Jacek Pałasiński: Drugi obieg (302)9 min czytania

()

20.05.2022

1.

Wiosenny park dawał spektakl multimedialny, artyści byli wyborni, scenografia kolorowa, publiczność wszystkich stanów i wieków.

Trzech 15-latków o czystych twarzach i w markowych ubraniach, na ławce opowiadało sobie coś ze swadą, przekrzykując i prześmiewając wzajemnie.

Jeden z nich wstał, podniósł nogę, wykrzyknął „giń psie”! I tupnął nią z rozmachem w jakiegoś owada.

Robaka zapewne, najmniejszego z najmniejszych, istotę niewartą ogarnięcia myślą.

Spektakl trwał; ci, którzy pozostali przy życiu napawali się nim aż do zmroku.

2.

Schizofrenia? Choroba dwubiegunowa?

„Afgański chirurg, który uciekł z Ukrainy, mówi, że był inaczej traktowany na polskiej granicy” – pisze brytyjski „The Guardian” (https://www.theguardian.com/…/afghan-surgeon-WHO-fled…).

„Nie jestem blondynem”, mówi Ruhullah Hadżi, który utknął na przejściu na trzy dni, ale udało mu się dołączyć do rodziny w Wielkiej Brytanii

„Tydzień po napaści na Ukrainę w lutym, Hadżi samotnie przekroczył granicę Polski w poszukiwaniu żony i dziecka, które uciekły z Ukrainy już wcześniej. Na granicy powiedział, że był traktowany inaczej. Inni uchodźcy z BAME zgłaszali podobne doświadczenia”.

„Co to jest BAME”? – zapytasz Czytelniku. To proste: Black, Asian, and minority ethnic.

Kardiochirurgów owszem, ale tylko blondynów do Polski wpuszczamy.

BAME nie mają łatwego życia nigdzie na świecie, ale na polskiej granicy bankowo mają wrogów.

„Bo oni [ochotnicy przyjmujący Ukraińców] mnie widzieli: że nie jestem biały, nie mam zielonych oczu i nie jestem blondynem” – powiedział Hadżi, który czekał na granicy trzy dni bez rzeczy. „Ale… służę Ukrainie bardziej niż [wielu] Ukraińców”.

Następnie podróżował pociągiem z Polski przez Rumunię, Węgry, Austrię i Niemcy w ciągu dwóch dni w poszukiwaniu swojej rodziny, zanim odleciał do Wielkiej Brytanii. „Nie mogłem spać, nie mogłem jeść, nie mogłem pić, po prostu chodziłem i biegałem w ciągu dwóch dni” – powiedział.

„Hadżi jako nastolatek wyjechał z Afganistanu na Ukrainę, aby dołączyć do swojego starszego brata. Uczył się rosyjskiego, dodając siódmy język do swojego arsenału [lingwistycznego] i ukończył medycynę, aby zostać kardiochirurgiem. Prowadził również lekcje językowe dla ponad 100 afgańskich uchodźców, pracował jako lekarz uchodźców w regionie Odessy, w którym mieszkała rodzina, a później założył własną klinikę”.

To wszystko na polskiej granicy się nie liczyło: c***ty, to c***aty, tu nie ma wstępu, tu nie ma szacunku.

Co wytrwalsi Czytelnicy pamiętają: D.O. przytaczał opisy psiego życia, które Wolska zafundowała Afgańczykom, współpracującym z polskim kontyngentem. Ludzi, ratujących życie polskim żołnierzom powsadzała do obozów koncentracyjnych, zwanych eufemistycznie „ośrodkami dla uchodźców”, dając im głodowe kieszonkowe, izolując od białych katolików, nie dając żadnej perspektywy, poza żelazną pryczą w zbiorowym pokoju rozlatujących się baraków. Generałom, oficerom, lekarzom, tłumaczom. Ludziom doskonale wykształconym z ogromną wiedzą, praktycznie nieistniejącą w tych szerokościach geograficznych.

D.O. jeżdżąc po świecie szybko wyzbył się wszelkiego poczucia wyższości, odruchowego, protekcjonalnego traktowania ludzi z krajów, które z polskiego grajdoła wyglądają na egzotyczne. Miał szczęście natykać się wszędzie tam na ludzi nieskończenie mądrych, przy których D.O. był groteskowym ignorantem. O „nas” oni wiedzieli wszystko to, co my, ale jednocześnie wiedzieli wszystko o „nich”, tych „nich”, o których „my” nie wiemy nic. A ich kultura, wiedza, człowieczeństwo są na ogół znacznie większe niż nasze.

To tam, w tych „egzotycznych” krajach D.O. uczył się pokory i uczył się szacunku.

Ale – D.O. powtórzy swą od lat przytaczaną maksymę: „prymitywne umysły mają tendencję do pogardzania tym, czego nie rozumieją”.

Biada krajowi, który te prymitywne umysły wyniósł na szczyty władzy, uczynił z nich idole i wzory do naśladowania.

3.

Talibscy władcy Afganistanu kazali wszystkim prezenterkom telewizyjnym zakrywać twarze na antenie (https://www.theguardian.com/…/taliban-orders-female…).

Nakaz podpisał minister Cnoty Nasrallah Tchar-nek i wiceministra Barballah No-Vax.

Talibowie przekształcili afgańskim intelektualistom ojczyznę w piekło. Wyznacznikiem cnoty jest tępy fanatyzm, więc intelektualiści uciekają.

A u nas chwilowo talibowie pozwalają jeszcze kobietom z odkrytymi twarzami chodzić.

Z Wolskostanu też pora się zbierać.

Kto nas zechce?

4.

À propos, pisowski marszałek województwa małopolskiego oznajmił, że wywali dyrektora Teatru im. Słowackiego w Krakowie Krzysztofa Głuchowskiego za „Dziady” Mai Kleczewskiej i zorganizowany w tym teatrze koncert Marii Peszek (https://krakow.wyborcza.pl/…/7,44425,28470781,marszalek…).

Pan marszałek kandydował z list PiS do sejmiku, jednak został wydmuchany. Mimo to został marszałkiem.

Wybieranie najgorszych ludzi na najlepsze stanowiska to hanschrift Liliputa Felernego. On ro zawsze robi. Żeby upokorzyć Polskę, żeby upokorzyć Polaków. Upokorzonymi łatwiej rządzić. Upokorzeni tracą zdolność racjonalnego myślenia, zastępowanego głuchą niechęcią. Idealni kandydaci do porażli.

5.

À propos: Łukaszenka zakazał lektury 1984 George’a Orwella. Do niedzieli ma być wycofany ze wszystkich księgarń i bibliotek. Kto taką książkę zobaczy w obiegu publicznym lub prywatnym, ma obowiązek donieść o tym jedynie słusznym władzom.

Jak pisze Onet (https://kultura.onet.pl/…/bialorus-zakazuje…/ktdx1sk): „Rok 1984” autorstwa George’a Orwella, dystopia wymierzona przeciwko władzy totalitarnej, ukazał się w 1949 r. na krótko przed śmiercią autora w 1950 r. Autor opisuje zasady funkcjonowania systemu komunistycznego, odsłaniając przede wszystkim mechanizmy deprawacji myślenia i języka. Orwell napisał ją pod wpływem bezpośredniego zetknięcia się z władzą Stalina.

A na Kremlu i u kremlowskich wasali Stalin wrócił do łask. Znów jest Idolem, wielkim myślicielem, „Słońcem narodów”. To nic, że proroctwa Orwella spełniły się co do joty, że rzeczywistość w wielu momentach prześcignęła w swej potworności jego pisarską fantazję. To jeszcze jeden powód by ta książka nie dotarła do czytelników. Ich życie bardzo przypomina życie Winstona Smitha, ale wszechobecna propaganda wmówi mu, że uwierzy, że rzeczywistość jest nieprawdą, a propaganda – prawdą.

Może właśnie dlatego jeden z najgorszych we współczesnej historii polski szkodników żąda wprowadzenia systemu kontroli oglądania: dzięki algorytmom Niewielki Brat będzie w każdej chwili wiedział, czy oglądasz reżimową gadzinówkę, czy wrogie ośrodki. A ty, Czytelniku, uwierzysz, że gadzinówka mówi prawdę, a twoje parszywe życie jest fantazją.

6.

„Portret dżentelmena w czarnej czapce”, Tycjana ostatni raz widziano w 1998 roku. Od tego czasu obraz uznawano za zaginiony. Ale okazało się, że był u prywatnego kolekcjonera w Szwajcarii. Tam nie ma odpowiednich laboratoriów do dogłębnego badania obrazów, więc właściciel zwrócił się o przeprowadzenie wszechstronnych analiz płótna i ram do wyspecjalizowanego laboratorium włoskiego. Kiedy obraz dojechał do laboratorium w Piemoncie, natychmiast został zarekwirowano przez karabinierów – oddziału wyspecjalizowanego w przeciwdziałaniu kradzieży dzieł sztuki i odnajdowaniu tych, które zostały mimo wszystko skradzione.

Obraz został wywieziony z Włoch nielegalnie i w tajemnicy. Nowy właściciel szwajcarski nawet sobie tymi sprawami głowy nie zaprzątał: zapłacił, więc uznał, że jest jego i może z nim robić, co zechce, nawet wysłać do Włoch do analiz.

Ale to nie tak, panie kolekcjonerze!

Il ritratto perduto di Tiziano torna a essere italiano: la cerimonia di riconsegna oggi a Torino

Il „Ritratto di gentiluomo con berretto nero”, ritratto di Tiziano ritrovato al confine tra l’Astigiano e il Torinese verrà consegnato questo pomeriggio alla Soprintendente AI beni culturali Luisa Papotti nel corso di una cerimonia che SI terrà a Palazzo Chiablese a Torino. L’ultima volta che SI aveva avuta notizia del ritratto in Italia era in 1998.

Art. 518 kodeksu karnego, przewiduje za takie cuda pozbawienie wolności od 2 do 8 lat i grzywnę do 80 tys. euro.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Wielki Tycjan geniuszem był, nieprawdaż?

To ostatnie dla pochopnego nabywcy to pryszcz: wartość „rynkowa” tego portretu to około 7 milionów euro.

Zobaczymy, że Włochy wystąpią o ekstradycję, by zamożnego nabywcę wsadzić do ciupy.

Tymczasem obraz został formalnie przekazany państwu włoskiemu, największemu kolekcjonerowi fenomenalnych dzieł sztuki na świecie.

D.O. bardzo ceni Tiziano Vecellio. To absolutny geniusz, a na dodatek, co niewielu potrafi docenić, swojego rodzaju rewolucjonista, a przynajmniej innowator. Odszedł „prymatu rysunku” Michała Anioła do prymatu plam kolorów. Zgodność między różnymi strefami chromatycznymi (odcienie ciepłych i zimnych barw) oraz umiejętne wykorzystanie światła i cienia nadają przedstawianym scenom niepowtarzalną ekspresję, coś, co współcześni uznali za „prawdę” w odwzorowywaniu rzeczywistości, zwłaszcza ludzkich twarzy i postaci. Nikt przed nim, nawet Giorgione, nie nadawał przedstawianym scenom tak „mięsistej” plastyczności.

7.

Córka Putina kocha Zełenskiego.

https://www.corriere.it/…/figlia-putin-ama-zelensky…

36-letnia Katerina Tichonowa, jest podobno zaręczona z byłym rosyjskim tancerzem o nazwisku Zełenski. Dokładniej jest to 52-letni Igor Zełenski, od 2016 dyrektor Bayerisches Staatsballett, Monachijskiego Baletu Państwowego.

Katerina jest drugą córką prezydenta Rosji. Poufność dotycząca rodziny rosyjskiego prezydenta jest absolutna, ale wiemy, że Katerina jest neurobiologiem i że kieruje (lub kierowała) funduszem badawczym Innopraktika, w którego zarządzie znajdują się niektóre z największych rosyjskich firm państwowych, Rosnieft (ropa naftowa), Gazprombank, czy Transnieft (rurociągi). Niedawno przeprowadziła się do Niemiec. Teraz wiadomo, dlaczego: wcześniej, w ciągu dwóch lat, latała z Moskwy do Monachium 58 razy.

Zełenski nie jest krewnym prezydenta Ukrainy. Urodził w Łabińsku w Rosji, kształcił w Akademii Royal Ballet w Londynie i Teatro alla Scala w Mediolanie. Następnie był dyrektorem artystycznym w Moskwie, potem przeniósł się do Monachium, gdzie ugruntował międzynarodową sławę Bayerisches Staatsballett. Aż do jego niedawnej rezygnacji „z powodów rodzinnych”.

Według portalu „Moscow Today”, Katerina Tichonowa i Zełenski mieli także mieć córkę urodzoną w 2017 r., w okresie, w którym Tichonowa rozwodziła się z oligarchą Kiryłem Szamałowem, jednym z dotkniętych sankcjami UE. Przyjaciel Putina Szamałow został menedżerem i współwłaścicielem dużej firmy petrochemicznej Sibur.

Również według Moscow Today do dymisji Igora Zełenskiego doszło po tym, jak został wezwany przez niemieckie Ministerstwo Nauki i Sztuki, by wyjaśnił swoje powiązania z rosyjską państwową fundacją dziedzictwa kulturowego.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.