Jacek Pałasiński: Drugi obieg (365)14 min czytania

()

15.07.2022

1.

Policja na Piazza Venezia: idą faszyści, potem taksówkarze

Rano na Piazza Venezia wpadamy na setkę manifestujących faszystów, pod trójkolorowymi flagami, maszerującą w kierunku Palazzo Chigi i Palazzo Montecitorio, siedziby odpowiednio rządu i Izby Deputowanych. Skandują wulgarne słowa pod adresem premiera Mario Draghiego i Żydów. Policja nie interweniuje. Wmaszerowują w Via del Corso, tracimy ich z oczu, po chwili słychać wybuchy petard. Potem, przez wiele godzin, nad budynkami rządu i Parlamentu wisi helikopter. Via del Corso przegradzają policyjne furgony. Znów słychać wybuchy petard. Ale może to nie faszyści, tylko taksówkarze, którzy strajkowali przeciwko różnym uberom i usiłowali doraźnie ukarać rząd w jego siedzibie.

Nie są jakoś szczególnie liczni, ale agresywni. Jeden z kierowców autobusów, które mają na Piazza Venezia pętlę, bił przechodzącym brawo. Ma kontrakt publiczny, nikt go z pracy nie wyrzuci, chociaż faszysta, a faszystom kierownicy czegokolwiek nie wolno powierzać, nawet rowerowej, a co dopiero autobusu, przewożącego ludzi.
Via del Corso zablokowana przez policję przed siedzibą rządu i Izby Deputowanych

2.

W Senacie debata, klub Ruchu 5 Gwiazd nie głosuje, nie wspiera rządu, który współtworzy.

Otwiera się de facto kryzys rządowy. Chwilę po głosowaniu premier Mario Draghi „sale cul Colle” – dosł. „wspina się na wzgórze”. Chodzi o wzgórze Kwirynalskie, gdzie stoi pałac z pysznymi ogrodami; niegdyś siedziba papieży, potem królów a obecnie prezydentów Republiki Włoskiej. Rozmawiają przez godzinę. Wygląda na to, że wszystkie ważniejsze siły polityczne pogodziły się, że będzie kryzys.

Draghi macha na pożegnanie

Pojawiają się różne hipotezy, jedna z nich jest taka, że na miejsce Draghiego przyjdzie Giuliano Amato, sędziwy już prawnik, unurzany w brudach włoskiej polityki od półwiecza. Ale jego zadaniem ma być tylko normalna administracja do czasu wyborów, które, zgodnie z Konstytucją, powinny się odbyć w ciągu 60 dni od daty ich ogłoszenia. Kampania wyborcza miałaby się więc odbywać, kiedy większość wyborców będzie jeszcze na plaży.

Mediolańska giełda w jednej chwili straciła 4%. Światowe media dają breaking newsy, poważne media piszą o szaleństwie Włochów.

D.O. podziela tę opinię. Kiedy „stara polityka” wróci do pałaców władzy, Włochy pogrążą się w totalnym chaosie. Kryzys ekonomiczny, energetyczny, VII fala covidu (wczoraj 107 tysięcy nowych infekcji i 105 zgonów), zadłużenie, wojna w Ukrainie… To wszystko zwali się na głowę ludziom, swoim poziomem intelektualnym dorównujący naszej szajce i z równie małymi skrupułami, jeśli chodzi o okradanie państwa.

3.

Około 18.30 komunikat prasowy premiera Mario Draghiego:

„Dobry wieczór wszystkim, pragnę ogłosić, że dziś wieczorem złożę rezygnację na ręce Prezydenta Republiki.

Dzisiejsze głosowania w Parlamencie są bardzo ważne z politycznego punktu widzenia.

Nie ma już większości, która popierała ten rząd narodowej jedności od czasu jego powstania.

Pakt zaufania leżący u podstaw działań rządu zawiódł.

W ostatnich dniach ogromnie zaangażowałem w kontynuowanie wspólnej drogi, starałem się również sprostać potrzebom, które zostały wysunięte przez siły polityczne. Jak wynika z dzisiejszej debaty i głosowania w Parlamencie, ten wysiłek nie wystarczył.

W moim przemówieniu inauguracyjnym w Parlamencie zawsze mówiłem, że ta władza wykonawcza posuwa się naprzód tylko wtedy, gdy istnieje jasna perspektywa realizacji programu rządowego, w którego sprawie siły polityczne przegłosowały swoje wotum zaufania. Ta zwartość miała fundamentalne znaczenie dla sprostania wyzwaniom tych miesięcy.

Te warunki już nie istnieją.

Dziękuję za waszą pracę, za wiele osiągniętych wyników. Musimy być dumni z tego, co osiągnęliśmy w bardzo trudnym momencie w interesie wszystkich Włochów. Dziękuję”.

4.

Mija pół godziny i drugi komunikat: prezydent Sergio Mattarella odrzucił dymisję premiera Mario Draghiego i powierzył mu misję odbudowy większości parlamentarnej.

Kolejna debata przewidziana jest na przyszłą środę i – zdaniem co przenikliwszych dziennikarzy – wtedy R5* da wotum zaufania rządowi, który sam w czwartek de facto obalił.

5.

Te paroksyzmy polityczne mają podpis: Giuseppe Conte. Prowincjonalny adwokat od obrony koncernów przed ludźmi, których wykiwały, wyciągnięty z niebytu od razy na stanowisko premiera, od razu uwierzył w swój geniusz. Animuszu dodawał mu złowrogi guru Ruchu 5 Gwiazd Beppe Grillo. Conte objął urząd tuż przed wybuchem pandemii. Ma dużo okoliczności łagodzących, ale początek zarazy był dla Włoch katastrofalny. Nie zapominajmy o ponad 169.601 przedwczesnych śmierci (do wczoraj).

A to nowy geniusz polityki włoskiej, Giuseppe Conte. Na Kremlu miałby fuchę bez trudu.

Ale co zrobił pan neopremier Conte? Choć Italia ma doskonałych specjalistów i w służbie zdrowia nie występują braki kadrowe, podobne do polskich, to wezwał „na pomoc” najpierw lekarzy …kubańskich (opłacając ich podróż, pobyt i honoraria), a potem rosyjskich. Raport służb włoskich sprzed kilku miesięcy wykazał, że wśród „lekarzy” i „pielęgniarzy” rosyjskich najwięcej było czynnych oficerów FSB. Zostali dopuszczeni do wszystkich biur i instytutów naukowych. Wykradli cały know-how słynnego na cały świat Instytutu Spallanzaniego, który równocześnie z Instytutem Pasteura w Paryżu zidentyfikował i sfotografował koronawirusa. Wykradli także technologię – wówczas jeszcze niedopracowanej – szczepionki antycovidowej Astra-Zeneca, bo najważniejsze centrum biotechnologiczne tej brytyjsko-szwedzkiej firmy mieściło się w podrzymskiej Pomezii. Na podstawie tych wykradzionych danych stworzyli swojego „sputnika”, który nigdy nie dostał atestu WHO i jego skuteczność pozostawiała wiele wątpliwości.

6.

Dlaczego Conte to zrobił?

Zapewne z tego samego powodu, dla którego w największym nad Morzem Śródziemnym porcie kontenerowym w Gioia Tauro odnaleziono …amerykańskie drony bojowe, przeznaczone dla Rosji (https://www.lastampa.it/…/ucrainail_giallo_dei_droni…/). Podróżowały via Kanada i Włochy oficjalnie do Kataru, ale władze włoskie i delegacja FBI, która przybyła do kalabryjskiego portu są przekonane, że w rzeczywistości miały dotrzeć do Rosji.

Amerykańskie drony bojowe, jakimś cudem, przez Kanadę i Katar, miały trafić do Rosji

Zapewne z tego samego powodu, dla którego chciał sprzedać Chinom … włoskie wiadukty i mosty, za bezcen, za zapewnienie ich odpowiedniej konserwacji. Nie zrobił tego tylko dlatego, że stracił urząd.

7.

Oficjalnie Conte i R5*, pozbawiły rząd Draghiego większości, bo nie odpowiadała im, zbyt skromna ich zdaniem – „ustawa pomocowa” – dalszy ciąg beneficjów dla ludzi i firm, niemogących wykaraskać się z kryzysu, spowodowanego covidem i lockdownami.

Kryzys rządowy, na żywo. Mattarella odrzuca dymisję Draghiego. Premier na posiedzeniu Rady Ministrów: ‘nie ma już większości’. W środę [Draghi] przedstawi swój plan przed Izbami [niższą i Senatem]

Ale w rzeczywistości poszło o dostawy broni do Ukrainy. Wszystkie, łącznie z postkomunistami, siły polityczne kraju opowiadały się za wysyłką broni, która pozwoli odeprzeć rosyjską agresję. R5* nie. R5* gwałtownie atakował wszystkie rządowe inicjatywy w tej sprawie, tłumacząc, że „broń nie przyczynia się do pokoju, tylko rozszerza konflikt, a jedynymi beneficjentami są koncerny zbrojeniowe”. Cudna formułka, mająca przykryć to, że Grillo, Conte i reszta tych …gentlemanów to po prostu rosyjscy agenci, niektórzy świadomi, inni z czystej głupoty.

8.

D.O. w siedzibie Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej, swoim miejscu pracy i przyjaźni przez ponad 15 lat, w poprzednim życiu. Wspomina tamten czas jako najpiękniejszy w swoim życiu. Jest konferencja prasowa znanej firmy produkującej lody. Z degustacją, oczywiście. Przy okazji odbywa się spotkanie starych glorii dziennikarskich. Zjawia się kilkoro Przyjaciół. I jakbyśmy się widzieli wczoraj, wszystko wraca do normy: szczeniackie wygłupy, robienie z siebie nawzajem durnia, żarty, przeplatane poważnymi rozmowami o życiu. No bo wszyscy zmieniliśmy kolor peruki, przybyło nam starczych plam na rękach i twarzach. Ale nic, dalej mamy te same, nastoletnie uśmiechy, tę samą chęć przebywania we własnym gronie i dokazywania. Z szacunkiem.

Przychodzi Tetsuro. Jego niezwykłą historię D.O. opisał w książce „Najpiękniejsze słowa”. Gadamy chyba z pół godziny o Shinzo Abe, jego zabójcy i przede wszystkim o tym, czy japońska Konstytucja może być zmieniona i zezwalać na zbrojenia, by kraj był w stanie wytrzymać ewentualną agresję Chin. „Nie sądzę, żeby mieli odwagę, to ma jeszcze sporo przeciwników w społeczeństwie. Ale nawet, gdyby, to i tak cały proces zajmie, zgodnie z Konstytucją, nie mniej niż 3-4 lata. Rozmawiamy o Cuszimie, o zaanektowanych przez Rosję japońskich Wyspach Północnych… I o książce, złożonej z odnalezionych w dziesiątkach miejsc kraju listów kamikaze przez ich ostatnią misją. D.O. pamięta, jak kilka lat temu Tetsuro opowiadał o niej z niezwykłym przejęciem, które się i nam – słuchającym – udzieliło. Z Listów wynikało niezbicie, że młodzi kamikaze wcale nie wierzyli w boskość cesarza, ani w japoński, chory nacjonalizm, przez który dopuścili się tak wielu zbrodni w Chinach i reszcie wschodniej i południowo-wschodniej Azji. Książka miała zburzyć japońskie i światowe postrzeganie samobójczych misji młodych pilotów i stereotypowe poglądy na temat japońskiej mentalności.

Ale książka się nie ukazała. Tetsuro, choć jest legendą dziennikarstwa w swym kraju, nie znalazł wydawcy. „Jeszcze Japonia do niej nie dojrzała” – mówiono mu.

Świat ma tyle odcieni…

9.

W ukochanej „Stampa Estera” z ukochanymi Przyjaciółmi. Alfred, jak zwykle z głupią miną.

Potem oczywiście obiad, oczywiście w słynnym, dostępnym tylko dla członków i zaproszonych gości barze „Prasy Zagranicznej”. Przyszedł oczywiście Alfred, legenda dziennikarstwa duńskiego, choć Włoch i Rzymianin, ale wżeniony w Danię i piszący po duńsku. Wielki przyjaciel, wielki znawca wszystkiego, co można do ust włożyć albo wlać, „odwieczny” szef naszego dziennikarskiego „Klubu smaku”. Ciutkę przygarbiony, ciutkę niedosłyszący, ale on, robiący z upodobaniem sztubackie kawały, śpiewający głośni w chórze – a jakże – z Rossendem, Katalończykiem, autentycznym guru żywnościowym, który dopiero parę lat temu kupił sobie telefon komórkowy, ale go nie używa. Obaj starsi od D.O. i to sporo, a kobiety dalej się za nimi oglądają.

No właśnie. Z tej strony też głupia.

Siedzi przy stole żona Alfreda – Helle, nowe wcielenie Babette, kucharka doskonała. Dopiero próbując potraw przez nią przyrządzanych można zrozumieć, co to jest finezja kulinarna, jak wiele znaczy talent. Wiedzę ma wielu chefów kuchni, ale talent – już niewielu, a Helle obdarza nim Przyjaciół i czasami – uczniów swoich dwóch szkół kulinarnych dla zamożnych amatorów. Jest Milica – niegdyś słynna serbska aktorka i żona wysokiego dygnitarza państwowego, od wielu lat świetna dziennikarka. No i Antoinette, którą P.T. Czytelnicy poznali w opisach niedawnego pobytu D.O. w Brukseli (obejrzeliście reportaż na portalu natemat.pl?). Właśnie przyleciała z Belgii do swojego rzymskiego mieszkania, ale zaraz znów gdzieś poleci. Była Patricia, Chilijka, mogli ją Państwo widzieć na filmiku sprzed lat dziewięciu. W autorskim reportażu pt. „Nauki papieża Franciszka”, na zakończenie, JP prosił wszystkich swoich rozmówców o złożenie życzeń bożenarodzeniowych i noworocznych po polsku. Do oglądania tylko w pieluszce!

10.

Zmarł Eugenio Scalfari, założyciel dziennika „la Repubblica”. Miał za sobą kapitał lewicowych kapitalistów i zastosował formułę sprytnego infotainmentu: połączył agresywną, komunistyczną propagandę z newsami pudelkowymi i fenomenalną publicystyką lewicowych pisarzy, dziennikarzy i artystów. No znalazł wielu naśladowców, w tym w Polsce.

Zmarł Eugenio Scalfari, założyciel dziennika „la Repubblica”. Nostalgiczne pożegnanie napisał papież Franciszek: panowie bardzo się polubili.

W latach 80 D.O. Repubbliki nie czytał. Była obrzydliwie prosowiecka, wręcz agenturalna, potrafiła niesamowicie manipulować faktami, robiąc niezorientowanym w polityce zagranicznej czytelnikom kisiel z mózgu. Repubbliki można było używać zamiast kawy: od razu podskakiwało ciśnienie. No i miał kilku ewidentnych sowieckich agentów na stanowiskach komentatorów „ostpolitik”. Antysolidarnościowe nastawienie opinii publicznej w połowie lat 80. to dzieło Scalfariego i Repubbliki. Antyizraelskie – jeszcze bardziej. A już najbardziej antynatowskie i antyamerykańskie.

Po roku 1989 sporo się zmieniło. Nie można odmówić Repubblice zasług w przemianach, jakie nastąpiły na komunistycznej lewicy. Scalfari oddał dyrekcję dziennika innym wybitnym, lewicowym dziennikarzom. Nowe pokolenie. Gazeta zrobiła się mniej leninowsko-stalinowska, bardziej prozachodnia i pronatowska. No i po prostu dobra.

Ostatnio głośno było o Scalfarim z powodu dwóch długich wywiadów z papieżem Franciszkiem. To nie były dobre wywiady. Stary, lewicowy ateusz robił je na kolanach, nie było niewygodnych pytań, tak, jak do Felernego w Grójcu (właściwy człowiek na właściwym miejscu!). Bo też – mimo pozycji superguru dziennikarstwa, jaką przyznała mu lewica komunizująca – to nie był dobry dziennikarz. Lubił się drapować na starego mędrca, ale nigdy nie napisał niczego oryginalnego, uderzająco trafnego, składnego formalnie.

W każdym razie, wraz z jego śmiercią w wieku 98 lat, skończyła się pewna epoka i w dziennikarstwie i w wizji tego, jak mają wyglądać lewicowe media.

Choć z pewnością cwana formuła wydawnicza przez niego wymyślona przetrwa jeszcze długo. Tak długo, jak społeczeństwa będą pozwalać na to, by infotainment zastępował informację.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.