28.02.2022
Piąty dzień wojny. Ukraina nadal walczy. Nadzieja trwa.
1. O, ho, ho! Potwór wyciągnął z piwnicy broń atomową i nią macha!

Jest takie przysłowie, tyleż stare, co niecenzuralne: „nie strasz, nie strasz, bo się przegrasz”.
Trzy miesiące temu postawił Zachodowi ultimatum. Zachodowi, nie jako Zachodowi, tylko każdemu zachodniemu krajowi z osobna. Dostał dwie odpowiedzi: jedną z Unii Europejskiej, a drugą z NATO. Obie brzmiały „wal się świrze”, czy jakoś tak, tyle, że po angielsku.
No to się potwór przeliczył.
Pięć dni temu potwór napadł na Ukrainę, sądząc, że leżący na uboczu i niezbyt istotny z punktu widzenia gospodarczego kraj pozostanie sam i będzie łatwym kąskiem.
No to się potwór przeliczył.
Cztery dni temu potwór był pewien, że pożre Ukrainę jednym kłapnięciem swojej potwornej paszczy; już miał przygotowane filmiki, jak po wsiach witają ruskie czołgi chlebem i solą pośród tańców i okrzyków radości, jak to ukraińska armia ucieka w popłochu, porzucając broń.
No to się potwór przeliczył.
Teraz wyciąga z piwnicy głowice atomowe i nimi macha. USA ogłaszają w odpowiedzi stan gotowości dla swojej armii i mówią: „sprawdzam, świrze”.
No i wygląda na to, że się potwór znów przeliczy.


2. Ratingi Rosji są na poziomie śmieciowym (https://tvn24.pl/…/agencja-sandp-global-ratings…), rubel nic nie wart, przed bankomatami w Moskwie kilometrowe kolejki, niedługo w moskiewskich supermarketach będzie sporo pustych półek. Oligarchowie wściekli, że nie mogą cumować swoich jachtów w Portofino, lądować swoimi odrzutowcami na lotniskach Europie i że, generalnie, dostali po kieszeni, że aż miło. Podobno tylko w ub. czwartek stracili 34 miliardy $. Sporo im jeszcze zostało, ale bogaci nie lubią tracić. Lada dzień odetną ich od międzybankowego, międzynarodowego systemu transferów SWIFT. Niestety, z wyjątkiem płatności za zakup surowców energetycznych, więc główne źródło dochodów Kremla wciąż będzie biło. A Gazprom skwapliwie zapowiedział w niedzielę, że sankcje, czy nie sankcje, gaz i ropę będzie do Europy dostarczał.

3. Z puntu widzenia ekonomicznego dla Rosji ta inwazja to głupota. „nie produkują nic, żyją i jedzą wyłącznie za to, co im się zapłaci za ropę i gaz” (https://natemat.pl/399145,smolar-w-allegro-ma-non-troppo…). Czołowi idioci z szajki tak gardłowali przeciw Nord Stream II, a D.O. przypominał, że ten gazociąg ma dwa kurki i jeden z nich jest na Zachodzie. I właśnie został zakręcony ten zachodni. A Niemcy, podczas niedzielnej, nadzwyczajnej debaty w Bundestagu, przestawili swoją strategię i postanowili się uniezależnić energetycznie od Rosji i budują dwa gazoporty (https://wyborcza.biz/…/7,177151,28162214,niemcy-juz-nie…). No i kto na tym bardziej straci, debilu, jeden z drugim? Niemcy czy Rosja, która tyle zainwestowała w NS2? Co zrobią ze swoim gazem, gdy Europa się od Rosji uniezależni? Tylko szajka, zwalczająca energie alternatywne będzie od Moskwy uzależniona, ale na szczęście tylko częściowo.
Rosja zostaje praktycznie bez dochodów.
Nie, bo zostają im Chiny – odpowiesz, Czytelniku. No nie, bo gazociąg „Siła Syberii” to przedsięwzięcie gigantyczne i kosztowne, a poza tym to są złoża syberyjskie, nie jamalskie, z którymi Rosja teraz może nie mieć do zrobić. Nie, bo dalarków ili ewro nie budiet: zapłatę otrzymają w juanach remnimbi, a to ich definitywnie uzależni gospodarczo i politycznie od widzimisię Pekinu. Który ma duży apetyt na obszerne połacie Syberii, na których de facto już panuje w sensie gospodarczym.
Nie, bo mają spore rezerwy dewizowe – powiesz, Czytelniku. Super. Ale przy tym poziomie sankcji, to mogą dolarów mieć bardzo dużo, ale kupować za nie jedzonko i technologie będą mogli tylko w Chinach. CBDO.
4. W czwartej dobie wojny, Świrek Żoliborski podobno poszedł do USC i oficjalnie zmienił imię. Odtąd będzie miał wpisane w papierach: „Dupek Żoliborski”.
5. : Bitwa o Ukrainę jest bitwą o wartości liberalne.
- : ten fragment bitwy o Ukrainę, który toczy się na samej Ukrainie, ma silny komponent nacjonalistyczny. Ale nawet ukraińscy nacjonaliści biją się o wartości liberalne, bo wolność, niepodległość, prawo do samostanowienia, prawo do własnej opinii i własnego języka, prawo do własnego wyznania i własnej historii, własnej sztuki i własnej kultury, a nawet do własnych błędów – to są wszystko wartości liberalne.
- : ta część bitwy o Ukrainę, która toczy się poza jej granicami, ponad wszelką wątpliwość jest bitwą o najwyższe wartości liberalne; te, które Europa i Ameryka wykuły w toku historii i w krwawych bojach wyszarpały różnym tyranom. Kolejne kraje deklarują gotowość dostaw broni na Ukrainę. Ba! Unia Europejska powiedziała, że sfinansuje dostawę myśliwców dla lotników ukraińskich!
- : liberalizm jest największym wrogiem różnych szajek: polska szajka słowo „liberalizm” uznała za przekleństwo i wypowiada je z pogardą; „wartości liberalne” są dla szajki synonimem „zepsucia moralnego”, które tak się nie podobało Hitlerowi, Stalinowi, a wcześniej najbardziej reakcyjnej organizacji ponadnarodowej w historii: Świętego Przymierza, powstałego, a jakże, z inicjatywy Rosji.
- : dotychczasowe rządy szajki były wierną kopią rządów Putina. Od czterech dni szajka udaje, że nie, że ona też broni wartości liberalnych.
- : O.K.: D.O. wita szajkę po tej samej stronie barykady. Jeszcze możecie uratować wasze dusze, a może i waszą wolność, jeszcze możecie nie być jedną z najczarniejszych kart w polskiej historii. Ale musicie się pozbyć tych, którzy każdego dnia, o każdej godzinie dezawuują wasze słowa i czyny z ostatnich czterech dni, każąc sądzić, że jest to twoje, szajko, kolejne oszustwo dla zamydlenia oczu Polakom.
6. W kolejce do przejścia granicznego w Medyce stoją tysiące emigrantów i studentów z Afryki i Azji. Milicja i pogranicznicy ukraińscy utrudniają im przedostanie się do Polski (https://rzeszow.wyborcza.pl/…/7,34962,28161856,dramat…). Mnożą się relacje o biciu, poniżaniu i łapownictwie.
To drugie oblicze Ukrainy.
7. Najnowszy bliski przyjaciel Dupka Żoliborskiego i Pacynki Nawylocie („jestem tu wśród przyjaciół”), Matteo Salvini uniósł się: „Nie dla dostaw śmiercionośnej broni na Ukrainę” – krzyczał w wywiadzie w TV.
Nieco wcześniej był u starowinki Berlusconiego, jedynego prawdziwego przyjaciela Putina w Europie. Kroniki milczą, czy obaj nosili koszulki z portretem Putina i napisem „nie dla sankcji”, jakimi Salvini popisywał się na Placu Czerwonym.
Dupek Żoliborski musi być bardzo szczęśliwy z tak wysoko lokowanych przyjaźni i sojuszy, w jakie wpędził Polskę.
Krótko po wywiadzie Salviniego, do starowinki Berlusconiego zadzwonił premier Mario Draghi. Pewnie chciał mu wytłumaczyć, że zdrada ojczyzny to nie to samo, co gwałcenie arabskich młódek, przedstawianych policji, zainteresowanej ich prawem pobytu, że to są „córki Mubaraka”.
A kto mógłby zadzwonić do Dupka Żoliborskiego, żeby mu wyjaśnić, że zdrada to nie to samo, co kradzież 50 tysięcy złotych od swego powinowatego? Chyba tylko Grzybek Toruński, ale dla niego wymuszanie pieniędzy to nie przestępstwo.
8. D.O. ponownie przypomina: w 2012 r. episkopat polski podpisał z patriarchą Wszechrusi Cyrylem porozumienie o przyjaźni i współpracy przy zwalczaniu Oświecenia i liberalizmu. A patriarcha Wszechrusi Cyryl był łaskaw powiedzieć, że „Interwencja na Ukrainie jedynie słusznym i prawidłowym wyborem” (https://www.ekai.pl/patriarcha-cyryl-interwencja-na…/).
Szanowny episkopacie polski!
Coś bardzo głośnie jest twoje milczenie. Polacy, świat, nie wiedzą, po której stronie stoisz w tej wojnie. Bardzo by im ułatwiło zadanie, gdybyś to porozumienie z patriarchą Cyrylem jednostronnie wypowiedział, mówiąc np. że „To, co rosyjskie żołdactwo, z twoim błogosławieństwem, wyczynia w Ukrainie, jest nie do pogodzenia z wyznawanymi przez nas wartościami chrześcijańskimi, więc iditie na xui”.
No, a dopóki tego porozumienia nie wypowiesz, nie odetniesz się od jawnych kolaborantów Putina, których z honorami przyjmujesz na Jasnej Górze, to sam idi na xui.
9. Nb. ks. Tadeusz Magas, sympatyk PiS, podczas mszy dla dzieci w Poznaniu mówił, że nie należy oglądać TVN, a on ogląda tylko „polskie telewizje”. Muszą wielebnego lubić w ePISkopacie.
10. Na czas spotkania delegacji ukraińskiej z rosyjską nad Prypecią samoloty i helikoptery rosyjskie, stacjonujące na Białorusi miały pozostać uziemione – zobowiązała się Tępadzida Białoruska. Ale ile są warte jego obietnice i jaki ma wpływ na bieg wydarzeń poinformowali go odwrotną pocztą ludzie Putina, wystrzeliwując z terytorium Białorusi na cel w Ukrainie potężną rakietę balistyczną typu iskander.
11. Na Ukrainie powstaje brygada międzynarodowa do walki z rosyjskim najeźdźcą. Szefowa dyplomacji brytyjskiej Liz Truss powiedziała, że będzie wspierać Brytyjczyków, którzy chcieliby do niej wstąpić (https://www.theguardian.com/…/liz-truss-says-she-would…).
12. Uroczy filmik: stoi ruski czołg przy ukraińskiej drodze. Zatrzymuje się przejeżdżający ukraiński samochód: „popsuł się? – pyta kierowca. – Nie, paliwa zabrakło” grzecznie odpowiadają rosyjscy czołgiści. – No to trzeba go będzie taszczyć z powrotem do Rosji. – Ha, ha, ha – śmieją się najeźdźcy. – A wiecie, gdzie mieliście jechać? – Nie”.
Obejrzyjcie tu: https://video.repubblica.it/…/ucraina…/409321/410026…

Więcej takich czołgów zostało bez paliwa. Niektórzy przypłacili to życiem, innym transporter rąbnięto. Jeszcze inni – to podobno nie fejk – poszli do najbliższego komisariatu policji ukraińskiej spytać, gdzie tu można kupić paliwo. Ale są też tacy – gwardziści pewnie albo Czeczeńcy od Kadyrowa – którzy na ukraińskie stacje benzynowe napadają.
13. D.O. zniechęca kogokolwiek do dzielenia skóry na rannym niedźwiedziu. Ale… Choć, zdaniem Pentagonu, Rosja zaangażowała w napaść na Ukrainę połowę swoich sił zbrojnych, żołnierzy i sprzętu, to te cztery dni dały wielu sporo do myślenia. Wyłamują się pierwsi oligarchowie, jak Oleg Deripaska i Michaił Fridman, donosi Financial Times. Turcja de facto wypowiada taktyczny sojusz z Rosją i zamyka dla ich okrętów Bosfor i Dardanele, oraz zapowiada bliżej nieokreśloną „pomoc” dla walczącej Ukrainy. Nawet prezydent Kazachstanu, który jeszcze miesiąc temu prosił Putina o „bratnią pomoc” odmówił poparcia inwazji.
Nawet Mafiozo Naddunajski potępił agresję. Jak już wyżej D.O. napisał, szajka od kilku dni udaje, że jej się metody Putina nie podobają.
Międzynarodowa Federacja Judo „zawiesiła” Putina w roli swego honorowego przewodniczącego. Jeszcze czekają, ale kilka kolejnych dni „sukcesów” armii Putina może sprawić, że wezmą odwagę w garść i w ogóle przerzucą go przez ramię na matę.
Co może dla Putina najprzykrzejsze, to Chiny jednoznacznie dały do zrozumienia, że im się ta agresja nie podoba i to w tonie, jaki zazwyczaj pekiński reżim rezerwuje dla perfidnego Zachodu.
Do porażki jeszcze daleko, niedźwiedź ma jeszcze niejednego asa w rękawie. Liczył, że na Ukrainie powtórzy operację „Krym”. Już widać, że nie powtórzy. D.O. obawia się, że zagrożony Putin ma w zanadrzu „plan B”: wariant czeczeński. Bezprzykładne okrucieństwo, ludobójstwo, równanie z ziemią całych, wielkich miast.
Ewentualna klęska Rosji będzie klęską wspieranych przez nią reżimów na całym świecie. Padnie Bashar al-Asad, a Syria stanie się teatrem kolejnej wojny, tym razem irańsko-tureckiej. Padnie reżim w Republice Środkowoafrykańskiej i junta wojskowa w Mali. Libia stanie się protektoratem tureckim, chyba, że Egipt postawi się zbrojnie Ankarze. D.O. nie chciałby być w skórze dyktatorków na Kubie, w Wenezueli i w Nikaragui. Klęska Rosji byłaby czymś więcej niż pogrożeniem palcem Korei Północnej. „Jak tu już jesteśmy, to pozbądźmy się drugiego ośrodka niepokoju na arenie międzynarodowej” – może pomyśleć kilka sztabów.
Los tak wielu krajów leży teraz w rękach bohaterskich obrońców Charkowa, Kijowa i innych miast ukraińskich.

14. Corriere della Sera (https://www.corriere.it/…/putin-folle-zar-russia…) publikuje taki oto profil Potwora Kremlowskiego:
PUTIN Szalony car.
Obsesje, koszmary senne i tajemne myśli
„W jego umyśle rzeczywistość równoległa”
Czynniki, które wpłynęły na jego charakter: biedne dzieciństwo, szok końca ZSRR, zamiłowanie do władzy absolutnej, izolacja z powodu pandemii.
W noc upadku muru berlińskiego 9 listopada 1989 r. podpułkownik Władimir Putin, szef placówki KGB w Dreźnie, zadzwonił do sowieckiego garnizonu stacjonującego w Poczdamie, prosząc o pomoc i wzywając do zbrojnej interwencji. Wściekły tłum otoczył konsulat ZSRR i groził, że go zaatakuje. Odpowiedź była negatywna: „Nie mamy upoważnienia z Moskwy: centrum milczy”. To zdanie na zawsze naznaczyło jego życie. Dd tamtej pory jego koszmary to paraliż władzy i chaos na ulicach. Jak powiedział w roku 2000, kiedy został wybrany na prezydenta Rosji, „w tych okolicznościach działa tylko jedno: uderzyć pierwszemu i uderzyć tak mocno, żeby przeciwnik nie był już w stanie się podnieść”. „Uniknęlibyśmy wielu problemów – dodał – gdybyśmy tak pośpiesznie nie opuścili Europy Wschodniej”.
Najgorszy zaś był – jego zdaniem – późniejszy upadek Związku Radzieckiego, kiedy niepodległość republik, zwłaszcza słowiańskich „uczyniła z Rosjan największą na świecie grupę etniczną podzieloną granicami państwowymi”.
Warto więc cofnąć się do tego odległego epizodu w naszej podróży do umysłu cara, by zrozumieć głębokie powody, które doprowadziły go do zlecenia największej operacji wojskowej w Europie od zakończenia II wojny światowej. A przede wszystkim, aby zrozumieć, ile jeszcze drzemie w nim szczątkowej równowagi i rozsądku. Bo w tym kontekście widać wyraźnie, że 30 lat później Putin zdecydował się działać w imię jedności narodu rosyjskiego.
Mniej linearne są procesy, które przekonały przywódcę Kremla do rozpętania apokalipsy i rozpoczęcia niszczycielskiej wojny, w której grozi mu pyrrusowe zwycięstwo z bardzo poważnymi konsekwencjami politycznymi, gospodarczymi i strategicznymi. Bez względu na wynik rozgrywki ukraińskiej, jest oczywiste, że w ciągu najbliższych kilku lat nowa linia podziału Europu przebiegnie od Bałtyku do Morza Czarnego, ponownie dzieląc kontynent na dwa wrogie bloki.
Według rosyjskiego pisarza Wiktora Jerofiejewa „W umyśle Władimira Putina wyraźnie ukształtowała się równoległa rzeczywistość, niezrozumiała dla Ukrainy, Ameryki i Europy”. To świat, w którym w Kijowie rządzi gang neonazistów, uzbrajający się w amerykańską broń, by zagrozić militarnie Rosji. „W tej wizji Ukraina musi zostać zdemilitaryzowana, jej armia zlikwidowana, kraj wykastrowany”. Jerofiejew przekonuje, że ta alternatywna rzeczywistość kształtowała się w Putinie w ciągu dwudziestu lat prezydentury i opiera się na czterech podstawowych elementach: „Dzieciństwo w biedzie, młodość na ulicy, KGB i imperium sowieckie”. Dlatego, w równoległej rzeczywistości Putina, wszystko jest walką do wygrania i wszystko woła o zemstę za status, utracony w wyniku klęski zimnej wojny i upokorzenia, jakiego od tamtej pory Rosja doznała. Nawet Nikołaj Swanidse, były członek Rady Praw Człowieka i stary przyjaciel Putina, zanim wypadł z łask, kiedy zaczął bronić „Memoriału”, uważa, że początek dryfowania myśli Putina miał miejsce dwie dekady temu: „Jaki pozytywny wpływ mogą mieć dwadzieścia lat niekontrolowanej, carskiej władzy”? Według Swanidse’a „Putina używa języka do ukrywania swoich myśli. Interesujące nie jest to, co mówi, ale to, co robi”.
Jednak dopiero doświadczenie pandemii, zamknięcie na dwa lata w szczelnej twierdzy, coraz bardziej odseparowanej od świata, uwypukliło jej mesjanizm i przekonanie o konieczności wypełnienia dziejowej misji.
Zdaniem politolożki Tatjany Stanowej to był ważny element: „Punktem zwrotnym był początek 2020 roku, kiedy Putin zmodyfikował konstytucję, by stać się prezydentem dożywotnim. To daje mu prawo dowolnego ignorowania, a nawet niszczenia zasad. To zmieniło jego psychikę i sposób, w jaki odnosi się do swoich wewnętrznych i zewnętrznych przeciwników. Sprawiło, że poczuł się wszechmocny”.
Zaczął utożsamiać los Rosji z własnym.
Historia stała się dla niego obsesją. Nie może dopuścić, by amerykański prezydent, jak Barack Obama, pozwoli sobie na określenie Rosji jako „mocarstwa regionalnego”.
Otwarcie kryzysu na Ukrainie – mówi historyk Reinhard Krumm – „miało być geopolitycznym katharsis, zmieniającym stosunki Rosji ze światem”, bez względu na cenę. Putin myśli teraz jak monarcha absolutny i utożsamia los Rosji z własnym. I przyjmuje coraz bardziej nierozsądną narrację: „Uważa Rosję za byt metafizyczny, wieczny byt, który ze względów historycznych przewyższa sztuczny byt zbudowany przez Lenina, czyli Ukrainę” – wyjaśnia Kurt Kister, były redaktor naczelny Süddeutsche Zeitung. – Odkąd zmienił konstytucję i został prezydentem na całe życie, zmieniła się jego psychika, teraz czuje się wszechmocnym bogiem”.
Problem w tym, że trudno, a może i niemożliwe jest negocjowanie z kimś, kto myśli w kategoriach metafizycznych. Każdy, kto w ostatnich tygodniach pojechał do Moskwy, zetknął się z agresywnym, emocjonalnym przywódcą, a przede wszystkim kimś, żyjącym w wymiarze równoległym, dalekim od rzeczywistości.
Władimir Putin nie może już narzekać, że nie jest traktowany poważnie. Ale jak sam napisał w dedykacji dla reżysera Nikity Michałkowa, pod zdjęciem przedstawiającym go podczas płacenia rachunku w restauracji: „Nikito, za wszystko trzeba płacić”.
Jacek Pałasiński
