Jacek Pałasiński: Drugi obieg (250)14 min czytania

28.03.2022

Odcinek przynudzający, teatralno-ciapciacki

1.

Oto kolejna przykrość: zmiana czasu.

Ile jeszcze razy?

Każdego dnia, o północy, autor D.O. przesuwa kratkę na kalendarzu. Taki rytuał. Gdy był młodszy, każdy taki ruch wywoływał refleksję: „O jeden dzień bliżej śmierci”, co przed snem jest takim sobie myślątkiem. Kiedy się postarzał, przesuwając, myśli „O, udało mi się przeżyć jeszcze jeden dzień, super”!

Ale przesuwanie wskazówek zegara o godzinę do przodu lub do tyłu, wywołuje nieodmiennie refleksję tę samą: „Ile jeszcze razy”?

Chętnie by z tego przesuwania zrezygnował.

Żona autora co rano przekręca kółeczka wiecznego kalendarza, przywiezionego prosto z poprzedniego życia: z Rzymu. Autor zawsze bał się zapytać, co myśli, przekręcając 30 razy na miesiąc jedno kółeczko, 12 razy do roku drugie i raz do roku trzecie?

Lepiej nie pytać: wiedza bywa porażająca. „To nie takie jednak proste spojrzeć, gdy się spojrzeniem dotyka bólu” (Wiesław Myśliwski, „Widnokrąg”).

2.

Las jest jak ludzie: raz przyjazny, dający radość, a czasem nawet euforię; raz trudny i uciążliwy, a raz zwyczajnie złowrogi. Ale należy go, jak ludzi, szanować w jego odmienności. D.O. nie zna ludzi, którzy giną na wojnie w Tigraju, ani tych, umierających z głodu w Sudanie Południowym, ale jest mu przykro, gdy jest im źle i giną. Tak samo, kiedy źli ludzie wycinają zdrowe drzewa: jakby zabijali mu przyjaciół.

Las ma magnetyczną moc przyciągania. Z całą swoją różnorodnością, zmiennością z całym potencjałem zagrożeń. Ma odurzającą woń: z zawiązanymi oczami poznasz, czy on liściasty, czy iglasty, a oba zapachy dają radość i moc.

Drzewa stoją, jak ludzie, w pozornie równych szeregach. Kiedy się jedzie przez las i patrzy w bok, eksplodują szaleństwem światłocienia. Lecz widzi się LAS, zbiorowość drzew. Pojedynczych nie widać, pojedyncze się nie liczą, zupełnie, jak wtedy, gdy pociągiem przejeżdża się przez zatłoczoną stację. Ludzki szpaler też wydaje się LASEM, a pojedyncze ludzkie pnie są wyzute z indywidualności.

„Trzysta osób zostało zabitych w teatrze w Mariupolu” – głoszą tytuły.

O, trzeba wysiąść z samochodu, zagłębić się w las i dotykać każdego napotkanego pnia. Dostrzec jego jedyność i niepowtarzalność, poczuć jego zapach i jego chropowatość. Trzeba wysiąść z pociągu, zagłębić się w tłum oczekujących pasażerów i patrząc, dostrzec jedyność i niepowtarzalność każdego z nich.

Oglądany z lotu ptaka cmentarz zamyka się w swojej nazwie: smętarz, miejsce smętku. Lecz wstąpienie między groby zupełnie zmienia tę perspektywę.

Mały autor D.O. chodził po pełnej gruzów Warszawie i przystawał przed tablicami z krzyżem: „W tym miejscu hitlerowcy rozstrzelali 50 Polaków, Żydów, partyzantów”… Te liczby to wyrok skazujący na anonimowość. 50 osób, 50 różnych istnień, rodzin, przyjaciół, uczuć, emocji, te 50 istnień to cały świat.

Kto zatem został przysypany gruzami zbombardowanego teatru w Mariupolu? Anonimowe i bezbolesne cyferki: trzy-zero-zero. Równa się zero.

Może lepiej nie wiedzieć? Wiedza bywa porażająca. Jak rakieta, które te trzysta jedynych i niepowtarzalnych osób zabiła.

3.

Czy kiedy się jest chemikiem, to patrzy się na życie, jak na skomplikowaną serię chemicznych reakcji?

Czy życie można ująć w jakiś złożony wzór chemiczny? Czy życie jest złożone z pierwiastków, tlenków, wodorków, azotków? Wiesław Myśliwski obchodzi 90 urodziny. W „Widnokręgu” napisał: „rozpacz jest miarą pamięci”. Tak długo rozpaczamy, jak długo pamiętamy, tak długo pamiętamy, jak długo rozpaczamy.

„Bo tylko przez płacz można być z kimś razem, gdy się jest na wieki osobno” (Kamień na kamieniu).

4.

„θεάομαι”, theàomai znaczy ‘obserwuję’, ‘patrzę’. Z tego korzenia wzięło się „θέατρον”, théatron, czyli ‘miejsce, w którym ludzie mogą popatrzeć”. Z „θεάομαι” wzięło się też słowo „theoreo”, czyli teoria. Te dwa słowa: „théatron” i „theoreo”, to coś, co autor D.O. studiował.

Starożytny teatr grecki w Delos.

34Małgorzata Malarz, Beata Downarowicz i 32 innych użytkowników

Czy się to komuś podoba, czy nie, teatr, którego święto przypadało wczoraj, jest zakorzeniony w religii. Na tysiąc lat przed narodzinami greckiej tragedii w starożytnym Egipcie praktykowano teatr w formie kultu „Tajemnic Ozyrysa”. Cywilizacja minojska też znała odgrywanie poprzez taniec polowania lub wojny, któremu – wiemy to z archeologii – towarzyszyło użycie instrumentów muzycznych, takich jak cytra i flet. A w samej Grecji wszystko się wzięło z kultu boskiego.

Z Dionizjów dokładniej, święta sprośnego i niezbyt trzeźwego Dionizosa, boga wina i płodności.

Teatr grecki w Epidauros, najlepiej zachowany grecki teatr, zbudowany przez Polikleta Młodszego około 300 p.n.e. Mógł pomieścić 14 tysięcy widzów. Widownia teatru jest swoistym fenomenem akustycznym. Rozmowa czy moneta rzucona na scenę w jej centralnym punkcie są dobrze słyszalne z każdego miejsca na widowni.

Dionizje odbywały się co roku w Atenach pod koniec marca i trwały kilka dni (możesz Dionizja obchodzić również dziś, Czytelniku, nikt ci nie zabroni, ale kup sporo wina!). Wszystkie przedstawienia miały komplet publiczności. Miejski magistrat Aten przyznawał nagrody zwycięskim dramaturgom, twórcom tragedii i komedii. Najbardziej znani pisarze tragedii, to oczywiście Ajschylos, Sofokles i Eurypides, a komedii – Arystofanes i Menander.

Ajschylos (ok. 525-ok. 455 pne.) napisał w swoim życiu od 70 do 90 tragedii, z których do dziś przetrwało tylko siedem. Często określany jest mianem ojca tragedii. Największą innowacją Ajschylosa było wprowadzenie drugiego aktora, co umożliwiło konflikt sceniczny. Do najsłynniejszych dzieł Ajschylosa należą „Agamemnon” i „Prometeusz w Okowach”.

Teatr grecki w ukochanych Syrakuzach

Sofokles (ok. 497-ok. 405 pne.) napisał ponad 120 dramatów tragicznych, ale tylko siedem z nich przetrwało w pełnej formie. Wprowadził trzeciego aktora, pozwalając na jeszcze bardziej złożone sytuacje dramatyczne na scenie. Do najsłynniejszych dzieł Sofoklesa należą: „Król Edyp”, „Antygona” i „Elektra”. „Król Edyp” jest często uważany przez historyków teatru za tragedię doskonałą.

Eurypides (ok. 480-ok. 406 pne.) napisał od 92 do 95 tragedii, z których przetrwało 18 lub 19. Zmniejszył rolę chóru w swoich sztukach, zbliżając się do współczesnego dramatu. Do najsłynniejszych dzieł Eurypidesa należą „Bachantki”, „Medea” i „Trojanki”

Arystofanes (ok. 446-386 pne.) napisał 40 komedii, z których przetrwało 11. Jego najsłynniejsze dzieła to „Lizystrata”, „Żaby”, „Chmury”, „Osy” i „Ptaki”.

Amfiteatr grecki w Tindari na zachód od Messyny na Sycylii: tu D.O. oglądał rekonstrukcję starożytnego spektaklu. W tle wyspy Archipelagu Liparyjskiego: Vulcano, Lipari, Salina.


Menander, przyjaciel Epikura (ok. 342-ok. 290 pne.), napisał 108 sztuk komediowych, z których przetrwała tylko jedna” „Dyskolos”, a treść czterech z nich udało się współcześnie zrekonstruować, dzięki odnalezionym stosunkowo niedawno egipskim papirusom.

Nie sposób pisać o teatrze starogreckim – z którego wszyscy my – bez wspomnienia filozofa Arystotelesa (384-322 pne.) jednego z największych myślicieli w historii świata. Arystoteles zaproponował formułę dramaturgii, którą stosowano przez wieki. Jego „Trzy jedności”: czasu, miejsca i akcji, wymagały, by akcja spektaklu rozgrywała się w jednym miejscu w ciągu jednego dnia.

Teatr w Sabratha w libijskiej Trypolitanii Libii, dawnej rzymskiej prowincji Afryki Prokonsularnej.
Mógł pomieścić około 5000 widzów


Scena to była „Orchestra” („orcheisthai” = tańczyć, „tra” = „miejsce”). „Skene” – od którego to słowa wzięliśmy „scenę”, to był budynek albo namiot za orchestrą, gdzie aktorzy zmieniali maski i przebierali się. Większość sztuk tego okresu rozgrywała się przed świątynią lub pałacem, i do tego celu struktura skene mogła wystarczyć. Później dodano jeszcze „proskenion” czyli miejsce z przodu skene, rodzaj podestu dla aktorów – solistów.

Teatr rzymski Leptis Magna, starożytnym i wpływowym mieście Libii, które rozkwitło najpierw pod rządami Kartagińczyków, a następnie pod rządami Rzymian. Miasto, które od 1982 roku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, było jednym z trzech, które dały nazwę Trypolitanii; dwa pozostałe to Oea i Sabratha.

We wczesnych przedstawieniach występował tylko jeden aktor i chór kobiet (odgrywany przez mężczyzn; kobietom wstęp na scenę był wzbroniony). W sztukach było wiele ról, ale wszystkie były odgrywane przez jednego aktora. Pierwszym aktorem był Tespis. Słynny „wóz Tespisa” wziął się nie, jak się powszechnie sądzi, z tego, że się nim przemieszczał z jednej miejscowości do drugiej, lecz stąd, że wystawiając dramaty we wsiach, Tespis wykorzystywał czółno osadzone na kółkach (tzw. carrus navalis, czyli „wóz łodziowy”). To był zapewne pierwszy rekwizyt teatralny.

D.O. asystował w kilku rekonstrukcjach; nawet w autentycznych, antycznych amfiteatrach: to nadal ma swoja magię, ale bardzo dużo zależy od akustyki: co chór to chór. Praktycznie nie ma akcji odległość od orchestry znaczna, więc można się skupić niemal wyłącznie na warstwie dźwiękowej spektaklu.

5.

Autor D.O. miał kilka żyć i jedno z nich było wypełnione niemal wyłącznie teatrem. Grał, śpiewał, tańczył, statystował, reżyserował, studiował.

Najwyraźniej chciał zaznać lepszego i bogatszego życia niż jego własne, więc zamiast wódką czy narkotykami, odurzał się teatrem. Miał szczęście i przywilej oglądać fenomenalnych aktorów i aktorki i ich genialne role, uwiarygodniające dramaty i dramatopisarzy. Dzięki nim wcześnie dowiedział się, co to jest magnetyzm i dawał się tym artystycznym magnesom przyciągać jak żelazny opiłek. Równie wcześnie pojął, że im łatwiejsza i najmniej wysiłku wymagająca rola się wydaje, tym cięższa harówka się za nią kryje.

Potem, kiedy już pracował na dobre „w środowisku”, pojął jeszcze, że głębi scenicznej wcale nie musi odpowiadać głębia życiowa aktora.

Aktorzy. Adam Hanuszkiewicz, którego asystentem literackim był autor D.O.

Pojął także, że stary, czy młody, mądra lub niezbyt, wysoki czy niski, chuda, czy niezbyt, każdy aktor i każda aktorka, oddają każdej ze swoich postaci cząstkę siebie i że taka wyrwa musi się na nich boleśnie odbić. Aktorstwo potrafi zdewastować psychikę. Niektórym poklask rekompensuje tak poniesione straty; inni mają po prostu nieszczęsne życie z rzadkimi satysfakcjami.

Nim to życie autorowi D.O. bezpowrotnie urwało się 13 grudnia 1981 r., pracował jako asystent literacki dyrektora Teatru Narodowego. Potem, kiedy był żałośnie nędznym, bezrobotnym emigrantem-inteligentem, na wieść, że Teatr Narodowy się spalił, płakał jak smarkacz długo i żałośnie.

Bo teatru nie wolno tykać! To nie tylko budynek, scena, widownia, garderoby, to miejsce, w którym zamknięta jest życie, zamknięta absolutnie niepowtarzalna jego magia, a bez magii nasze życie jest przykrością i niczym więcej.

Więc, Drogi Czytelniku, idź do teatru. Wsłuchaj się w słowa, „bo słowa śmierci nie znają. Jakby jakieś ptaki przezroczyste, raz wypowiedziane, krążą już na wieki ponad nami, tylko że ich nie słyszymy”. (Wiesław Myśliwski, „Kamień na kamieniu”)

Kup bilet i idź do teatru. Klaskaj, aż ci dłonie obrzękną. Pokochaj teatr, pokochaj aktorów. Dodaj do kartoflanki swojego życia kostkę magii: będzie smaczniejsze.

Teatr w 430-tysięcznym mieście Mariupol
Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, ludzie stoją, ogień, na świeżym powietrzu i tekst „Search for survivors continues in Mariupol theater; dozens killed in Russian strikes Reports say some 7,000 Russian soldiers killed so far during invasion; Biden calls Putin thug and murderous dictator as US evaluates potential war crimes committed by Russia By ANDREA ROSA 18 March 2022 1:26 am f Ukrainian firefighters extinguish blaze ata warehouse after bombing in Kyiv, Ukraine, March 17, 2022. (AP Photo/Vadim Ghirda)”
eatr w Mariupolu po bombardowaniu. Foto: „Times of Israel”.
Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Legin Subacribe INSIDER Satellite images show the destruction of a Mariupol theater that had 'CHILDREN' written outside- before and after it was bombed by Russia Keisey Viamis Mar 20 2022 лeTи satellite view of the theater in Mariupol, before (L) and after it was damaged Russian attack on March 16. The word "CHILDREN" can seen written in Russian outside the theater. Sateliite mage”
Teatr w Mariupolu przed i po. Po obu stronach budynku wyraźnie widoczny napis „Dzieci”.

6.

Autor D.O. zawsze wolał byłych polityków niż polityków czynnych. Byli politycy już wiedzą, tak, jak byłe gwiazdy filmowe czy telewizyjne. Mają już za sobą tę cienką linię, oddzielającą dzień od zmierzchu; linię, którą tak trudno zobaczyć, że mało kto wie, że ją przekroczył.

Może być zdjęciem przedstawiającym 8 osób, ludzie stoją i tekst
Znajdziesz różnice? D.O. nie potrafi. Jedna sowiecka swołocz.

Czasami człowiek staje się „byłym”, bo popełnił błąd i ponosi jego konsekwencje. Reszta życia bywa rozpamiętywaniem tamtej chwili. Jak z wypadkiem samochodowym: jeden błąd, a potem rozciągnięta do niemożliwości w czasie chwila zbliżania się do nieuchronnego. Bum! – i reszta życia jest już zupełnie inna.

Ale czasami staje się „byłym” mimo woli: zmieniają się czasy, zmieniają mody. Dla ludzi mądrych pogonie za modą są głupie. Goniący za nie swoją, nieprzystającą do wieku modą są groteskowe: wszyscy to widzą i się śmieją.

Czasami staje się „byłym” z winy innego człowieka, tego, w którego interesie jest przeniesienie cię z bytu w niebyt: to się zdarza całkiem często.

Ale równie często człowiek staje się „byłym” z własnej woli: można nagromadzić wielkie pokłady niechęci do własnego życia czy własnej kariery. Czasami decyduje zmęczenie, czasami uczciwość, czasami szacunek dla samego siebie i innych.

Autor D.O. żywi dla tych ostatnich duży szacunek. Bo nie raz i nie dwa w życiu nie miał odwagi stać się „byłym”, choć jego sumienie krzyczało „odejdź precz”!

7.

Na szczęście „Gdy słowa już daremne, myśli daremne, a wyobraźnie nie chce się już wyobrażać, jeszcze tylko muzyka. Jeszcze tylko muzyka na ten świat, na to życie”. (Traktat o łuskaniu fasoli). A najpiękniejsza dla autora D.O. muzyka to śpiew ptaków wiosną: https://www.glosy-ptakow.pl/.

Może być zdjęciem przedstawiającym 4 osoby i tekst
Wiesław Myśliwski, Więź.pl

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email