Telewizja pokazała (698)

15.10.2021

Dwa lata temu pisałem:

Kiedyś pokładałem nadzieję w postępie technicznym. Rozwój komunikacji sprawił, że reżymy autorytarne nie mogły zupełnie odgrodzić obywateli od informacji. Kiedy de Gaulle ogłosił niepodległość Algierii, wojskowi francuscy w tym kraju urządzili pucz i odcięli kontakty z Francją. Dzięki temu że wiele osób w Algierii miało radioodbiorniki tranzystorowe, dowiedzieli się o stanowisku Francji i pucz upadł. Stopniowo do wielu krajów autorytarnych zaczęły docierać informacje przez radio i telewizję, co dawało nadzieję na dobre zmiany.

Teraz mamy jeszcze internet, choć obserwując niektóre działania elektoratu i sondaże zaczynam wątpić w informacyjną sprawczość tego medium.

Kiedyś służby NRD inwigilowały 10% społeczeństwa. Gdy NRD upadł i dotarto do archiwum STASI, okazało się, że mieli tam duże zaległości w odsłuchiwaniu nagranych potajemnie rozmów – zaległości sięgały dziewięciu lat, brak było ludzi do odsłuchiwania. Ten ludzki czynnik przestaje teraz mieć znaczenie. Systemy inwigilacji obsługiwane są przez sztuczną inteligencję. System połączony z kamerami i z internetem potrafi natychmiast zidentyfikować osobę na podstawie obrazu twarzy lub sposobu chodzenia, odczytać jej stan zdrowia, poglądy, nastrój, kontrolować jej zachowanie, skłonić do wyboru np. określonego polityka itd. To wielka szansa dla systemów autorytarnych. W Chinach instaluje się 600 mln kamer.

Sztuczna inteligencja wykorzystywana jest do zbierania wszelkich danych na nasz temat. Robią to też prywatne firmy, głównie po to żeby więcej nam sprzedać. Ale te systemy wykorzystywane już są nieuczciwie w czasie wyborów.

Oczywiście, te zdobycze techniki i technologii mogą być wykorzystywane w dobrych celach, np. ochrona zdrowia, ale znając naturę ludzką należy spodziewać się raczej walki i dewastacji.

* * *

Marian Turski:

Dla mnie zło jest tam, gdzie się powoduje cudze cierpienie. Cierpienie niekoniecznie fizyczne, ale też psychiczne. Zło jest tam, gdzie następuje dehumanizacja drugiego człowieka.

Zdumiewające, jak wielu ludzi czyni zło i jak wielu akceptuje zło. Wszystko zależy od warunków, wtedy zmieniają się wyznawane kryteria dobra i zła. Jeżeli normy prawa i współżycia społecznego nie są dotrzymywane, ludzie przyzwyczajają się do nowych warunków.

Wiele osób dołączyło do pisowskiej „kultury”, wykonując polecenia kierownictwa, które działa według zasady kija i marchewki (pieniędzy, stanowisk dla siebie i rodziny, i „haków”). Porażające jest, że prokuratura w tak dużym stopniu stała się narzędziem władzy, nie podejmując śledztw niewygodnych dla władzy i prześladując oponentów. Policjanci wykonują rozkazy, okazując często agresję wobec niewinnych ludzi protestujących przeciw posunięciom władz, albo prowadząc obrzydliwe dochodzenia i posługując się kłamstwami. Sędziowie mianowani przez PiS łamią prawo i kłamią, zupełnie nie wstydząc się swoich działań. Politycy pisowscy kłamią w żywe oczy, zaprzeczając oczywistym faktom i opiniom fachowców. A już Kaczyński lubuje się w wyszukiwaniu złych i ograniczonych ludzi, powierzanie im stanowisk i dawanie głosu.

Wielu zdezorientowanych widzów i czytelników wierzy w zapewnienia przedstawicieli władz i sprzedajnych dziennikarzy.

Zadziwia łatwość, z jaką funkcjonariusze władzy i związani z nią dziennikarze kłamią, bronią absurdalnych bądź szkodliwych posunięć władz, wbrew oczywistym faktom. Ale to cecha nie tylko tych układów. Wiele lat temu pokazano w telewizji reportaż. Brano z ulicy przypadkowych ludzi i namawiano ich, aby za niewielką opłatą reklamowali zalety nowego (wymyślonego na użytek programu) leku. I ludzie gorliwie zachwalali ten nieistniejący lek.

Jak daleko oni wszyscy się posuną w spełnianiu autorytarnych poleceń władzy?

* * *

Zdarzało się, że gdy nowa formacja polityczna zdobywała władzę, to zastępowała fachowców zatrudnionych przez poprzedników – swoimi fachowcami. Obecna sitwa nie ma takich ambicji ani takich fachowców. Po prostu często wyrzuca fachowców i mianuje swoich dyletantów. Zaczęli od znanej na całym świecie stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim, gdzie pod fałszywym pretekstem zwolnili długoletniego dyrektora, a w jego miejsce mianowali znajomka, który przyznał, że na koniach się nie zna, ale je lubi i to może stać się jego hobby. Oczywiście rozłożyli stadninę.

W wojsku Macierewicz doprowadził do zwolnienia i rezygnacji znacznej części wysokich oficerów, stale rzucał fantastyczne pomysły (na przykład budowa łodzi podwodnych wyposażonych w samoloty), a szefem gabinetu, który prowadził wykłady dla generałów, mianował niejakiego Misiewicza – pomocnika w aptece. Podobni do nich awansowali z właścicieli budek z kebabem czy taksówki na odpowiedzialne stanowiska w spółkach skarbu państwa.

I przykład z ostatnich dni:

Dziesiątki milionów złotych wyrzuconych w błoto oraz podejmowanie decyzji zagrażających bezpieczeństwu informatycznemu i gospodarczemu spółki odpowiedzialnej za dystrybucję gazu w Polsce – taki obraz działalności Jarosława Wróbla wyłania się z prokuratorskiego zawiadomienia, do którego dotarła Wirtualna Polska. Wróbel to były wiceszef PGNiG, obecnie wiceprezes grupy Lotos, wcześniej związany z Orlenem. Zawiadomienie może wywołać trzęsienie ziemi w państwowych spółkach.

* * *

Po przeczytaniu felietonu Urbana w NIE („Wpraszamy się do gazu”) prowadziłem wojnę żydowską, tj. biłem się z myślami: skomentować to, czy nie.

Kiedy Urban pisze o Żydach, staje się obrzydliwy. Teksty te mają być w zamyśle prowokujące i dowcipne, ale nie są.

U Urbana Żydzi najczęściej są głupi i odrażający i – choć to może miało być w zamyśle żartobliwe czy sarkastyczne – sami sobie często winni, że ich prześladują.

Wiedza o Żydach nie jest powszechna. Może czytelnicy felietonów Urbana są to erudyci o wysublimowanym poczuciu humoru i obszernej wiedzy i wyłapią subtelności zamysłu Autora, ale dla przeciętnego czytelnika te teksty nie różnią się od tekstów antysemitów.

Nie wiem, czy czytelnikom chciałoby się sprawdzać kłamstwa Urbana, choć każdy mógłby sięgnąć do Wikipedii i na przykład przekonać się, że Żydzi nie osiedlali się zawsze w gettach z własnej woli, ale byli do tego zmuszani. Wikipedia:

Getto – odizolowana część miasta, przeznaczona dla zamieszkania mniejszości narodowej, etnicznej, kulturowej bądź religijnej, poza którą nie wolno tejże społeczności zamieszkiwać. Od średniowiecza do XX wieku przez getto rozumiano wydzielony obszar miasta, zamieszkany przez Żydów lub przedstawicieli innych narodów. W wielu europejskich miastach do XIX wieku getta pozostawały dla Żydów i innych mniejszości przymusowym miejscem osiedlania.

Odróżnianie się strojem czy religią nie powodowało na ogół prześladowań innych narodów zamieszkujących kraje chrześcijańskie. Natomiast w przypadku Żydów nakazywano im nosić elementy strojów które miały ich wyróżnić i zapobiec przypadkowym kontaktom z chrześcijanami. Sobór laterański w 1215 roku nakazał Żydom nosić na wierzchnim ubraniu kawałek żółtego płótna, co było oznaką hańby. We Francji znakiem rozpoznawczym był krążek, a w Niemczech spiczasta czapka.

Asymilacja Żydów, porzucenie wiary, języka, strojów, obyczajów mogło by – zdaniem Urbana – ocalić religijnych Żydów od prześladowań. Ale w czasie okupacji Niemcy nie wyłapywali Żydów z powodu widocznej ich odmienności od Polaków. Wielu Żydów nie różniło się ani wyglądem ani zachowaniem od reszty. To usłużni Polacy wskazywali często Niemcom kto jest Żydem.

Zresztą nie tylko katolicy prześladowali Żydów, uważając że wszyscy oni są winni śmierci Jezusa. Marcin Luter chciał skłonić Żydów do przyjęcia chrześcijaństwa. Ale jak się okazało, że Żydzi nie chcą się nawracać, to zaraz zaczął nawoływać żeby palić ich szkoły i synagogi i burzyć ich domy „dla chwały Boga”.

Może by Urban czasem napisał coś zgryźliwego o innych nacjach? Ale zdaje się, że kiedy chce wyładować złe emocje to wychodzi mu to jak w poniższej historyjce:

Gold opowiada przyjacielowi anegdotę: – Pewnego razu Kohen i Lewin szli…

– Kohen i Lewin, Kohen i Lewin – przerywa przyjaciel. Dlaczego wszystkie dowcipy są zawsze o Żydach? Dlaczego choć raz nie opowiesz kawału o Chińczyku?

– Dobrze, odpowiedział Gold. Pewnego razu Su Lung i Tsu Nu szli na bar micwę siostrzeńca Su Lunga.

* * *

Ludzie mają zwykle słabe pojęcie o własnej religii, a tym bardziej o innych religiach. Nie raz spotkałem się ze zdziwieniem katolików, gdy im wspomniałem o tym, że Jezus miał braci i siostry, co przecież podają Ewangelie. A przykazania Jezusa, aby kochać bliźniego, są często traktowane jako taka bajka, odległa od rzeczywistości. Zresztą, Jezus jest miłosierny i nam wybaczy, jak komuś zrobimy krzywdę, szczególnie w jego obronie (to jest powszechne przekonanie w religiach monoteistycznych, że Bóg wymaga obrony).

Nie ma u nas podstawowej wiedzy o przesłaniach hinduizmu czy buddyzmu. Ostatnio przeczytałem recenzję z filmu poświęconemu Dalajlamie, gdzie mówi się o nim jako o kolejnym wcieleniu Buddy. Otóż Budda w nikogo się nie wcielał, jako że już osiągnął oświecenie, natomiast każdy Dalajlama wciela się po śmierci w swojego następcę (i nie tylko – może mieć wiele równoległych wcieleń), te wcielenia są odnajdywane i sprawdzane. Część wielkich mistrzów buddyzmu tybetańskiego wciela się świadomie, czasem zostawiają notatki dotyczące miejsca przyszłych narodzin, mali chłopcy są odnajdywani i sprawdzani i zostają mnichami. Najstarsza taka tradycja dotyczy Karmapy — głowy szkoły buddyzmu tybetańskiego Karma Kagyu. Za życia wybiera on czterech uczniów, którym przekazuje nauki, a po śmierci, gdy zostanie odnaleziona jego inkarnacja, ci uczniowie przekazują nauki jemu.

Celem buddysty i hinduisty powinno być osiągnięcie oświecenia, ale opowiadała mi znajoma nauczycielka buddyzmu, że kiedy miała wykład w pewnym buddyjskim kraju, po wykładzie podszedł do niej wiekowy wyznawca i zapytał, czy on dobrze zrozumiał, że i on może osiągnąć oświecenie.

Wśród wiernych wielu religii panuje przekonanie, że wystarczy przestrzegać rytuałów (a u katolików także wyznawać wiarę w Chrystusa) i wspaniały cel religii – wieczne szczęśliwe istnienie – zostanie osiągnięty.

* * *

Na UW miały niedawno miejsce obchody upamiętniające wprowadzenie 5 października 1937 r. getta ławkowego – oddzielenia na salach wykładowych studentów żydowskich od pozostałych.

Tradycji tej nie daje się podtrzymać, ale wiele osób się stara, a wymiar sprawiedliwości nie widzi w tym nic złego. Przypomniałem niedawno reakcję pani prokurator na czyjś nienawistny wpis, gdzie autor życzył amerykańskim Żydom, którzy upominali się o mienie pożydowskie w Polsce: No cóż. Pozostało dokończyć robotę Adolfa. Prokuratura uznała: Dokonujący wpisu nie wskazuje przede wszystkim bliższych danych dot. tak osoby o imieniu „Adolf”, jak i danych dot. tej „roboty”, którą „pozostało dokończyć”, dopuszczając w ten sposób różną interpretację tego wpisu.

Zastanawiające, ile to osób w Polsce ma kłopoty ze słuchem. Wałęsa i wielu oficjeli nie dosłyszeli swego czasu antysemickich słów księdza Jankowskiego w czasie kazania, mimo że siedzieli dwa metry od niego.

Teraz rolę Żydów przejęli geje. To Wałęsa wypowiadał się kiedyś pogardliwie o posłach gejach i sugerował, że powinni się znaleźć poza Sejmem. Media dalej z pietyzmem cytują jego światłe myśli. A młodzież ONR-owska umacnia patriotyzm:

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\436 b, 560 c,616 c.jpg

* * *

Powietrze i woda to dwa wielkie problemy, które stoją przed Polską.

Na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie aż 33 znajdują się w Polsce. W jednej małej miejscowości Skała koło Krakowa powietrze jest bardziej zanieczyszczone (smog) niż w Pekinie. Powodem głównym jest spalanie węgla i śmieci w piecach węglowych. Szacuje się, że z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera w Polsce co roku kilkadziesiąt tysięcy osób a bardzo dużo choruje.

Polska ma coraz mniej wody.

Te dwa problemy będą się nasilać, a nie widać, żeby ten czy następne rządy miały zamiar się nimi zająć. Owszem, będzie się ładować pieniądze w niepotrzebne centralne lotnisko albo na idiotyczny przekop Mierzei Wiślanej, ale na zajęcie się poważnymi problemami nie ma chętnych.

Pozostają dwa sprawdzone sposoby. Pierwszy to zwrócić się z modłami do patronki Polski, aby zwróciła się z prośbą do Siły Wyższej, by ta odwróciła od nas te plagi. Drugi to zbudowanie kolejnego muzeum. Mogłoby to być Muzeum Powietrza i Wody, aby przekazać przyszłym pokoleniom obraz tych żywiołów, zanim zostały kompletnie zniszczone.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email