19.06.2022
Wiele tematów powraca stale w mediach, choć wydawało się, że zostały szczegółowo omówione.
Od początku było wiadomo, że przekop Mierzei Wiślanej to niepotrzebna robota. Statki o większym tonażu nie mogą tamtędy płynąć. Zrobiono to, bo Kaczyńskiemu wydawało się, że w ten sposób zagra Rosji na nosie, bo nie trzeba będzie płynąć koło granicy. Koszt przekopu miał wynieść 880 mln zł, a że to dużo więc oszukiwano nas, iż w czasie kopania wydobędzie się mnóstwo bursztynu. Bursztynu nie ma, a koszt zwiększył się do 2 mld zł.
Pomysł z centralnym lotniskiem w środku Polski był od początku idiotyczny. Ktoś założył, że tam będą się przesiadać tysiące pasażerów podróżujących do i z Europy. Dlaczego by to mieli akurat tam robić – nie uzasadniono. Podobny projekt w Niemczech zbankrutował, bo nie ma dostatecznej liczby pasażerów. Ale projekt jest ambitny, bo oprócz ogromnego lotniska wybuduje się kolej dużych prędkości, aby chętni do podróżowania samolotami dojeżdżali tam z innych miast. Miano nawet zlikwidować lotnisko Okęcie, przebudowane znacznym kosztem; na pewno warszawiacy nie mieliby nic przeciwko, żeby na lotnisko dojeżdżać na środek Polski, zamiast wsiadać w Warszawie. Ale najważniejsze, że jest zarząd inwestycji i kupa ludzi dobrze na tym zarabia.
To wszystko wielokrotnie omawiano. Czuję się jak bohater „Dnia Świstaka”, który siedzi przed telewizorem, ogląda teleturniej i „zgaduje” pytania oraz odpowiedzi.
* * *
Narracja, jaką nasiąkałem w dzieciństwie, mówiła o stałym postępie ludzkości. Wszelkie złe zjawiska i obyczaje miały zanikać w miarę szerzenia się postępu. Nawet wrogowie postępu będą musieli temu ulec. Można było być optymistą. Oddawała to fajna piosenka, którą nuciliśmy wiele lat potem:
.
Gdzie spojrzysz rozkwita tam kwiat
I ptaszek zanosi swe trele.
Ach jakże piękny, jak piękny jest świat
Ze Związkiem Radzieckim na czele.
Coś z tego optymistycznego patrzenia pozostało. Złe zdarzenia dzieją się zwykle daleko, można o nich szybko zapomnieć. U nas, jeśli występują, są przejściowe i nie są bardzo groźne. A teraz zobaczyliśmy okrucieństwo wojny tuż obok nas, a od jej wyniku będzie zależał także nasz los. Zobaczyliśmy brutalne starcia interesów różnych krajów; a nie kierują się te kraje dążeniem do dobra i sprawiedliwości. Kiedy takie sprawy działy się daleko, jakoś przemykaliśmy nad tym. No tak, mordują się, traktują nieludzko swoich rodaków, są podstępni, ale to nie są Europejczycy, inna cywilizacja, inna religia itp.
Teraz mamy to blisko.
Wredne rządy były w odległych krajach. Hunty wojskowe, sitwy, brutalnie wykorzystywały swoje rządy do bogacenia siebie i wybranych. Mogliśmy współczuć mieszkańcom Egiptu, Syrii czy Turcji, albo mordowanemu ludowi Rohingjów, ale to takie dziwne kraje i tamtejsi wyborcy mało wyrobieni, a poza tym terroryzowani przez kliki wojskowe i policję. Ale nasze władze pokazały, że też mogą deptać prawo, zagarniać państwowe pieniądze dla swoich i ogłupiać wyborców.
Jakoś nie trafiło nam do świadomości, że ostoje demokracji i praworządności, krytykujące niedemokratyczne reżimy, same postępują egoistycznie i brutalnie, kiedy działają poza swoimi krajami. Żadne państwo nie interweniowało, kiedy w Rwandzie lud Hutu przez wiele miesięcy mordował metodycznie setki tysięcy członków ludu Tutsi. Ostoja demokracji – Stany Zjednoczone – napadły na Irak podając kłamliwy pretekst, a nasz miłujący pokój i demokrację kraj dołączył do nich, dodatkowo udostępniając swoje terytorium do badania więźniów (amerykańska konstytucja zabrania tego, nasza też). Przykładów mamy wiele, wystarczy wymienić Wielką Brytanię (obozy koncentracyjne w Kenii), Francję bombardującą Libię. A wciąż, słuchając polityków, odnosimy wrażenie, że celem ich działań jest wyłącznie dobro ludzkości i szerzenie prawa i demokracji.
* * *
Ludzie rozczarowali się nieco papieżem, który jakoś usprawiedliwiał działania Rosji, mówiąc, że ich przyczyną było zdenerwowanie szczekaniem NATO u bram Rosji. Teraz tłumaczy, że to nie jego wymysł, ale tak miał się wyrazić jakiś polityk. To tłumaczenie jest jeszcze gorsze niż ta wypowiedź.
Jakoś mi nie pasuje wypowiadanie się kapłanów na tematy polityczne. Czy tylko ja pamiętam co powiedział Jezus o tym, żeby oddawać cesarzowi co cesarskie a Bogu to, co boskie, czyli zajmować się sprawami duchowymi, a nie polityką? Jezus nigdy nie wypowiadał się na temat rządów w Palestynie.
Wiele osób pokładało nadzieje w wyborze Franciszka, spodziewając się, że odmieni pozytywnie Kościół, szczególnie liczyli na zmiany w polskim Kościele. Parę miesięcy po jego wyborze napisałem:
Co konkretnie może on zrobić? Moim zdaniem, niewiele. Może nawoływać do zmiany zachowania i robi to. Ale kapłani nie takie nawoływania przeżyli. Można formalnie zmienić język i nawet wykonać kilka gestów, ale serca nie odmienią się na wezwanie. Nie odmieniły się mimo tak częstego odczytywania w kościołach słów Jezusa.
Papież może inaczej rozłożyć akcenty, ale nie zmieni żadnego z dogmatów religii.
Czy katolicy zmienią się pod wpływem papieża tak, aby stali się chrześcijanami i nie będą narzucać swoich poglądów niewierzącym i wierzącym inaczej, a w dodatku zmuszać państwo, aby to, co oni uważają za grzech, było karane przez prawo? Toż każdy katolik ma swoje sumienie i o tym jak być dobrym człowiekiem nie musi dowiadywać się od papieża. A póki ogół wiernych, który jest Kościołem (a nie owieczkami należącymi do kapłanów) nie zmieni się, póty nic się nie zmieni, co najwyżej ulegnie pewnej kosmetyce.
Kościół może być sympatyczniejszy, ale od setek lat jakoś do tego nie doszło. Przeciwnie, jak tylko mógł to gnębił wiernych i niewiernych.
Tak chwalony Jan Paweł II odbył pielgrzymkę do Indii, gdzie katolicy stanowią nieliczną, prześladowaną mniejszość. Nawoływał tam pokornie do tego, aby nie narzucać innym (tj. katolikom) symboli innej wiary (np. nie stawiać im w pobliżu posągów bogów hinduskich), aby być wyrozumiałym i tolerancyjnym. Wkrótce potem przyjechał z pielgrzymką do Polski. Akurat tematem debaty publicznej było wieszanie krucyfiksów w świeckich szkołach. I papież, pytany o wieszanie krzyży w szkołach i urzędach, zawołał: „Krzyże mają tam wisieć!”.
Jeśli papież Franciszek okaże się dobrym chrześcijaninem (wiele na to wskazuje) to może stanie się to zachętą do zmiany postawy dla tych katolików, którym to, co jest, nie odpowiada. Ale gdyby im naprawdę nie odpowiadało, to czy nie powinni już dotąd coś zdziałać? Jak dotąd wyrażają (nieliczni) oburzenie, kiedy ktoś z bardziej „ludzkich” księży jest źle traktowany przez przełożonych i mają nadzieję, że ktoś jakoś spowoduje, że ci przełożeni zmienią swoje postępowanie. Nic więcej im nie przeszkadza?
* * *
Politycy nie słuchają fachowców albo ich ignorują. PiS forsował program 500+, który miał zwiększyć dzietność w Polsce. Oczywiście nic takiego nie nastąpiło.
Dziewięć lat temu w NIE ukazał się wywiad z ekonomistą Piotrem Kuczyńskim. Oto mały fragment:
Red.: – Politycy namawiają młodych ludzi do rozmnażania się.
PK: – Z tego, co pamiętam, to w tej strasznej komunie – w której nic nie było poza octem – przedszkola i żłobki były za darmo. W każdym większym zakładzie był gabinet lekarski. Lekarze i stomatolodzy byli w każdej szkole. Ile by dziś coś takiego kosztowało? A bez tego nie namówimy nikogo do rozmnażania się.
A poza tym sprawa pewności jutra. Jak nie ma pan mieszkania, to bierze pan kredyt hipoteczny i przez 30 lat jest pan niewolnikiem. Pamiętam, że na mieszkanie czekałem jakieś 10 lat. Ale po tym czasie nie bałem się, że wyląduję na ulicy. Dziś młodzi ludzie dziwią się, jak to było możliwe. Czekało się kilkanaście lat i miało się mieszkanie bez żyłowania się i stresu związanego z koniecznością spłacania rat. Jak ktoś, kto się boi, że za pół roku może nie mieć hipotecznego dachu nad głową, ma myśleć o dzieciach? Musiałby być niespełna rozumu.
Ciekawe, czy opozycja wystąpi z rozsądnym programem, czy – są takie głosy – przebije ofertą 700+.

* * *
Odpowiedzi w „Trybunie ludzi” w NIE na pytanie: Jak radzicie sobie z drożyzną?:
– Idę nad staw. Kaczki mi chleb rzucają.
– Dzięki temu, że szybciej wydaję pieniądze, mam więcej czasu dla rodziny.
– Ja sobie nie radzę, ale innym owszem. Musicie po prostu zarabiać coraz więcej.
PIRS
