10.05.2022
1.
D.O. nie posiada się z oburzenia z powodu ataku na ambasadora Federacji Rosyjskiej. Ten incydent działa wyłącznie na korzyść Rosji, a Polskę stawia w jednym szeregu z dzikusami ze środka tundry. I niewiele zmienia, że tego wstrętnego aktu dokonała ukraińska dziennikarka Iryna Zemliana, jedna z działaczek, które w geście protestu same oblewały się czerwoną farbą.
Fakt, że pisowska ubecja do tego dopuściła, czyni z niej wspólnika tej agresji.
Ludzie i narody cywilizowane szanują ambasadorów, choćby reprezentowali państwa, z którymi pozostaje się w sporze lub takie, których postępowanie godne jest najwyższego potępienia. I choćby ich wystąpienia były obrzydliwe i prowokacyjne.
To są ICH metody, a MY, uważający się za istoty cywilizowane, powinniśmy się czymś od nich różnić!
2.
Wszystko już wiesz, Czytelniku o mdłym (choć odpowiednio oczywiście obrzydliwym – o.o.o.) przemówieniu Adolfa Putlera na Placu Czerwoniutkim. D.O. nie ma noc do dodania, więc zamiast komentarza przetłumaczy coś już raz przetłumaczonego: artykuł redaktora naczelnego Nowoj Gaziety Europe, Cyryla Martynowa. Przetłumaczonego z rosyjskiego na angielski i opublikowanego w Guardianie, potem z angielskiego na polski i opublikowanego w D.O.
Dla Władimira Putina pozostał tylko złowieszczy kult zwycięstwa
Władimir Putin urodził się siedem lat po zakończeniu drugiej wojny światowej i wychował na micie wielkiego zwycięstwa z czasów Breżniewa. Człowiek bez wielkiego wykształcenia uwielbiał cytować radzieckie filmy i stare historie. Książki historyczne przedstawiały „wielką wojnę ojczyźnianą” jako magiczną bajkę, w której bohater – naród rosyjski – ku zazdrości całego świata zwycięża potwora. W tym micie nie było miejsca na wiele faktów wojennych, takich jak pakt Mołotow–Ribbentrop, wojna z Finlandią, okupacja krajów bałtyckich. Mit pomija deportację milionów Polaków. Przypomina kampanię Rżewa z zimy 1942-43, w której armia radziecka poniosła straszliwe straty, woląc rozpamiętywać historyczne zwycięstwa z Moskwy i Stalingradu.
Mit, czczony dziś w rosyjskim Dniu Zwycięstwa, stał się główną narracją planu Putina, by rządzić Rosją wiecznie.
W pewnym momencie Putin postanowił pozostać u władzy na czas nieokreślony. Wybory przychodziły i odchodziły, a on kłamał, że będą jego ostatnimi, że nie ma zamiaru zmieniać rosyjskiej konstytucji z 1993 roku, która przewiduje maksymalnie dwie kolejne kadencje. Jego pierwszą strategią wiecznych rządów było umożliwienie obywatelom wzbogacenia się, ponieważ kraj stał się bogatszy niż kiedykolwiek w pierwszej dekadzie lat 2000. Ale kiedy wzrost się zatrzymał, a większość bogactwa trafiła w ręce kilku osób, musiał zwrócić się do propagandy. Zaczął odwoływać się do poczucia „tradycyjnych wartości”, aby wzmocnić przekonanie o jego nadrzędnym znaczeniu dla Rosji – niezastąpionego przywódcy, który był jedyną obroną dla Rosjan przed westernizacją i rozmyciem w morzu narodów europejskich.
A potem Putin zaczął wierzyć własnej propagandzie – że ma teraz specjalną historyczną misję stworzenia Wielkiej Rosji. Niezupełnie nowy ZSRR, bo nikt nie miał zamiaru odbudować komunizmu, wymyślić jakiejś nowej ideologii ani ponownie kolonizować Azji Centralnej, by zapewnić sobie tanią, zdolną siłę roboczą dla rosyjskiej gospodarki. Wielka Rosja uważała się za trzecie wielkie mocarstwo na świecie (obok USA i Chin). A ponieważ rywalizujące Stany Zjednoczone miały jako swojego satelitę UE, Wielka Rosja potrzebowała własnej strefy wpływów. „Tradycyjne wartości” Putina sprowadzały się zasadniczo do homofobii i kultu militarnego zwycięstwa. Szybko stało się jasne, że prześladowanie homoseksualistów nie jest tak naprawdę trwałą strategią wiecznych rządów silnego przywódcy. Pozostał tylko kult zwycięstwa.
Obraz powoli nabierał kształtu. Operetka rosyjskiego militaryzmu wyrosła z telewizyjnej propagandy, gdzie liczni „eksperci” zaczęli mówić o tym, jak jesteśmy najsilniejsi na świecie, nikt nie mógł nam rozkazywać, nasze rakiety mogły kilkakrotnie okrążyć świat i zniszczyć każdego, kogo tylko zechcemy. To było śmieszne, ale przemówienia Putina powoli zaczęły coraz bardziej przypominać przemówienia nieżyjącego neofaszysty Władimira Żyrinowskiego. Coraz mniej mówił o nudnych rzeczach, takich jak rozwój gospodarczy, ale naprawdę zapalał się, gdy mówił o nowych „niespotykanych” rodzajach broni. „Możemy to zrobić jeszcze raz” stało się głównym hasłem Putinowskiej Rosji, wyraźnym odniesieniem do tego, że Rosjanie pokonali nazizm w drugiej wojnie światowej i wierzą, że mogą to zrobić ponownie.
Putin wygrał cztery wybory prezydenckie, ale w 2024 r. zbliża się piąty. Covid zebrał ogromne żniwo w Rosji, a gospodarka załamała się, więc opcji Putina jest niewiele. W jego umyśle najlepszym sposobem na utrzymanie władzy jest powtórka wielkiego zwycięstwa. Symboliczny przemarsz 9 maja nie wystarczy; musieli wypełnić obraz krwią.
Próbowali więc „zrobić to jeszcze raz”, organizując największą tragedię Europy od 1945 roku. Ta wojna jest pierwszą na świecie, wymyśloną bezpośrednio przez telewizję. Wydaje się również, że jest to moment, w którym Związek Radziecki naprawdę się rozpadł, ponieważ Rosja, jako spadkobierca tego imperium, nie może przejść przez ten kryzys z nietkniętymi wszystkimi sowieckimi mitami o zwycięstwie.
Nie powinno nas dziwić, że większość Rosjan to kupiła i jest obojętna na zbrodnie wojskowe popełniane na Ukrainie. Nie chodzi tylko o to, że nie mają pełnego obrazu z powodu zanikania dziennikarstwa i mediów społecznościowych. Chodzi o to, że jeśli przestaniesz wierzyć propagandzie, to nie będziesz już mógł wierzyć w Rosję o tradycyjnych wartościach, naród bohaterów dnia zwycięstwa. Pozostaje tylko dzika osoba błąkająca się po ruinach zmilitaryzowanej kleptokracji, niosąc w ręku walizkę z bronią jądrową. A kto zechce w to uwierzyć?
Kim jesteśmy i jak do tego dopuściliśmy? Aż strach odpowiedzieć na to pytanie. Rosjanie będą trzymać się swoich mitów do samego końca. W międzyczasie mają swoją paradę wojskową, omdlenie dnia zwycięstwa, opium mas.
D.O. doda: niech żyje Nowaja Gazieta; oby nowa, poputinowska Rosja była taka, jak ona.
3.
Kamyczek, nie: kamulec w ogródek dziennikarstwa. BBC (https://www.bbc.com/news/uk-61376463) i inne szacowne media z namaszczeniem przytaczają słowa Bena Wallace’a, sekretarza Obrony Zjednoczonego Królestwa, o tym, jak to „Rosja odzwierciedla faszyzm i tyranię sprzed 70 lat”.

No nie! Putin rządzi od 22 lat, 23 lata minęły od sprowokowania przezeń II Wojny Czeczeńskiej, 14 lat od inwazji na Gruzję, 8 lat od aneksji Krymu i inwazji na Wschodnią Ukrainę, 7 lat od agresji na Północną Syrię, zostali skrytobójczo zabici, osadzeni w łagrach lub wygnani wszyscy liczący się opozycjoniści, zlikwidowane zostały brutalnie wszystkie niezależne media, obecna agresja na Ukrainę trwa już 76 dni, a Mr. Wallace właśnie zorientował się, że „Rosja odzwierciedla faszyzm i tyranię”.
No, kurczę, bystry gość!
A pracownicy mediów czołobitnie przytaczają każde banalne, tuzinkowe, nieciekawe beknięcie polityków, jakby to było odkrycie na miarę Ameryki. Kiedy już z najdalszym barze Krokodyla Dundee podobne słowa wypowiedział już najmniej poinformowany farmer, BBC i inne szacowne media dają na czołówkach trywialny cytat, tylko dlatego, że wypowiedziany został przez kogoś, kto za zasługi partyjne mianowano na jakieś stanowisko ministerialne.
A puknijcie się w głowy, Koledzy! Ten świat jest już wystarczająco pokręcony i zdezorientowany, co ważne, a co nie, do dobre, a co złe.
4.
Dlaczego Elon Musk na Twitterze żegna się ze światem?
Bo dostał pogróżki z Rosji. Od wysokieeeego urzędnika państwowego.

Wyjaśnienia pod screenshotami.

„Ze świadectwa pojmanego komendanta 36 brygady piechoty morskiej sil zbrojnych Ukrainy pułkownika Dymitrija Kormiankowa wynika, że terminale internetowe spółki Starlink Elona Muska dostarczone zostały do członków nazistowskiego batalionu ‘Azow” i ukraińskich marines w Mariupolu przez wojskowe helikoptery. Według naszych informacji dostarczenie sprzętu Starlink zostało zrealizowane przez Pentagon. W związku z tym Elon Musk jest zamieszany w dostarczanie siłom faszystowskim sprzętu o telekomunikacji wojskowej. I za to, Elon, będziesz pociągnięty do odpowiedzialności, jak dorosły i nieważne, jak bardzo będziesz rżnął głupa”
Musk ma na Twitterze ponad 91 milionów followersów (jak to jest po polsku?)
Krótko po inwazji na Rosję Elon Musk wysłał kilka terminali na Ukrainę, aby pomóc rządowi Zełenskiego w przywróceniu połączeń internetowych w kraju. Na początku wojny, jak napisał także Washington Post, z Rosji zhackowano dziesiątki tysięcy modemów satelitarnych. Ale 26 marca Elon Musk napisał, że Starlink oparł się wszystkim atakom hakerów. Zostało to potwierdzone przez wysokiego urzędnika Pentagonu.
5.
Parada w Mariupolu się odbyła, ale wbrew wcześniejszym doniesieniom, nie wzięły w niej udziały oddziały armii rosyjskiej ani tym bardziej – jak pisały niektóre media – oficerowie, wycofani na tę okazję z pierwszej linii. Na czele parady stanął Denis Puszilin, przywódca samozwańczej republiki donieckiej. Za nim wielka i długa tkanina w kolorach wstążki św. Jerzego. Ludzie w cywilnych ubraniach, którzy trzymali wstęgę, śpiewali i machali czerwonymi flagami. Video: https://video.repubblica.it/…/la…/415213/416147…

6.
À propos Ługańska.
Już nie jest Ługańskiem.
Z woli towarzysza Puszlina, Ługańsk wrócił na 24 godziny do sowieckiej nazwy „Woroszyłowgrad”.
Generał Woroszyłow był zbrodniarzem Stalina. W maju 1919 r. był jednym z dowódców sił tłumiących bunt Hryhorjewa i powstania chłopskiego na Ukrainie południowej i centralnej. W 1921 brał znaczący udział w likwidacji powstania marynarzy w Kronsztadzie. W 1925 został ludowym komisarzem spraw wojskowych i przewodniczącym Rady Wojskowo-Rewolucyjnej ZSRR. W 1935 był współodpowiedzialny za czystki w Armii Czerwonej.
Ale być może powinniśmy go pamiętać za to, że był jedną z 7 osób, które podjęły decyzje o rozstrzelaniu polskich wojskowych i cywilów znajdujących się w obiektach NKWD. To ten zbrodniarz winien jest zamordowania 21.857 Polaków wiosną 1940 osób. W Katyniu i innych miejscach kaźni.
Innymi słowy, my, Polacy, mamy powód, by odwdzięczyć się władzom Ługańskiej, pardon, Woroszyłowgradzkiej Republiki Ludowej.
P.S. W jego pogrzebie w 1969 r. uczestniczyła najwyższego szczebla delegacja partyjno-państwowa PRL. W końcu trzeba było uczcić winnego śmierci polskich oficerów w Katyniu.
7.
À propos Katynia. Kolejna mądra inicjatywa lokatora Pałacu Namiestnikowskiego: „Odpowiedzialność za zbrodnię katyńską ponosi aparat władzy sowieckiej, obecna Rosja jest spadkobiercą Związku Radzieckiego, możemy dochodzić roszczeń od państwa rosyjskiego i tą drogą trzeba pójść — powiedział w poniedziałek prezydent Andrzej Duda” — donosi polska agencja prasowa.
PAP nie podał jednak po ile wycenił życie każdego z 21.857 zabitych Polaków. A może zażąda w zamian zwrotu Kijowa i Lwowa? Zgodnie z najstarszym wicem PRL-owskim „Kijów wam możemy dać, ale lwów to sobie sami nałapcie”.
8.
À propos wizyt polski delegacji wysokiego szczebla. Ledwie pani sędzia od szmaty i pobożnego życzenia, by „cała ta UE znikła z powierzchni ziemi” wyraziła zachwyt reżimem ajatollahów w Iranie, a już szef polskiej „dyplomacji jest w Teheranie podpisywać porozumienie o „szeroko zakrojonej współpracy gospodarczej z Iranem”, oraz „w zakresie kultury, edukacji, nauki, sportu, a także medycyny nuklearnej”.
9.

D.O. aż się dziwi, że w niedzielę nikt nie złożył mu życzeń z powodu przypadającego wówczas Światowego Dnia Osła.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
źródła obrazu
- Photo by Mike: Instant Images
