21.09.2021
1. D.O. bardzo prosi, by te pieniądze pobierać bezpośrednio z konta członków szajki, której życzy, by jak najprędzej znaleźli się po drugiej stronie tych drutów kolczastych.
2. Wśród potopu złych jest i jedna dobra wiadomość. Jak informuje „The Guardian” (https://www.theguardian.com/…/highly-effective-ovarian…), na kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Medycznej zaprezentowano nową, „wysoce skuteczną” terapię raka jajnika. Nowa kombinacja leków znacząco zmniejszyła guzy u 46% pacjentek z oporną na leczenie postacią choroby.
Te obiecujące wyniki daje para współdziałających leków, będących w stanie zablokować sygnały potrzebne do wzrostu komórek rakowych. Eksperci stwierdzili, że wyniki po zastosowaniu dwóch leków są „fantastyczne”, a leczenie – wysoce skuteczne. Owe leki to VS-6766 i defaktynib. Sukces tej terapii jest tak duży, że trwa już faza 2 testów. Faza 1, prowadzona przez zespół z Institute of Cancer Research w Londynie i Royal Marsden NHS Foundation Trust, przetestowało leki VS-6766 (https://www.verastem.com/rese…/raf-mek-inhibition/vs-6766/) i defaktynib ((VS-6063; https://zdrowie.gazeta.pl/…/7,101580,27593476,przelom-w…) u pacjentek z surowiczym rakiem jajnika o niskim stopniu złośliwości.
Stwierdzono, że przy tym typie raka, rozwijającym się też w młodszym wieku, mniej niż 13% pacjentek reaguje na chemioterapię, a mniej niż 14% na terapię hormonalną. Tymczasem wyniki badań pokazują, że z 24 poddanych testom pacjentek, u 46% stwierdzono, że ich guzy zmniejszyły się znacząco w odpowiedzi na leczenie.
Wyniki były jeszcze lepsze u pacjentek z konkretną mutacją, a 64% z guzami wywołanymi przez KRAS zauważyło, że zmniejszają się one po leczeniu.
UWAGA! D.O. jest całkowitym ignorantem w dziedzinie medycyny i nie chce rozbudzać niczyich nadziei; zainteresowanych odsyła do Guardiana i literatury naukowej. Uważa jednak, że jest to wiadomość, zasługująca na czołówkę każdego wydania każdego medium.
3. Podobnie jak druga wiadomość, podana w tym samym artykule Guardiana. Na tym samym kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Medycznej, zaprezentowano wyniki badań nowego leku na raka piersi, które zostały określone, jako „przełomowe”.
AstraZeneca oznajmiła, że Enhertu (https://www.ema.europa.eu/…/enhertu-epar-product…) wykazał 72-procentowe zmniejszenie ryzyka progresji choroby lub zgonu u kobiet z HER2-dodatnim rakiem piersi z przerzutami, w porównaniu z innymi lekami.
Badanie z udziałem około 500 pacjentek w Azji, Europie, Ameryce Północnej, Oceanii i Ameryce Południowej wykazało „silny trend w kierunku poprawy ogólnej prognozy przeżycia” po zastosowaniu Enhertu. Zwrócono jednak również uwagę, że analiza ta „nie jest jeszcze dojrzała i nie jest istotna statystycznie”.
4. Pozostając w dziedzinie medycyny, to grupa naukowców z University of California-Riverside szykuje nam pożegnanie z igłą przy szczepionkach. Naukowcy uprawiają sałatę „naćpaną” lekami (https://news.ucr.edu/…/16/grow-and-eat-your-own-vaccines). Wystarczy ją zjeść, by mieć szczepionkę zaliczoną.
Szczepionki, zawierające mRNA są wprowadzane do komórek roślinnych, gdzie mogą się rozmnażać. Prowadzone badania mają na celu stwierdzenie, czy rośliny mogą wytwarzać wystarczającą ilość mRNA, aby zastąpić tradycyjny wtrysk do organizmu prze igłę. „
Ale jak wprowadzić mRNA do rośliny? „Nasz pomysł to wykorzystanie wirusów roślinnych — wyjaśniła Nicole Steinmetz, profesor z University od California San Diego — aby wprowadzić te nanocząstki do chloroplastów i zweryfikować, czy nie będą zakaźne dla rośliny”.
5. I nadal o medycynie: Władze australijskiego stanu Wiktoria poszły ostro: lockdown będzie obowiązywał, dopóki 70 procent ludności się nie zaszczepi. Przy 80 procentach będzie możliwe zdjęcie maseczek na zewnątrz. Zakomunikował to premier stanu Wiktoria Dan Andrews.
6. A tymczasem AUKUS wstrząsa podstawami znanego nam świata. Bezlitosny dla Francji komentarz w BBC (https://www.bbc.com/news/world-europe-58614229) w autorskim skrócie D.O.: „Francuzi będą musieli zebrać swój sangfroid i stawić czoło okrutnym prawdom”.
„Po pierwsze: w geostrategii nie ma sentymentów. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o narodzie, który nie zmienia swoich priorytetów obronnych, bo nie chce kogoś obrazić? A jest oczywiste, że Australijczycy wcześniej zlekceważyli chińskie zagrożenie i dlatego teraz muszą wzmocnić swój poziom odstraszania.
Druga bolesna prawda, uwypuklona przez aferę Aukus to ta, że Stany Zjednoczone nie są już szczególnie zainteresowane przestarzałym molochem, jakim jest NATO. Nie mają też szczególnej lojalności wobec tych, którzy stali po ich stronie.
Francuzi będą teraz ponownie rozważać swoją rolę w NATO. Ich udział wojskowy w organizacji został zawieszony przez De Gaulle’a w 1966 roku i przywrócony dopiero przez Nicolasa Sarkozy’ego w 2009 roku. Nie ma jeszcze mowy o powtórnym wyjściu. Ale należy pamiętać, że Emmanuel Macron dwa lata temu określił stan NATO jako „śmierć mózgową”. Nie zmieni zdania.
Ale trzecia trudna prawda jest taka, że nie ma poza NATO żadnej innej drogi, by Francja mogła spełniać swoje globalne ambicje.
Lekcja z ostatniego tygodnia jest taka, że sama Francja jest zbyt mała, by wpływać na kwestie strategiczne. Co cztery lata Chińczycy budują tyle okrętów, ile jest w całej flocie francuskiej. Więc kiedy doszło do kryzysu, Australijczycy woleli być blisko supermocarstwa, a nie minimocarstwa.
Zazwyczaj mówi się, że militarna przyszłość Francji leży w Europie. UE – ze swoją ogromną populacją i zasobami technologicznymi – mogłaby być trampoliną dla globalnej misji Francji.
Ale 30 lat współpracy europejskiej nie dało nic w dziedzinie obronności poza kilkoma wspólnymi brygadami, odrobiną planowania zaopatrzenia i pomniejszymi kontyngentami z Estonii i Czech w Mali.
Co więc może zrobić Francja?
Zaakceptować rzeczywistość. Starać się tworzyć sojusze ad hoc. I ciągle naciskać na Niemców, by przezwyciężyli swoje dwudziestowieczne kompleksy i zachowywali się jak potęga, jaką naprawdę są.
I trzymać otwarte drzwi dla Brytyjczyków. W tej chwili może to nie być najłatwiejsza propozycja. Stosunki między Paryżem a Londynem są na najgorszym poziomie od wielu lat. Francuzom trudno jest ukryć pogardę dla Borisa Johnsona, a wielu mieszkańców Londynu wydaje się czuć to samo.
W perspektywie krótkoterminowej jest całkiem możliwe, że Francja będzie starała się ukarać Wielką Brytanię za jej rolę w aferze AUKUS, być może poprzez ograniczenie tajnej współpracy nuklearnej, która stanowi część porozumień z Lancaster z 2010 roku. Mogą też wystąpić problemy w innych obszarach, takich jak kontrola migrantów. Ale ta brytyjska, jest jedyną poważną armią Europy. Oba kraje mają podobną historię i doświadczenia w świecie. Francuscy i brytyjscy żołnierze szanują się nawzajem. W dłuższej perspektywie francusko-brytyjska współpraca obronna jest zbyt logiczna, by ją ignorować.
I to może być ostatnia z bolesnych prawd Macrona”.
7. Ciekawy także komentarz HuffPost (https://www.huffingtonpost.it/…/dopo-lo-schiaffo-dei…): „Po policzku przy okazji łodzi podwodnych, Macron podnosi głos, by ukryć niemoc”.
„To porażka dyplomatyczna, której lokator Pałacu Elizejskiego nawet nie przewidział i co z pewnością nie sprzyja jego wizerunkowi, zaledwie siedem miesięcy przed kolejnymi wyborami prezydenckimi”.
Już teraz rywale w wyścigu o Elysée zaczynają atakować. Marine Le Pen żąda komisji śledczej, która rzuciłaby światło na „potrójną katastrofę”, gospodarczą, wojskową i polityczną. Były republikanin Xavier Bertrand domaga się wyjaśnień od Macrona i wzywa do „nadzwyczajnego szczytu NATO”. Na lewicy lider France Insoumise Jean-Luc Mélenchon odkurza swój antyamerykański repertuar, wzywając do wyjścia z Paktu Atlantyckiego.
Ale prezydent Macron to nie Charles de Gaulle. Wyjście Francji ze zintegrowanego dowództwa NATO, o którym zadecydował generał w 1966 r., jest dziś nie do pomyślenia, zwłaszcza z punktu widzenia Macrona. W 2019 roku szef francuskiego państwa chciał wstrząsnąć Sojuszem, potępiając jego „śmierć mózgową”. To, co zrobił Biden, to „policzek dyplomatyczny”, który stawia Francję z powrotem na swoim miejscu”.
8. Kiedy prawdziwy premier opuszcza kraj, Australią rządzi p.o. premiera. Ponieważ Scott Morrison wybrał się do Joe Bidena, rządzi Barnaby Joyce, lider rządzącej Narodowej Partii Australii. I właśnie Joyce powiedział, że, choć rozumie rozczarowanie Francji z powodu umowy o okręty podwodne, to jednak Australia nie ma nic do udawadniania: „Australia nie musi udowadniać swej przynależności, uczucia i zdecydowanego pragnienia dbania o wolność Francji ” – powiedział.
„Mamy dziesiątki tysięcy Australijczyków, którzy zginęli na ziemi francuskiej lub zginęli, chroniąc ziemię francuską przed krajami, które ją otaczają, zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny światowej”.
9. Teraz wszyscy po trochu odliczają godziny do wystąpienia Joe Bidena na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Panuje przekonanie, że w tym burzliwym klimacie przedstawi on swoją nową, globalną doktrynę, dającą się streścić sowami: „Mniej Europy, więcej Azji”.
Po przemówieniu w Nowym Jorku rozmawiać będzie z Emmanuelem Macronem. Nie wiadomo, jaki wynik obstawiają bookmacherzy: uda się, czy się nie uda załagodzić kryzys, grożący rozpadem NATO i definitywnym upadkiem jakiegokolwiek globalnego znaczenia Europy?
10. I jeszcze na ten temat: „The Guardian” rozpoczął nowy cykl, poświęcony napięciom w najważniejszym w tej chwili regionie świata, czyli w Indo-Pacyfiku, od wywiadu z ministrem obrony Japonii Nobuo Kishim, (https://www.theguardian.com/…/japan-urges-europe-to…) który wzywa Europę do sprzeciwu wobec ekspansji militarnej Chin
11. A jaka jest na to wszystko reakcja Chin? Złowroga. Rzecznik MSZ-u Zhao Lijian mówi, że Chiny przyjmują do wiadomości proliferację nuklearną dzięki Australii. Angielskojęzyczna wersja organu jedynie słusznej komunistycznej partii Chin wręcz grozi Australii: „Ta decyzja czyni z Australii cel ataku nuklearnego, ponieważ mocarstwa jądrowe, takie, jak Chiny czy Rosja z pewnością stawią czoło zagrożeniom ze strony australijskich okrętów podwodnych w służbie Stanów Zjednoczonych. Nie będziemy traktować Australii, jak niewinnego państwa nienuklearnego, ale jak sojusznika USA, który mógłby być uzbrojony w broń atomową”.
Nb. Australia jest trzecim producentem uranu na świecie po Kazachstanie i Kanadzie.

W niedzielę Chiny po raz kolejny protestowały przeciwko przejściu amerykańskiego niszczyciela „Barry” z rakietami Tomahawk na pokładzie przez wody Tajwanu, by podkreślić determinację do obrony tej wyspy przed atakiem komunistycznych Chin.
Rzecznik Dowództwa Wschodniego Chin Shi Yi określił „Barry’ego” jako „niszczyciela pokoju”.
12. „Le Monde” przypuszcza atak na „francuską Fox News” (https://www.lemonde.fr/…/cnews-la-tele-du-clash… ). Chodzi o telewizję pn. CNews, kanał informacyjny, który Le Monde nazywa „telewizją nieustających konfliktów” („tele du clash permanent”).
CNews twierdzi, że mówi to, czego nie mówią media głównego nurtu, i walczy o wolność wypowiedzi, która rzekomo jest zagrożona, walczy z poprawnością polityczną; jednocześnie jednak francuska instytucja regulująca krajowe media ukarała go grzywną za podżeganie do nienawiści rasowej.
CNews jest własnością Vincenta Bolloré, jednego z najbogatszych ludzi we Francji, który zawsze był blisko katolickiej i konserwatywnej prawicy. Bolloré rozpoczął swoją karierę od zarządzania rodzinną papiernią, przez lata nabywając udziały w firmach z różnych sektorów, od transportu po komunikację. Nazywany jest także „królem Afryki”, ponieważ zarządza dziesiątkami infrastruktur na tym kontynencie i jest głównym udziałowcem Vivendi, dużej francuskiej firmy telekomunikacyjnej.
W 2016 roku firma Bolloré przejęła grupę Canal +, a należący do niej kanał informacyjny i-Télé, zorientowany raczej na lewo, i przemianowała go na „CNews”.
Od tego momentu CNews uczyniło „konflikt” swoją linią redakcyjną — pisze Le Monde. W ciągu czterech lat stała się główną siecią informacyjną dla polityków skrajnie prawicowych, negujących zmiany klimatyczne i zwolenników hydroksychlorochiny, środka przeciw malarii, jako „leku” na COVID.19. Mimo to w maju CNews został uznany za najlepszy kanał informacyjny we Francji. Ma czterokrotnie większą oglądalność niż prywatna telewizja newsowa BFMTV.
Kilka miesięcy temu CNews kupiła radio „Europe 1”. Istnieje obawa, że zmieni się ono w radiową wersję CNews.
Cóż: na przykładzie Polski widać, że pełen nienawiści ćwierćinteligent jest bardzo pożądanym klientem komercyjnych firm medialnych. To już nie jest nisza; to zaczyna być mainstream.
13. Porozmawiajmy o religii. D.O. nie wie, jak Żydzi dają sobie radę z tak wielkim nagromadzeniem świąt, bo oto wczoraj wieczorem, o zachodzie słońca, rozpoczęło się 7-dniowie święto Sukkot, czyli święto Szałasów (sukka = szałas), na pamiątkę tych, w których Izraelici mieszkali podczas ucieczki z Egiptu do Kanaanu. Przez te 7 dni ortodoksyjni żydzi mieszkają poza domem w budkach pod gołym niebem; ci mniej ortodoksyjni często budują sobie szałasy na balkonach, ale w obu wypadkach przez dach musi być widoczne niebo. Niektórzy tam śpią, a w przypływie wspaniałomyślności, w tym okresie kobiety nie muszą jadać w kuchni. Jest również zwyczajem co wieczór wypowiadać błogosławieństwo powitalne Uszpizin. Ma to mistyczny charakter, a błogosławieństwo to symboliczne powitanie różnych postaci biblijnych każdej nocy. Te postacie to kolejno: Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, Aaron, Józef i Dawid.
Nieodłączną częścią świętowania jest odmawianie psalmów i kołysanie bukietami splecionymi z gałązek palmy (lulaw), trzech gałązek mirtu (hadasa), dwóch gałązek wierzby (arawa) trzymanymi w prawej ręce, a dla odmiany lewą trzeba kołysać owocami etrogu, czyli odmiany cytronu. Trzeba się kołysać w cztery strony świata oraz w górę i w dół na znak czci dla Boga. Chodzi się też na codzienną procesję z modłami o dobre zbiory. Procesja dnia siódmego jest najdłuższa i nazywa się ją „Hoszanna Raba” (już wiecie, skąd się wzięła „Hosanna”).
Ósmego dnia jest „Shmini Aceret”, zwany także jako „Simchat Tora” („Radość Tory”), tego dnia dokonuje się obrządku czerpania wody i obnosi się siedmiokrotnie wokół świątyni zwoje Tory, co oznacza zakończenie kolejnego roku czytania wszystkich pięciu ksiąg Tory i początek nowego cyklu.

D.O. gubi się w tym zupełnie i z pewnością wszystko by pokręcił. Ale w takich wypadkach przekonująco brzmią mu uzasadnienia powodzenia wśród Żydów judaistycznej sekty, zwanej chrześcijaństwem: jej reguły były zdecydowanie prostsze!
14. I, skoro już jesteśmy przy ortodoksach, to w niedawne święto Jom Kippur, wracająca z pracy pielęgniarka z oddziału COVID w Shaare Zedek Medical Center w Jerozolimie została zaatakowana kamieniami przez dzieci ortodoksyjnych rodzin. (https://www.jpost.com/…/covid-nurse-stoned-while…).
Charedim mają zwyczaj rzucania kamieniami w pojazdy, jeżdżące w szabat lub święta.
15. Biskup toskańskiego miasta Prato Giovanni Nerbini oświadczył podczas niedzielnej homilii, że diecezja zwróci to, co ukradł ks. Proboszcz Francesco Spagnesi. D.O. pisał o tym kilka dni temu: wielebny Spagnesi kradł pieniądze z tacy i przeznaczał je na narkotyki, którymi potem handlował na wesołych prywatkach.
16. Teraz trochę o wyborach. Olaf Scholz, lider socjaldemokratów z SPD zdecydowanie wygrał ostatnią z trzech przedwyborczych debat telewizyjnych. Według sondażu przeprowadzonego na gorąco przez Sat1 Scholtz został uznany za zwycięzcę przez 42%, chadek Armin Laschet, wyznaczony na następcę kanclerz Merkel – 27%, a kandydatka Zielonych Annalena Baerbock – przez pewien czas faworytka sondaży, w niedzielę wypadła bardzo dobrze – przez 25%. W czasie debaty Laschetowi się wyrwało, że „po tylu latach u władzy CDU dobrze zrobi, gdy pójdzie do opozycji”…

Na kilka dni przed wyborami SPD jest na czele sondaży z 26%, CDU-CSU jest druga z 21% (wzrost o 1 pkt procentowy), a Zieloni zbierają 17% preferencji. SPD i Zieloni obiecują podnieść płacę minimalną do 18 euro za godzinę (55 złotych i 22 grosze). Laschet jest przeciwny, mówiąc (słusznie), że to nie do rządu należy ustanawianie jakiejkolwiek płacy, ale do przedsiębiorców i związków zawodowych. No, ale weź przekonaj socjalistę!
17. D.O. zapowiadał prawybory opozycji na Węgrzech, ale nie przypuszczał, że dyktatorek przestraszy się ich tak bardzo, że spuści swoje cyberpsy, aby zhackowały i zablokowały system głosowania zaledwie dwie godziny po jego uruchomieniu. https://hungarianspectrum.org/…/hungarian-opposition…/
Głosowanie przedłużone zostało w związku z tym o dwa dni, do 28 września.
18. Wybory w Kanadzie w nietypowy dla Europy poniedziałek. Premier Justin Trudeau nerwowo obserwował, czy jego ryzyko zwołania wyborów przyniesie jego partii więcej władzy w parlamencie – czy też pozostawi go z mniejszą liczbą mandatów i rywalami wyczuwającymi jego słabnącą polityczną.
Trudeau ogłosił wybory pod koniec sierpnia, mając nadzieję, że uda mu się zamienić dobrą ocenę z kampanii szczepień na zwycięskie wybory. Ale po 36 dniach kampanii, żadna partia nie była faworytem do zdobycia 170 z 338 mandatów potrzebnych do uzyskania większości w Izbie Gmin.

No i Trudeau i jego Partia Liberalna zdobyli pierwsze miejsce, ale nie osiągnęli zamierzonych celów. Wstępne wyniki wskazują, że zdobyli 156 mandatów (155 dotychczas) – mniej niż 170 potrzebnych do uzyskania większości parlamentarnej. Konserwatyści Erina O’Toole zdobyli 121 (mieli 119). Nowa, obiecująca Partia Demokratyczna prawdopodobnie zwiększy swój stan posiadania: miała 24 deputowanych. Wynik w dużej mierze odzwierciedla układ sił po wyborach z 2019 roku. Czyli Trudeau jak miał rząd mniejszościowy, tak nadal ma rząd mniejszościowy.
19. Nigel Kennedy, Krakowianin, jeden z najsłynniejszych i z pewnością najbogatszy skrzypek świata, odwołał koncert po tym, jak Classic FM ocenzurowało jego hołd dla Hendrixa (https://www.theguardian.com/…/violinist-nigel-kennedy…). Kennedy miał zagrać w Royal Albert Hall, a koncert miał być transmitowany przez brytyjską Classic FM. Jednak rozgłośnia powiedziała, że nie życzy sobie żadnego Hendrixa, a Kennedy ma zagrać „Cztery pory roku” Vivaldiego. Skrzypek powiedział, że nie zagra, jego honorarium rozda wśród rozczarowanych członków orkiestry, nazwał „Classic FM” – „Jurassic FM”, a politykę stacji „pełną uprzedzeniach kulturowych” o „muzycznej segregacji”.

Jacek Pałasiński




