16.12.2021
1. „Europa to cud, pewnego dnia będziemy jej częścią” powiedziała Dasza Nawalna, córka Aleksieja, odbierając w miejsce prześladowanego i uwięzionego ojca Nagrodę im. Sacharowa, przyznawaną raz do roku przez Parlament Europejski.
D.O. też uważa, że Europa to cud, a kto ją niszczy, ten – tu jak zwykle D.O. pozostawia inicjatywę słowotwórczą P.T. Czytelnikom.

Skrytykowała to, co niektórzy zachodni liderzy nazywają „pragmatyzmem”: „Z dyktatorami nie ma pragmatyzmu – powiedziała – przestańcie flirtować z Putinem”.
W centrum sali obrad Parlamentu Europejskiego stało puste krzesło. To na nim powinien był siedzieć tegoroczny laureat Nagrody Sacharowa. Nie było go: siedzi, ale w putinowej kolonii karnej. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli powiedział: „To puste krzesło symbolizuje, że po raz kolejny laureat naszej Nagrody im. Sacharowa za wolność myśli, jest pozbawiony wolności” i zażądał „natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia opozycjonisty”.
2. „Guardian” publikuje dramatyczny artykuł Anny Alboth, wolontariuszki z Grupy Praw Mniejszości (https://www.theguardian.com/…/helping-refugees-poland…). A D.O. nalega: przeczytajcie!

W mojej głowie ciągle trwa myśl: „Mam w domu dzieci, nie mogę iść do więzienia, nie mogę iść do więzienia”. Polityka jest poza moim zasięgiem i poza zasięgiem ofiar na granicy polsko-białoruskiej. To ironia losu, że na tej granicy zgromadziło się ponad 50 ekip medialnych, ale Polska jest jedynym miejscem w UE, gdzie dziennikarze nie mogą swobodnie relacjonować.
Tymczasem zbliża się sroga północnoeuropejska zima, a moje palce marzną w ciemne, śnieżne noce.
Sytuacja graniczna pokazuje przepaść między tym, co legalne, a tym, co moralne. Przebija wysiłki tych, którzy działają na rzecz ratowania życia. Jedyne, co możemy zrobić my, aktywiści w lasach na granicy polsko-białoruskiej, to zanieść wodę, żywność i ubrania zdesperowanym ludziom. Jednak wykonanie tego podstawowego aktu humanitarnego wymaga ukrycia. Musimy się ukrywać i przekradać przez lasy. Zwrócenie uwagi straży granicznej, policji czy wojska wymusiłoby kolejne przegnanie.
Wśród drzew spotkałam różne grupy: rodziny, matki z dziećmi, ojców z niepełnosprawnymi dziećmi, osoby starsze i osoby z najsłabszych mniejszości świata – etnicznych, religijnych i LGBTQ+. Szukali wolności, ale od sierpnia są wypychani na Białoruś 5, 10, a nawet 15 razy.
Na nocne spacery mam na sobie duży plecak pełen termosów z ciepłą zupą, skarpetek, butów, kurtek, rękawiczek, szalików, czapek, plastrów, lekarstw i powerbanków. Chodzę w ciemności i chowam się za drzewami, gdy słyszę helikoptery lub widzę reflektory policji. Słyszę plusk zupy w pojemnikach na plecach, słyszę mój oddech – nikt nie nauczył mnie skradania się i niewidzialności, jak zawodowego żołnierza. Od lat zajmuję się prawami człowieka, odwiedziłam większość granic UE i obozy dla uchodźców, ale nigdy nie bałam się, że podczas poruszania się trzeszczą gałązki pod moimi stopami ani tym, że szeleszczą drzewa nad moją głową.
Z osobistych historii i dowodów zebranych przez Minority Rights Group International wraz z kolegami z Grupy Granica, sojuszu 14 polskich organizacji społeczeństwa obywatelskiego reagującego na kryzys, wiemy, że co najmniej 5000 osób było w lasach i że obecnie jest tam co najmniej 1000. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi: zdesperowanymi ofiarami obrzydliwej gry o władzę między państwami.
Za każdym razem, gdy odpowiadamy na telefon od kogoś w potrzebie, jego matki wciąż w Iraku lub Afganistanie, albo kuzyna z Berlina, zabieramy plecaki na ramiona i ruszamy. Dzień i noc – długo po tym, jak świat stracił zainteresowanie. Czasami szukamy ludzi godzinami. Czasem, ze względów bezpieczeństwa, wielokrotnie zmieniają miejsce pobytu. Czasem starsze babcie lub małe dzieci, które nie mają już sił na chodzenie, utknęły na polskich bagnach. Teraz, gdy lasy pokrywa śnieg, a ludzie nie mogą do nas dzwonić, bo ich telefony zostały zniszczone przez polską armię, używamy kamer termowizyjnych.
Spotykamy przerażone oczy, wycieńczone twarze, ciała zniszczone zimnem, rozpaczliwie pozbawione odporności po tygodniach spędzonych w lodowatym, wilgotnym lesie. Zamarznięci, spragnieni, głodni ludzie. Nie miałam pojęcia, co oznacza głód. Dawałam kawałek czekolady moim dzieciom, kiedy narzekają przed obiadem. Czytałam statystyki ubóstwa i podręczniki do historii. Nic nie wiedziałem o głodzie.
Ludzie na granicy polsko-białoruskiej nie jedli od tygodni. Co kilka dni, po gwałtownym odepchnięciu ich od zasieków z drutu kolczastego, mogą dostać starego ziemniaka od białoruskiego żołnierza, jeśli mają pieniądze. Podzielą się tym z dziećmi. Od wielu dni nie mają nic do picia. Albo piją wodę bagienną lub deszczową, która powoduje skurcze żołądka i ogłuszający ból głowy, jeszcze bardziej ich osłabiając. Pozostawienie im wystarczającej ilości jedzenia i wody na kilka dni jest niemożliwe: nikt nie ma siły, by tyle dźwigać. Nie możemy zabrać ze sobą ludzi ani odwieźć ich w bezpieczne miejsce. To byłby czyn przestępczy. Ale pozostawienie tych ludzi na pastwę powolnej śmierci nie jest przestępstwem.
Gdzie jest Czerwony Krzyż, Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Migracji i agencja ONZ ds. uchodźców? Te organizacje, które działają nawet w strefach wojennych?
Czyż zabiera się żywność i wodę najbardziej niebezpiecznym przestępcom? Czy 5-letnia Elina jest bardziej niebezpieczna, kiedy jest mniej godna? Ma epilepsję, ale nie ma lekarstwa. Spotkałam ją w lesie z dziewięcioma innymi Kurdami, wszyscy bez butów. Przetrwali wojny i naloty w ojczyźnie, ale mogą zamarznąć na śmierć w polskim lesie. Podczas każdego odepchnięcia polscy i białoruscy oficerowie zabierają im wszystko: pieniądze, ubrania i obuwie.
Jesteśmy w kontakcie. Jeśli uda im się ukryć swoje telefony, możemy się komunikować. Dzielą się zdjęciami i filmami białoruskich psów. Pokasują mi kąsane rany, jeśli spotkamy się po polskiej stronie. Oni płaczą. Proszą o radę. Nie chcą opowiadać swoim rodzinom o swojej trudnej sytuacji, ale potrzebują kogoś, z kim mogą porozmawiać.
„Piąty push-back. Przy szóstym się zabiję”.
„Straciłem syna, ma astmę. [Ostatni raz, kiedy dzwonił to [było] trzy dni temu. Wiesz, gdzie on jest?”
„Kiedy przyjdziesz? Czy masz wodę? Nawet kroplę?
Poddani kampanii dezinformacyjnej uchodźcy otrzymują sprzeczne doniesienia służb białoruskich, które rozpowszechniają formularze o osiedleniu się w Polsce lub Niemczech . Budzi to nadzieje na bezpieczną podróż. Ale prawdziwym celem jest rozbicie ich na polskiej granicy, aby wywierać presję na UE. Niektóre niepokojące doniesienia sugerują, że migranci są zmuszani do udziału w przemocy w ramach białoruskich prób prowokowania polskich funkcjonariuszy.
Ryzykując eskalację przemocy, my, aktywiści w lasach, pragniemy przypomnieć światu, że uchodźcy nie są agresorami. Są zakładnikami reżimu Łukaszenki, który wykorzystuje ich do swoich celów.
Polacy wysyłają mi wiadomości: „Gdzie mam wysłać ciepłe i ciemne ubrania?” „Jaka jest sytuacja na granicy? Media pokazują nam tylko filmy autorstwa polskiego ministerstwa lub władz białoruskich”. „Płaczę, kiedy kładę dzieci do snu. Proszę, napisz coś, co może pomóc”.
Dunja Mijatović, komisarz Rady Europy ds. praw człowieka, spędziła cztery dni w Polsce i przyjechała z nami w teren. Powiedziała: „Największą siłą ruchu pomocy uchodźcom i uchodźcom z pogranicza polsko-białoruskiego są mieszkańcy okolicznych miejscowości – w strefie zagrożenia i przy niej. To ich współczucie i empatia przedłuża życie ludzi w lesie. Ich odwaga i bezinteresowność. Ich dobro ratuje życie”.
Oczywiście inni widzą to inaczej: ludzie pomagający na granicy to „wrogowie narodu”, „agenci Łukaszenki”, „winni niszczenia wartości europejskich”, „zapraszają tu terrorystów”.
Jesteśmy winni, że spragnionym zostawiamy w lesie bukłaki z wodą. Jesteśmy winni dzielenia się zupą. Wkładania butów na zmarznięte stopy, które nie mogły się już ruszyć. Jeśli pomaganie jest nielegalne, czy w ogóle rozumiemy, czym jest przestępstwo”?
***
Cóż może dodać D.O.?
Wesołych świąt Bożego Narodzenia, klerze! Wesołych świąt, katolicy!
Spokojnych i radosnych świąt, bardzo religijne sfery partyjno-państwowe!
Pogodnych, rodzinnych świąt Polacy! Nie zapomnijcie o dodatkowym talerzu na wigilijnym stole!
3. Tymczasem „Axe of evil” („Oś zła” – Reagan miał rację!) znów się uaktywniła. Dwaj zbrodniarze – Putin i XI Jinping prawili sobie komplementy podczas wideokonferencji. Putin oświadczył, że „stosunki rosyjsko-chińskie są przykładem właściwej współpracy międzypaństwowej”.

Bracia w gnębieniu pochłoniętych narodów i prześladowaniu demokratów.
Putin potwierdził także, że weźmie udział w otwarciu Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, wydarzeniu, które zachodni przywódcy zbojkotowali w proteście przeciwko łamaniu praw człowieka.
Xi powiedział, że rosyjski prezydent „silnie wspierał wysiłki Chin na rzecz ochrony kluczowych interesów narodowych i zdecydowanie sprzeciwiał się próbom wbicia klina między nasze kraje”.
Putin szuka poparcia w narastającym konflikcie z Zachodem związanym z nagromadzeniem wojsk w pobliżu Ukrainy. Jego obietnica oznacza, że wyjedzie do Pekinu, a od wybuchu pandemii wyjechał za granicę tylko dwa razy: w czerwcu do Genewy na spotkanie z Joe Bidenem i kilka dni temu do New Delhi na spotkanie z premierem Indii Narendrą Modi.. Xi nie opuścił Chin od 2019 roku.
4. Tymczasem do Moskwy na rozmowy z rosyjskimi dyplomatami przybyła podsekretarz stanu USA Karen Donfried (https://www.reuters.com/…/russia-us-discuss-moscows…/). Spotkała się z wiceministrem spraw zagranicznych Siergiejem Riabkowem. Spotkanie trwało godzinę. W krótkim oświadczeniu Riabkow powtórzył, że Rosja domaga się gwarancji, że Ukraina nie wejdzie do NATO. Pani Donfied była wcześniej w Kijowie, gdzie zapewniała, że pod żadnym pozorem Waszyngton nie będzie naciskał na Ukrainę, by poszła na ustępstwa wobec Rosji.

5. Podczas rozmów nt. irańskiego programu nuklearnego w Wiedniu, przedstawiciel reżimu ajatollahów miał zgodzić się na instalacje kamer Międzynarodowej Agencja Energii Atomowej w niektórych zakładach wzbogacania uranu (https://www.aljazeera.com/…/iran-allows-iaea-to-re…).
6. Kamery… Hmmm… Angielskojęzyczna gadzinówka reżimowa „Tehran Times” (https://www.tehrantimes.com/news/468091/Just-one-wrong-move ) na całą stronę swojego wczorajszego wydania dała tytuł „Jeden zły ruch” i mapę celów, które Iran zbombarduje swoimi rakietami w razie izraelskiego ataku na Irańskie fabryki nuklearne.

7. W Izraelu panuje huśtawka nastrojów, bo z jednej strony – jak pisał wczoraj D.O. – dowódcy izraelskich sił zbrojnych uzgodnili z sekretarzem Obrony plany ewentualnego ataku na Iran, a z drugiej strony rząd Naftalego Bennetta jest rozczarowany uzależnianiem przez USA współpracy z Izraelem od zablokowania wszelkiego osadnictwa żydowskiego w Judei i Samarii, regionach, zwanych dziś irytująco „Zachodnim Brzegiem” [Jordanu] (https://www.jpost.com/…/obsessed-biden-administration…).

8. „Washington Post” dotarł do dokumentów, wskazujących na powiązania chińskiego koncernu Huawei z prześladowaniem Ujgurów, mieszkańców okupowanego przez Chiny muzułmańskiego Turkiestanu Wschodniego (https://www.washingtonpost.com/…/huawei-surveillance…/).
Huawei pomógł chińskim władzom w stworzeniu technologii nadzoru skierowanej do mniejszości ujgurskiej w tym kraju, jak wynika z dochodzenia. Seria slajdów prezentacji marketingowych przejrzanych przez Washington Post wykazała, że Huawei odegrał rolę w opracowywaniu projektów nadzoru tworzonych we współpracy z innymi chińskimi firmami. Obejmowały analizę nagrań głosowych, monitorowanie ośrodków zatrzymań, śledzenie lokalizacji podejrzanych politycznie, inwigilację policyjną oraz śledzenie pracowników i klientów przez korporacje.

Chociaż slajdy nie określały, dla kogo były te prezentacje, gazeta twierdzi, że niektóre z nich prezentowały funkcje nadzoru specyficzne dla policji lub agencji rządowych.
A twój, Czytelniku, smartfon, jakiej jest marki?
9. Który rząd odważyłby się na rzucenie wyzwania rolnikom?
Jeden się znalazł. To rząd Niderlandów.

„Holandia ogłasza plan radykalnego zmniejszenia liczby zwierząt hodowlanych”.
„Plan przewiduje wydatki rzędu 25 miliardów euro”
Plan ma przeciwdziałać kryzysowi klimatycznemu, bo zwierzęta hodowlane to główne źródło zanieczyszczenia planety, bo wydzielają ogromne ilości metanu i produkują potężne ilości obornika, trującego glebę azotem.
Plan – to logiczne – spotyka się z ostrym sprzeciwem rolników, bo rolnicy to bodaj najbardziej konserwatywna część każdego społeczeństwa, ogromne zagłębie głosów dla każdej czarnej sotni.
Plan przewiduje wykupienie od rolników ich zwierząt, obój i pastwisk. Może P.T. Czytelnicy słyszeli o nowym porozumieniu koalicyjnym w Niderlandach, dzięki któremu bodaj na szóstą kadencję premierem będzie znowu „teflonowy” – jak go w Hadze nazywają – premier Mark Rutte. Mimo, że szajka siedziała na schodach pod murkiem i chóralnie mruczała: „skuś baba na dziada, skuś baba na dziada”, bo Ruttego, symbolu liberalnego Belzebuba – nienawidzi za stanowczość w mówieniu „nie” na propozycje wypłacania faszystowskiej szajce unijnych pieniędzy.
No: to nowe porozumienie koalicyjne przewiduje właśnie natychmiastowe wdrażanie planu drastycznego zmniejszenia pogłowia bydła. Nie, no: bydła – bydła, tego zwierzęcego, co Czytelniku myślałeś?!
10. Również Komisja Europejska opracowała przełomowy plan (https://ec.europa.eu/com…/presscorner/detail/en/ip_21_6683). Wycofała się, co prawda, z projektu dyrektywy przewidującej zakaz wynajmu i sprzedaży nieruchomości najmniej efektywnych energetycznie, ale…
Nakazuje, by 15% budynków zostało zmodernizowanych tak, by z klasy energetycznej G trafić przynajmniej do klasy F. I to wszystko do 2027 r. w przypadku budynków mieszkalnych i do 2030 r. w przypadku budynków niemieszkalnych.

A od 2030 r. wszystkie nowe budynki będą musiały być neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla.
Wśród zatwierdzonych dyrektyw znalazł się również zakaz używania kotłów gazowych od 2040 r. Jednak, jak podkreślił komisarz ds. energii Kadri Simson, „decyzja o zakazie stosowania kotłów opalanych paliwami kopalnymi należy do państw członkowskich, to co robimy, to zapewnienie podstawy prawnej na wypadek, gdyby kraje chciały wprowadzić taki zakaz”.
No to polscy truciciele mogą spać spokojnie.
11. Wulkan Cumbre Vieja dał spokój. „Wyłączył się” – jak pisze „La Razon” – Racja. Od ponad 24 godzin nie wypluwa lawy ani popiołu.

Miejmy nadzieję, że uspokoił się na dobre. Ale co napsuł, to napsuł. D.O. ciekaw jest, kiedy pokłady lawy się zazielenią i kiedy ludzie zaczną na nowej warstwie budować domy z basenami, bugenwillemi i winnicami, podobne do tych, które pozostały pod lawą.

12. No i ile razy D.O. ma powtarzać, że na dzieci trzeba mieć oko?! Taki pan Kris King z Sydney, nie uważał, dał synowi swój telefon, żeby nie kwękał i nieszczęście gotowe! 4-letni Christian King dotknął tu, dotknął tam i zamówił sobie lody i torty o wartości 1139.

Kiedy pan Kris zorientował się, że to nie było 139, ale 1139 dolarów „para poszła mi z uszu – jak powiedział. – Zacząłem wykrzykiwać jego imię, ale drapnął do swojego pokoju”.
13. D.O. wie, że P.T. Czytelnikom sen z oczu spędza zasadnicze pytanie bożenarodzeniowe: „Jaka jest ulubiona piosenka świąteczna mojego psa”?
D.O. spełnia zatem rolę medium społecznej użyteczności i uprzejmie informuje, że ulubioną piosenką bożenarodzeniową waszego psa jest „Last Christmas” grupy Wham. Na drugim miejscu jest „Jingle bells”, a na trzecim „All I Want for Christmas is You” w wykonaniu Mariah Carey.

Do czołówki załapały się jeszcze „Driving Home for Christmas Chrisa Rea”, “It’s Beginning to Look A Lot Like Christmas” Michaela Bublé i “A Wonderful Christmas Time” Paula McCartneya.
Skąd to wiemy? Oczywiście od naukowców! Brytyjskich tym razem, z „Guide Dogs UK”. Przeprowadzili sondaż wśród ponad tysiąca właścicieli psów i na podstawie ich odpowiedzi ustalili właśnie taką klasyfikację.
D.O. jednak naukowcom brytyjskim nie dowierza. Jest przekonany, że każdy, dosłownie każdy pies na świecie, katowany, tak, jak my – ludzie – tymi słodziutkimi do urzygu szlagierami, dostaje natychmiast wścieklizny – tak, jak my – ludzie.

Jacek Pałasiński
Firma odcina się od zarzutów
OŚWIADCZENIE HUAWEI:
Dokumenty wymienione w artykule The Washington Post zostały opracowane przez zewnętrznych partnerów na gotowych szablonach prezentacji Huawei, a następnie wgrane przez nich na platformę Huawei Cloud Marketplace. Tak jak inne popularne platformy tego typu, Huawei Cloud Marketplace służy do wymiany informacji, a treści budzące wątpliwości są przez Huawei regularnie analizowane i usuwane, w reakcji na otrzymywane opinie.
Dostarczamy platformę dla usług w chmurze, działając zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi standardami branżowymi. Huawei nie opracowuje ani nie sprzedaje systemów, które miałyby służyć namierzaniu jakichkolwiek grup społecznych. Huawei, tak jak wymaga tego od siebie, wymaga też od wszystkich swoich partnerów przestrzegania obowiązujących przepisów prawa, regulacji i zasad etyki biznesowej. Ochrona prywatności jest naszym najwyższym priorytetem i wymagamy, aby cały nasz biznes był zgodny z przepisami i regulacjami obowiązującymi w krajach, w których prowadzimy działalność”.
