Jacek Pałasiński: Drugi obieg (337)10 min czytania

26.06.2022

1.

Na początek trochę wzruszeń. Dziesiątki tysięcy ludzi demonstrowało w Tbilisi swe poparcie dla kandydatury tego kraju do członkostwa w UE. Komisja Europejska zaleciła zamrożenie kandydatury Gruzji. https://www.rferl.org/…/georgia-tbilisi…/31907857.html

A nas Liliput Felerny ze swoją szajką ciągną w drugą stronę https://www.rferl.org/…/georgia-tbilisi…/31907857.html

Unia fajna jest.

2.

Odsypianie. Gdyby nie poczucie obowiązku, że między 7 a 8, w zależności od narowistości routera (jeśli się na chwilę w trakcie publikacji postu lub zdjęcia przerwie połączenie z internetem, to post nie „wejdzie” i trzeba powtarzać wszystko od początku) D.O. powinno wisieć na Facebooku, to figę by D.O. wstał. Samolot z Brukseli był opóźniony, w domu był przed północą, potem jeszcze kilka godzin pisania… No i cały dzień rozziewany, a tu zakupy, tu remoncik zalanej łazienki (dzięki Panie Szaszo!), tu oskrobać młode kartofelki, posiekać koperek… A od ziewania łzy lecą i droga przed samochodem się rozmywa.

Więc tylko zaobserwował D.O., że pogoda jest dlań idealna: cieplutko, ale nie upiornie, przyjemny, chłodzący wiaterek: żyć nie umierać. Pod warunkiem oczywiście, że się akurat nie musi w ciemnym garniturze stać bez ruchu przed kamerą, wtedy pojawia się marzenie o lekkim przymrozku.

No i zaobserwował jeszcze, że trawa tu zrudziała, tu poszarzała, gdzie indziej wyblakła. Tylko drzewa trzymają pełny, zielony fason, czy to lipy, czy klony. Na osiedlowej uliczce kwieciste krzewy aż kipią karminowo. Ech, raj.

3.

Kilka ulic dalej, choć sobota, ekipa krząta się przy budowanym domu. Na pierwszy rzut oka można poznać właściciela. D.O. wiele budów już widział, a właściciele, niezależnie od narodowości, wykształcenia czy stanu posiadania, mają zawsze te same miny: mieszanka miłości, nadziei i przerażenia. D.O. w takich momentach się ckliwo robi, bo całe życie chciał zbudować sobie fajny, hippiesowski domek z pachnącymi krzewami, jabłonkami i gruszami, ale niebiosa tym razem nie sypnęły manną, więc skończyło się tylko na zazdrosnym podglądactwie.

D.O. już deklarował nie raz i nie dwa, że kiedy w jego rodzinnym mieście wyrośnie nowy, ładny dom, to serce mu rośnie i śpiewa z radości. D.O. jest taki dumny, że Warszawa stała się pięknym, dobrze zorganizowanym miastem (i proszę mu nie wytykać wszystkich niedociągnięć, bo je zna; zamiast teko pojechać sobie do Paryża, Rzymu czy Londynu, pomieszkać sobie i pooglądać: wtedy zniknie zdziwienie z powodu zachwytu cudzoziemców, trafiających do Warszawy). D.O. by te wszystkie piękne domy, mieszkalne, biurowce, wysokie i niskie, chętnie pogłaskał.

Tylko…

Ten pan, co buduje sobie dom, ten z miną miłości i nadziei, właśnie inwestuje w spokojną przyszłość. Wierzy, że nie spadnie nań żadna bomba czy rakieta, że nie zostanie obsypana rozrzucanym z samolotów fosforem. Że nie przyjdzie żaden żołdak z karabinem i powie „wynocha, ja ten dom rekwiruję”.

Tego D.O., wcale nie osamotnionego w miłości do Warszawy, paraliżuje myśl, że ona może znowu wyglądać tak, jaką ją pamięta z dzieciństwa: pełna porośniętych chwastami ruin i byle jak z nich skleconych baraczków, podziurawiona kulami, upokorzona, na kolanach.

D.O. widział zdjęcia z Mariupola i Siewierodoniecka i jest rządzony z woli suwerena, który Polski musi nienawidzić, przez rasę panów. D.O. dobrze rozumie gest Witkacego z 18 września 1939 r.

4.

Kto powiedział, że Moskale
Są to bracia nas Lechitów,
Temu pierwszy w łeb wypalę
Przed kościołem Karmelitów.

Kiedyś się to D.O. nie podobało, bo nie lubi, kiedy jakieś cechy przypisuje się nie jednostce, ale narodowi.

Dziś nie, dziś się podoba.

5.

Ze względów pedagogicznych nie podano nazwy ekskluzywnej szkoły w Rzymie, ale i tak aferka jest smakowita. 13-latek z Moskwy (który mieszka w zamku, ale nie powiedziano w którym), oberwał wycisk od swojego kolegi i rówieśnika z Chin.

Następnego dnia mały Rosjanin przyszedł do szkoły z ochroniarzami, którzy małego Chińczyka dorwali i powiedzieli: „jak jeszcze raz go dotkniesz, wystrzelimy si w twarz z pistoletu”.

Zdaniem D.O. teraz Pekin powinien pogrozić Kremlowi, że jeśli jeszcze raz goryle małego Rosjanina postraszą małego Chińczyka to strzelą w nich bombą atomową. (https://roma.repubblica.it/…/roma_rissa_scuola_vip…/…)

Ach ci Rosjanie, tylko tak umieją…

6.

D.O. niniejszym staje w obronie Tomasza Lisa. Howk.

Trzymaj się, Tomku!

Człowiek ma nie tylko ogromny talent, ale i charakter. Charaktery mogą się ludziom bez charakteru nie podobać. D.O. charakterni ludzie się podobają. Choć podejrzewa, że gdyby pracował z panem Tomaszem ramię w ramię, to wcześniej czy później by się pobili, bo D.O. też ma charakter. Ale nawet gdyby, to i tak D.O. nie straciłby do niego szacunku ani podziwu.

Obserwował go przy pracy i wierzy, że odrzucając rewelacje opublikowane przez pomniejszą, prawicową witrynę internetową, a tak chętnie podjętą przez „dobrze myślące media” – mówi prawdę.

A już fragment:

„Ostatnie kolegium »Newsweeka« prowadzone przez Tomasza Lisa, poniedziałek 23 maja. Do redakcji wpada spóźniona młoda dziennikarka. Jedyne wolne miejsce czeka tuż obok redaktora naczelnego, który właśnie opowiada z przejęciem o spotkaniu Andrzeja Dudy z Wołodymyrem Zełenskim. I gdy chce pokazać, jak prezydent Polski uściskał prezydenta Ukrainy, przyciąga do siebie dziennikarkę i zaczyna ją obłapiać, ewidentnie naruszając jej strefę komfortu. Dziewczyna sztywnieje, nie jest w stanie wydusić z siebie słowa sprzeciwu. Po twarzach zgromadzonych widać, że sytuacja budzi ich głęboki niesmak. Ale nikt się nie odzywa”.

Jakaż to Dziewica Orleańska zesztywniała, objęta, jak Duda obejmowała Zełenskiego? Czy z tego należy wnosić, że Duda obłapiała Zełenskiego?

„Nikt nie jest w stanie wydusić z siebie słowa sprzeciwu”… Kogo ten Lis zatrudniał w redakcji Newsweeka? Jakichś tchórzy, niezdolnych do protestu na widok zesztywnienia Dziewicy? I dlaczego Dziewica wpada spóźniona? Dlaczego jest niepunktualna? Lekceważy swoją pracę i kolegów redakcyjnych, w tym redaktora naczelnego? Jak można się spóźniać, gdy naczelny wzbudza tak dziki strach u innych redaktorów? No i jak „głęboki” był ten niesmak u sterroryzowanych przez Lisa redaktorów? Tego autor nie pisze, a powinien, bo to zasadnicza sprawa.

D.O. oczywiście się wyzłośliwia nad stylem oskarżyciela. Pewnie nie powinien, bo ma za małą wiedzę, by ferować wyroki skazujące czy uniewinniające. Ale przypomina sobie dwa ostatnie artykuły Anne Applebaum, opublikowane w „Atlanticu”, o łatwości, z jaką środowiska akademickie i dziennikarskie skazują na niebyt i niesławę znakomitych ludzi tylko na podstawie jakichś donosów czy pogłosek. D.O. żyje wystarczająco długo, by móc oglądać miernoty, usiłujące zrobić karierę na przyczepieniu się i prześladowaniu kogoś sławnego. Od prokuratorów, do dziennikarzy.

No i na dodatek D.O. czuje wstręt do linczów i raczej zawsze stanie po stronie linczowanego niż linczujących.

I namawia Czytelników do tego samego.

D.O. wie, że tłuszcza uwielbia oglądać gilotynowanie królów i magnatów: to jej ulubiony rodzaj spektaklu.

Nie bądź tłuszczą, myśl własną głową, Drogi Czytelniku.

7.

Po decyzji trumpowego Sądu Najwyższego USA, przywracającego poszczególnym stanom prawo do decyzji, czy zakazać aborcji, czy nie, wybuchły protesty w wielu miastach, od Waszyngtonu po Nowy Jork, od Los Angeles po Phoenix, gdzie doszło do starć między demonstrantami a policją, kiedy manifestanci usiłowali szturmować gmach Senatu. W Nowym Jorku aresztowano co najmniej dwudziestu demonstrantów, a w Bryant Park, w sercu Manhattanu, doszło do starć. W Los Angeles manifestanci proaborcyjni maszerowali wzdłuż Freeway 110, jednej z najważniejszych ulic miasta, blokując ruch uliczny.

Tajemnicze ogłupienie dotyka całego świata. Siły ciemności dochodzi do głosu na obu półkulach. Co się stało? Kosmici? Mikroplastik w naszym krwioobiegu? Czy może internet?

Przeciwko wyrokowi wypowiedzieli się nie tylko politycy, ale także świat sportu i rozrywki. Ameryka zastanawia się nad konsekwencjami decyzji, która z pewnością będzie miała silne reperkusje społeczne. Protestujący zwrócili się przeciwko Sądowi Najwyższemu w Waszyngtonie, poczynając od Bidena, który piątkowy wyrok nazwał „tragiczną pomyłką” i „dewastującą decyzją”.

Wyuzdane śpiewy Madonny z Tokishą (https://www.youtube.com/watch?v=Cj60BU15WLg) i buzi-buzi na końcu. Na ekscesy nigdy nie jest za późno! (Madonna niewiele młodsza od D.O.).
Królowa popu pocałowała dominikańską raperkę Tokischę na scenie „Terminal 5”, znanego klubu na Manhattanie. Podczas koncertu zorganizowanego z okazji miesiąca Pride w Nowym Jorku Madonna wystąpiła z różnymi artystami, w tym z 26-letnią piosenkarką. To powiew przeszłości, który przypomniał słynny pocałunek między Miss Ciccone i Britney Spears na scenie MTV Video Music Awards w 2003 roku. Kiss ostatnio powtórzył się także na ślubie Spears z modelem Samem Asgharim.
Patrzcie, Czytelnicy i Czytelniczki i uczcie się, jak to się robi w pewnym wieku!
A wy, młodziaki, umiecie tak? 

A tymczasem siedem stanów USA już zakazało aborcji. Są to Utah, Południowa Dakota, Kentucky, Luizjana, Oklahoma, Missouri i Arkansas. W innych stanach, takich jak Alabama, Wirginia Zachodnia, Wisconsin i Arizona, zostały zamknięte kliniki. W Oregonie, podczas starć z policją aresztowano 10 osób. Organizacje, które bronią praw reprodukcyjnych kobiet – Planned Parenthood, Bans Off Our Body i Women’s March – obiecują „marsze codziennie”. Gubernator Waszyngtonu wyasygnował milion dolarów na pomoc kobietom, które chcą dokonać aborcji.

Na poprawę humoru: zobaczcie, co się przytrafiło putinowskiemu gangsterowi w złotej kiecce w dniu Gay Pride. https://video.repubblica.it/…/russia…/419331/420266… 

Decyzja Sądu Najwyższego USA o anulowaniu konstytucyjnego prawa do aborcji odniosła już skutek również w Europie. Partia prezydenta Francji Emmanuela Macrona de facto zapowiedziała, że złoży w Zgromadzeniu Narodowym projekt ustawy o umieszczeniu prawa do aborcji w konstytucji. Poinformowała o tym nowa przewodnicząca deputowanych „Renesansu” (dawniej La Republique en Marche), Aurore Bergè.

Jacek Pałasiński

“Drugi obieg” jest publikowany pierwotnie przez Autora na Facebooku. “Studio” publikuje te materiały za zgodą Autora, czasem z niewielkimi skrótami.

Print Friendly, PDF & Email
 

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo