11 min czytaniaJacek Pałasiński: Drugi obieg (308)

26.05.2022

1.

My, Europejczycy, a zwłaszcza my, Polacy, możemy się dziwić, dlaczego Biden i kilku innych przywódców Zachodu uważa, że to nie Rosja, ale Chiny, są największym zagrożeniem dla światowej demokracji i światowego pokoju.

No to posłuchajcie, Europejczycy, posłuchajcie Polacy.

W Chinach przebywa przewodnicząca Komisji ONZ ds. Praw Człowieka, b. lewicowa prezydentka Chile Michelle Bachelet, była więźniarka Pinocheta, torturowana przez jego siepaczy.

Została przyjęta przez genseka komunistycznej partii i prezydenta Chin Xi Jinpinga.

Guardian (https://www.theguardian.com/…/xi-jinping-china-human…) pisze: Xi Jinping broni swojej wizji obrony praw człowieka w Chinach przed wizytującym komisarzem ONZ

… Przywódca Chin Xi Jinping rozmawiał z szefową ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet podczas wizyty w regionie Xinjiang, ostrzegając przed upolitycznieniem praw człowieka jako „pretekstem do ingerowania w sprawy wewnętrzne innych krajów”.

Dzieje się tak w obliczu odnowienia defensywy Pekinu po publikacji danych, wyciekłych z aparatu bezpieczeństwa Sinciangu, w tym zdjęć policyjnych tysięcy zatrzymanych Ujgurów oraz wewnętrznych dokumentów nakazujących strzelać, by zabić tych, którzy próbują uciec.

Sinciang jest domem dla milionów Ujgurów i innych tureckich muzułmanów, którzy zostali poddani chińskiej kampanii rządowej polegającej na kontroli kulturowej, językowej i społecznej oraz aktach ucisku, które rządy, w tym USA, nazwały ludobójstwem.

2.

Dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest Sinciang: to dawny Turkiestan Wschodni, 1,7 mln km2, 26 mln. Mieszkańców, anektowany, okupowany przez komunistyczne Chiny od r. 1946. Poddany intensywnej sinoizacji, zalany falą imigrantów z dominującej chińskiej etni Han, zamieszkujący go Ujgurzy (ludność turkomańska wyznania muzułmańskiego) stanowią już mniejszość we własnej ojczyźnie, podobnie, jak Tybetańczycy w okupowanym przez Chiny Tybecie.

3.

No to popatrzmy, co znajduje się w tych aktach, wykradzionych przez anonimowego hackera, który nie chciał zapłaty za wykradzione dane? Dokumenty te zostały przeanalizowane przez specjalistów, wynajętych przez konsorcjum 14 głównych gazet europejskich i w całej rozciągłości potwierdzone, jako prawdziwe i nie poddane żadnej manipulacji.

Na stronie hiszpańskiej gazety „El Pais”, w specjalnej zakładce, znajdują się następujące materiały, dotyczące Sinciangu:

  • „Kajdany, kaptury, zastrzyki i maltretowanie: zwiedzanie korytarzy i cel ośrodka reedukacyjnego

Zbiór zdjęć wykonanych w obozie internowania w Tekes w zachodnich Chinach ujawnia przemoc policji w tych obiektach”.

  • „Chiny umieszczają pod radarem represji w regionie ponad dwa miliony ludzi

Tajne dokumenty wskazują na centralną rolę prezydenta Xi Jinpinga w systemie prześladowań mniejszości ujgurskiej”.

  • „Obrazy potwierdzające istnienie ośrodków reedukacyjnych w Sinkiang

Analiza kryminalistyczna fotografii zawartych w śledztwie „The Xinjiang Police Archives” pozwala zlokalizować obozy odosobnienia wykorzystywane przez Pekin jako przywódcę represji wobec mniejszości ujgurskiej”.

4.

A w tekście:

Wyciek tysięcy fotografii skradzionych przez anonimowe zewnętrzne źródło z plików komputerowych Biura Bezpieczeństwa Publicznego (OSP) umożliwił po raz pierwszy weryfikację i geolokalizację ośrodków reedukacyjnych w regionie Sinciang, w zachodnich Chinach, w domu do ujgurskiej mniejszości etnicznej. To wtargnięcie do chińskich sieci policyjnych dało początek międzynarodowemu śledztwu „The Xinjiang Police Archives”, w którym EL PAÍS uczestniczył wraz z 13 innymi mediami.

5.

„Wyborcza” publikuje fragmenty dossier El Pais i 13 innych mediów europejskich (https://wyborcza.pl/7,179012,28492546,strzelac-tak-by…). Szkoda, że nie spolszczyła ujgurskich nazw. D.O. nadrobił.

Wnętrza ośrodków reedukacyjnych, akta policyjne i rozkazy wysokich rangą urzędników reżimu w Pekinie – śledztwo „Archiwa policyjne Xinjiangu”, w którym uczestniczyło 14 redakcji z kilku krajów, dostarcza nowych dowodów na olbrzymią skalę prześladowań mniejszości ujgurskiej.

Brutalna i szeroko zakrojona kampania represji Chin wobec muzułmańskiej mniejszości ujgurskiej w nominalnie autonomicznej prowincji Xinjiang w zachodnich Chinach po raz pierwszy ma oblicze konkretnych ofiar i sprawców.

Dziesiątki tysięcy kartotek policyjnych, zdjęć i oficjalnych dokumentów wysokich rangą urzędników Komunistycznej Partii Chin (KPCh), do których redakcja „El Pais” miała dostęp, stanowią dowód ogromu systemu więziennego zbudowanego w Sinciangu oraz paranoi, która kieruje polityką Pekinu wobec mniejszości etnicznych uznanych – jak muzułmańscy Ujgurzy – za rzekome zagrożenie dla integralności kraju. …

Zamknięcie Ujgurów w obozach reedukacyjnych jest „największym internowaniem etnicznej mniejszości od czasów Holocaustu”. Co najmniej milion obywateli, z których większość to muzułmanie, zostało zamkniętych w obozach rozsianych po całym Sinkiangu, co potwierdzają niezależne dane dziennikarzy, naukowców i ONZ. …

Znakomita animacja dotycząca Sinciangu w BBC (https://www.bbc.co.uk/…/idt-8df450b3-5d6d-4ed8-bdcc…) Trzeba robić scroll down, czyli przewijać w dół po dotarciu do mapy. W środku są czerwone guziki, które uruchamiają kolejne animacje i filmy.

Akta policyjne z Sinciangu zostały uzyskane poprzez anonimowe źródło i dzięki wyrafinowanym operacjom hakerskim w systemach komputerowych Biura Bezpieczeństwa Publicznego, chińskiej policji, w powiatach Konasheher (Shufu po mandaryńsku – D.O.) w prefekturze Kaszgar i Tekes w prefekturze Ili Kazach. Haker, który ze względów bezpieczeństwa nie ujawnia swojej tożsamości, działał z własnej inicjatywy, nie stawiając żadnych warunków ani nie otrzymując wynagrodzenia od żadnego z podmiotów zaangażowanych w projekt. Dokumenty i zdjęcia zostały zweryfikowane przez grupę dziennikarzy, a istnienie trzech ośrodków reedukacyjnych, z których uzyskano akta, potwierdzono m.in. dzięki geolokalizacji satelitarnej. Hany Farid, profesor analizy kryminalistycznej na Uniwersytecie w Berkeley, również potwierdził, że w zdobytych archiwach fotograficznych nie ma śladów manipulacji”. …

Jak wynika z analizy tysięcy akt policyjnych w Konasheher (rejestr służb bezpieczeństwa obejmuje około 286 tys. obywateli, czyli prawie całą populację tego powiatu), analiza spisu powszechnego w latach 2017-18 pokazuje, że co najmniej 12,3 proc. dorosłej populacji było internowanych w jakiejś formie w ośrodkach reedukacyjnych, aresztach śledczych (dla więźniów oczekujących na wyrok) lub więzieniach”. …

W archiwach policyjnych Sinciangu znajdują się również dziesiątki zdjęć wykonanych przez służby bezpieczeństwa w powiecie Tekes, w prefekturze Illi Kazach. … Przesłuchania, jak wynika ze zdjęć z Tekes, odbywają się na tzw. tygrysich krzesłach. [tzw. tygrysie krzesło to niewielka metalowa ławka o wysokości około 20 cm, na której usadza się więźnia z uwiązanymi do niej rękami i nogami. Pod jego stopy układa się natomiast cegły. Podejrzany zmuszany jest do siedzenia bez ruchu w takiej pozycji przez długie godziny – D.O.].

Trzeci czempion praw człowieka i wiecznej szczęśliwości. Właśnie wystrzelił rakietę balistyczną i szykuje się do próbnego odpalenia ładunku termonuklearnego

Kilka zdjęć pokazuje też powszechne praktyki … takie jak wstrzykiwanie więźniom preparatów czy obowiązek codziennego apelu z recytowaniem doktryny partyjnej. …

Szacuje się, że przez te ośrodki „reedukacji” przeszło już co najmniej milion obywateli – liczba ta może okazać się jednak znacznie zaniżona w świetle jednego z dokumentów, które zostały ujawnione. Jest to pismo ministra bezpieczeństwa publicznego Żao Keżi, przekazane podczas jego wizyty w Urumczi 15 czerwca 2018 r., zaklasyfikowane jako „tajne”. Żao ocenił w nim, że dwa miliony mieszkańców Sinciangu znajduje się „pod wpływem” myśli niepodległościowych, a kolejne dwa miliony jest podatnych na nauczanie religijnych ekstremistów. …

W odpowiedzi na pytania dotyczące materiałów z tego przecieku rzecznik ambasady Chin w USA Liu Pengyu napisał w e-mailu: „Kwestie dotyczące Xinjiangu są zasadniczo związane z walką z brutalnym terroryzmem, radykalizacją i separatyzmem, a nie z prawami człowieka czy religią”.

[D.O. przypomina, że Rosja też walczyła z ‘terroryzmem’ w Czeczenii, Syrii, a obecnie walczy z nim w Ukrainie].

6.

W tym kontekście zrozumiałe są chyba obawy Bidena i innych liderów Zachodu o ekspansję forsownie militaryzujących się Chin.

Zrozumiała jest też przyjaźń i współpraca Pekinu z Moskwą. Dwa zbrodnicze reżimy pasują jak koszula do tyłka.

A kto nie przeczyta książki Krystyny Kurczab-Redlich o Putinie, nie zrozumie, co zagraża Ukrainie, co zagraża światu. Bo to, czego dopuszczają się bez większych oporów moralnych Rosjanie nie mieści się w ludzkiej wyobraźni. To książka bardziej przejmująca niż „Inny świat” niż „Archipelag Gułag”.

7.

Salvini Rejtanem leży: „żadnej broni dla Ukrainy, żadnego naboju”!

Wtóruje mu b. premier Conte: „żadnej broni dla Ukrainy, inaczej zrywamy koalicję”.

Salvini jest faszyzującym ciołkiem, „liderem” spadającej w sondażach Ligi, oczywiście sojusznikiem Liliputa Felernego de Jolie Bourg.

Conte – kiedy go wysiudali z rządu – mimo oporów „bazy” dał się wybrać liderem (formalnym, bo prawdziwym jest psychol Beppe Grillo) już prawie niezauważalnego w sondażach, lecz nadal większościowego w parlamencie „Ruchu Pięciu Gwiazd”, formacji okrzykniętej ekspresją lewicowego populizmu. D.O. nigdy tak R5* nie nazywał; używał określenia „oszalały populizm”, bo z lewicą to nigdy nic wspólnego nie miało.

Les extremes se touchent.

Salvini i Conte to polityczni rywale, jak Kaczyński i Ziobro, obaj walczą o podobny elektorat i do tych samych, intelektualnie niedojrzałych obywateli czynią umizgi. Pozornie nic nich nie łączy, a jednak. Agenturalna działalność na rzecz Rosji to silne spoiwo. Przy czym Conte własnych poglądów nie ma, w ogóle, czy on jest, czy go nie ma, wielkiej różnicy światu nie robi. Conte absorbuje aberracje guru Grillo, a potem bardzo energicznie wyrzuca je z siebie w formie podobnej do szczekania.

I skoro już jesteśmy przy wielbicielach Putina: Możecie Koledzy wytłumaczyć, po co przytaczacie bełkot tego gentlemana? D.O. jest weteranem tego zawodu i wie, że „dyżurny idiota” przyciąga klikalność, ale długofalowe szkody społeczne z reklamowania takich indywiduów mogą być nieobliczalne. Doskonale opisał to Tomasz Lis w swoim ostatnim, gorzkim felietonie w Newsweeku.

8.

Media włoskie są pełne zatroskanych „intellettuali di sinistra”, czyli intelektualistów lewicowych. Właściwie, jak we Włoszech powiedzieć „intelektualista”, to „lewicowy” nadbiega i ustawia się tuż obok w szeregu. No fakt, prawica, zwłaszcza skrajna, w intelektualistów nie obfituje.

No i ci wszyscy włoscy intelektualiści są, jako się rzekło, zatroskani. Czymże są oni zatroskani? – spytają P.T. Czytelnicy. Oni są mianowicie zatroskani bojkotem „wielkiej rosyjskiej kultury”.

No to zastanówmy się zatem jakąż to rosyjską kulturę znają włoscy lewicowi intelektualiści?

No więc może słyszeli kilka nazwisk: Tołstoj i Dostojewski. I Czajkowski. Czy czytali, czy słuchali? No nie. Tołstoj jest nad Morzem Śródziemnym niestrawny. Jest alienem. Jest – przede wszystkim – nudziarzem. Nudziarzem, nudzącym o rzeczach kompletnie nad Morzem Śródziemnym niezrozumiałych. Tomasi Di Lampedusa też jest nudziarzem, ale przynajmniej to i owo z jego nudziarstw pod śródziemnomorskimi czaszkami się kołacze. Ale „Wojna i pokój”, Anna Karenina”? W ciepłym śródziemnomorskim klimacie? Nie.

Dostojewski? Tak, ścisła elita to czyta i podziwia, m.in. za to, za co czytelnik środkowoeuropejski go nie podziwia, tj za egzotykę. I za całą resztę.

Czajkowskiego melomani znają, owszem, ale Czajkowski mieści się w takim czyśćcu: dla ciołków za trudny, dla znawców – za łatwy, prawie popowy.

Ale D.O. niniejszym oświadcza: jego dzieci przeszły przez wszystkie etapy włoskiej edukacji do mastera włącznie, ale ANI JEDNEJ książki rosyjskiego autora nie mieli w żadnym zestawie lektur na żadnym etapie nauki. Inni Włosi też. I żyją. I robią pyszną, aromatyczną pizzę i pasujące do niej wino.

Kompozytorów zaś mają swoich; obcych, przeważnie słusznie, uważają za epigonów.

Więc włoscy intelektualiści zatroskani, nie są zatroskani losem gnębionej „rosyjskiej kultury”, bo jej nie znają; z rosyjskich dzieł i rosyjskich artystów znają wyłącznie Lenina, no, niektórzy jeszcze Trockiego.

O co się więc naprawdę troszczą zatroskani włoscy intelektualiści?

D.O. to wie, ale nie powie.

9.

I jeszcze Robb Elementary School w Teksasie.

Chyba D.O. weźmie dłuższy urlop, nie wyrabia psychicznie.

Print Friendly, PDF & Email