Jacek Pałasiński: Drugi obieg (336)12 min czytania

25.06.2022

1.

Po czym można poznać, że szczyt się zaczyna? Po helikopterze, który pojawia się nad budynkiem „Europa”, który niektórzy upierają się nazywać „Tusk Tower”, choć Tusk z budową siedziby Rady Europejskiej nie miał nic wspólnego i przeprowadził się z gabinetu w budynku Justus Lipsius sporo po objęciu przewodnictwa.

Po czym poznać, że szczyt się skończył?

Po tym samym helikopterze i – oczywiście – po dźwięku syren policyjnych i gwizdkach funkcjonariuszy na motocyklach.

Pilne kwestie pozostają w sprawie przeżycia Ukrainy https://www.theguardian.com/…/ukraine-and-the-eu-main…

Pora i na D.O. Z żalem zostawia różnokolorowy tłum, który nagle się przerzedził: skończyła się sesja PE, rozjeżdżają się możni naszego kontynentu. Na szczęście dzisiaj D.O. zobaczy coś jeszcze bardziej kolorowego na ulicach Warszawy i będzie szczęśliwy, jak zawsze, kiedy prawa człowieka są respektowane i afirmowane w wolności i aprobacie. Zwłaszcza prawa mniejszości.

2.

Bruksela zawsze kojarzyła się D.O. z korkami i tym razem nie było inaczej. Przezornie wyjechaliśmy z ekipą wcześniej, bo było noga za nogą. Więc D.O. zobaczył przez szybę taksówki starca, który najpierw szedł powoli, ale nagle zaczął cały się strasznie trząść i by nie upaść, usiadł na wielkiej donicy, w której na chodniku rosło drzewo. Ludzie dokoła zdawali się go nie zauważać, nikt się nie zatrzymał i nie spytał, czy potrzebuje pomocy. Taksówka ruszyła, więc nieszczęsny staruszek (pewnie był w wieku D.O.) został z tyłu i pod powiekami.

Na autostradzie na lotnisko i na Antwerpię – korek jak zawsze. Ale zdążyliśmy. Tym bardziej że samolot był opóźniony i w Warszawie czekała już druga taryfa…

Czy kiedyś jeszcze D.O. wróci do Brukseli, do Europejskiego Parlamentu, zanurzy się, zatopi w tym cudownym, ludzkim tyglu?

Czy Unia Europejska przetrwa najcięższą próbę, jaka przed nią stoi? Czy różni dranie i psychopaci nie rozsadzą jej od środka?

Ba…

3.

Na lotnisku w Brukseli dopada D.O. wiadomość, że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych anulował wyrok Roe v Wade. Cios obuchem. Ameryka, i to pod rządami Demokratów, cofa się do średniowiecza, staje się znów piekłem dla kobiet.

Brak sił, żeby o tym pisać. Stany Zjednoczone Ameryki stają się definitywnie Stanami Rozdzielonymi. Dla połowy ten wyrok to hańba, dla drugiej – powód do świętowania. Granica przebiega – z grubsza – wzdłuż linii między Unionistami a Konfederatami. Ponad 200 lat później odradza się wojna domowa.

Świat stoi przed potwornymi zagrożeniami, a Stany Zjednoczone, od ponad stu lat opoka światowej demokracji (i nie trzeba przypominać D.O. o wszystkich błędach i łajdactwach, bo to świetnie wie) stoi na krawędzi rozpadu, a kto wie, czy nie – bez przesady – wojny domowej. Wygrają Unioniści? Konfederaci?

Zobaczymy. W każdym razie od wczoraj, gwałtownie, świat zrobił się znacznie mniej bezpieczny. Ameryka bardziej podzielona, nieuchronnie zajmie się swoimi problemami, a te wczoraj zrobiły się ogromne.

Jak to się skończy? Wygrają dobrzy ci źli? Kowboj w białym, czy w czarnym kapeluszu?

Dzięki wam niebiosa, że dałyście nam śmierć… Może uda się nie doczekać „nowego świata”.

4.

A tak ucieszyliśmy się jeszcze wczoraj z przyjęcia Ukrainy i Mołdawii w poczet krajów kandydujących do UE. Ale…

Wydawać by się mogło, że liderzy 27 państw na szczycie w Brukseli, a także kibicujący Ukrainie obywatele UE, założyli, że Ukraina przetrwa, że wygra wojnę i w swoich bezpiecznych granicach wstąpi któregoś dnia do UE. I do NATO.

Tylko, czy Ukraina tę wojnę wygra, czy odzyska zagarnięte terytoria, czy pokona Rosję tak dotkliwie, że będzie miała względną pewność, że rosyjski atak się nie powtórzy – wcale nie jest takie pewne, niestety.

Na razie wygląda na to, że wojska ukraińskie są zmuszone wycofywać niedobitki swojego wojska z Siewierodoniecka, ponieważ „siła rosyjskiego ognia jest dewastująca”. To była nierówna walka. Liczono, że dostawy niemieckich, amerykańskich, francuskich haubic nieco wyrównają siły. Ale Rosjanie zaczęli niszczyć magazyny z zachodnią bronią w głębi Ukrainy, dostawy amunicji nie są ciągłe, a na dodatek obsługa tego nowoczesnego sprzętu wojskowego wymaga porządnego przeszkolenia. Krąży w internecie filmik, jak Ukraińcy nie dają sobie rady z obsługą moździerza, robią wszystko na odwrót. A tu brak czasu, brak ludzi, szwankuje logistyka.

Upadek Siewierodoniecka oznacza, że obie „ludowe republiki” niemal w całości, znajdą się pod okupacją rosyjską. Armia Putina będzie mogła się okopać i umocnić. Ściągnąć siły, uruchomić zdewastowane lotniska, odbudować magazyny. Czyniąc ewentualny kontratak problematycznym.

Europa zrobiła dla Ukrainy zaskakująco dużo. Ale nie wystarczająco dużo. Odnosi się wrażenie, że Zachodni liderzy zdają sobie sprawę z zagrożenia tylko do połowy. Nie znają Rosjan, książki i reportaże o ich wyczynach uważają za tendencyjne i przesadzone, sądzą, że takiego okrucieństwa, takiego zbydlęcenia istoty ludzkie nie mogą się dopuszczać.

Trudno przewidzieć, kiedy to zrozumieją. Tylko, czy wtedy nie będzie za późno?

5.

W rozważaniach o Ukrainie wszyscy zwracają uwagę na bohaterstwo żołnierzy i społeczeństwa, na przywiązanie do idei bycia częścią cywilizacji zachodniej itp., a mało kto wspomina o jeszcze jednym niezwykłym bohaterstwie: Ukraina walczy, Ukraina ginie, Ukraina ma zniszczone miasta, mosty, drogi i szkoły, Ukraina nie ma portów, jej przemysł jest niemal całkowicie zniszczony, czy to bezpośrednio, czy też przez brak dostaw surowców… A jednocześnie Ukraina walczy z samą sobą, walczy z korupcją, z nieznajomością reguł demokratycznych, odhacza punkt po punkcie wymogi, stawiane jej przez „kryteria kopenhaskie”, bez których spełnienia o przystąpieniu do Unii nie ma co marzyć. I to dopiero jest bohaterstwo. Polacy powinni o tym wiedzieć, bo sami na podobne bohaterstwo zdobyli się trzydzieści lat temu. Choć dziś owoce tamtego bohaterstwa bez mrugnięcia okiem pozwalają niszczyć.

6.

D.O. nie zna się, nie jest specjalistą. Czyta, co piszą różni eksperci, ale wie, że na wojnie prawda umiera pierwsza, a sam nie potrafi odróżnić jej od fałszu. W związku z tym nie wie, co Zachód mógłby i powinien zrobić więcej, by Ukraina jednak tę wojnę wygrała na tyle przekonująco, by zabezpieczyć się przed kolejnymi atakami ze strony Rosji.

Właściwie nie ma poważniejszej gazety, która w komentarzach nie strofowałaby Zachodu za niedostateczną pomoc Ukrainie. Ale nie piszą nic konkretnego, nie wyliczają w punktach, co Zachód już zrobił, a co powinien zrobić jeszcze.

A to – wydaje się – jest zupełnie kluczowa sprawa dla przyszłości Ukrainy. Dla przyszłości Europy, przyszłości Polski, dla pokoju na naszym kontynencie. Si vis pacem para bellum. Europa chce pokoju? To Europa musi zdobyć się na nadzwyczajny wysiłek, by pomóc Ukrainie pokonać rosyjskiego agresora. Na tyle skutecznie, by nie zagrażał już ani Ukrainie, ani Litwie, ani Polsce, ani Finlandii, ani nikomu innemu. Wdzięczność i podziw, za to, co już zrobiła, ale powtarzajcie jej chórem, Drodzy Czytelnicy: więcej, więcej, więcej!

7.

Jeśli chodzi o Rosję, to – co zupełnie zrozumiałe – otoczona jest nienawiścią i pogardą. Ale Rosja to twór złożony i skomplikowany. Zachwycali się Czytelnicy gestem Dimitrija Muratowa, fantastycznego redaktora naczelnego „Nowoj Gaziety” i laureata pokojowej Nagrody Nobla, który sprzedał na licytacji swój noblowski medal, a 100 milionów dolarów, uzyskanych z jego sprzedaży przeznaczył na pomoc ukraińskim dzieciom.

TO TEŻ ROSJA! Muratow tam się urodził i Rosję wyssał z mlekiem matki. W „Allegro ma non troppo” gościły dwie rosyjskie bojowniczki o demokrację, jeśli nie widzieliście, obejrzyjcie. One też są stuprocentowymi Rosjankami, a spędzają czas na pomaganiu ukraińskim uchodźcom. Przynosząc honor Rosji.

Nie wolno nam o tym obliczu Rosji zapominać. Nie wolno przypisywać jej mniejszego znaczenia niż tej Rosji z psychopatyczną mordą Putina. Ta Rosja też wie, co trzeba robić. I robi to w warunkach totalitarnego, nieludzkiego, represyjnego reżimu.

Ta Rosja zapewnia D.O., że kiedy przyjdzie pora, będzie gotowa przejąć władzę, przywrócić Rosji jej ludzkie oblicze, ułożyć przyjacielskie stosunki z resztą świata, a, co najważniejsze – przywrócić wolność wyboru ludom przez Rosję z dziada pradziada zniewolonym. Pojawiają się w poważnych mediach artykuły na temat nastrojów niepodległościowych w Buriacji i Tatarstanie. Kaukaz też czeka na oswobodzenie. I ta nowa Rosja wydaje się gotowa spełnić niepodległościowe aspiracje tych narodów.

Kiedy mówimy o pomocy, jakiej Zachód musi udzielić Ukrainie, nie możemy, nie wolno nam zapominać o naszym obowiązku pomocy tej nowej, młodej, demokratycznej Rosji, która już jest i czeka na swój moment.

8.

Tymczasem w Białym Domu muszą być roztrzęsieni. Rosną problemy codziennego życia, galon benzyny jest już po ponad 5 dolarów. Ubożeje niższa klasa średnia. FED podniósł stopy procentowe, a trudno o Amerykanina, który nie miałby kredytu.

„Postaramy się nie przerzucać kosztów na obywateli – uspokaja Biden – i potoczymy dalej walkę z Chinami”. Tja…

Planują nowe sankcje, by zwiększyć Rosji koszty inwazji na Ukrainę i jednocześnie uniknąć przerzucenia kosztów tej inwazji na europejskich sojuszników stojących w obliczu braku dostaw energii i wzrostu cen. Nie marszcie nosów na Amerykę: robi nadspodziewanie dużo. I wyobraźcie sobie, co by było, gdyby w Białym domu siedział znów Trump. Albo inny, trumpopodobny Republikanin, jakiś taki amerykański Błaszczak.

Nowe uzbrojenie, w tym wyrzutnie rakiet Himars właśnie dotarły do Donbasu, a niebawem wzmocniona zostanie wschodnia flanka NATO, prawdopodobnie powstanie gdzieś tutaj silna, wysunięta baza Sojuszu.

Robi się gęsto.

9.

A tymczasem Szwajcaria… Jak to ona: zarabia pieniądze.

Jak trzy tony rosyjskiego złota przedostały się do Szwajcarii mimo embarga i sankcji? Za miliard złotych można kupić dużo broni do zabijania Ukraińców. A potem innych nacji.

Pomimo sankcji do tego kraju dotarły właśnie 3 tony rosyjskiego złota(https://www.repubblica.it/…/russia_mistero_oro…/…). Kochani ci Szwajcarzy, co? Podobno to złoto wywożono wyczarterowanymi od Izraela samolotami z Moskwy do Dubaju, a emirat wysyła je reszcie świata, dzięki czemu udaje się omijać embargo.

Szwajcaria, która po inwazji na Ukrainę stopniowo dostosowała się do międzynarodowych sankcji na Rosję, nie importuje już dużej części rosyjskich produktów. Wśród nich jest złoto. Niemniej jednak, po przerwie trwającej od stycznia, w maju, w Szwajcarii wylądowały 3 tony rosyjskiego złota w sztabkach, o wartości 200 mln franków, czyli ok miliarda złotych.

To mniej więcej tyle, co Ty, Czytelniku płacisz za Turów i za Zi0br0.

10.

W „Wyborczej” wywiad Doroty Wysockiej – Schnepf z Anne Applebaum: „Boję się, że Rosja, będąc w Donbasie, uzna w pewnym momencie, że osiągnęła już wystarczająco dużo i powie: nie idziemy dalej, chcemy przerwania ognia. I wtedy Zachód powie: “okej, to koniec wojny”. Może wystąpić presja, by Ukraina zaprzestała walki. Rosja będzie kontrolować 1/5 Ukrainy, prowadzić tam filtrację ludzi, deportować, organizować obozy koncentracyjne, masowe morderstwa. I czekać. A potem, nie wiem, za dwa lata, znów zaatakować Kijów – mówi Anne Applebaum (https://wyborcza.pl/7,82983,28613934,anne-applebaum-jest…)

D.O. poleca ten wywiad.

Wszystko to być może. Ale jeszcze nie teraz. Jednak wizyta Iohannisa, Macrona, Scholza i Draghiego w Kijowie sporo zmieniła. Z Draghim nie było problemów, on należy do najbardziej zdeterminowanych przywódców w Europie. Ale ze znacznie mocniejszym przekonaniem o konieczności walki i zwycięstwa nad Rosją wrócili do Paryża i do Berlina Macron i Scholz. A i Iohannisa nie trzeba było przekonywać, bo to mąż stanu i świetny polityk, choć profesor.

Bardzo wiele zależy od tego, co wydarzy się w Europie tej zimy, jak społeczeństwa zniosą nieuniknione problemy energetyczne, cieplne i żywnościowe, bo jedzenie jeszcze bardziej podrożeje. Jeśli społeczeństwa wykażą się dojrzałością i cierpliwością, do scenariusza, który niepokoi laureatkę Pulitzera, raczej nie dojdzie.

Jeśli społeczeństwa zareagują histerycznie, jeśli podpalą miasta, wtedy i zachodnie rządy będą w ogromnych tarapatach i Ukraina też. Jeszcze większych, bo może zostać bez pomocy.

Tymczasem jednak, po amerykańskiej decyzji o dostawie kolejnych partii groźnej dla Rosjan broni do Ukrainy, gospodin Siergiej Ławrow stwierdził, że jest to „potwierdzenie uzależnienia Ukrainy od Zachodu i dowód utraty przez nią suwerenności”. „Zachodnie mocarstwa nie pozwolą jej wrócić do stołu negocjacyjnego” – prorokuje.

I niedobrze, że te podręczniki do historii Rosji, które zostały wydane w czasach Jelcyna poszły na przemiał i dziś są surowo zakazane.

Bo gdyby jeden z nich gospodin Ławrow przeczytał, to dowiedziałby się, dlaczego Ukraińcy w 41 roku witali Wermacht kwiatami oraz chlebem i solą. Kto, jak kto, ale oni wiedzą, że lepiej utracić suwerenność na czyjąkolwiek inną rzecz, choćby Hunów, choćby Ostrogotów, niż znaleźć się pod knutem rosyjskim.

Czy Polacy też to wiedzą?

Jeśli tak, to dlaczego pozwalają rządzić małemu putinkowi i jego szajce, ciągnących Polskę na siłę na Wschód, prosto w objęcia Rosji?

Jacek Pałasiński

“Drugi obieg” jest publikowany pierwotnie przez Autora na Facebooku. “Studio” publikuje te materiały za zgodą Autora, czasem z niewielkimi skrótami.

Print Friendly, PDF & Email
 

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo