Telewizja pokazała (740)7 min czytania

()

24.07.2022

Kolejne relacje z działań wojsk rosyjskich na Ukrainie opatruje się komentarzami, że postępowanie tych wojsk jest nieludzkie. To jest pozytywne spojrzenie na naturę człowieka, bo traktujące bestialstwa, z jakimi mamy do czynienia, jako odstępstwa od dobrej natury ludzi. Ale możliwe, że nie są to odstępstwa, lecz nieodłączna cecha natury ludzkiej, która przejawia się u wielu ludzi w sprzyjających okolicznościach.

Ludzie, którzy dopuszczają się zbrodni wojennych, na co dzień nie są przestępcami. Żołnierze japońscy czy niemieccy prowadzili w cywilu normalne życie i dopiero wojna i indoktrynacja o „wyższości rasy” wyzwalały w nich bestialstwo. Nie musi to być wojna, bo np. Chińczycy w czasach pokoju, szczególnie w okresie „rewolucji kulturalnej”, dopuszczali się różnych zbrodni. W systemach autorytarnych, kiedy niszczy się bezpieczniki prawne, służby także dopuszczają się przestępstw.

To nie są jakieś nowe odkrycia, bo ludzkość od zawsze przejawiała takie skłonności. Niedawno pokazano film dotyczący historii środków używanych przez wojska. Obecne środki, np. napalm, laser, broń chemiczna i biologiczna itp. mają swoje odpowiedniki w dalekiej przeszłości. Stosowano „ogień grecki” o właściwościach zbliżonych do napalmu, zatruwano strzały itd. I bestialsko traktowano przeciwników, jeńców i ludność cywilną.

Nie przypadkiem największe wydatki ponosi ludzkość na zbrojenia i wojny. W 2014 roku przemoc i wojny kosztowały świat 14,3 bln dolarów. Na świecie jest 1,1 mld ludzi, którzy żyją za mniej niż 1,25 dolara dziennie. Tylko 10% powyższej sumy pozwoliłoby zwiększyć trzykrotnie dochód tym najbiedniejszym.

Warstewka cywilizacyjna nie jest gruba i w sprzyjających okolicznościach zanika. Kiedy jakiś czas temu w New Yorku wysiadła energetyka, tysiące ludzi wykorzystało ciemności i zamieszanie, aby rabować sklepy, podpalać samochody i napadać na innych. New York nie stanowi wyjątku. Po rozpadzie Jugosławii zamieszkujące ją narody prowadziły wojny między sobą. Lud Hutu wymordował maczetami milion członków ludu Tutsi, zamieszkujących razem z nimi w Rwandzie. Natura człowieka przejawia się także wtedy, gdy ludzie mają możliwość bezkarnie torturować i gnębić innych i to jest wspólne obywatelom wielu krajów.

Przydałoby się wdrożyć pomysł Stanisława Lema z książki „Wizja lokalna”. Była to etykosfera składająca się z milionów elementów elektronicznych, które w miarę potrzeby wzbudzały się i łączyły i zapobiegały skutkom wszelkiej agresji czy zagrożeniom, jakie towarzyszą naturze ludzkiej. Albo wykorzystać jego pomysł z książki „Powrót z gwiazd” – betryzację, czyli chemiczne złagodzenie natury ludzkiej.

* * *

Nadchodzi umowne siedem lat chudych. Czekają nas kłopoty z energetyką i paliwami. Wysokie ceny i inflacja uderzą w dużą część społeczeństwa. (Ten wstrętny Putin o wiele łagodniej potraktował zachodnią Europę, tam „putiniflacja” jest o połowę mniejsza). Służba zdrowia – szkoda gadać. Pandemia – czeka nas powtórka z nieudolnych działań władzy, która nie słuchała zaleceń lekarzy, kierując się tylko chęcią przypodobania najciemniejszej części swego elektoratu. Wiele by można jeszcze wymieniać.

Ciekawe czy idziemy w stronę Sri Lanki. Poniżej fragment tekstu z „Polityki”, dotyczący tego kraju:

Według Światowego Programu Żywnościowego ONZ 90 proc. lankijskich rodzin rezygnuje z części posiłków. Brakuje lekarstw, nie ma gazu do gotowania i paliwa na stacjach. Rezerwy się rozeszły, miejscowa rupia znacznie straciła na wartości. Przez pandemię zmalały dochody z turystyki, a absurdalny eksperyment z zakazem importu nawozów – jako próba oszczędzania walut – doprowadził do zapaści rolnictwa. To wszystko w kraju, który dziś jest bankrutem, a jeszcze kilka lat temu przedstawiany był jako przykład sukcesu rozwojowego, osiągniętego w regionie świata szczególnie dotkniętym przez biedę. Spora część tego sukcesu była na kredyt.

* * *

* * *

Nie wierzę w cechy narodowe, raczej w nawyki czy obyczaje. Jednym z takich nawyków w Polsce jest obchodzenie rocznic klęsk, szczególnie takich, do których Polacy sami się przyczynili. Zbliża się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego i z tej okazji będzie dużo jublu i drętwych mów. A przecież niedługo potem jest rocznica wybuchu II Wojny Światowej, bo chętnie przypominamy klęski, jakie spotkały nasz kraj, inne kraje uczestniczące w tej wojnie obchodzą rocznicę zwycięstwa.

To już trwały obyczaj i warto się zastanowić, jakie rocznice będziemy czcić w przyszłości. Mam nadzieję, że tendencja się odmieni i będzie to rocznica odsunięcia PiS od władzy.

* * *

* * *

Czasem wyśmiewa się u nas wierzenia Hindusów, którzy czczą setki różnych bóstw. Także Grecy czcili wielu bogów, którzy „zajmowali się” różnymi elementami świata. Wiara katolicka, podobnie do żydowskiej i islamu, pozwala czcić tylko jednego boga. Ale tu zastosowano trik, podobny jak z obejściem przykazania, aby nie czynić podobizn ani obrazów i nie oddawać im czci:

Nie uczynisz sobie obrazu  rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie  w górze i co na ziemi  nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie  tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.

Ominięto to przykazanie i w kościołach roi się od obrazów świętej rodziny i setek świętych, a za to rozbito inne przykazanie na dwa i rachunek się zgadza.

Setki świętych patronów mają swoje podobizny w kościołach i wierni zwracają się do nich w różnych sprawach. Mają swoich patronów sędziowie i złodzieje, dorożkarze i królowie Anglii, filateliści i aktorzy. Można się do nich zwracać ze swoimi sprawami i nie zawracać głowy Panu Bogu. Merkury nie musi się już zajmować sprawami kupców, mają oni kilku patronów. Mają swoich patronów państwa i mniejsze obszary, np. św. Jadwiga Śląska jest patronką Polski, Śląska, archidiecezji wrocławskiej i diecezji w Görlitz, Andechs, Berlina, Krakowa, Trzebnicy, Wrocławia, Europy, narzeczonych, uchodźców, pojednania i pokoju.

Niewątpliwie dziennikarze modlili się do swojego patrona św. Franciszka Salezego i ten przeniósł Roberta Lewandowskiego do Barcelony (może miała tu też swój udział św. Eulalia, patronka Barcelony). To daje dziennikarzom materiał na wiele lat. W licznym gronie fachowców (tu każdy rozmówca jest fachowcem) omawiano szanse Lewandowskiego na przejście, związane z tym finanse, sytuację Barcelony itd. Teraz mamy przed sobą kilka lat na aktywną obserwację działań Lewandowskiego w Barcelonie. Codziennie kilka razy co najmniej kwadrans w Wiadomościach TV, nie licząc oddzielnych programów. Trzeba się będzie zwrócić do patrona radia i telewizji, Gabriela Archanioła, żeby dał nam siły ścierpieć ten festiwal.

* * *

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.