieco rozczulającej formie, opowiadał o życiu samotnej kobiety, która była tak odmienna od amerykańskiego ideału matki i żony: samodzielna, mimo wielu rozterek stawiająca na swoim, dokonująca trudnych wyborów zawodowych i osobistych, pamiętająca o tym, co ważne.
D.O. nie chciał być dziennikarzem. Zadecydował za niego los i …Mary Tyler Moore, bo akcja rozgrywała się w redakcji, do której, wraz z wiadomościami, dopływała ich wartość moralna. Redakcji, która wiedziała, co złe, a co dobre, że o to dobre warto walczyć i rozpowszechniać, bo od tego, jak wiele istot ludzkich, stojąc przed wyborem, odrzuci złe, zależy przyszłość, a może nawet samo istnienie rodzaju ludzkiego i całej planety…
A Ed Asner był współprotagonistą Mary Tyler Moore: grał Lou Granta, jej szefa, naczelnego redaktora niewielkiej, lokalnej stacji telewizyjnej. Trochę gburowatego, zrzędzącego, szorstkiego i zgryźliwego, z niezawiązanym krawatem i butelką whisky w pogotowiu, ale, kiedy trzeba odważnego i głęboko ludzkiego. Fantastycznie napisana postać i fantastycznie zagrana przez Eda Asnera. Widzowie czekali na każde jego pojawienie się na ekranie, na każdą kolejną kwestię. Był ukochany. I dlatego na bazie jego postaci powstał kolejny serial „Lou Grant” właśnie. Asner zdobył w sumie siedem nagród Emmy. Syn Żyda z Rosji i żydowskiej matki spod Wilna lub Grodna, nie wstydził się głosić swoich liberalnych poglądów politycznych.

D.O. nigdy nie trafił w swojej karierze dziennikarskiej na Lou Granta. I pewnie dlatego skłania się do podzielania poglądu swojej Przyjaciółki, że „wszyscy bossowie to dupki”.
D.O. nie rozumie także, dlaczego tłukące szmal telewizyjki nadają po raz trzydziesty „Przyjaciół”, po raz czterdziesty idiotyczne „Jak poznałem waszą matkę”, i po raz pięćdziesiąty beznadziejnie głupią „Teorię wielkiego podrywu”, a ani razu nie nadały Mary Tyler Moore.
Może sądzą, że Polacy jeszcze nie dorośli do serialu, pokazującego kobietę, która nie rozwinęła wszystkich swoich cech niewieścich?
Nb. Ed Asner, a z nim cała epoka, zmarł dokładnie 3 lata po Neilu Simonie, autorze najwspanialszych komedii teatralnych i filmowych XX wieku.
Jacek Pałasiński



