23.05.2022
1.
Czy D.O. wierzy w duchy?
Dlaczego „wierzy”? Co tu jest do wierzenia? Duchy są i odwiedzają nas regularnie. Niektórych częściej, innych rzadziej, niektórych nie odstępują na krok.

Strach przed duchami jest uzasadniony, bo duchy wywołują ból. Zdarza się, że pojawiają się we śnie, w tej naszej przyrodzonej VR, w miłych kontekstach, ale to wyjątki, które należy docenić i ukochać. Ale raczej wywołują ból.
A z bólem ciężko się żyje. Ból obezwładnia, odbiera wolę, odbiera sens istnienia, odbiera chęć życia.
By zachować resztki psychicznej równowagi, pozostać w sferze szeroko pojętej „normalności”, D.O. nauczył się jeszcze jako nastolatek duchy od siebie odganiać. To nie jest prosta operacja i – oczywiście – ma też swoje przykre koszty. Ale lepiej je odganiać niż zagłębić się w ich niebycie.
D.O. odgania duchy ludzi mu bliskich, rodziców, teściów, dziadków, kolegów i Przyjaciół: Hanki Baltyn, Marka Chimiaka, Marka Lehnerta… Trochę to wobec nich nie fair, ale codzienność z nimi byłaby nie do zniesienia. I tak odwiedzają mnie aż nadto często, chwytają za serce, wchodzą pod skórę.
Sprawiają ból. Inni zażywają środki znieczulające: wódkę, xanaxy, narkotyki. D.O. nie, więc bólu musi unikać, a kiedy mimo wszystko nadejdzie – rozmasować.
Bo – bęc, bęc – uparcie powracają: wtedy nagle wszystko rozbłyskuje, unosi się w niezbadaną, tajemniczą przestrzeń, w której – oto oni są i powtarzamy wspólnie te same czynności, wypowiadamy te same słowa, obdarzamy się takimi samymi pieszczotami, jak kiedyś. Ale to tylko przygrywka: zaraz potem twój umysł i ciało rozdziera przeszywający ból. Odejdź, duchu.
Właściwie D.O. dobrze żyje wyłącznie z duchami zwierząt swego życia. „Wzywam cię tu i teraz, duchu Azora, trochę owczarka niemieckiego, towarzysza moich najmłodszych lat”. Choć zdarzało mu się żyć na łańcuchu (co wtedy, dziecięciu, wydawało mi się normalne, a dziś, starcowi, nieludzkie i niepsie, kochał nas, a najbardziej kochał D.O. siostrę: dałby się za nią pokroić. Kiedy był już bardzo stary, by nie robić przykrości swojej ludzkiej rodzinie, poszedł umrzeć gdzieś z dala od domu. Siostra zaszukiwała się jego ciała w okolicznych ogrodach i zagajnikach, ale nigdy go nie odnalazła. Duchu Azora, D.O. tuli cię i głaszcze, jak wtedy, gdy miał 5 lat. I ciebie, Mrużuarku. I ciebie Mimi i Mua. Lubię, jak do mnie wracacie.
2.
Czy D.O. wierzy w upiory?
Dlaczego „wierzy”? Co tu jest do wierzenia? Upiory są, na nasze utrapienie. Upiory, czyli zombi. Ludzie, którzy nie żyją, ale w to nie wierzą. Ich misją jest prześladować, gnać, kuśtykając za żywymi, by ugryźć, poszarpać zębami ich ciała, zabić dusze po to, by wciągnąć ich do swego upiornego świata, gdzie nie ma światła, gdzie nie ma dobra, tylko wszechogarniający śluz rozkładającej się martwoty.
Najbardziej narażeni na upiory są ludzie wystający. Rzucający się w oczy. Prowadzący jakąś działalność publiczną, na przykład piszący. Gdy tylko żywy człowiek coś zrobi, powie czy napisze – już! Już są koło niego upiory, już sięgają poń swymi sczerniałymi rękami, usiłują ukąsić swymi spróchniałymi zębami. A nie mogąc dosięgnąć – plują jadem, cuchnącym i toksycznym
Choć człekokształtne, nie ma z nimi porozumienia, nie można dyskutować, przekonywać, nie można nawet nawiązać rozmowy, bo posługują się innym językiem, inną logiką, innym wprawiającym w ruch algorytmem.
Ale, wbrew pozorom, z upiorami żywy człowiek łatwiej może sobie poradzić niż z duchami. Wystarczy przestać się ich bać. Przestać zwracać uwagę. I już. To wystarcza, by upiory oddalić, by powróciły do swoich ciemnych, cuchnących nor, skąd wypatrywać będą kolejnej ofiary, za którą powloką się, by ją zgnębić.
3.
Kreml opublikował listę ludzi objętych zakazem wjazdu do Rosji. Są wśród nich Biden, Zuckerberg, Clinton i Morgan Freeman. Jest także zmarły parę lat temu senator John McCain, co świadczy o niezmienionej od czasów sowieckich jakości rosyjskich produktów intelektualnych i materialnych.
Ale, wyobraź sobie Czytelniku, nie ma na niej największego przyjaciela i idola Polskiej szajki, człowieka, z miłości, do którego lokator Pałacu Namiestnikowskiego przez miesiąc zwlekał z wysłaniem gratulacji do Joe Bidena: Donalda Trumpa.
Ciekawe, dlaczego?

Ukraiński lekarz – poseł Oleksyj Gonczarenko z determinacją kataloguje i rozpowszechnia swoje wciąż rosnące dossier o Rosyjskich okrucieństwach
4.
„Sytuacja w Donbasie jest ekstremalnie trudna” – powiedział Wołodymyr Zełenski.
Rosjanie zintensyfikowali walki na całej długości frontu.
Jednocześnie rosyjska flota chyba rozpoczęła desant na Odessę.
Do Rosji przyjechali syryjscy specjaliści od budowy nielegalnych, potwornie niszczycielskich bomb baryłkowych, trwają ponoć intensywne prace nad ich użyciem w Ukrainie.
Ważą się losy tej wojny i przyszłości świata.
D.O. nie ma pewności czy świat jest tego świadomy.
Ani czy świat stać na to, by Ukraina została przez Rosję pokonana.
5.
„Trzeba powiedzieć jasno: islamski fundamentalizm w Czeczenii rozwinął się wyłącznie dzięki organizacyjnej i finansowej pomocy zagranicznych oraz miejscowych służb specjalnych, którzy uaktywnili się w Republice w okresie, gdy Władimir Putin był dyrektorem FSB. Nie wolno też zapominać, że wywołana ich działaniami wojna, zaplanowana na najwyższych szczeblach władzy Federacji Rosyjskiej, stała się zarzewiem wszystkich aktów terrorystycznych, jakie się w Rosji zdarzały i – jak się niebawem okaże – były w swej lwiej części korzystne dla prezydenta Putina”.
- Krystyna Kurczab – Redlich, Wowa, Wołodia, Władimir.
Czy zdajesz sobie, P.T. Czytelniku, sprawę, jak niewiele słów w tym tekście należy zmienić, by oddać współczesną rzeczywistość Polski?
Jak powiedział kilka tygodni temu Jacek Żakowski w rozmowie z cyklu „Allegro ma non troppo”, „największym problemem dzisiejszej Polski jest to, że jest tak bardzo spenetrowana przez rosyjskie służby”.
Już carska Ochrana inicjowała wszelkie fanatyczne ruchy „ultrakatolickie” i „ultrapatriotyczne” w Polsce pod rosyjskim zaborem. Nic tak skutecznie nie osłabia, nie dzieli Polaków, jak one. Zmieniły się daty w kalendarzu, ale stare metody są nadal najbardziej skuteczne.
6.
Policja turecka („Zróbmy wszystko, aby Polska jak najbardziej przypominała Turcję” – J. Kaczyński), rozpędziła manifestację LGBT+ w Stambule.
Policja ministerialna w Polsce postulat J. Kaczyńskiego spełniła i wycofała ze stron ministerstwa zdrowia informacje nt. leczenia osób nieheteronormatywnych.
Co najzabawniejsze, J. Kaczyński jest starym kawalerem, o jego związkach z płcią przeciwną historia milczy.
7.
Papież Franciszek wystosował specjalne podziękowanie dla 40 tysięcy uczestników antyaborcyjnej manifestacji w Rzymie „Pro Life”.
Dziękuję za zaangażowanie na rzecz życia i w obronie sprzeciwu sumienia, z którego korzystanie często staramy się ograniczać. Niestety w ostatnich latach nie nastąpiła zmiana w powszechnej mentalności i dziś coraz bardziej skłonni jesteśmy sądzić, że życie jest dobrem do naszej całkowitej dyspozycji, którym możemy manipulować, rodzić się lub umrzeć według naszych własnych upodobań, z wyłącznym wynikiem indywidualnego wyboru.
Odmowy sumienia […] nie można ograniczać, ponieważ życie jest darem od Boga i jest zawsze święte i nienaruszalne.
8.
Ostrożna zazwyczaj i traktująca Watykan w jedwabnych rękawiczkach agencja Associated Press opublikowała dostępny dla wszystkich komentarz na temat ciągnącego się już od prawie trzech lat procesu watykańskiej wierchuszki finansowej ze zdekardynałowanym kardynałem Angelo Becciu na czele (https://apnews.com/…/london-dan-brown-government-and…).
Tytuł – Watykan upublicznia pranie brudów w procesie o zakup londyńskiej nieruchomości.
[…] Niedawne przesłuchania dowiodły, że kościelna biurokracja wykorzystywała szpiegostwo, pozwalała osobom postronnym o niezweryfikowanych kwalifikacjach uzyskać dostęp do Pałacu Apostolskiego i polegała na wszechobecnej mantrze o oszczędzeniu papieża. […] Dochodzenie zostało przeprowadzone w związku z inwestycją sekretariatu stanu o wartości 350 milionów euro (370 milionów dolarów) w londyńską posiadłość, co było taką porażką, że Watykan sprzedał budynek w tym roku ze skumulowaną stratą ponad 200 milionów euro (210 milionów dolarów). […]Śledztwo rzuciło niepożądaną uwagę na niektóre decyzje samego Franciszka oraz na to, jak watykańscy prałaci zarządzali portfelem aktywów o wartości 600 milionów euro (630 milionów dolarów) przy niewielkim nadzorze zewnętrznym i bez wiedzy specjalistycznej. … Pierwotne śledztwo …[wykazało], jak potężny niegdyś kardynał, Angelo Becciu, jest oskarżony o defraudację za przekazanie 125 000 euro (130 000 dolarów) watykańskich pieniędzy na sardyńską organizację charytatywną prowadzoną przez jego brata.
Powiązana jest z nim współoskarżona, Cecilia Marogna, analityk ds. bezpieczeństwa, oskarżona o defraudację 575 000 euro (ponad 600 000 dolarów), które Becciu przeznaczył na okup za uwolnienie kolumbijskiej zakonnicy przetrzymywanej jako zakładniczki przez bojowników Al-Kaidy. […]
Marogna stała się kanałem prowadzącym do Becciu we wszystkich kwestiach, od rosyjskich emisariuszy starających się o zwrot świętych relikwii, po wysiłki lidera katalońskich separatystów o ustanowienie kanału komunikacji z Watykanem. […]
Becciu zeznał, że zwrócił się do Marogni w 2017 roku po porwaniu kolumbijskiej zakonnicy w Mali, a Marogna zasugerowała, że brytyjska firma wywiadowcza mogłaby pomóc ją uwolnić. Becciu zeznał, że Franciszek zgodził się wydać na tę operację do 1 miliona euro i nalegał, aby utrzymać ją w tajemnicy nawet przed szefem wywiadu Watykanu. […]
Opowieść sugeruje, że Becciu, za aprobatą papieża, stworzył równoległą operację wywiadowczą z wykorzystaniem włoskiej freelancerki.
To nie jedyny przypadek szpiegostwa, który stawia pytania o status Watykanu jako suwerennego państwa: Becciu zeznał w zeszłym tygodniu, że sam Franciszek nakazał obalenie pierwszego watykańskiego audytora generalnego, ponieważ wynajął zewnętrzną firmę do szpiegowania watykańskiej hierarchii, podejrzewanej o wykroczenia.
We wcześniejszych zeznaniach urzędnik watykański powiedział prokuratorom, że następca Becciu, arcybiskup Edgar Peña Parra, sprowadził członków włoskich tajnych służb do Stolicy Apostolskiej, aby wyczyścili jego biuro z „pluskiewek”, ponownie omijając watykańskich żandarmów. […]
Prokuratorzy twierdzą, że Franciszek był zasadniczo oszukany przez swoich własnych podwładnych, a następnie uzyskali od Franciszka cztery tajne dekrety wykonawcze dające im carte blanche do zbadania sposobu, w jaki obrona naruszyła prawne gwarancje podejrzanych i podstawowe prawa człowieka.
Ale obwinianie papieża oznacza niezwykły rozwój, ponieważ kultura watykańska generalnie stara się oszczędzić papieżowi odpowiedzialności za wszystko, co pójdzie nie tak.
Becciu wyjaśnił tę tradycję w swoim zeznaniu, przywołując łacińską frazę „In odiosis non faceat nomen pontificis”, co z grubsza oznacza, że papieża nie należy wciągać w nieprzyjemne sprawy.
Becciu odpowiedział na pytanie, dlaczego papież zatwierdzał decyzje finansowe tylko ustnie, a nie pisemnie.
„Pochodzę ze starej szkoły… gdzie próbujesz chronić papieża, chronić jego autorytet moralny, nie angażując go zbytnio w sprawy ziemskie. Nie oznacza to nie informowania go, ale nie przypisywania mu odpowiedzialności za pewne decyzje” – powiedział. [… ]
9.
O czym mówiono w świecie 5 lat temu: dokładne info jest tu: https://www.facebook.com/jacek.palasinski/videos/10213206465415171
Audio na full.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
