28.04.2022
1.
– Jak to możliwe, że to miasto jest takie czyste, mimo niesprzyjającego klimatu, a Rzym taki brudny? – zapytał Syn, kiedy D.O. odwoził go na sympozjum fachowców od energii alternatywnej w eleganckim hotelu w centrum Warszawy.
I D.O. serce urosło, bo Warszawa to jego miasto i kiedy jest przez kogoś z zewnątrz chwalone, to, jakby chwalono jego dzieci. A przybyszowi z Północy, przyzwyczaić się do brudu i wszechobecnych śmieci, w jakich toną Włochy na południe od Toskanii, jest bardzo trudno. No, ale przez kilka dekad człowiek się przyzwyczaja. D.O. się przyzwyczaił, kiedy tam mieszkał 30 lat i Syn D.O. też, bo innego krajobrazu nie znał. Ale po masterze pracował przez kilkanaście lat w sterylnych Północnych Niemczech, więc kiedy wrócił do Rzymu, przeżył szok na nowo.
– I co – zapytał D.O. – nie żałujesz opuszczenia Niemiec?
– Wiesz – odpowiedział – wystarczy wyjść z mieszkania na ulicę, poczuć zapach drzew, wymieszany z zapachem pieczonego ciasta z pizzerii pod domem, świeżo mielonej kawy z baru na rogu, słodkości z pasticerii – cukierni po drugiej stronie ulicy. I już masz odpowiedź: to wszystko wynagradza. A kiedy jeszcze spojrzysz z góry na pokryte czerwoną dachówką dachy Rzymu, zobaczysz na horyzoncie ciemne sylwety Monti Imbruini, a kiedy jeszcze przejedziesz 11 kilometrów i poczujesz wiatr i zapach morza… Nie, że żałuję ani przez chwilę.
2.
Kiedy jeszcze mieszkał we Włoszech D.O. poznał Polaka, który z Tych czy Bielska trafił na stanowisko dyrektora wielkiej fabryki Fiata w Cassino. Oprowadzając D.O. po liniach produkcyjnych, bez wahania odpowiedział na pytanie, czy łatwo mu przeszedł taki przeszczep między klimatami i kulturami: „Kto ma dwie ojczyzny, ma dwa serca i dwie dusze”.
No i D.O. ma dwie, choć jednej od dawna nie używa, niestety. Jednak dusza ma swoje prawa i, zaniedbywana, łka. Łka i się rwie.
Tylko te pieniądze…
Syn D.O. chyba ma jednak tylko jedną, włoską. Nie miał jeszcze trzech lat, kiedy opuszczał Polskę na zawsze, nie może jej pamiętać. Do Niemiec się chyba nie przywiązał na tyle, żeby poczuć, że to jego miejsce na ziemi.
Więc po powrocie do – tak, tak – rodzinnego Rzymu, odnalazł się w swoim żywiole.
Ciekawe, ile mu zejdzie, nim przestanie zwracać uwagę na walające się po ulicach śmieci.
3.
D.O. zobaczył Syna po raz pierwszy od dwóch lat i pięciu miesięcy, a Syn zobaczył Polskę i Warszawę po raz pierwszy od takiego samego czasu. Jakimś cudem jego samolot nie miał nawet minuty opóźnienia, chociaż wszystkie przed i po nim, nagromadziły je całkiem spore. No, ale to nic, w porównaniu z tym, co będzie się działo po 1 maja…

D.O., jak wiadomo, nie ma za grosz zaufania do szajki, więc wie, że nie jest ona po prostu w stanie nie spieprzyć wszystkiego, czego się dotknie, ale z drugiej strony, żądania kontrolerów lotu są… No właśnie: jakie? Chcą takich samych pieniędzy, jakie dostają ich koledzy po fachu z krajów zachodnich. Ale wypłacenie im podobnych sum w Polsce kłóciłoby się z filozofią szajki. A ona jest taka sama, jak bolszewików: równaj do najgorszego, najbiedniejszego. Równanie do najlepszych, najbogatszych – to nie mieści się w ich bolszewickiej mentalności.
Szczerze mówiąc, to D.O., kiedy usłyszał o postulatach zarobkowych kontrolerów lotów, też się wściekł, choć bolszewikiem nie jest. Bo trzeba znać umiar, a w Polsce 120 tysięcy złotych miesięcznie to przydużo i podobny postulat świadczy o demoralizacji ludzi, kontrolujących obszar powietrzny nad Warszawą…
Tu Rosja przykręca gazowy kurek, tu wojna i transporty, idące przez Polskę do Ukrainy, tu ceny paliw zdecydowanie skłaniają do osiadłego trybu życia i jeszcze do tego dokładają się ludzie, którzy mają – uzasadnione zapewne – postulaty płacowe, ale wykazują się przy tym pogardą dla pasażerów.
A – D.O. wyzna – kontroler lotów, który pogardza pasażerami samolotów i naraża ich na cierpienia, to nie jest ktoś, komu D.O. chciałby powierzyć życie swoje i swoich bliskich.
4.
A propos horrendalnych cen. Drodzy Czytelnicy D.O.: to jest dopiero początek. Nie dalej niż wczoraj Bank Światowy zapowiedział, że ceny energii i żywności będą wzrastać aż do końca 2024 roku (https://www.bloomberg.com/…/commodity–prices–to–stay…). Dobra wiadomość jest taka, że potem mają spaść, a zła – że ceny energii mogą wzrosnąć o ponad 50% w 2022 r. Do tego czeka nas największy szok surowcowy od lat 70.
Będzie ciężko. Już przeżyliśmy szok związany z podwyżkami cen energii elektrycznej – gdzieniegdzie o 800%. A czekają nas kolejne, być może dwukrotnie większe podwyżki. Jeśli wam się wydaje droga benzyna po 7 złotych, przygotujcie się, że będzie kosztować złotych 12, a może nawet 15. Gaz? Bóg jeden raczy wiedzieć.
D.O. wyczytał w którejś z brytyjskich gazet, że to, co oni nazywają „wampirami”, czyli urządzenia elektryczne, które choć są wyłączone to dalej pożerają energię, sprawiają, że przeciętna rodzina angielska płaci ok 750 złotych wyższe rachunki. Te wszystkie ledy, stand–by’e, zegarki na piecykach i pralkach, ładowarki, do których nic nie jest podpięte…
Te 750 złotych trzeba będzie przeznaczyć na podwyższone rachunki…
D.O. gorąco namawia do rozpoczęcia już dziś ćwiczeń z oszczędzania, wyciągania z gniazdek kabli od telewizorów, pralek, mikrofalówek i co tam jeszcze. Właściwie wszystkie wtyczki.
Poza jedną: zgadniesz, Czytelniku, jaką?
Ale D.O. nie o tym.
Podwyżki, konieczność rezygnacji ze sporej części z trudem zapracowanego komfortu, prawie na pewno przerodzą się w społeczne niezadowolenie, a niezadowolone społeczeństwa mają tendencję do głosowania na ekstremistów.
I to będzie zadanie dla nas wszystkich i każdego z nas osobno: tłumaczyć, że tak musi być, że to się na dłuższą metę opłaci, a prędkość powrotu do naszego małego dobrobytu (który zastąpił naszą małą stabilizację) zależeć będzie od stopnia wolności i demokracji, który zdołamy wynieść z dewastującego świat kryzysu.
5.
Ale, ale! Nie zauważyliście najważniejszą wiadomość dnia, a potencjalnie nadchodzących dekad!
193 członków Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych przyjęło rezolucję wymagającą od pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa uzasadnienia skorzystania ze swojego prawa weta. Po głosowaniu rozległy się długie brawa. Taki wynik głosowania jest ewidentnie związany z rosyjską inwazją na Ukrainę, bowiem już kilkakrotnie Zgromadzenie Ogólne „podchodziło” do tego tematu, ale każda podobna inicjatywa była blokowana w zarodku. Zgadniesz, Czytelniku, przez które państwa?
Teraz każde z pięciu stałych członków rady, jeśli coś zawetuje, będzie musiał w ciągu 10 dni wyjaśnić powody weta Zgromadzeniu Ogólnemu.
Wspaniale, nieprawdaż? Jest tylko jeden feler: tekst rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ nie jest wiążący…
6.
Putin znów groźnym tonem mówi o wojnie w Ukrainie: „Jeśli ktoś zamierza interweniować w trwające wydarzenia z zewnątrz i tworzyć strategiczne zagrożenia dla Rosji, nasza reakcja będzie błyskawiczna. Mamy wszystkie narzędzia, którymi nikt inny nie może się pochwalić. I nie chwaląc się, wykorzystamy je w razie potrzeby. To już postanowione”.

Musi być wściekły, musi się bać.
Ale jeśli spełni swą groźbę, oznaczać to bęzie, że zaatakuje inne kraje, z Polską na czele. A jeśli je zaatakuje, będzie to już całkiem nowy rodzaj wojny, podczas któej będzie używana inna, znacznie groźniejsza broń.
7.
A czy ty, Czytelniku, odrobiłeś lekcję? Jeśli nie, to Rosja ci jej udzieli!
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i doradca (i możliwy następca!) Władimira Putina – Nikołaj Patruszew powiedział w wywiadzie dla dziennika „Rossijskaja Gazieta” oficjalnej gazety rosyjskiej szajki: „Ukraina zostanie rozczłonkowana”.

„Europejczycy? Z ich liberalnymi wartościami nie mają przyszłości”.
„Tragiczne scenariusze światowych kryzysów, zarówno w przeszłości, jak i obecnie, są narzucane przez pragnienie Waszyngtonu, by umocnić swoją hegemonię, stawiając opór upadkowi jednobiegunowego świata. Stany Zjednoczone robią wszystko, co możliwe, aby inne ośrodki wielobiegunowego świata nawet nie odważyły się podnieść głowy, podczas gdy nasz kraj nie tylko się odważył, ale i publicznie zadeklarował, że nie będzie działał według narzuconych reguł. Podjęto próbę zmuszenia Rosji do wyrzeczenia się suwerenności, samoświadomości, kultury, niezależnej polityki zagranicznej i wewnętrznej. Próbując stłamsić Rosję, Amerykanie, wykorzystując swoje kreatury w Kijowie, postanowili stworzyć antypodę dla naszego kraju, cynicznie wybierając Ukrainę i starając się podzielić zasadniczo jeden naród. Nie znajdując podstaw, by przeciągnąć Ukraińców na swoją stronę, Waszyngton, na długo przed zamachem stanu z r. 2014 r., wpajał w Ukraińców wyjątkowość ich narodu i nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie. Ale historia uczy, że nienawiść nie może nigdy stać się czynnikiem jedności narodowej. Jeśli dziś coś łączy narody Ukrainy, to strach przed bestialstwem nacjonalistycznych batalionów. Z tego powodu rezultatem polityki Zachodu i reżimu kijowskiego może być tylko dezintegracja Ukrainy w kilka państw”.
[…]
„Faszyzm Hitlera marzył kiedyś o zniszczeniu całej ludności rosyjskiej, a dziś jego naśladowcy bluźnierczo usiłują to zrobić rękami Słowian. Rosja na to nie pozwoli. Mówiąc o denazyfikacji, naszym celem jest zniszczenie placu apelowego neonazizmu stworzonego przez Zachód na naszych granicach. Konieczność demilitaryzacji wynika z faktu, że Ukraina, przesiąknięta bronią, stanowi również zagrożenie z punktu widzenia rozwoju i możliwego użycia broni jądrowej, chemicznej i biologicznej”.
[…]
„Czy moim zdaniem upadek amerykańsko–centrycznego świata jest rzeczywistością? To już jest rzeczywistość, do której musimy się ustosunkować. Rosja wybrała drogę pełnej ochrony swojej suwerenności, zdecydowanej obrony interesów narodowych, tożsamości kulturowej i duchowej, tradycyjnych wartości i pamięci historycznej. Europejczycy dokonali innego wyboru. Przyjęli tak zwane wartości liberalne, nawet jeśli w rzeczywistości to neoliberalizm promujący prymat prywatnego nad publicznym, indywidualizm tłumiący miłość do ojczyzny. Z taką doktryną Europa nie ma przyszłości. Będzie zmuszona do ponownego nauczenia się nieodrobionych lekcji”.
No i potwierdza się: do wierchuszki Kremla docierają tylko informacje, które ona sama wcześniej rozpuściła.
Sytuacja jest groźna. Kiedy nastąpi bolesne przebudzenie?
8.
Notabene w tym samym numerze „Rossijskoj Gaziety” przedruk wywiadu Olivera Stona dla hiszpańskiego dziennika „El Diario”. Stone zgłasza w nim swój akces do listy poyebów, tłumacząc, że „Ameryka potrzebuje Ukrainy do konfrontacji z Rosją”. „Stany Zjednoczone sprowokowały konflikt na Ukrainie. To, co zrobili w tym kraju, to zamach stanu, aby przywrócić prozachodni rząd”.

9.
Putin z troską pochylił się nad smutnym losem wykorzystywanej przez wstrętnych kapitalistów zachodnich klasy roboczej. „Zachód jest pełen problemów w dziedzinie praw człowieka” – powiedział na spotkaniu z członkami Rady Ustawodawców, o czym poinformował Tass. Wśród problemów wymienianych przez Putina jest „nierówność praw kobiet na rynku pracy”.
10.
A propos niebywałego sukcesu szajki, która „zrezygnowała z zakupu rosyjskiego gazu” (sic!!!, oni tak mówią!).

Gazociągiem jamalskim przepływa minimalna część gazu kierowanego przez Rosję do Europy. Dostawy w ostatnich miesiącach były kilkakrotnie zatrzymywane, oficjalnie „z powodu prac konserwacyjnych”. Większość gazu dociera do Niemiec przez Nord Stream, do Włoch przez przełęcz Tarvisio, a do Europy Środkowej przez tzw. Turkish Stream. I przepływ w tych trzech gazociągach nigdy nie ustały od początku agresji na Ukrainę.
To, że Moskwa oskarża Polskę i Bułgarię o brak chęci płacenia w rublach, wydaje się być pretekstem, biorąc pod uwagę, że obowiązek polega na przewalutowaniu euro i dolarów, co mogą przecież same zrobić władze rosyjskie. Co więcej, zaledwie kilka dni temu unijni importerzy otrzymali od Gazpromu informację, że obowiązek płacenia w rublach został przesunięty i będzie obowiązywał dopiero od końca maja.
A zatem wszystko to wskazuje, że komunikaty Kremla to normalny, bandycki szantaż, ponieważ Rosja doskonale wie, że gaz – po zakończeniu zimy – wykorzystywany jest głównie do zasilania przemysłów energochłonnych, takich jak huty, cementownie, szklarnie, przemysł papierniczy czy chemiczny.
To dotyczy zwłaszcza Niemiec i Włoch: ale do tych krajów dostawy są regularne. Także dlatego, że przerwanie dostaw oznaczałoby stratę miliardów euro na wsparcie kremlowskiej kasy finansującej wojnę. Przesłanie Rosji ma zatem wydźwięk głównie polityczny, tym bardziej, że przypada na dzień, w którym UE miała rozmawiać o embargu na rosyjskie ropę i gaz. Wybierając dwa kraje byłego bloku sowieckiego do zablokowania dostaw, Putin stara się pracować nad rozłamami w UE.
I stara się podnieść ceny, aby utrudnić zakupy do operacji napełniania zapasów w perspektywie przyszłej zimy.
Cwane gapy!
11.
Kilkadziesiąt rosyjskich pocisków manewrujących Kalibr uderzyło w składy broni i amunicji dostarczanych przez USA i Europę w fabryce aluminium w Zaporożu.
Wojska rosyjskie zdobyły pięć ukraińskich wsi między Charkowem a Donieckiem.
Sytuacja w oderwanym przez Rosję od Mołdawii Naddniestrzu pogarsza się. Władze tego okupowanego terytorium oskarżyły Ukrainę o ataki na ich budynki i infrastrukturę, w tym anteny telekomunikacyjne, należące do Rosji. Wołodymyr Zełenski odrzucił te oskarżenia, mówiąc, że za zamachami stoją służby specjalne Moskwy, których agenci, w dużych ilościach, pojawili się w Tyraspolu w ciągu ostatnich dni.
12.
64. brygada zmotoryzowana oskarżona o popełnienie zbrodni wojennych w Buczy, została w ostatnich dniach wysłana na jeden z najcięższych frontów, gdzie walki są najbardziej brutalne, tj. w okolice Izjum, na północ od Donbasu. Brygada ponosi ciężkie straty, co dość powszechnie interpretuje się jako chęć Kremla pozbycia się sprawców i świadków bestialstw z okolic Kijowa. Strategia ta wydaje się skuteczna, bo żołnierze giną jak muchy, a wielu innych dostaje się do ukraińskiej niewoli, jak ten Roman, który miał przyzwolenie od żony na gwałcenie Ukrainek.

Krążą filmiki z ukraińskich dronów, z których wynika, że brygada jest skutecznie atakowana choć trudno ustalić dokładną lokalizację.
13.
Według sondażu przeprowadzonego przez agencję badawczą Info Sapiens, 93 procent Ukraińców wierzy w zwycięstwo nad Rosją, ale większość z nich nie spodziewa się, że wojna będzie „szybka i łatwa”. (Źródło: https://twitter.com/nexta_tv)
14.
Stanislau Szuszkiewicz, jeden z sygnatariuszy aktu rozwiązania ZSRR i pierwszy prezydent niepodległej (jeszcze wtedy) Białorusi, trafił do szpitala w związku z komplikacjami covidowymi. Ma 87 lat. Uroczy człowiek: D.O. woził go po Krakowie po jakimś wspólnym występie w Willi Decjusza.
15.
A więc to prawda: na Białorusi działa partyzantka antyrosyjska i antyłukaszenkowska. Miała wykoleić kilka pociągów, wiozących wojsko i sprzęt z Rosji do Ukrainy. Potwierdził to pośrednio sam Łukaszenka, oznajmiając, że będzie karać „terroryzm” śmiercią.

Białoruska Izba Reprezentantów już znowelizowała pod tym kątem kodeks karny. Ale definicja „Terroryzmu” jest jeszcze szersza niż w Rosji, taki zarzut może spotkać każdego, kto nie zgadza się z władzą.
Jest takie piękne włoskie przysłowie: „Na ekstremalne kłopoty ekstremalne środki zaradcze”.
16.
Absolutnie wspaniała katastrofa FSB, z rzekomym „zamachem” na rosyjskiego odpowiednika pani H., który tam nazywa się Sołowjow, może nie jest tak bogaty, jak pani H., ale ma dwie wille nad jeziorem Como, które są zarekwirowane i wandalizowane przez kogoś, kto ma rękę wprawioną w cyrylicy. Najpierw Putin, a potem wszystkie reżimowe media zrobiły z tego kobyłę propagandową, którą ujeżdżali przez wiele dni.

No ale są instytucje, które zajmują się analizą radosnej twórczości rosyjskiego odpowiednika służb kryminalisty Mariusza K., ułaskawionego przez lokatora. Jedną z nich jest słynny już na cały świat zespół dziennikarzy śledczych Bellingcat, a drugą – dział debunkingu BBC.
W kryjówce domniemanych, niedoszłych zamachowców Rosjanie rzekomo znaleźli oprócz broni, narkotyków, koszul ze swastykami i przykładów „literatury nacjonalistycznej” także trzy egzemplarze „Sims 3”, gry wideo, która ukazała się na rynku w 2009 roku.
Fakt, że opakowania z „The Sims 3” zostały ustawione i sfotografowane razem z bronią i literaturą nazistowską, świadczy o inteligencji agentów FSB. Najwyraźniej dostali rozkaz: „ustaw tam trzy karty SIM”, więc ustawił trzy Sims, zupełnie niewinną grę komputerową.
Nie koniec na tym. Najwyraźniej agenci dostali rozkaz: „ustaw tam książkę, z nieczytelnym podpisem”. No i ustawił, i napisał na niej „podpis nieczytelny”.

Do akcji włączył się sam Sołowjow, który w kolejnym swoim show w TV z całą powagą oświadczył, że „moje zabójstwo zostało zlecone przez samego Zełenskiego, który chciał dostać pracę w rosyjskiej telewizji, ale nie był wystarczająco zdolny”.
Cywilizacja rosyjska…
17.
No i na zakończenie: nie ma jeszcze pewności, czy będziemy mieli Budapeszt w Warszawie, ale Węgrzy zdaje się będą mieli Warszawę w Budapeszcie. Komisja Europejska uruchomiła „procedurę warunkowości”, co oznacza, że euraski z Brukseli mogą do Orbana nie napłynąć, więc będzie skazany na rubelki (https://www.money.pl/…/komisja–europejska–uruchomila…).

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
