Jacek Pałasiński: Drugi obieg (65)

18.09.2021

Wydanie sobotnie

1. Na początek trochę polityki. Wg. sondaży, prawie tak jedynie słuszny, jak prezes prezydent Brazylii Jair Bolsonaro byłby mocno złojony przez b. prezydenta Ignacio Lula da Silvę (D.O. robił z nim kiedyś wywiad), gdyby głosowanie odbyło się w tych dniach.

Ponadto, jak wynika z sondażu gazety „Folha de Sao Paulo” (https://www1.folha.uol.com.br/…/datafolha-avaliacao-de…), Bolsonaro cieszy się dezaprobatą 53% wyborców i aprobatą 22%. (L.K tuż przed śmiercią miał podobne rezultaty; D.O. nie zaprzątał sobie głowy, jakąż to dezaprobatą cieszy się prezes).

Na dodatek, jak donosi brazylijski gigant medialny O Globo (https://oglobo.globo.com/…/deputados-democratas-tentam…), demokratyczni deputowani w USA próbują unieważnić status pozanatowskiego sojusznika, przyznany Brazylii przez Trumpa. Inna ich inicjatywa ma na celu zablokowanie funduszy dla brazylijskich sił bezpieczeństwa na relokację rdzennych społeczności.

2. W Argentynie pełny kryzys (https://www.clarin.com/…/crisis-gobierno-pasa-casa…).

Prezydent Alberto Fernández odwołuje wyjazdy zagraniczne, by uniemożliwić b. prezydent, obecnej wiceprezydent i swej politycznej sponsorce Cristinie Kirchner, przejęcie władzy podczas jego nieobecności. Rządząca koalicja poniosła porażkę w prawyborach parlamentarnych. Cristina Kirchner przypisała zły wynik polityce gospodarczej rządu. Naciska na Fernándeza, by zreformował gabinet i zwiększył wydatki, mimo potwornego zadłużenia kraju i utraty wartości przez peso. Fernández postanowił iść na wojnę z kobietą, która wyniosła go na szczyty władzy. Oskarża ją o postawienie go „w szachu”. „To nie ja stawiam prezydenta w szachu, ale wynik wyborów” – odpowiedziała Cristina Kirchner, która po raz kolejny dowodzi, że to ona sprawuje władzę w kraju o powierzchni 2,7 mln km kw. i 45-milionowej ludności.

Cristina Kirchner nakazała dymisję kilku ministrów, sekretarzy i prezesów organów publicznych. W rezultacie zrezygnowało 11 czołowych postaci rządowych, co spowodowało próżnię władzy.

Sytuacja jest dramatyczna. Kto chce śledzić ją z bliska i zna hiszpański, niech kliknie powyższy link. Kto nie zna, niech też kliknie i uruchomi tłumacza. Lepiej na angielski; polski sprawia algorytmom co najmniej tyle kłopotów, co prezesowi.

3. Komisja Europejska wzywa prawie tak jedynie słuszną jak pis Kubę do poszanowania praw człowieka i uwolnienia więźniów (https://www.elnuevoherald.com/…/article254284183.html) Apel tej treści wygłosiła w Parlamencie Europejskim komisarz ds. spraw wewnętrznych UE Ylva Johansson. „Wzywamy władze do poszanowania praw człowieka i powszechnych wolności, uwolnienia arbitralnie przetrzymywanych więźniów i do zaangażowania się w otwarty dialog na temat żądań ludności” – powiedziała. – Unia Europejska jest gotowa do wspierania wszelkich wysiłków na rzecz poprawy warunków życia Kubańczyków”.

4. D.O. nigdy nie pałał miłością do wielkich amerykańskich koncernów. Kilka dni temu donosił o naciskach Roskomnadzoru na amerykańskie koncerny informatyczne, by zablokowały dostęp do mobilnej aplikacji Aleksieja Nawalnego „Inteligentne wybory”. Aplikacja wskazuje, gdzie na kogo należy głosować, aby zaszkodzić prawie tak słusznej jak pis Jednej Rosji.

Współpracownicy Nawalnego nie ukrywają goryczy, że Google i Apple uległy naciskom politruków z Roskomnadzoru i dostęp dla aplikacji zablokowały.

„Usunięcie aplikacji Nawalnego z platform to haniebny akt cenzury politycznej. Autorytarne władze i rosyjska propaganda będą zachwycone” – skomentował na Twitterze Iwan Żdanow, cytując Google i Apple.

5. Nieformalny organ Ruchu 5 Gwiazd, włoska gazeta „Il Fatto Quotidiano” (https://www.ilfattoquotidiano.it/…/dimenticati…/6321671/), powołując się na kairskiego prawnika, opowiada historię dwóch Erytrejczyków, Alema Tesfay’a Abrahama, lat 42 i Kibroma Adhanoma, lat 37, aresztowanych za nielegalne przekroczenie granicy i zapomnianych w więzieniu na 7 i 9 lat.

W tych dniach, dzięki owemu adwokatowi, ktoś wreszcie odnalazł ich papiery. Najprawdopodobniej zostaną deportowani do Erytrei, najmniej demokratycznego państwa świata, gdzie z pewnością rozstaną rozstrzelani, jako zdrajcy.

6. D.O. się tego domyślał. We wspominanej kilka dni temu klasyfikacji (baaardzo dyskusyjnej) najmilszych miast świata, uwzględniono wiele kryteriów. Jedną z nich był brud. W tym rankingu zwyciężył Rzym. Okazał się brudniejszy od Bangkoku i Nowego Jorku. https://www.timeout.com/…/nyc-was-voted-one-of-the-top…. Sondaż przeprowadzony był wśród ponad 25 tys. turystów z całego świata. 55% ankietowanych orzekło, że Wieczne Miasto jest na pierwszym miejscu wśród najbrudniejszych i najmniej ekologicznych miast świata.

To na ulicach. Wnętrza rzymskich mieszkań są najczystsze, wśród tych, jakie D.O. odwiedził podczas podróży do 68 różnych państw świata.

Ta klasyfikacja magazynów Time Out może przesądzić o wynikach zbliżających się wyborów burmistrzów włoskich miast. Reprezentująca populistyczny Ruch 5 Gwiazd burmistrz Rzymu Virginia Raggi, do której D.O. czuje żywą antypatię, nadal ma szanse na reelekcję, ale szyki może jej pokrzyżować głupawe czasopismo i jeszcze bardziej głupawe rankingi.

7. Wczoraj minęło 345 lat od śmierci żydowskiego „mesjasza” Szabtaja Cwi. Kto czytał „Księgi Jakubowe”, to i owo o nim wie, kto nie czytał, ten kiep. Bohaterowie opowieści Olgi Tokarczuk to „Frankiści”, zwolennicy Jakuba Franka, odłam uczniów Szabtaja. Frankistką – zdaniem niektórych badaczy – była matka Adama Mickiewicza Barbara z Majewskich.

Mając 22 lata, Zvi ogłosił się mesjaszem. Podobno był w stanie wymówić Tetragram, prawdziwe imię Boga, i twierdził, że ma nadprzyrodzone zdolności.

Może być ilustracją
Szabtaj Zwi.

Kolegium rabinów nałożyło na niego cherem – ekskomunikę. Trafił do Konstantynopola, stolicy Imperium Osmańskiego, gdzie otrzymał wsparcie dla swoich mesjańskich roszczeń. Zaczął zdobywać poparcie w Salonikach, głównym ośrodku kabalizmu. Zyskał znaczny prestiż i rzesze zwolenników wierzących w jego przepowiednie, że koniec świata nastąpi w r. 1666.

Na początku tego roku Zvi udał się do Konstantynopola, gdzie sułtan dał mu trzy możliwości: dać dowód jego boskiej mocy, zostać nabitym na pal lub nawrócić się na islam. Propozycja nie do odrzucenia. Ale nawet przejście na islam nie odebrało mu sympatii rzesz Żydów z całej Europy, pielgrzymujących do Jerozolimy, by tam ich zastał zapowiedziany koniec świata.

„I co, i co? – spytają Czytelnicy – Był ten koniec świata, czy go nie było”?

Rok się skończył, końca świata nie było, ale i to nie pozbawiło go aury mesjasza. Ale gdy zaczął szerzyć swoją doktrynę wśród muzułmanów sułtan kazał go uwięzić w twierdzy w Dulcigno (dziś Ulcinj w Czarnogórze), gdzie zmarł w Jom Kippur, 17 września 1676 r.

Do dziś jest znienawidzony przez Żydów ortodoksyjnych i nie cieszy się sympatią władz Izraela, niezależnie od tego, czy są z lewicy, czy z prawicy.

8. P.T Czytelnicy tak sobie chodzą po tym świecie i nawet nie wiedzą, jakie jest najmniejsze państwo świata. Nie, wcale nie Watykan! Jest to Księstwo Sealand: ma 500 metrów kwadratowych i znajduje się na starej brytyjskiej strukturze wojskowej w Kanale La Manche. Księstwo to betonowo-metalowa platforma położona kilkanaście kilometrów na wschód od Essex i Suffolk. Jest nie tylko trudno dostępna, ale też bezludna. W czasie II Wojny światowej na platformie mieszkało około stu marynarzy brytyjskiej marynarki wojennej. W 1967 r. zajął ją b. major „Paddy” Bates, by tam uruchomić to, co wtedy nazywano „piracką stacją radiową” „Love Radio Rock”. Z czasem ogłosił niepodległość platformy, nazwanej „mikronacją” Sealand i mianował się jej księciem. Dziś funkcję tę pełni jego syn Michael. W 1969 roku Sealand wydał swoje pierwsze znaczki pocztowe, a w 1975 roku przyjął konstytucję i walutę – dolara morskiego. W 2015 r. Michael Bates powiedział BBC, że Sealand „nigdy nie prosił o uznanie, uważając, że Księstwo »de facto« zostało uznane”.

A stało się to w 1978 r., kiedy Sealand nawiedziła pierwsza wojna domowa. Niemiecki prawnik Alexander Achenbach próbował zająć platformę, gdy państwo Bates byli w Anglii: Achenbach ogłosił się premierem Sealand. Młody Michael, który był w Sealand z kilkoma przyjaciółmi, zdołał przeciwstawić się próbie okupacji i wziąć zakładnika w osobie Achenbacha, oskarżając go o zdradę stanu i żądając od Niemiec okupu w wysokości 75 000 marek. Wizyta w Sealand dyplomaty z ambasady niemieckiej w Londynie w celu uwolnienia okupanta została odebrana przez mieszkańców Księstwa jako oficjalne uznanie mikronacji.

Może być zdjęciem przedstawiającym mapa i tekst
O: tu jest najmniejsze państwo świata.

Niestety, w 1987 r. zasięg wód terytorialnych Wielkiej Brytanii został rozszerzony z 3 do 12 mil morskich (około 22,2 km), a to oznaczało aneksję księstwa Sealand.

Książę Michael Bates, cytowany przez País (https://elpais.com/…/un-rehen-un-james-bond-de-marca…), powiedział, że każdego dnia do Księstwa napływają dziesiątki próśb o otrzymanie dowodu osobistego, zaświadczenia o posiadaniu niewielkiej części mikronacji lub tytułu szlacheckiego o wartości symbolicznej, co kosztuje mniej niż 40 euro. Bates wyjaśnił też, że PKB Sealandu wynosi około 600 tys. dolarów rocznie, co częściowo wynika z wydawania tytułów szlacheckich i innych i dokumentów, a częściowo z merchandisingu sealandzkich symboli.

Może być zdjęciem przedstawiającym zbiornik wodny
Sealand z lotu ptaka.

Ostatnio Sealand rozszerzyło swoje usługi, oferując „azyl dla danych”, czyli serwery, niedostępne dla żadnych organów ścigania. Podobno część wykradzionych dokumentów ukrywał tam Edward Snowden.

Co prawda księstwo Sealand nie jest uznawane nawet przez żadną międzynarodową federację sportową, ale w ostatnich dziesięcioleciach było reprezentowane przez sportowców różnych dyscyplin, w tym szermierki, curlingu i piłki nożnej.

W styczniu 2015 roku brytyjski alpinista Kenton Cool wniósł flagę Sealand na szczyt Everestu. W sierpniu 2018 r. pływak z Yorkshire, Richard Royal, przepłynął księstwa do Wielkiej Brytanii, za co otrzymał tytuł „Knight of Sealand”.

9. Siostra włoskiej aktorki Ornelli Muti została aresztowana po tym, jak w jej domu znaleziono litr substancji, z której robi się „pigułki gwałtu”. Claudia Rivelli, tak nazywa się siostra, była zdumiona i powiedziała, że „substancji używa do czyszczenia sztućców”.

„To rodzaj rodzinnej tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie – opowiadała śledczym. – Ta butelka była najpierw w domu zmarłej matki, która nauczyła mnie posługiwania się nią w domu”. Według adwokatów pani Claudia miała wysłać ją do syna Giovanniego, który mieszka w Londynie. „Syn używał tej substancji do czyszczenia samochodu” – powiedziała. No, a potem syn Giovanni odesłał butelkę do mamusi.

D.O. sądzi, że kiedy pani Claudia wyjdzie z kicia, odbędzie poważną rozmowę z synem.

10. À propos substancji chemicznych. D.O. donosił kilka dni temu o tym, że rząd holenderski zamierza wywłaszczać z ziemi hodowców krów, który nie zmniejszą ich pogłowia. Albowiem siusiu krów w kontakcie z ziemią, przekształca się w bardzo szkodliwy dla atmosfery gaz podtlenek azotu.

No, ale może to nie będzie konieczne, w świetle badań naukowych, opisywanych przez portugalski serwis BBC (https://www.bbc.com/portuguese/geral-58570303). Otóż w ramach eksperymentu przeprowadzonego w Niemczech przez naukowców z Niemiec i Nowej Zelandii krowy można nauczyć korzystania z toalety.

Naukowcy postanowili nauczyć 16 krów korzystania z toalety, nazywanej „MooLoo” (Muuukibelek”) na farmie należącej do Instytutu Biologii Zwierząt Gospodarskich w Niemczech.

W zamian za numer pierwszy w toalecie zwierzątka dostawały w nagrodę papu. W drugim etapie krówki umieszczono w pobliżu MooLoo i nagradzano za wejście do zagrody i numerek. Jeden oczywiście.

Może być zdjęciem przedstawiającym zwierzę
Moolu.

Osobniczki, które załatwiały się poza MooLoo, były przez trzy sekundy spryskiwane wodą, czego podobno nie lubią.

W trzecim etapie treningu zwiększono „dystans toaletowy” z tymi samymi nagrodami i karami.

Po dziesięciu sesjach szkolenia 11 z 16 zwierząt zostało pomyślnie przeszkolonych do korzystaniu z toalety. Naukowcy twierdzą, że wychwycenie 80% moczu bydła w MooLoo może doprowadzić do 56-procentowej redukcji emisji amoniaku.

No, to teraz, naukowcy, hajże! Spróbujcie nauczyć facetów sikać do sedesu, a nie w dookoła!

11. À propos zwierzątek: W Perth w Australii (https://7news.com.au/…/woman-knocked-to-ground-by…) pewna pani pod dobrą datą, w środku nocy, wdała się w kłótnię w inną osobą. Obudzeni okoliczni mieszkańcy zawiadomili policję, a policja przybyła. Konno. Pani pod dobrą datą weszła przed konia, a koń ją znokautował.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Knock-out koński.

Funkcjonariusze udzielili kobiecie pierwszej pomocy, ale odmówiła leczenia i wróciła do domu z drobnymi obrażeniami.

12. Ale kobiety też miewają niecodzienne znaleziska (https://www.opinion.com.bo/…/20210913103419834822.html). Pani Estefana Benitez zamówiła hamburgera w restauracji w mieście Santa Cruz de la Sierra w Boliwii. Dziabnęła pierwszego gryza, coś zazgrzytało. Po bliższym badaniu tym czymś okazał się ludzki palec.

Może być zdjęciem przedstawiającym jedzenie
Hamburger z wkładką.

Wezwany kierownik lokalu tłumaczył, jak komu mądremu, że jest niewinny, bo hamburgery dojeżdżają do jego restauracji już gotowe. I dalej serwował kolejne kolejnym klientom.

Pani Benitez nic nie wskórała. Wrzuciła tylko zdjęcie znaleziska na fora społecznościowe.

13. Znaleziska trafiają się też mężczyznom, jak donosi portal Ric Mac z Brazylii (https://ricmais.com.br/…/homem-encontra-pote-com-penis…/). Pewien syn — ogrodnik i zajął się pielęgnacją roślinek w ogrodzie swej mamy, gdy zauważył szklany pojemnik z czymś w środku. Tym czymś okazał się ucięty penis, czyli członek męski. Swego odkrycia dokonał na posiadłości w Balcarce, mieście w prowincji Buenos Aires.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Znalezisko ogrodnicze.

Przybyła na miejsce policja kryminalna zabrała pojemnik, klasyfikując jego zawartość jako „szczątki”.

14. À propos męskich (i nie tylko męskich) atrybutów: ostatnio w szerokim świecie modne się robią ubrania rozpuszczalne (https://noticias.uol.com.br/…/sunga-se-dissolve-na…). Zwłaszcza bielizna. Świetna na prezenty! Doskonale sprawdzają się na wieczorach kawalerskich i panieńskich, ale też małżonkowie uwielbiają sobie robić dowcipy w hotelowych basenach! Śmiechom i żartom nie ma końca!

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, basen i tekst
Niespodzianki w basenie.

15. Na zakończenie wydania sobotniego, D.O. chce skłonić P.T. Czytelników do marzeń na większą skalę i – kradnąc z internetowych stron newsów telewizji Berlusconiego – pokazać to, co ich zdaniem jest zbiorem „najbardziej adrenalitycznych” dróg świata. Na kilku z nich D.O. był i nimi jeździł i może zaświadczyć, że są super. Ale też może z całą powagą powiedzieć, że ta lista jest niekompletna, bo zna kilka dróg piękniejszych, bardziej sugestywnych lub bardziej dramatycznych niż połowa tu zamieszczonych. Doesn’t matter: D.O. życzy każdemu przejażdżki po wszystkich tych drogach!

https://www.tgcom24.mediaset.it/…/adrenaliniche…

Może być zdjęciem przedstawiającym droga, niebo i tekst
Route 66, USA
Może być zdjęciem przedstawiającym drzewo, droga i przyroda
Strada na przełęcz Maloja (Malojapass), Włochy/Szwajcaria

.

Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda
Wild Atlantic Way, Irlandia.
Może być zdjęciem przedstawiającym drzewo i na świeżym powietrzu
Strada provinciale koło Val D’Orcia, Toskania, Włochy.
Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i droga
Ruta 40, Argentyna.
Może być zdjęciem przedstawiającym niebo i droga
Droga na górę Hafit (Jebel Hafeet), ZEA
Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i tekst
Droga w Górach Tianmen, Chiny.
Może być zdjęciem przedstawiającym niebo, ocean i przyroda
Great Ocean Road, Australia.
Może być zdjęciem przedstawiającym droga, drzewo i przyroda
Cabot Trial, Kanada

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email