15.06.2022
1.
Tak to się zaczynało:
„Miałem sen, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie byłych niewolników i synowie byłych właścicieli niewolników usiądą razem przy stole braterstwa”. …
A tak się kończyło:

„Wszystkie dzieci Boga, czarni i biali, Żydzi i nie-Żydzi, protestanci i katolicy, wezmą się za ręce i zaśpiewają słowa starej pieśni religijnej „Nareszcie Wolni! Nareszcie Wolni! Dzięki Bogu wszechpotężnemu jesteśmy nareszcie wolni!”.
D.O. też może powiedzieć: „Miałem sen, że pewnego dnia, na piaszczystych pagórkach mazowieckich wszyscy bossowie szajki zostaną doprowadzeni na ławę oskarżonych i poddani osądowi niezależnego od polityki wymiaru sprawiedliwości”.
Tylko, że…
Co by było, gdyby 28 sierpnia 1963 roku baptystyczny pastor Martin Luther King do zgromadzonych w Waszyngtonie 250 tysięcy ludzi śniących o równouprawnieniu i respektowaniu godności i praw KAŻDEGO człowieka, zamiast o stole braterstwa mówił: „powieśmy tych drani”?
Czy jego sen by się ziścił? Czy Ameryka, zawdzięczająca swój dobrobyt w dużej mierze niewolniczej, a potem półniewolniczej pracy ludzi godności i praw pozbawionych, miałaby siłę sen Martina Luthera Kinga zrealizować?
Czy dyskryminujący otworzyliby swoje serca i swoje prawa na dyskryminowanych?
2.
D.O. tak sobie myśli, że jeśli sen Martina Luthera Kinga (powołującego się na Mahatmę Gandhiego i jego ideologię nie-przemocy) ziścił się, przynajmniej formalnie, to dlatego, że tym przemówieniem pastor dał dyskryminowanym PRZEWAGĘ MORALNĄ.
A przewaga moralna czasem czyni cuda.
Żyjemy w cuchnącym morzu niemoralności, które jak tsunami zalało Polskę jesienią 2015 roku. To wywołuje bunt ludzi przyzwoitych, których w tym kraju nadal jest bardzo wielu, czego dowodzi przyjęcie, zgotowane sąsiadom w potrzebie. Panosząca się szajka robi wszystko, by te resztki moralności skruszyć, osłabić, usunąć, jak Putin usuwa wszelkie moralne skrupuły swoim żołnierzom, którym każe i pozwala mordować, torturować, gwałcić, nawet małe dzieci. Dlatego ta moralność Polaków jest dziś czasem ukryta, ale jest. Potrzebny jest impuls, który ją wyzwoli.
3.
Jeszcze nie skończyły się dyskusje na temat Okrągłego Stołu (stole braterstwa z przemówienia MLK?), a już pojawia się dylemat: jak postępować z szajką, która tak wiele zła przysporzyła ojczyźnie i Polakom?
Być może to temat do debaty równie ważny, jak ten, czy opozycja powinna stanąć do wyborów (które, nie zapominajmy, zostaną zapewne przez szajkę sfałszowane) zjednoczona, czy startować osobno.
O ile o wspólnych listach głośno, o tyle o tym, co dalej po ewentualnej porażce szajki – cisza.
Niedobrze.
Ale, z drugiej strony, strasznie ciężko wyliczyć ludzi na poziomie zdolnych pragmatycznie, moralnie, podobną dyskusję toczyć.
Podczas Okrągłego Stołu opozycja miała potężne zaplecze intelektualne i moralne.
Rozejrzyjmy się za podobnym, stwórzmy przynajmniej tu jedną listę.
4.
Wczoraj D.O. przytaczał wywiad AFP z Michaiłem Kasjanowem, b premierem Rosji, i to u Putina. Jest przekonany, że do Rosji może wrócić demokracja (czy też może zagościć pierwszy raz od niepamiętnych czasów; 1917 między lutym a listopadem i lata 1991-99) i że „resocjalizacja” Rosjan (jak to on powiedział „dekomunizacja i deputinizacja) zajmie co najmniej 10 lat.
Niemało, ale warto spróbować. Byleby początek był jak najszybciej.
Trudno powiedzieć, czy Kasjanow jest idealistą, ale wywiady z dwiema Rosjankami z demokratycznej, antyputinowskiej opozycji w „Allegro ma non troppo” były zaskakująco podobne w tonie: one też były przekonane, że do Rosji może wrócić demokracja, że elity i świadome społeczeństwo są gotowe i – nawet! – że na dobrym etapie przygotowań są struktury demokratycznej Rosji, że zostały już osiągnięte porozumienia polityczne i wojskowe z Republikami, które po demokratycznym zwrocie w Rosji uzyskają lub odzyskają niepodległość.
Ale odniosłem wrażenie, że również w Rosji temat „co zrobić z siepaczami Putina” nie jest poruszany, głównie z powodu braku koncepcji. Zbyt silne są animozje, zbyt silna nienawiść.
5.
Ale ten rosyjski wtręt jest tu po to, by dowieść, że jeśli Rosjanie mają nadzieję, jeśli nie jęczą wyłącznie na kanapach swoich moskiewskich i petersburskich mieszkań, ale wśród znacznie bardziej niesprzyjających warunkach niż w Polsce podejmują konkretne działania, przygotowują się do możliwej, wymarzonej demokracji, to może i w Polsce warto byłoby podnieść pupy z kanap?
Odeszło już pokolenie, które organizowało przyszłą – wydawałoby się – niemożliwą Wolną Polskę w latach 70, tak, że kiedy niespodziewanie nadeszła, Polska była na demokrację gotowa. To oznacza, że ciężar przygotowań do Polski po szajce muszą wziąć na siebie młodzi. Niekoniecznie 20-latkowie, 40, 50-latkowie mają świetne wykształcenie, są otrzaskani w świecie, znają języki, mają kontakty: im będzie łatwiej. Ale czy oni nie wiedzą, jaki obowiązek na nich spoczywa? Że jedni pracują w drewnie, inni w metalu, inni a bankowości, sektorze IT… A gdzie są ci, którzy pracują w ideach?
Pewnie gdzieś są. Tylko, dlaczego nic o ich inicjatywach nie słychać?
6.
No i jeszcze jedno. Nie wystarczy ludziom przywrócić ich prawa: trzeba jeszcze zapewnić im godne życie. Inaczej znów zwrócą się ku populistom, znów sprowadzą na siebie totalitaryzm.
Szanse na uzdrowienie zrujnowanej przez szajkę gospodarki są jeszcze dobre.
Ale wyobraźmy sobie, co będzie, jeśli unia Europejska się załamie, jeśli w kluczowych krajach dojdą do władzy szajki, takie, jak polska.
A dojdą, jeśli kraje te nie przeprowadzą gruntownych reform, nie zredukują gigantycznego zadłużenia, nie obniżą inflacji i bezrobocia.
Gdyby do tego doszło – już po Polsce. Utrata rynków zbytu, załamanie gospodarcze, bezrobocie, chaos i utrata niepodległości.
To oznacza, że jedynym polskim priorytetem w polityce międzynarodowej jest zachowanie UE w jak najlepszym zdrowiu.
A tymczasem wuc Liliput Felerny mówi, to co mówi: „w UE nie przestrzegają prawa, musimy zejść z tej ścieżki”.

Na Kremlu strzelają kolejne korki od szampana: oto znienawidzeni Polacy znów postanowili popełnić samobójstwo.
7.
D.O. znów opadły ręce i wiele więcej. Oto jak trzy różne media z trzech różnych krajów reasumują wywiad papieża dla magazynu jezuitów „La Civiltà Cattolica”:

TVN24: „Papież Franciszek: słowa o „szczekaniu NATO pod drzwiami Rosji” usłyszałem od jednego z przywódców”.

HuffPost Italia: „Papież Franciszek: jestem przeciwny rozróżnianiu kto dobry, kto zły; NATO wiedziało, że prowokuje Putina”.

The Guardian: „Papież Franciszek mówi, że wojna na Ukrainie była »być może w jakiś sposób sprowokowana«.
Fascynacja D.O. niektórymi papieżami świadczy, że jest prostolinijnym naiwniakiem i że, być może, nie powinien robić, tego, co robi.
8.
„Parę miesięcy przed wybuchem wojny spotkałem się z przywódcą państwa, mądrym człowiekiem, który mało mówi, naprawdę bardzo mądrym. Po tym, gdy mówił o tym, o czym chciał rozmawiać, powiedział mi, że bardzo jest zaniepokojony tym, jak porusza się NATO. Zapytałem go, dlaczego, a on mi odpowiedział: „Szczekają u drzwi Rosji i nie rozumieją, że Rosjanie są imperialni i nie pozwalają żadnej obcej sile zbliżać się do nich” – powiedział papież.
D.O. przez chwilę wyliczał na pacach, kiedy ostatni raz lokator albo Krzywomordy byli w Watykanie, ale po pierwsze nawet Franciszkowi żaden z nich nie wydałby się mądry, po drugie małomówny, po trzecie nauczyli się udawać przed światem, że ich idol i wzór – Putin – wcale nie jest ich idolem.
Więc podejrzenie pada raczej na polityka z innego kraju, polityka, który prawdopodobnie nie jest mężczyzną.
9.
Historyczna siedziba Włoskiej Partii Komunistycznej, w samym centrum Rzymu, dwa kroki od Piazza Venezia i Ołtarza ojczyzny, przylegająca do Via dei Polacchi i polskiego kościoła św. Stanisława, właśnie jest przerabiana na luksusowy hotel (https://roma.repubblica.it/…/pci_botteghe_oscure…/…).
Ciekawe, na co przerobią Nowogrodzką?
D.O. doradzałby całkowitą utylizację, żeby śladu, dymu, popiołu nie zostało. Jak i po wiadomych pomnikach.


Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
