13.06.2022

Czy Państwo też współczują Kaczyńskiemu z powodu nieprzejednanej postawy Ziobry w sprawie wycofania zmian w wymiarze sprawiedliwości? Wszyscy zakładają, że Kaczyński by poszedł Unii na rękę, ale Ziobro grozi wystąpieniem z koalicji. To oczywiście jest pic na wodę.
Całej Zjednoczonej Prawicy chodzi głównie o wzięcie za mordę wymiaru sprawiedliwości. Pieniądze z Unii nie mają znaczenia – im pieniędzy nie zabraknie. PiS mógłby zagłosować razem z opozycją nad dobrym projektem zmian i Ziobro nie odszedłby z koalicji, bo utraciłby ministerstwo i wszystkie frukty.
Ziobro odgrywa złego policjanta i jednocześnie umacnia swoją pozycję wśród przeciwników Unii. A Kaczyńskiemu łatwo udało się być tym dobrym policjantem – politycy opozycji i dziennikarze napadają na Ziobrę. Popularne jest oskarżenie, że to ogon (Ziobro) macha psem, ale przecież to jeden organizm, a dojnej zmianie udało się skierować naszą uwagę na ogon.
* * *
PiS szykuje się do wyborów i tradycyjnie nastawia wyborców przeciw Niemcom. Powinni, jego zdaniem, rozliczyć się z nami za II Wojnę Światową i zapłacić reparacje. Ale prezes poszedł dalej – stwierdził, że Niemcy się zbroją i nie wiadomo czy przeciw Rosji, czy przeciw nam. Mam nadzieję, że wkrótce Francja i Wielka Brytania udzielą nam gwarancji i jeśli Niemcy nas napadną, to te kraje wypowiedzą im wojnę.
A poseł Suski oznajmił, że Unia chce zlikwidować państwo polskie.
Swoją drogą dziwne, że żaden z dziennikarzy nie poprosi takiego rozmówcy o uzasadnienie opinii. Dlaczego Niemcy mają się zbroić przeciw nam? W jaki sposób Unia chce nas wykończyć i dlaczego?

* * *
Zbliżają się wybory i tradycyjnie partie prawicowe będą piętnować komunizm i postkomunistów, do których zaliczą swoich przeciwników. Jako typowe dla komunizmu uznają oni środki sprawowania władzy w PRL, które przecież stosowane są powszechnie we wszelkich ustrojach totalitarnych. U nas komunizm (a czy w ogóle był w Polsce?) to w opinii prawicowców bezpieka, więzienia i zabójstwa oraz ocet na półkach i cały naród zjednoczony w walce z komuną. Aż dziw, że tyle ludzi przeżyło, a także że po zmianie ustroju głosowali na lewicę.
Piękne hasła komunizmu, chęć zmiany wilczych stosunków kapitalizmu i odmiany losu tzw. mas pracujących, przyciągały ludzi do lewicy. Konspiracja, podejrzliwość, dyscyplina partyjna i wiara niemal religijna w partię i w mądrość jej przywódców powodowały, że zamykano oczy na nieprawidłowości. Szlachetny cel zaczął uświęcać środki.
Młody kandydat na księdza czy zakonnika zwykle myślał o pięknych naukach Jezusa, a nie o tym, że będzie prześladował heretyków i podpalał stosy. Podobnie polscy przedwojenni komuniści (a znałem wielu, choć oczywiście poznałem ich po wojnie) poświęcali życie dla dobra ludzi (tak jak to rozumieli) i dla stworzenia ustroju sprawiedliwości społecznej, nie myśląc o prześladowaniach i o narzucaniu siłą swego pojmowania świata. Robili to bezinteresownie, a nawet bez nadziei na to, że te idee zwyciężą jeszcze za ich życia.
Jest wielką tragedią szlachetnych ludzi, którzy często ponoszą wielkie ofiary dla pięknych ideałów, że dopuszczają, aby przestał działać rozsądek. Powinni przemyśleć swoje ideały i drogi do ich realizacji. Cel nie może uświęcać środków.
Ale politycy nie muszą się specjalnie wysilać dla wyborców. Świat polityki rządzi się, jak sądzimy, innymi prawami. Tam jedni chcą pognębić drugich, wyrwać jak najwięcej dla siebie i „swoich” i wszystkie chwyty są dozwolone.
Z jednej strony wyborcy stawiają politykom wysokie wymagania co do ich moralności i kompetencji, a z drugiej strony akceptują często ich krętactwa, nawet chamstwo, dwulicowość itp., jeśli uważają, że ich działalność może przynieść nam jakieś profity. Ważna jest „skuteczność”, jak w przypadku rzeźnika, który ma nam dostarczyć mięso i wędliny i już nie wymagamy od niego wynurzeń na temat jego stosunku do zwierząt.
Nasz stosunek do polityki jest więc pełen hipokryzji. Na przykład, z jednej strony Polska głośno optowała za pokojem, pouczała inne kraje jak powinny moralnie postępować itp., a z drugiej strony nasz kraj, jako jeden z nielicznych, przez wiele lat nie podpisywał umowy o zakazie produkcji i stosowania min przeciwpiechotnych. Powód był jeden: ze sprzedaży min były pieniądze, choć niezbyt duże. Mało kto u nas przeciw temu protestował, nawet „autorytety moralne”.
Człowiek, który okłamałby swoich przyjaciół i zwolenników, przeszedł nagle na stronę tych, których potępiał, zmieniał ciągle zdanie, nadużył prawa itd., spotkałby się z ostracyzmem. Natomiast w Polsce wszystko to nazywa się walką polityczną i jakoś mało nam to przeszkadza. Z jednej strony niby przywiązujemy wagę do tego, co polityk mówi i robi, ale szybko zapominamy o jego błędach, karygodnych postępkach, czy wczorajszych poglądach. Może sobie głosić co chce, szczególnie jeśli głosi to, co chcemy właśnie teraz usłyszeć, może przechodzić z partii do partii itp. i uzyska nasze poparcie. Skoro tacy jesteśmy my, wyborcy, politycy nie muszą się wysilać.

* * *
Nie miałem przyjemności wysłuchać wystąpienia Kaczyńskiego, ale Agnieszka Wołk-Łaniewska przytacza w NIE fragmenty. Oto jeden z nich:
Musieliśmy stanąć, musieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można podjąć próbę, i podjęliśmy ją. Można jej dzieje, bo są skomplikowane, przedstawiać w różny sposób, w różnych porządkach, ja choćby ze względu na konieczność oszczędzania czasu użyję tutaj porządku odnoszącego się do sfery finansów, ale to nie jest jedyna przyczyna, żeby cokolwiek zdziałać w życiu państwowym, społecznym, trzeba mieć pieniądze, a po drugie pamiętajmy, że nasi przeciwnicy, kiedy rządzili, także chodzi o te ostatnie 8 lat rządów, ciągle twierdzili, że pieniędzy nie ma, ja oczywiście mówiłem o latach 2007-2015.
„Czy ktoś z Państwa może wie, o co tu chodzi – oczywiście poza tym, że Tusk jest chujem?” – pyta AWŁ.
* * *
Denerwuje mnie, kiedy politycy czczą bądź zwalczają symbole. Jeszcze można zrozumieć populistów, którzy w ten sposób chcą uzyskać głosy części wyborców, ale to zamiłowanie do symboli zwykle świadczy o infantylizmie.
Radek Sikorski co pewien czas wygłasza pogląd o konieczności zburzenia Pałacu Kultury i Nauki, bo dla niego jest to symbol stalinizmu. Tu spotyka się w poglądach z takimi postaciami jak Jan Pietrzak czy Antoni Macierewicz. Oni głoszą to samo, a różnią się tylko propozycjami, co postawić na gruzach Pałacu. Sikorski chciałby, żeby w tym miejscu powstał park, a Macierewicz widziałby tam obelisk ku czci wojska polskiego, które od 100 lat zmaga się z zagrożeniem bolszewickim. Panowie widać żywią przekonanie, że taki obiekt nastraja ludzi do pokochania komunizmu. Podobna jest wiara tych, co zmieniają nazwy ulic, bo sądzą chyba, że ludzie pokochają Lecha Kaczyńskiego, jeżeli jego imieniem nazwie się ulicę.
Teraz Sikorski wystąpił z poglądem, że Ukraina powinna mieć broń nuklearną. Na pewno budowa silosów na pociski z bronią atomową to najpilniejsza rzecz dla Ukrainy. Jakoś nie wydaje mi się, żeby Rosja poczuła się zagrożona.
To zbiega się z poglądem Konfederatów, którzy uważają, że w Polsce powinny być składowane amerykańskie głowice atomowe. Innym ich postulatem jest powszechny dostęp do broni. Może udałoby się chociaż zagwarantować, zgodnie z tym, co głosi Trump, żeby broń dostawali tylko dobrzy ludzie.
* * *

PIRS
