Jacek Pałasiński: Drugi obieg (340)21 min czytania

()

29.06.2022

1.

Jakie motywacje kierowały sędziami amerykańskiego Sądu Najwyższego, kiedy likwidował obowiązywanie na terenie wszystkich stanów Związku prawa do aborcji?

Może trochę światła na sprawę rzuci ta depesza agencji Reutera:

Analiza Reutera: Zdominowany przez „konserwatystów” amerykański Sąd Najwyższy zaczyna rozkruszać rozdział państwa i Kościoła, zezwalając m.in. na indoktrynację religijną w szkołach.

„Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych bierze się za rozdział Kościoła od państwa” (https://www.reuters.com/…/us-supreme-court-takes-aim…/)

Sąd Najwyższy USA z większością konserwatywną, w serii nowych orzeczeń, rozłupał mur oddzielający Kościół od państwa, niszcząc amerykańskie tradycje prawne, mające na celu uniemożliwienie urzędnikom państwowym promowania jakiejkolwiek konkretnej wiary.

Grafika Reutera, porównująca liczbę orzeczeń Sądu Najwyższego na korzyść praw religijnych w ciągu ostatnich 60 lat. Z 51% w latach 1968 – 1985 do 83% w latach 2005-2022, przy czym statystyki zawyżają orzeczenia ostatnich miesięcy, odkąd Trupowi udało się wprowadzić do Sądu Najwyższego sędziów ultrakonserwatywnych.

W trzech orzeczeniach w ciągu ostatnich ośmiu tygodni sąd wydał wyrok przeciwko urzędnikom państwowym, których polityka i działania zostały podjęte w celu uniknięcia naruszenia zawartego w Konstytucji Stanów Zjednoczonych zakazu popierania religii przez rząd – znanego jako „establishment clause”.

W poniedziałek sąd poparł trenera piłki nożnej z publicznego liceum stanu Waszyngton, który został zawieszony przez lokalny okręg szkolny za odmowę zaprzestania prowadzenia chrześcijańskich modlitw z uczniami – zawodnikami na boisku po meczach.

21 czerwca Sąd uznał za legalne przekazywanie pieniędzy podatników na płacenie uczniom za uczęszczanie do szkół religijnych w ramach programu dopłacania do czesnego na obszarach wiejskich w stanie Maine, tam, gdzie brakuje e pobliżu publicznych szkół średnich.

2 maja orzekł na korzyść chrześcijańskiej grupy, która starała się wywiesić flagę ozdobioną krzyżem na bostońskim ratuszu w ramach programu mającego na celu promowanie różnorodności i tolerancji wśród różnych społeczności miasta.

Konserwatywni sędziowie Trybunału, którzy mają większość 6-3, przyjęli szerokie spojrzenie na prawa religijne. W piątek wydali również decyzję, która była promowana przez religijnych konserwatystów – uchylająca orzeczenie Roe przeciwko Wade z 1973 r., które zalegalizowało aborcję w całym kraju. …

W poniedziałkowym orzeczeniu konserwatywny sędzia Neil Gorsuch napisał, że celem sądu było uniemożliwienie urzędnikom publicznym wrogości wobec religii, gdy poruszają się po establishment clause, klauzuli ustanowienia. Gorsuch powiedział, że „w żadnym wypadku obawy jakiegokolwiek organu rządowego dotyczące rzekomych naruszeń [zasady świeckości] nie mogą usprawiedliwiać faktycznych naruszeń praw jednostek wynikających z Pierwszej Poprawki”

„ŚCIANA SEPARACJI”

To Prezydent Thomas Jefferson powiedział w liście z 1802 roku, że klauzula ustanawiająca powinna stanowić „mur separacji” między kościołem a państwem. Przepis uniemożliwia rządowi ustanowienie religii państwowej i zakazuje faworyzowania jednej wiary nad drugą.

W trzech ostatnich orzeczeniach sąd uznał, że działania rządu mające na celu utrzymanie rozdziału kościoła i państwa naruszały odrębne prawa do wolności słowa lub swobodnego praktykowania religii, również chronione przez Pierwszą Poprawkę.

Ale, jak napisała liberalna sędzia Sonia Sotomayor w sprawie Maine, takie podejście „prowadzi nas do punktu, w którym rozdział kościoła i państwa staje się naruszeniem konstytucji”. …

Ci, którzy opowiadają się za ścisłym rozdziałem kościoła i państwa, obawiają się, że przełomowe precedensy Sądu Najwyższego, w tym orzeczenie z 1962 r. zakazujące modlitwy w szkołach publicznych, mogą być zagrożone. „To zupełnie nowe drzwi, które (sąd) otworzył przed tym, co nauczyciele, trenerzy i pracownicy rządowi mogą zrobić, jeśli chodzi o nawracanie dzieci” – powiedział Nick Little, dyrektor prawny Center for Inquiry, grupy promującej sekularyzm i naukę. … Większość orzeczeń dotyczących praw religijnych w ostatnich latach dotyczyła powodów chrześcijańskich. Ale sąd poparł także wyznawców innych religii, w tym muzułmankę w 2015 r., której odmówiono pracy w sprzedaży detalicznej, ponieważ nosiła chustę na głowie z powodów religijnych, oraz buddyjskiego więźnia z celi śmierci w 2019 r., który chciał obecności duchowego doradcy podczas jego egzekucji w Teksasie. Sąd stanął również po stronie zarówno chrześcijańskich, jak i żydowskich kongregacji w opartych na prawach religijnych pozwach, w sprawie ograniczeń rządowych … podczas pandemii COVID-19. …

2.

Ta przydługa depesza dotyczy Stanów Zjednoczonych i tamtejszego Sądu Najwyższego, w którym większość 6:3 mają sędziowie „konserwatywni”. Owo „konserwatywni” to elegancki eufemizm na określenie ludzi o poglądach jednoznacznie prawicowych.

Coexist – współistniej!

Poglądy zaś jednoznacznie prawicowe rzadko chodzą same: w ogromnej większości przypadków chodzą w parach z silną wiarą religijną na granicy fanatyzmu.

Silna zaś wiara ma to do siebie, że dąży wszelkimi środkami do zmuszenia innych, by ją też wyznawali i to równie silnie.

Przenosząc to na polski grunt, D.O. zadawał już pytanie: czy to szajka demoralizuje Kościół, czy Kościół demoralizuje szajkę?

D.O. na podstawie amatorskich, subiektywnych obserwacji skłania się do odpowiedzi, że to Kościół demoralizuje szajkę. To Kościół jest instytucją demoralizującą ludzi i błogosławiącą ich nietolerancję, a nawet przemoc.

D.O. na podstawie amatorskich, subiektywnych obserwacji sądzi, że większość zwolenników szajki nawet nie zna znaczenia słowa „ideologia” i jeśli głosuje i wspiera szajkę, to nie w imię jakichkolwiek ideałów politycznych, ale w imię silnych przekonań religijnych. I jeśli ktoś ich silnych przekonań religijnych nie podziela, tego spróbują do podzielania zmusić.

Będą indoktrynować religijnie, a indoktrynacji religijnej towarzyszyć będzie indoktrynacja skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna (a, D.O. przypomina: „katolicki” znaczy „powszechny”, przeznaczony dla wszystkich i pojęcie nacjonalizmu jest z gruntu antychrześcijańskie). Jeśli indoktrynacja nie poskutkuje – uciekną się do piętnowania, zwalczania, nawet do przemocy, nawet do tortur inkwizycji, nawet do palenia na stosie, gotowania we wrzącym oleju itp.

3.

D.O. będzie gotów do upadłego bronić wolności religijnej. Ten świat jest wystarczająco podły, a żadne życie nie kończy się happy endem. D.O. wie, że istoty ludzkie potrzebują religii, by dała im nadzieję i ukojenie. W niczym mu nie przeszkadza, że układają swoje teozofie, z punktu widzenia racjonalnego i empirycznego całkowicie absurdalne.

Ale jednocześnie uczył się o Wojnie Stuletniej, Wojnie Trzydziestoletniej i wielu, wielu innych wojnach, które za pretekst obrały sobie religie, a raczej zupełnie nieistotne różnice między nimi. W imię religii łatwo skłonić spokojnych ludzi do umierania na wojnach. Więc D.O. sądzi, że jedynym sposobem niedopuszczenia, by wojny, używające religii jako pretekstu i zachęty do walki, okrucieństw i zabijania, jest RYGORYSTYCZNY rozdział religii od państwa. Zero wyjątków, zero tolerancji dla łamiących tę zasadę, bo stawka jest wysoka: życie ludzi, życie całych narodów.

4.

W Polsce i – wygląda – w Stanach Zjednoczonych dzieje się coś zupełnie przeciwnego, coś bardzo niebezpiecznego. Kruszy się ów mur, o którym wspominają komentatorzy Reutera, oddzielający państwo od religii. W Polsce trwa wręcz próba ustanowienia państwa wyznaniowego, na wzór Iranu, który tak się podoba pani sędzi o wilczym apetycie i niepohamowanym cugu do złorzeczenia na Twitterze.

I, tak, jak będzie bronił prawa każdego obywatela do wyznawania swojej religii, bronił będzie świeckości państwa, oddzielenia go nieprzekraczalnym murem od świata religii.

I ideologii. Bo, jak uczy historia, w ostatnich stuleciach karierę zrobiły religie świeckie, takie, jak faszyzm, narodowy socjalizm, komunizm sowiecki, chiński czy kambodżański. Nazywamy je „ideologiami”, ale to nic innego, jak świeckie religie, kierujące się podobnymi aktami wiary, podobnie absurdalnymi założeniami, stosujące te same metody przymusu do ich wyznawania i te same metody unicestwiania ludzi, którzy owych ideologii wyznawać nie chcą.

Wydawało nam się, że je pokonaliśmy? Obnażyliśmy ich absurdalność i represyjny charakter? Francis Fukuyama napisał nawet książkę o końcu historii, uznając, że już żadne ideologie się nie odrodzą, że żadne religie nie będą w stanie przebić się przez mur, oddzielający je od świeckiego państwa.

Myliliśmy się.

Walka nie jest skończona.

Nigdy nie będzie.

Walka trwa, trzeba walczyć o państwo świeckie, wolne od religii ideologii.

5.

À propos sądów i ich werdyktów: Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej we wtorek i środę rozpatruje sprawy dotyczące praworządności w Polsce (https://tvn24.pl/…/tsue-orzeka-o-praworzadnosci-w…). W poniedziałek rozważał skargę Komisji Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej.

Sprawiedliwość? Dziś jest w Strasbourgu i Luksemburgu, a nie w Warszawie!

Komisja zarzuca Polsce, że utworzona przez rząd Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym ze względu na okoliczności powstania, skład i przyznane jej kompetencje nie spełnia przymiotów niezależnego sądu.

To na podstawie tego pozwu, TSUE, w oczekiwaniu na wyrok, najpierw nakazał Polsce natychmiast wstrzymać działalność Izby Dyscyplinarnej, a po tym, jak rząd nie wykonał decyzji, nałożył na Polskę karę miliona euro dziennie. Suma kar przekroczyła już miliard złotych. Komisja potrąciła je z funduszy przeznaczonych dla naszego kraju.

Na dziś zaplanowano deliberacje dotyczące pytań prejudycjalnych przesłanych przez sędziego Igora Tuleyę. Polski sędzia chce, by unijny Trybunał ocenił, czy Izba Dyscyplinarna może uchylać immunitet sędziom, zawieszać ich w obowiązkach i czy jej decyzje są obowiązujące.

W środę rozpatrzy pytania od sędziów Waldemara Żurka i Krystiana Markiewicza. Obaj chcą, by TSUE stwierdził, czy są sędziami ci, którzy zostali powołani z udziałem nowej – jak mówią: upolitycznionej – Krajowej Rady Sądownictwa.

D.O. nie jest prawnikiem, zupełnie nie. I nie jest też hazardzistą. Ale gotów jest się założyć, że wyroki TSUE będą niekorzystne dla szajki, łamiącej w Polsce praworządność.

18% debili. To co piąta mijana na ulicy osoba. I najgorsze: mają prawo głosu w wyborach!

Co oznacza „łamanie praworządności”? To, że szajka odbiera ci, Czytelniku, twoje prawa, naraża się na to, że państwo, wyalienowany od społeczeństwa organ o charakterze półmafijnym, zastosuje wobec ciebie bezprawnie przemoc: werbalną, finansową, majątkową, fizyczną.

No, ale sądząc po wynikach wyborów, 1/3 Polaków to się podoba. Nie chcą swoich praw, będą pokornie znosić państwową wobec nich przemoc.

18? 48% rodaków to debile! Co druga mijana na ulicy osoba. I najgorsze: mają prawo głosu!

6.

Gubernatorka Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde przemawiała na sympozjum w Sintrze w Portugalii, potwierdzając swoją determinację w walce z inflacją i cytując w tym kontekście Leonarda da Vinci: „Każda przeszkoda ustępuje, gdy ma do czynienia z surową determinacją”. Zacytowała również Victora Hugo: „Wytrwałość jest kluczem do wszystkich zwycięstw”.

„Jesteśmy mocno zdeterminowani, aby inflacja, średnioterminowo, powróciła do 2%” – powiedziała Lagarde. „Opracowaliśmy strategię normalizacji naszej polityki, która pozwoli nam łatwo reagować na kontekst wysokiej inflacji”.

D.O. nie jest ekonomistą, co zaprzyjaźnieni ekonomiści, w towarzyskich konwersacjach, chętnie mu wypominają. Mimo to zamądrzy się niniejszym: z niemałym przerażeniem obserwował rozluźnienie rygorów finansowych Traktatów Europejskich podczas kryzysu r. 2008 i podczas pandemii. Zdawał sobie sprawę, że nie ma innego wyjścia, by podtrzymać, choćby na minimalnym poziomie, poziom życia europejskich rodzin. Ale też zdawał sobie sprawę z dramatycznych konsekwencji eksplodującego zadłużenia państwo członkowskich UE: Włoch 160% PKB, Francja 130%, Niemcy po 7 latach nadwyżek budżetowych mocno pod kreską… O Polsce D.O. nie wspomni, bo nie wie, jaki jest realny stosunek zadłużenia do PKB. Konstytucja ustawia maksymalny pułap na 55% PKB, ale szajka sięgnęła po wszystkie tricki księgowe, przepisała moc wydatków do sfery pozabudżetowej i prawdopodobnie sama nie wie, jak bardzo zadłużone jest…

7.

Tu, napisałbyś, Czytelniku, „państwo”? Ale nie, „państwo” to pojęcie całkiem abstrakcyjne, nie ma własnych pieniędzy, więc samo się nie zadłuża. Zadłuża ciebie, Czytelniku. Zadłuża twoje dzieci i wnuki. To ty masz długi, o których nawet nie wiesz, to ty płacisz odsetki od zaciągniętych pożyczek, tak ogromne, że aż powalające. Kto brał kredyt mieszkaniowy, ten wie, że przez większość okresu jego spłacania, spłaca w rzeczywistości odsetki. Kredytobiorca upija się z radości, kiedy po latach i latach spłacania odsetek, czyli pieniędzy, których nie pożyczał, zaczyna spłacać kapitał, czyli pieniądze, które rzeczywiście pożyczył. Bo widać światełko w tunelu.

Tam, gdzie słowo „państwo” zastępuje słowo „administracja”, świadomość społeczna jest wyższa. „Państwo” – to byt transcendentalny, potężny i wszechmocny, z woli niebios, bo przecież nie obywateli, ma nad obywatelami władzę i próżno mu się przeciwstawiać, bo zawsze ma rację.

Ale „administracja” – to inna para kaloszy. Wtedy jest jasność, jak we wspólnocie mieszkaniowej: wynajmujemy pracowników, by dbali o budynki, o rury i kable w ścianach, czystość na klatkach schodowych i – jeśli jest – o trawniczek przed blokiem. Płacimy jej za to pieniądze, zrzucamy się, by wszystko, co jest w i poza naszym mieszkaniem funkcjonowało, jak należy. I jeśli się ze swoich zadań administracja nie wywiązuje, wyrzuca się ją na zbity pysk i bierze następną. Narody, które zamiast „państwa” mają „administrację” wiedzą, że jeśli się administracja nie wywiąże z zadań, które jej wyznaczyliśmy, mogą ją wyrzucić na zbity pysk i wziąć kolejną, by lepiej wywiązywała się ze swoich zadań.

To my wyznaczamy administracji zadania do wykonania, my sprawdzamy, czy nasze zrzutkowe pieniądze nie zostały głupio przez administracje wydane, przehulane, czy wszystko, co administracja miała zrobić, zrobiła dobrze.

8.

OK, okej, co wynika, zdaniem D.O. z zapowiedzi pani Lagarde w Sintrze?

Wynika nadzieja, że znów zapanujemy nad naszymi długami, że nasze pieniądze nie będą tracić na wartości.

Ale wynika jednocześnie, że rządy krajów unijnych będą musiały ograniczyć wydatki.

Kiedy rządy ograniczają wydatki – wybuchają niepokoje społeczne. Trwa wojna i racjonalnie jej końca nie można przewidzieć. Potencjalnie może się znacznie rozszerzyć, stawiając pod znakiem zapytania samo przetrwanie społeczeństw. Ale, zakładając, że się nie rozszerzy, to o tak odbije się bardzo niekorzystnie na poziomie życia każdego Europejczyka.

Europejczycy nie lubią, kiedy ich poziom życia się obniża i są gotowi na różne głupstwa i świństwa, by do tego nie dopuścić.

A kiedy głupstwa i świństwa nie skutkują, mają zwyczaj wychodzić na ulice, niszczyć, co się da, nierozsądnie sądząc, że to im w czymś pomoże. Mają zwyczaj blokować drogi i linie kolejowe, przekonani, że uderzają w „niedobre” państwo, a w rzeczywistości uderzając w samych siebie. Mają też zwyczaj łączyć się w bandy terrorystyczne i zabijać tych, których uważają za winnych obniżenia swego poziomu życia. A nade wszystko mają zwyczaj głosować na oszołomów, populistów, suwerenistów, czyli na faszystów: oni zawsze mają prostą receptę na wszystko. A że recepta nigdy nie działa, to już Europejczyków nie obchodzi: „nie zadziałała tysiąc razy, ale teraz zadziała – myślą – a jak nie zadziała, to przynajmniej będziemy mieli satysfakcję, że dokopiemy tym elitom”.

Więc zapowiedzi pani Lagarde niosą dużo nadziei, ale także obaw.

Leszek Balcerowicz jeździł 20 czy nawet 30 lat temu po Europie i prezentował uczestnikom różnych konferencji swój słynny schemat: im bliżej przesilenia (rewolucji, przewrotu), tym łatwiej o społeczną zgodę na niepopularne, obniżające poziom życia reformy. Im przesilenie w czasie odleglejsze, tym o społeczną zgodę trudniej, aż znów dochodzi się do momentu, kiedy przeprowadzenie niezbędnych, ale niepopularnych reform staje się niemożliwe, bo istnieje pewność, że społeczeństwa, wbrew swoim długofalowym interesom, reformy te zablokują z użyciem mniejszej lub większej przemocy.

Czy to jest ten moment? Czy przesilenie – jakim bez wątpienia była agresja rosyjska na Ukrainę – nie jest już zbyt odległe na przeprowadzanie niepopularnych reform?

Jak sądzisz, Czytelniku?

9.

Iran odkrył się wielkim przyjacielem Rosji i złożył wniosek o dołączenie do grupy wschodzących gospodarek, znanych jako BRICS, od pierwszych liter nazw państw członkowskich: Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA. „Rozszerzenie BRICS byłoby to wartością dodaną dla obu stron” – powiedział rzecznik irańskiego MSZ. Tylko gdzie wcisnąć dodatkowe „I”? Tak jak jest – znaczy „cegły”. Możliwy byłby „imbryk”, ale czy starzy członkowie zgodzą się na „I” z przodu?

Iran złożył wniosek o przyjęcie do BRICS – grupy krajów o represyjnych reżimach: Brazylii Rosji, Indii, Chin i RPA. Wcześniej wniosek taki złożyła Argentyna. Powstaje nowy, nieliberalny biegun polityczny świata.
Na szczęście na razie cały ten BRICS to pic na wodę i współpraca jest tylko na spotkaniach na szczycie.

Co na to Moskwa? W Moskwie się ucieszyli: „Gdy Biały Dom myślał o tym, co jeszcze można zdemontować na świecie, zakazać lub zrujnować, Argentyna i Iran poprosiły o przyłączenie się do BRICS” – napisała na Telegramie Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ. Niestety, nie mamy pewności, czy pisząc to była pijana, czy była tylko zwykłą uliczną dziewką, sprzedającą się zbrodniczemu reżimowi.

Rosja od dawna nalegała na zacieśnienie więzi z Azją, Ameryką Południową i Bliskim Wschodem, ale ostatnio zintensyfikowała swoje wysiłki, aby oprzeć się sankcjom nałożonym przez Europę, Stany Zjednoczone i inne kraje, za inwazję na Ukrainę.

Do tej pory Iran próbował utrzymać wyważoną pozycję, nie opowiadając się po żadnej ze stron konfliktu, ale oskarżył NATO i Zachód o jego sprowokowanie. Tymczasem w Doha („Dauha” i jej odmiany dla D.O. są nowinką nie do przyjęcia) irańska delegacja wznowiła rozmowy na temat energii jądrowej ze Stanami Zjednoczonymi. Rozmowy pośrednie, bo za pośrednictwem Europejczyków.

I super, ale D.O. w głowie się nie mieści, że rosyjska agresja na Ukrainę niczego w Europie nie zmieniła w podejściu do innego agresora, Iranu. Jakiś czas temu D.O. opisywał wizytę delegacji polskiej szajki w Teheranie w celu uprawiania liżypupstwa. Kiedy się nie udało znaleźć oparcia w Chinach, na co szajka bardzo liczyła, zaczęli szukać po innych zbrodniczych reżimach, licząc, że pewnego dnia zastąpią w roli partnera politycznego i gospodarczego znienawidzoną przez szajkę Unię Europejską. Znienawidzoną, bo demokratyczną, a niczego totalitarne szajki tak nie lubią, jak demokracji.

W każdym razie w skład BRICS obecnego czy rozszerzonego wchodzić będą wyłącznie państwa, rządzone przez faszystów lub zbrodniarzy. Cudowna alternatywa dla Europy i świata.

10.

Weźmy takie Indie, które do niedawna były nazywane „największą demokracją świata”. To już nieaktualne, odkąd rządzi Narendra Modi jego nacjonalistyczna, faszyzująca, nietolerancyjna i totalitarne ugrupowanie Bharatiya Janata Party (Indyjska Partia Ludowa).

Właśnie oni kazali aresztować Mohammeda Zubaira, muzułmańskiego dziennikarza, współtwórcę strony internetowej do sprawdzania faktów Alt News. Zubair zdobył rozgłos po tym, jak zwrócił uwagę na obraźliwe uwagi wygłoszone przez rzeczniczkę rządzącej partii Narendry Modirgo – BJP – na temat proroka Mahometa.

Być może nikt nie zwróciłby uwagi na słowa rzeczniczki BJP Napus Sharmy, która z przekąsem przypomniała, ile lat miała druga żona Mahometa Aisha w chwili ślubu: 9. Zubair zwrócił w swym serwisie uwagę, że muzułmanie mogliby uznać to za obrazę Proroka. Po publikacji tego tweeta rzeczywiście uznali. Rozpoczęli wielodniowe zamieszki w całym kraju, a kraje arabskie, oburzone, wysyłały tuziny protestów do New Delhi.

Rząd Modiego zdystansował się od uwag rzeczniczki partii i 5 czerwca ją wywalił ze stanowiska. Była rzeczniczka uciekła z domu i do tej pory się ukrywa, przywalona pogróżkami śmierci, nie zareagowała nawet na wezwanie na policję, w celu złożenia zeznań.

Ale policja nie aresztowała Zubaira za to, ale za tweet z 2018 r., w którym z przekąsem napisał, że pewien hotel do 2014 r., roku dojścia Modiego do władzy, nazywał się „Honeymoon”, a potem został przemianowany na „Hanumana”. To wystarczyło, żeby teraz został aresztowany pod miłym sercu szajki zarzutem „obrazy uczuć religijnych”.

Bo Hanumana to bóg małp, czczony w całych Indiach, ale nie przez muzułmanów, uważających hinduizm za religię pogańską.

Dziesięć organizacji praw człowieka poinformowało w zeszłym miesiącu, podczas Światowego Dnia Wolności Prasy, że władze indyjskie coraz częściej atakują dziennikarzy i internautów za krytykę polityki i praktyk rządu, ścigając ich na mocy przepisów dotyczących zwalczania terroryzmu i działalności wywrotowej.

11.

W jednym szambie, podszywającym się pod organ prasowy, jest zdjęcie Fransa Timmermansa, wielkiego przyjaciela Polski i podpis: „Niesamowite! Unia chce sparaliżować gospodarkę leśną i zmusić Polskę do …zalesienia”.

Gdyby czytelnicy szukali wrogów narodu polskiego, to niech walą tam, jak w dym!

12.

Nim jeszcze zaczął się szczyt NATO w Madrycie, znów zabłysł premier Włoch Mario Draghi:

„Putin nie przyjedzie na G20” – powiedział stanowczo na wieść, że rzeźnik wybiera się na szczyt tej grupy do Indonezji. Och, jak się na Kremlu obruszyli! „To nie on decyduje” – skomentowała niezawodna Maria Z.

Ale jakoś ma D.O. dziwne przeczucie, że Draghi ma rację i na szczyt G20 wpuszczony nie zostanie, nawet, jak przyjedzie z pułkiem Grigorjewskim na okrętach desantowych.

13.

Susza, więc Włochy tylko raz pozwalają myć głowę i tylko raz ją spłukać. Oszczędzać wodę przy spłukiwaniu i w ogóle. Inaczej – grzywny!
Parę lat temu, w podobnej sytuacji, rząd Brazylii apelował, żeby siusiu robić pod prysznicem, żeby oszczędzać na spłuczkach.

W związku z ogromną suszą, jaka nawiedziła Włochy i restrykcyjnym racjonowaniem wody, burmistrz miasteczka Castenaso niedaleko Bolonii, wydał dekret, nakładający surowe kary na osoby, używające wody do innych celów niż domowe (https://bologna.repubblica.it/…/siccita_lordinanza…/…). W tym samym dekrecie znalazła się instrukcja dla fryzjerów: wolno im umyć głowę klienta tylko raz i tylko raz spłukać. „Ponieważ 40% wody, używanej w gospodarstwie domowym służy do spłukiwania sedesu, burmistrz zalecił używania do tego celu wyłącznie mniejszego guzika na rezerwuarze”.

Wiadomość lotem błyskawicy rozeszła się po świecie.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.