Zbigniew Szczypiński: O naprawdę poważnych sprawach kilka uwag6 min czytania

()

25.04.2026

Zostawmy na chwilę (dłużej się nie da) wszystko, co dzieje się w polityce po kolejnych odsłonach kto kogo i czym szpiegował czy podsłuchiwał. Ten festiwal pokazów sprawności i słabości sił specjalnych trwać będzie – jak powiada Wielka Orkiestra – do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej. Co najmniej zaś do końca obecnej władzy.

To, że politycy trzymający obecnie w żelaznym uścisku te służby specjalne i wymiar sprawiedliwości są gotowi na każde przestępstwo, jeżeli tylko służy ono ich interesom, wiadomo było od zawsze. Pamiętamy – jednego z nich, skazanego w pierwszej instancji za łamanie prawa w aferze gruntowej (organizowanej w celu obalenia Andrzeja Leppera, wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego) i ułaskawionego przez prezydenta Andrzeja Dudę jeszcze przed zakończeniem postępowania sądowego; i drugiego, który uniknął Trybunału Stanu, bo w rządzącej Platformie zabrakło (przypadkiem?) kilku głosów własnych posłów. Tacy właśnie i jeszcze dużo gorsi ludzie rządzą obecnie w polityce, firmowanej przez Kaczyńskiego. I póki rządzą, będzie się działo każde świństwo i każda nieprawość…

Świadomie i celowo chciałbym zatem uciec w przyszłość. Do tego, co się wydarzy, a na pewno powinno stać się w polityce światowej, w tym w Polsce. I nie chodzi o to, jaki obóz polityczny będzie wtedy rządził. Tego nie wiemy, nie wiemy też, jakie wtedy będą te obozy.

Może to już nudne, ale powtórzę – za 100 lat, jeżeli nadal świat ma istnieć a na nim wielomiliardowa miliardowa populacja ludzi, musi nim zarządzać (zarządzać, a nie rządzić), sztuczna inteligencja. To zarządzanie dotyczyć ma podstawowych decyzji, określających warunki życia na Ziemi. Wszystkie inne problemy w mniejszej skali zapewne nadal będą w gestii ludzi; niech się wybierają i obalają rządy i wodzów.

Takim podstawowym problemem jest energia: skąd czerpać, z jakich źródeł ją pozyskiwać, aby zapewnić stale rosnące zapotrzebowanie.

Od ponad dwustu lat rozwój naszej cywilizacji jest ściśle związany z energią pozyskiwaną z węgla i ropy naftowej. To te surowce zbudowały światowy przemysł. Energia w nich zawarta stała się podstawą postępu technologicznego i cywilizacyjnego. Teraz zaś jesteśmy w momencie, w którym skokowo rośnie zrozumienie kresu tego zjawiska, końca świata opartego na węglu i ropie.

Po pierwsze, to są surowce naturalne, a ich zasoby są skończone. Nawet największe złoża mają przecież skończoną pojemność.

blue solar panel boards

Rynek paliw to rynek ogromny. Występują na nim wielcy gracze. Ogromna jest też skala finansowych korzyści podmiotów, sterujących podażą surowców energetycznych. To wielki światowy biznes. Wszystkie programy ograniczenia wydobycia i zużycia tych surowców zderzają się z logiką rynku, ze skalą nierówności w dostępie do energii w różnych krajach i częściach współczesnego świata. Nierówności te są tak ogromne, że żadne światowe programy oszczędzania nie będą skuteczne ze względu na ich skalę. Gdyby cała społeczność żyjących obecnie ludzi miała mieć zapewniony taki sam standard życia jak mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, to natychmiast zabrakłoby i węgla i ropy – i byłby to koniec naszego świata.

Liczba analiz i opracowań krytycznych problemu jest ogromna. Nie zmienia to w żadnym stopniu zagrożeń: katastrofą klimatyczną, powodowaną emisją zanieczyszczeń atmosfery planety, wyczerpaniem zasobów ropy, węgla i gazu. Sporne są tylko daty; fakt, że koniec nastąpi, jest poza dyskusją.

Jako absolutny niespecjalista chciałbym podzielić się następującym spostrzeżeniem. Ziemia, ta mała planeta w jednym z miliarda systemów planetarnych powstałych wokół gwiazd w galaktykach rozsianych w kosmosie, jest kulą rozżarzonej magmy, stopionej skały, jaką mamy pod stopami kilka kilometrów niżej. Nie wiem, jaka jest ilość energii zmagazynowana we wnętrzu Ziemi, przypuszczam jednak, że wielokrotnie większa niż zawarta we wszystkich istniejących zasobach surowców. Ziemia jest więc tyglem pod parą; wystarczy tylko wymyślić technologię i narzędzia pozyskiwania ciepła z jej wnętrza – byle tak efektywne i tak proste, aby wielkie kapitały zaangażowane wokół węgla, gazu i ropy poddały się i weszły w ten nowy biznes. To będą pewno drogie technologie, ale to one będą technologią przyszłości.

Drugim praktycznie niewyczerpalnym źródłem energii jest Słońce. Wiemy, że kiedyś nastąpi kres procesów zachodzących w jego wnętrzu, ale jest to tak odległe, że możemy się tym przestać przejmować. Energia słoneczna jest już stosowana, fotowoltaika jest dostępna tak, jak energia pozyskiwana z wiatru.

Photo by JillWellington on Pixabay

Słońce i wiatr to oczywiste przykłady odnawialnych źródeł energii; pytanie tylko dlaczego tak wolno wchodzą do obiegu. Mały ich udział w bilansie energetycznym wskazuje na konflikt interesów pomiędzy nowymi rozwiązaniami a graczami, funkcjonującymi dziś na rynku. Od rozwiązywania takich konfliktów są jednak właśnie władze polityczne, rząd i stosowne ministerstwa.

Pytanie – czy obecnie rządzący są tymi, których stać będzie na opowiedzenie się za taką zasadniczą zmianą? Czy to prezes Obajtek będzie tym, który zainwestuje w badania nad wykorzystaniem ciepła z głębi Ziemi tak, jak zainwestował w przejęcie lokalnej prasy od niemieckiego wydawcy? Czy rząd będzie nadal opowiadał się za tymi, którzy w polskim sejmie modlili się o deszcz, a na konflikt na granicy z Białorusią wymyślili świętą figurkę?

Zostawiam te pytania Czytelnikom do przemyślenia. Ja obawiam się, że znam odpowiedź i mnie ona nie cieszy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.