07.08.2022
1.
Pada!!!

I to jest news! O 18.30 słychać było grzmoty nad Tivoli, o 19 do Rzymu dotarł deszcz! Pierwszy po ponad 4 miesiącach. No, właściwie nie deszcz, tylko deszczyk, ale cóż to za przyjemność! Niestety 5 minut i po wszystkim. Parę minut i ulice snów suche, jak pieprz.

Stopni po deszczu nie ubyło, nadal jest 36, ale może później nieco się ochłodzi?
Eee, nie… Co prawda na początek tygodnia zapowiadane jest spore ochłodzenie, temperatura ma spaść do zaledwie 32 stopni, ale chwilowo jest tylko duszniej i parniej.

A o tym, że koniec świata się zbliża niech świadczy fakt, że gwałtowna powódź nawiedziła… nie, to nie żart: Death Valley, Dolinę Śmierci w Kaliforni (https://www.theguardian.com/…/flash-floods-bury-cars…).

„Flash floods – błyskawiczne powodzie – w parku narodowym Death Valley spowodowały zamknięcie wszystkich dróg prowadzące do parku, zakopały samochody i odcięły od świata około 1000 osób. Potop przyniósł „cały rok deszczu w jeden poranek”. W słynnym z gorącego i suchego parku na kalifornijskiej pustyni, w rejonie Furnace Creek (do obejrzenia w dwóch filmach JP z 2011 r. na Player.pl) spadło co najmniej 4,3 cm deszczu, a średnie roczne opady wynoszą tam 4,8 cm.
Około 60 pojazdów zostało zakopanych w błocie, a 500 odwiedzających i 500 pracowników parku zostało odciętych od świata. Otwarcie dróg do Doliny Śmierci i Zabriskie Point zajęło sześć godzin”.
2.
Drogi D.O. Artur Moczarski prosi, żebym coś napisał o kościołku „Quo vadis”. D.O. pisze, ale podejrzewa, że to, co napisze niekoniecznie się Arturowi spodoba.

Kościółek stoi na rozstaju Via Appia i Via Ardeatina, 800 metrów od Bramy Świętego Sebastiana i niedaleko bazyliki pod wezwaniem tego męczennika.
Brama nazywała się pierwotnie „Porta Domine quo vadis” i dopiero w połowie XV wieku nadano jej dzisiejszą nazwę, ze względu na bliskość bazyliki i katakumb św. Sebastiana. To największa i najlepiej zachowana ze bram miejskich starożytnego Rzymu, umieszczonych w Murach Aureliańskich. Jakoś się przyjęło uważać, że to tam zaczyna się Via Appia, choć naprawdę zaczyna się kilkaset metrów wcześniej, w okolicach Circus Maximus.
Zaś bazylika świętego Sebastiana, została zbudowana w IV wieku pod oryginalnym wezwaniem świętych Piotra i Pawła, w miejscu za murami, do którego w 258 r. przeniesiono rzekome relikwie dwóch apostołów, by uchronić ich przed zniszczeniem w ramach prześladowań chrześcijan. Relikwie wróciły jednak niedługo potem do swoich pierwotnych miejsc na rozkaz cesarza Konstantyna, czyli do Watykanu i na Via Ostiense, do bazyliki świętego Pawła Fuori le Mura. Mimo to cesarz Konstantyn kazał w pierwszej połowie IV wieku wybudować nad katakumbami dużą bazylikę, która początkowo była poświęcona memoria apostolorum a dopiero później trzymała za patrona świętego męczennika, wraz z przydomkiem „ad catacumbas”, czyli u katakumb, do których w III w. n.e. złożono szczątki św. Sebastiana.

Zostały stamtąd zabrane do Watykanu w 826 roku, w obawie przed atakiem Saracenów. Obawy okazały się uzasadnione, bo przybysze z Bliskiego Wschodu zrujnowali kościół. Został odbudowany przez papieża Mikołaja I (858-867), a ołtarz męczennika ponownie poświęcił papież Honoriusz III.

3.
I w ten sposób dochodzimy do kościółka, zwanego „Domine Quo Vadis” choć oficjalna nazwa brzmi: „Santa Maria in Palmis” a dokładniej: „Sanctae Mariae in Palmis”. Przy czym „palmis” nie odnoszą się do drzew palmowych, tylko do podeszew dłoni i stóp. W tym wypadku stóp.
Czemu?

Albowiem na małej, marmurowej płycie u wejścia do kościoła znajdują się w dwa odciski stóp, które, jak głosiła ludowa tradycja, były odciskami stóp Jezusa. To tu, według opowieści zawartej w apokryficznych „Dziejach Piotrowych”, apostoł Piotr, uciekający z Rzymu przed prześladowaniami Nerona, spotkał Jezusa i zadał mu pytanie „Domine, quo vadis?” – „Panie, dokąd idziesz?”. I Jezus miał mu odpowiedzieć „Venio Romam iterum crucifigi” – „Idę do Rzymu być ponownie ukrzyżowany”. Usłyszawszy tę odpowiedź, Piotr miał zrozumieć, że musi wrócić do Rzymu, by stawić czoło swemu przeznaczeniu męczeństwa.

Obecność apostoła Piotra na tym terenie zdaje się potwierdzać epigraf w katakumbach św. Sebastiana, który brzmi „Domus Petri” (Dom Piotra). A w epigramie na cześć Piotra i Pawła autorstwa papieża Damazego I (był papieżem w latach 366–384) czytamy: „Wy, którzy szukacie imion Piotra i Pawła, musicie wiedzieć, że święci tu żyli”.
4.
Z tym, że Damazy był papieżem specyficznym, bo jednym z dwóch wybranych równocześnie. W wyniku krwawych walk między zwolennikami Damazego i jego rywala Ursyna zginęły setki osób. Kulminacja starć miała miejsce w bazylice Liberiusza (obecnie Santa Maria Maggiore, Matki Boskiej Większej), kiedy to zginęło 137 osób. Autorytet papieża był na długo zniszczony, choć dzięki interwencji cesarza z zarzutu zbrodni Damazy został uniewinniony. Jego głównym zajęciem było krzewienie credo nicejskiego, walka ze zwolennikami Ariusza (Arianami) oraz krzewienie kultu świętych męczenników. Odegrał niemałą rolę w wymyślaniu życiorysów i epizodów z żywotów świętych prawdziwych lub urojonych. No i to on zlecił swemu przyjacielowi, św. Hieronimowi, przekład Pisma Świętego na łacinę, tzw. Wulgatę.
I pomijając już cały wywód historyczno–naukowy o tym, że święty Szymon – Piotr nigdy w Rzymie nie był, zawarty w tyleż udokumentowanej, co stronniczej książce „Tak wymyślono chrześcijaństwo” (https://upolujebooka.pl/oferta,108566,tak_wymyslono…), to prawda o tych odciskach stóp jest nieco inna.
5.
Po pierwsze jest to kopia oryginału, znajdującego się w pobliskiej bazylice San Sebastiano Fuori le Mura, a po drugie, to nie są niczyje ślady, tylko ex voto.

Kościółek „Quo vadis” został zbudowany tuż obok świętego pola (campus) poświęconego Rediculusowi, rzymskiemu bogowi powrotów. Kilkaset metrów wcześniej, w kierunku centrum Urbe, początku Via Appia, znajdowało się sanktuarium Radiculusa, do którego udawali się podróżni, wyruszający w długie i niebezpieczne trasy do takich miejsc, jak Grecja, Egipt i Wschód, Bliski i Daleki. Tam pozostawiali swoje ex-vota na poczet szczęśliwego powrotu. I po powrocie – również zatrzymywali się tam, by podziękować bóstwu za szczęśliwe zakończenie ich podróży. Częstym i popularnym ex-voto były właśnie wyrzeźbione odciski stóp: kilka znajduje się dziś w Muzeach Kapitolińskich. Ta płytka marmurowa z odciskami stóp nr 45, znajdująca się w bazylice św. Sebastiana i – w kopii – w „Quo vadis”, jest jedną z nich, produktem niemal seryjnego rzemiosła. Nie bacząc na to wszystko dość złowrogo pamiętny papież Innocenty III (1198 – 1216) uznał odciski za autentyczne. I tak już zostało.

6.
A Rediculusowi warto poświęcić kilka słów, ponieważ jest jednym z ważnych larów Rzymu, obrońcą Urbe. Wierzono, że to on ukazał się Hannibalowi, gdy ten obozował poza Rzymem w 211 r pne., nakłaniając go do odstąpienia od ataku i powrotu do Kartaginy.
W kampusie Rediculusa znajdował się – no nie uwierzycie! – grobowiec gadającego kruka! Pliniusz Starszy podaje tę opowieść w swojej Historii Naturalnej (Księga X, rozdział 60): „Szewc miał stragan na Forum Romanum i a w nim oswojonego, gadającego lepiej niż papuga kruka, który stał się ulubieńcem Rzymian, jedną z ulubionych atrakcji Urbe. Niestety, gadający kruk został zabity przez zazdrosnego rywala szewca. Mordercę kruka Rzymianie pojmali i zatłukli, zaś krukowi urządzili publiczny pogrzeb, przenosząc go na marach do miejsca pochówku w kampusie Rediculusa.
7.
Relacja niejakiego Festusa, kiepskiego historyka z IV w. naszej ery i okrutnego prokonsula Azji, zawarta w dziele „Breviarium rerum gestarum populi Romani”, napisanym na zlecenie cesarza Walensa w ramach przygotowań do wojny z Persją, opisuje, jak to Hannibal, zbliżając się do miasta, ujrzał w powietrzu zjawy, które napełniały go przerażeniem i spowodowały, że natychmiast zawrócił. Wg niektórych relacji, to nie były zjawy, tylko szczególnie intensywny i niszczycielski grad.
8.
Obecny kościółek „Quo vadis” to budowla XVII-wieczna. A raczej rozbudowa małej kaplicy zbudowanej prawdopodobnie w IX wieku (choć niektóre źródła mówią, że w wieku XIII).
Zarządzają nim michalici, czyli zakonnicy z Kongregacji świętego Michała Archanioła, których klasztor, również z XVII wieku, przylega do kościoła.
Do połowy XIX wieku, nad drzwiami wejściowymi do kościoła widniał napis: „Przestań wędrować, podróżniku i wejdź do tej świętej świątyni, w której znajdziesz ślad naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy spotkał św. Piotra, który uciekł z więzienia. Zaleca się jałmużnę na wosk i olej, aby uwolnić niektóre dusze z czyśćca”. Ale papież Grzegorz XVI uznając charakter tej inskrypcji za zbyt reklamowy i nieodpowiedni, że nakazał jego usunięcie w r. 1845.
Dziś, w środku kościołka znajduje się tablica upamiętnia wizytę papieża Jana Pawła II 22 marca 1982 roku oraz popiersie Henryka Sienkiewicza, którego ponoć właśnie ten kościółek zainspirował do napisania słynnej powieści.
Ufff. Jest OK, Arturze? Pamiętaj, że za teksty pisane na zamówienie żądam wysokich honorariów!
9.
A co poza tym?
Nic, wszystko jak zwykle:
Wojna między Izraelem a Islamskim Dżihadem, w ciągu 24 godzin, religijni ekstremiści palestyńscy wystrzelili ponad 360 rakiet w kierunku Izraela, tym razem celując nie w przygraniczne osady, ale w Tel Aviv i centrum kraju. W odpowiedzi Izrael ostrzeliwuje miejsca, z których lecą rakiety i cele, wskazane przez współpracujących z Mosadem Arabów. Miwi, że zabił kolejnych przywódców Dżihadu. Chwilowo Hamas nie bierze udziału w walkach.

Jeden z przełożonych D.O. lubił zwalać jego materiały o tym konflikcie, mówiąc: „To nie jest news, to już było i to jeszcze będzie”. Moje protesty, że „ale przecież”, nie miały siły, takie sobie piski były. Nic, tylko usiąść i płakać.

Aha: Moskwa zaapelowała do Izraelczyków i Palestyńczyków, by „dali dowód umiarkowania, nie brnęli dalej w konflikt i oszczędzali osoby cywilne”. Za terrorystami ujęła się także bombardująca cywilną ludność kurdyjską Turcja, potępiając naloty izraelskie.

Jak dotąd Warszawa nie dawała jeszcze dobrych rad żadnej ze stron. Mimo, że p. Andrzej Duda, przyjmując w Pałacu Namiestnikowskim (nigdy nazwa bardziej nie pasowała do tego budynku!) herszta terrorystów Mahmuda Abbasa, zapowiedział daleko idące inwestycje polskie na Zachodnim Brzegu Jordanu, coś mówił nawet o „specjalnej, polskiej strefie ekonomicznej”.
Poczucie śmieszności powinno być sprawdzane wszystkim aspirantom polityki.
10.
– Po co pojechała na Tajwan? Żeby skomplikować sprawy?
Tak Donald Trump otworzył swój wiec w Waukesha w stanie Wisconsin.
Ruski agent jest konsekwentny…

Wcześniej chłostał „szaloną” Nancy Pelosi, mówiąc, że ciągle powoduje kłopoty.
No powoduje. Jego kłopoty. Przyzwyczajony do liżyprzedziałków, nie dawał sobie rady z przewodniczącą (zlitujcie się młodzi Koledzy, przestańcie nazywać ją „spikerką”!!!) Izby reprezentantów, która spokojnie punktowała jego idiotyzmy. (https://www.republicworld.com/…/trump-lashes-out-at…)
Przyłączył się w ten sposób do swojego tłuściutkiego przyjaciela rocketmana, który powiedział, że Nancy Pelosi niszczy pokój światowy.
I do jego przyjaciela Wowy Putina, któremu rocketman zaoferował 100 tysięcy żołnierzy, żeby robili Ukraińcom to, co swojego czasu robili swoim kuzynom z Południa.

A jak potężnym śmiercionośnym sprzętem dysponuje Korea Północna możecie przeczytać tu: https://www.komputerswiat.pl/…/kim-dzong-un…/6sxyljf…
Ale Rosjanie nie potrzebują dalekowschodniego okrucieństwa. Ukraiński gubernator obwodu ługańskiego Serhij Haidai opublikował makabryczne zdjęcie, przedstawiające głowę ukraińskiego jeńca wojennego wbitą na pal przed domem w mieście Popasna, zajętym przez siły rosyjskie w maju.
11.
Aha: papież Franciszek wybiera się do Kijowa we wrześniu. To jeszcze nie jest wiadomość oficjalnie potwierdzona przez Watykan, ale już komentowana przez wpływowych purpuratów, np. przez abpa Vincenzo Paglię, założyciela Wspólnoty Sant’Egidio. W sobotę papież przyjął ambasadora ukraińskiego i „powiedział bardzo ważne słowa” – jak napisał na Twitterze amb. Andrij Jurasz. Dwa dni wcześniej papież przyjął emisariusza patriarchy Cyryla, ale ze spotkania raczej nic nie wynikło, skoro nie było ni słowa, ni plotki na temat możliwej podróży papieża do Moskwy.
12.
Nie nacieszyliśmy się jeszcze wynikami referendum aborcyjnego w konserwatywnym stanie Kansas, gdzie 60% głosujących opowiedział się za dostępem do aborcji, a już obie izby Parlamentu stanu Indiana uchwaliły nowe przepisy ograniczające dostęp do aborcji. Indiana to pierwszy stan, który wprowadził taki zakaz od czasu, kiedy federalny Sąd Najwyższy uchylił wyrok Roe vs Wade.

Ustawa trafiła do republikańskiego gubernatora stanu, Erica Holcomba, który podpisał ją w piątek wieczorem. Zacznie obowiązywać od 1 września. https://www.theguardian.com/…/indiana-assembly-passes…
Stany Rozdzielone Ameryki Północnej…


Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
