27.07.2022
1.
Wszyscy „cywilni” wydawcy to wiedzą: „papież na okładce – nakład spada”.
I D.O. to wie, więc liczył się, że jego wczorajszy felietonik pobije rekord niepopularności. A tu nie!
Są rzeczy na niebie i na ziemi…

Rzym na siedmiu wzgórzach leży, a to, ku którego szczytowi wspina się to zdjęcie, to wzgórze kwirynalskie. Fot. Maria Pałasińska
No tak, ale, żeby się coś filozofom śniło, trzeba zasnąć.
… Umrzeć, usnąć, nic więcej; snem tym wyrazić, że minął ból serca, a z nim niezliczone wstrząsy, które są ciała dziedzictwem: kres taki błogosławieństwem byłby.
Umrzeć, usnąć…
Usnąć! Śnić może? Tak, to przeszkoda; bowiem sny owe, które mogą nadejść pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie, zmieniając życie nazbyt długie w klęskę.
Któż by zniósł bicze i szyderstwa czasu, krzywdy ciemięzców i zniewagi pysznych, boleść okrutną wzgardzonej miłości, prawa leniwe, zuchwalstwo urzędów, i poniżenie, które znosić musi zasługa cicha od niegodnych łotrów…

Przygotuj co najmniej pół litra bulionu warzywnego. Nadmiar – żadna szkoda, zjesz łyżką lub wypijesz. Na rozgrzaną, obszerną patelnię wrzuć przygarstkę drobniutko posiekanej cebuli. Zmiękcz ją łyżką olivy extra vergine. Nie dopuść do nadmiernego zarumienienia. Wrzuć przygarstki co najmniej dwie ryżu arborio, w zależności od liczby osób, które chcesz wykarmić. Ogień mały, ale nie ciutki. Zamieszaj i podlej bulionem do przykrycia ryżu. Mieszaj, dolewaj, kiedy ryż bulion wchłonie lub wyparuje.
Kiedy ryż dochodzi, ty weź porcję obfitą świeżych, jędrnych, podłużnych, żółto-zielonych kwiatów cukinii. Umyj starannie. Odkrój zielone: szypułkę z iglastymi odrostami, przekrój wzdłuż na pół lub na cztery, wyrzuć pestkowaty słupek ze środka.
Podlewałeś ryż bulionem? Mieszałeś? To teraz spróbuj! Ma być miękki, ale nie rozklapciały!
Odłóż kilka kwiatów na bok, pozostałe dorzuć do ryżu i mieszaj, jak trzeba jeszcze podlej. Nie trzymaj na ogniu więcej niż minutkę, żeby się kwiaty nie rozleciały i nie potraciły witamin.
Nakładaj, ryżotto na talerzu udekoruj odłożonymi na bok kwiatami. Kieliszeczek wina uważamy za obowiązkowy, ale nie do ryżu – zdominuje delikatny smak kwiatów – tylko prosto do ust. Białe, czerwone, jakie ci pasuje.
Mniam.


My tu gadu-gadu, a tam nam granice zmieniają!
A konkretnie zmienia je nam ocieplenie klimatyczne.
Topniejący lodowiec w Alpach przesunął granicę między Szwajcarią a Włochami. To się już zdarzało w przeszłości, ale co do kilku metrów skały w tę, czy we w tę, większych sporów nie było. Sprawa korekt granicy była przedmiotem negocjacji dyplomatycznych we Florencji, które rozpoczęły się w 2018 roku i zakończyły kompromisem w ub. roku, ale szczegóły pozostają tajne. Zostaną ujawnione dopiero po zatwierdzeniu go przez szwajcarski rząd, co nie nastąpi przed 2023 r.
Tym razem jednak w grę wchodziła spora nieruchomość.
Granica szwajcarsko – włoska biegnie wzdłuż przepaści drenażowej – punktu, w którym woda z roztopów spływa na obie stronach góry. Z tym że po jednej z tych stron jest Szwajcaria, a po drugiej Włochy.
Co za różnica? – zapytają Czytelnicy. Ano różnica!
Ocieplenie i wynikające zeń cofnięcie się lodowca Theodul sprawiło, że dział wodny przesunął się w pobliże szczytu Testa Grigia (Szara Głowa) o wysokości 3480 metrów, a dokładniej w kierunku „Rifugio Guide del Cervino”, schroniska dla przewodników alpejskich i ich podopiecznych.
Kiedy schronisko zostało zbudowane na skalnym zboczu w 1984 roku, jego 40 łóżek i długich drewnianych stołów znajdowało się w całości na terytorium Włoch. Ale teraz dwie trzecie chaty, w tym większość łóżek i restauracja, technicznie rzecz biorąc, znajdują się w południowej Szwajcarii.
Acha: „Cervino” to włoska nazwa szczytu lepiej znanego jako Zermatt.
Jest to obszar jednego z największych ośrodków narciarskich na świecie, a kilka metrów dalej powstaje duża nowa inwestycja, w tym stacja kolejki linowej.
W latach 1973-2010 lodowiec Theodul stracił prawie jedną czwartą swojej masy. To odsłoniło skałę pod spodem, zmieniło dział drenażowy i zmusiło dwa sąsiadujące kraje do ponownego nakreślenia 100-metrowego odcinka granicy. Co stało się przedmiotem wspomnianych negocjacji we Florencji.
Pan Alain Wicht, odpowiedzialny za 7000 słupków granicznych wzdłuż 1935-kilometrowej granicy Szwajcarii z Austrią, Francją, Niemcami, Włochami i Liechtensteinem, uczestniczył w negocjacjach i powiedział, że „nawet jeśli żadna ze stron nie wyszła zwycięsko, to przynajmniej nikt nie przegrał”. No, chyba jednak przegrał. Schronisko było włoskie, a teraz jest szwajcarskie! (https://www.sciencesetavenir.fr/…/la-fonte-des-glaciers…)

To właśnie znaczy być politykiem. Deputowany republikański poszedł na ślub syna i jego chłopaka. Dzień po tym, jak zagłosował przeciwko równym prawom małżeńskim par hetero i homoseksualnych. (https://www.theguardian.com/…/glenn-thompson-republican…)
Glenn Thompson, republikanin z Pensylwanii, był jednym ze 157 deputowanych swojej partii, którzy w ub. czwartek głosowali przeciwko ustawie o poszanowaniu małżeństwa, uchwalonej w zeszłym tygodniu przez Izbę Stanów Zjednoczonych. W piątek był na ślubie syna.

Kongresman i pani Thompson byli zachwyceni, mogąc uczestniczyć i świętować małżeństwo syna, kiedy rozpoczął on nowy rozdział w swoim życiu – powiedział rzecznik deputowanego. – Państwo Thompson są bardzo szczęśliwi mogąc powitać nowego zięcia w swojej rodzinie.
47 republikanów przyłączyło się do Demokratów w poparciu ustawy o poszanowaniu małżeństwa. Ustawa jest teraz w Senacie USA, gdzie, by przezwyciężyć obstrukcję, potrzebuje co najmniej 10 głosów republikańskich i wszystkich Demokratów.
Jak donosi Onet (https://www.onet.pl/…/rosyjskie-zrodla…/lbw55pw,79cfc278 ), rosyjskie media piszą o turystach z Polski, którzy mieli rzekomo zaatakować parę Rosjan za to, że nie chcieli potępić rosyjskiej agresji na Ukrainę. „Rybar, propagandowy rosyjski kanał na Telegramie podaje, że do incydentu miało dojść 13 lipca w kurorcie Alanya na południu Turcji, w hotelu Alanya Quattro Beach Spa and Resort.

Grupa czterech Polaków początkowo zaprosiła do swojego stolika parę z Rosji – pisze Onet – i rozmawiała z nią w przyjaznej atmosferze. Gdy konwersacja zeszła na tematy polityczne, między turystami doszło do konfliktu, który eskalował do tego stopnia, że doszło do bójki. Polacy mieli też rzekomo nękać żonę pokrzywdzonego Rosjanina. Według kanału Rybar, po stronie Polaków stanęli również pracownicy hotelu, mimo „krzyków i próśb” pary.
Poszkodowanemu rosyjskiemu turyście nie została udzielona pierwsza pomoc, lecz rzekomo został przetransportowany na miejscowy komisariat. Tam miał zostać zmuszony do przyznania się, że celowo sprowokował agresję ze strony Polaków.
Gdy mężczyzna wrócił rano do hotelu, jego dyrektor miał zagrozić parze eksmisją i zażądał podpisania zrzeczenia się wszelkich roszczeń wobec kierownictwa ośrodka i gości.
À propos Turków. Przy ulicy San Francesco a Ripa na Zatybrzu (dosłownie dwa kroki od ukochanej osterii Rigatoni Democratici) znaleziono o piątej rano mężczyznę, leżącego na ziemi w kałuży krwi. 40-letni turysta z Turcji, został przewieziony do szpitala kamilianów pod wezwaniem św. Kamila ze złamania kości piszczelowej i strzałkowej prawej nogi. Turysta dochodził do siebie ponad 20 dni. (https://roma.repubblica.it/…/turista_turco_molesta…/…).
Policja myślała, że padł ofiarą napadu. Ale nie padł. A właściwie padł, ale z innego powodu. Z takiego mianowicie, że dziabnął sobie więcej niż muzułmaninowi przystoi, spodobały mu się dwie młode damy, jak się okazało studentki, które jednakże zdecydowanie odparły jego awanse. W związku z tym pan Turek wdrapał się po boniowanej fasadzie hotelu pań studentek, aż na trzecie piętro. Liczył, że może tym razem awanse mu się powiodą, a jeśli nie, to przynajmniej napasie oczy smakowitymi widokami różnych krągłości i wklęsłości. Ale – no już się Czytelnicy domyślili – dzielny himalaista odpadł od ściany, zleciał na łeb, ale, jako że nad pijakami Pan Bóg czuwa, łba sobie nie rozbił, tylko połamał nogę.


À propos złamań. Teraz będzie coś o rosyjskich osiągnięcia technologicznych. Podczas dorocznego turnieju szachowego „Moscow Open”, jak się Czytelnicy domyślają, w Moskwie, 7-letni chłopiec postanowił się zmierzyć z robotem. Długo się chłopiec nie mierzył, bo sdiełano w Rossii robot chwycił go za palec prawej ręki i mu go złamał.

WIDEO tu: https://video.repubblica.it/…/russia…/421545/422481…
Media milczą, ale D.O. podejrzewa, że rosyjski robot mógł wygrać walkowerem.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
