16.09.2023
Ucieszyłem się bardzo, że Zbigniew Szczypiński w tekście zatytułowanym „Pożytki z ponownych lektur starych mistrzów” przypomina znakomitego „Cesarza” Ryszarda Kapuścińskiego. To wedle rankingu Biblioteki Publicznej Nowego Jorku jedna ze stu najwybitniejszych książek XX wieku. Wynosili ją pod niebiosa, podobnie jak całą twórczość Kapuścińskiego, tacy mistrzowie światowej literatury jak Norman Mailer, Salman Rushdie czy John le Carre.

Szczypiński pisze o walce koterii, o korupcji i kumoterstwie, o niepohamowanej chęci bogacenia się drogą grabieży państwowych pieniędzy, o rządowej propagandzie odklejonej od rzeczywistości, o fajerwerkach planów nierealnych inwestycji. I choć Kapuściński opisywał Etiopię cesarza Hajle Sellasje, to Szczypiński dostrzega podobieństwa z dzisiejszą Polską. A gdy wspomina o nieustającym wyścigu do „ucha cesarza” to oczywiście przed nasze oczy pcha się „Ucho prezesa”.
Te wszystko bardzo celne analogie. Muszę wszelako zakwestionować końcówkę tekstu. Autor pisze:
„Koniec Hajlego Sellasje był ewolucyjno-rewolucyjny, kolejna rewolucja przekroczyła próg krytyczny ogarniając wojsko i studentów i to wojsko przejęło władzę i zdetronizowało cesarza.”
Otóż koniec cesarza nie był ewolucyjno- rewolucyjny, ale gwałtowny i niezwykle krwawy.

Mengistu Haile Mariam, człowiek, który stanął na czele przewrotu wojskowego, i z poparciem komunistów obalił cesarza w 1974 roku. wyznawał zasadę, że „rewolucja potrzebuje krwi zdrajców”. Przez kraj przetoczyła się fala czerwonego terroru. Na kilkanaście lat zapanowała krwawa dyktatura. Zmienił konstytucję. Przeprowadził czystki i przymusową kolektywizację rolnictwa, która zakończyła się klęską głodu i pochłonęła 1,5 miliona ofiar. Jego armia liczyła ponad 300 tys. zawodowych żołnierzy i była największą w Afryce. Pochłaniała przeszło 40 procent krajowego produktu brutto.
W obliczu zagrożenia secesją Erytrei i wspieranej przez Somalię insurekcji w pustynnym terenie kraju, Mengistu szukał wsparcia w Moskwie. I je znalazł. Kreml wysłał do Etiopii Kubańczyków. Siły kubańskie w Etiopii szacowano na 15 tysięcy ludzi, a liczbę sowieckich doradców na półtora tysiąca. Inne kraje komunistyczne nie poskąpiły braterskiej pomocy. Północna Korea szkoliła „Ludową Milicję”, NRD przyszło z pomocą szkoleniową i sprzętem. Dyktator co najmniej raz w roku składał wizytę Breżniewowi. W socjalistycznej Etiopii z jego polecenia obchodzono nawet te same święta, co w ZSRR. W maju 1991 roku, gdy ZSRR dogorywał, Mengistu uciekł do Zimbabwe w obliczu zbliżającej się do stolicy ofensywy sił opozycyjnych. Późniejsze władze etiopskie bezskutecznie nalegały na rząd Zimbabwe o ekstradycję. W 2008 roku został zaocznie skazany na karę śmierci za zbrodnie ludobójstwa. Jego żołnierz znani byli z tego, że nie oddawali rodzinie zwłok ofiary terroru, dopóki nie pokryła kosztów pocisków zużytych dla morderstwa.

Andrzej Lubowski
Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

Tylko jedna uwaga – ta końcówka tekstu o ewolucyjno-rewolucyjnym końcu rządów satrapy-cesarza Abisynii to cytat z książki Ryszarda, ja nigdy bym sobie nie pozwolił na takie sądy czy opinie, nigdy nie byłem w tym kraju a on był wszędzie gdzie działy się dzieje. Poziom ogólności zawarty w określeniu „ewolucyjno-rewolucyjny” jest tak wielki, że przytoczone fakty o tym co wyrabiał następca cesarza mieszczą się w tym określeniu – tak sądzę…
Jaka Abisynia, to przecież Etiopia. Oba kraje dla mnie równie egzotyczne ale to nie tłumaczy pomyłki.
Wstrząsającym posłowiem do „Cesarza” jest książka holenderskiego lekarza Mylesa Harrisa „Breakfast in hell: A doctor’s eyewitness account of the politics of hunger in Ethiopia. Kapuściński mial rację, to była ewolucja słabnącego zła w kierunku koszmaru..