Jacek Pałasiński: Drugi obieg (390)24 min czytania

()

10.08.2022

1.

Zapowiadali na niedzielę – nic. Zapowiadali na poniedziałek – nic. We wtorek nad Rzym nadeszła burza. Straszyli gradem wielkości piłek tenisowych – na szczęście nie było gradu. Deszcz, owszem, był, popadał, tym razem 10 minut i można go było określić jako „średniorzęsisty”. Pół godzinki – i po wodzie na jezdniach i chodnikach nie było już śladu.

Obejrzyj, co się stało, kiedy w Monteforte Irpino spadł deszcz:
https://www.ilmattino.it/…/maltempo_campania_fiume_d…

Ale od rana niebo było szare, czyli to był jeden z tych 20-30 dni w roku, kiedy nie jest błękitne.

Temperatura też była znośna, bo zaledwie 32 stopnie, więc nie było potrzeby włączania air-conditioningu.

Korzystając z tak sprzyjających warunków państwo D.O. poszli po syndrom Stendhala.

2.

Syndrom Stendhala to zespół chorobowy, opisany w „Pustelni Parmeńskiej”: zawroty głowy, słabość, rozkojarzenie, konfuzja.

Przyczyną choroby jest piękno.

Najczęściej chorują nań wrażliwi turyści we Florencji, to idzie podobno w tysiące rocznie, ale zdarza się również i w Rzymie.

3.

Można powiedzieć, że po 30 latach mieszkania tu, D.O. Rzym zna bardzo powierzchownie. Nie było czasu: najpierw walka o przetrwanie i kęs codziennej strawy dla Dzieci i dla nas, potem dominowała praca, zajmowała czas i energię, więc D.O. ocierał się o piękno trochę en passant. Poświęcenie całego dnia na dogłębniejsze zapoznanie się z jakimiś wykwitami ludzkiego ducha należało do rzadkości.

Teraz, kiedy zobowiązania zawodowe mocno się przerzedziły (ojojoj!), możemy sobie iść w wybrane miejsce tylko po to: żeby obcować z pięknem.

Tu naszło D.O. wspomnienie nieszczęsnej klasyfikacji dziedzictwa kulturalnego ludzkości UNESCO… 58 na całe Włochy! 58, drogież ty moje UNESCO, to ty znajdziesz na 500 metrach pierwszej lepszej ulicy historycznego centrum Rzymu i dziesiątek innych włoskich miast!

I pomyśleć, że koło miejsca, do którego państwo D.O. się wybrali, przejeżdżało się – jeśli nie codziennie – to z pewnością kilka razy w tygodniu. Ponieważ leży przy najbardziej uczęszczanym odcinku Lungotevere, Bulwaru Wzdłużtybrzańskiego. Obskurny mur, pomazany graffiti, jakaś zardzewiała, nigdy nieużywana brama, jakieś wysokie, stare drzewa znad muru wystające: cóż – miejsce, jak każde inne w Rzymie.

Tymczasem za tym murem stoi cud, a ten cud nazywa się:

VILLA FARNESINA.

Villa Farnesina – wejście przez ogrody w stylu włoskim

4.

Początkowo nazywała się „Villa Chigi”, ponieważ zbudowana została na zlecenie Agostino Chigiego, bardzo bogatego sieneńskiego bankiera, możnego pana i wybitnej postaci w Rzymie na początku XVI wieku. Agostino Chigi, pupil papieży Juliusza II i Leona X, zgromadził fortunę także ze sprzedaży ałunu.

Geometryczne trawniki goszczą drzewa z egzotycznymi owocami cytrusowymi: takich w sklepie na rogu nie ma!

Projekt zlecił Baldassarre Peruzziemu, wybitnemu malarzowi i architektowi I połowy XVI wieku. I spod jego pióra wyszedł projekt tego jednego z najwspanialszych budynków ówczesnego Rzymu. To był prawdziwy pierwowzór rzymskich willi podmiejskich, później na różne sposoby naśladowanych przez innych wielmożów Renesansu. Także dlatego, że po ukończeniu murów, rozpoczęły się prace nad freskami o niezwykłej rozpiętości. A freski te malowali najlepsi z najlepszych: Rafael i jego szkoła (m.in. Giulio Romano), sam Peruzzi, Sebastiano del Piombo, oraz Il Sodoma. Czegoś takiego nie było wcześniej w żadnej prywatnej rezydencji od czasów Nerona.

Każda z komnat jest kolejnym olśnieniem

Niestety, w 1520 r. Agostino Chigi zmarł, część fresków pozostała niedokończona, a willa podupadła. Spora część wyposażenia i dzieł sztuki została rozkradziona.

Dopiero po 60 latach, w 1580 roku została zakupiona przez kardynała Alessandro Farnese i od tamtego dnia, od nowego właściciela, wzięła swą dzisiejszą nazwę.

Nie tylko ściany z freskami, ale i sklepienia, o: właśnie takie

Willa – czego dzisiaj niewtajemniczeni nie wiedzą, miała innowacyjny kształt podkowy. Otwierała się na ogród dwoma skrzydłami, pomiędzy którymi znajdowała się oparta na pięciu łukach, otwarta loggia. To też był innowacyjny sposób połączenia przestrzeni zamkniętej z ogrodami. Służyła jako miejsce przyjęć i scena dla przedstawień teatralnych organizowanych przez kardynała. Dzisiaj loggia została zamknięta ogromnymi szklanymi taflami, by chronić to, co znajduje się w środku. A to w środku to sam cymes: fenomenalne freski Rafaela oraz kierowanych przezeń jego uczniów.

Pierwotny budynek miał również duże powierzchnie fresków na zewnątrz, ale do dziś zachowały się jedynie niewielkie ślady.

To jest sypialnia kardynała
O czym świadczy parawan z epoki
No, D.O. miałby chyba dość niespokojne sny w takiej sypialni…

Willa kilkakrotnie zmieniała jeszcze właściciela: w 1714 r. stał się własnością Burbonów z Neapolu, a w 1864 r. osiedlił się tam ambasador królestwa Neapolu w Państwie Papieskim señor Bermudez de Castro, któremu zawdzięczamy gruntowną renowację willi. Która oczywiście dochodziła do samego Tybru i miała nad nim co najmniej jeden budynek z loggią, zaprojektowany przez Rafaela. Niestety, miasto musiało żyć i dostosowywać się do nowych potrzeb: w 1884 r. otwarcie Bulwaru Wzdłużtybrzańskiego wiązało się to ze zniszczeniem części ogrodów i loggii Rafaela nad rzeką.

Pokoik, zwany „pompejańskim”. W rzeczywistości to nisza w murze, pod schodami
O: tymi schodami. To zdjęcie z góry, czy z dołu?

Te same schody. To zdjęcie z góry, czy z dołu?

Miało to swoje dobre strony: póki nie było muru ochronnego, Tyber dość regularnie wylewał. Loża była otwarta i freski były przez wody niszczone. Raz woda dotarła nawet do kolan Galatei!

Od 1927 r. Villa należy do państwa włoskiego, które ją odrestaurowało i umieściło w niej Accademia d’Italia pod przewodem Guglielmo Marconiego. Dziś, wraz w wielkim pałacem po przeciwległej stronie Via della Lungara, jest siedzibą prestiżowej Accademia dei Lincei, której służy jako pomieszczenie reprezentacyjne.

Na tym krześle nie wolno siadać. Ma kilkaset lat

Może P.T. Czytelnicy nie uwierzą, ale gdyby mieli odpowiednią sumę pieniędzy w liczącej się walucie, to mogą sobie Villę Farnesinę wynająć na ślub, pierwszą komunię, a nawet na stypę.

5.

Po wejściu do westybulu, na wprost, mamy po kilku metrach drzwi prowadzące do przeszklonej dzisiaj loggi z freskami Rafaela. Ale państwo D.O. pozostawiło ją sobie na deser.

To na deser: Loggia Amora i Psyche z freskami Rafaela. Niegdyś otwarta na ogrody, dziś zamknięta szczelnymi, szklanymi taflami.

D.O. powtarza (choć nie pamięta po kim) bardzo jego zdaniem trafne zdanie: „widzisz to, co wiesz”.

Jeśli, Czytelniku, nic nie wiesz, to po wejściu zobaczysz różne kolorowe plany, różowiutkie na ciałach, zieloniutkie na girlandach. Zobaczysz tłum gołych pań i panów, dość ciasno naćkanych, który robią to i owo. Potem pomyślisz, że w smarfonie są rzeczy ciekawsze i pójdziesz zagłosować na szajkę.

Widok sufitu. Proszę zwrócić uwagę na trompe-oeile, fałszywe perspektywy!

A jeśli przed wejściem poczytasz, to będziesz wchodząc wiedział, że jest tam wymalowany przez jednego z najgenialniejszych artystów w historii ludzkości cykl opowieści o Amorze i Psyche, zaczerpnięty z „Metamorfoz” („Złotego osła”, jak kto woli) Apulejusza.

Kolejny widok całości

6.

Dwa najobszerniejsze freski na sklepieniu, to od lewej „Narada bogów” i „Weselny bankiet”. Do nich prowadzą historie, znajdujące się w osobnych malowidłach poniżej. Oto one:

Historia Wenus, Amora i Psyche w formie komiksowej, przedzielona girlandami, z sześciuset rodzajami autentycznych roślin, lokalnych i egzotycznych

– Wenus pokazuje swojemu synowi Amorowi piękną śmiertelną księżniczkę Psyche, aby mógł (jedną ze swoich strzał) ugodzić ją i nakłonić do zakochania się w niegodnym i zdeformowanym mężczyźnie. Jednak to sam Amor zakochuje się w dziewczynie.

Każdy „epizod” historii…
To małe arcydzieło.

– Amor prosi Trzy Gracje (także córki Wenus) o interwencję na rzecz Psyche, która została wysłana przez Zefira do pałacu Amora. Kobieta od tyłu jest jednym z najpiękniejszych aktów kobiecych renesansu; był wielokrotnie naśladowany.

– Wenus, odkrywszy sekretny związek między jej synem a Psyche i skarży się Ceres (bogini upraw i rolnictwa) i Junobie (żonie Jowisza i obrończyni małżeństwa i rodziny) na nienaturalny związek między bogiem a śmiertelniczką. Bogini piękna prosi ich o przyłączenie się do niej w zemście na Psyche, ale Ceres i Junona odmawiają.

– Wenus, bogini piękna, udaje się następnie do Jowisza w złotym rydwanie ciągniętym przez gołębie, aby poprosić go o pomoc w ukaraniu Psyche. Ten fragment, przypisywany Giulio Romano, choć widać wyraźnie bezpośrednią interwencję jego mistrza Rafaela.

– Zazdrosna o urodę Psyche i oburzona jej więzią z Amorem, Wenus prosi Jowisza, aby odnalazł Psyche, którą jednak Amor kazał Zefirowi zaprowadzić do magicznego pałacu.

– Jowisz zlecił Merkuremu, posłańcowi bogów i bogu handlu, by szukał Psyche. Z Kaduceuszem w ręku Merkury schodzi na Ziemię.

– Po różnych perypetiach, w tym zejściu do Hadesu, by uzyskać Wodę Piękna od Prozerpiny, Psyche zostaje przeniesiona przez dwa amorki na Olimp, aby mogła zaoferować Wenus ampułkę z magiczną substancją.

– Psyche wręcza Wenus ampułkę z Wodą Piękna otrzymaną od Prozerpiny. Wenus, która liczyła na śmierć dziewczyny, jest rozczarowana i zdumiona sukcesem przedsięwzięcia Psyche.

– Również Amor staje przed Jowiszem. Król bogów, całując Amora, zgadza się przerwać polowanie na Psyche i powitać ją na Olimpu jako żonę Amora.

Kto zgadnie, co to za bóg z twarzą Chigiego?
W każdym razie to nie plaża dla nudystów, to Olimp!

O ile w historii Apulejusza to sam Jowisz wita Psyche na Olimpie i przemienia ją w boginię, o tyle we fresku Rafaela zadanie to spada na Merkurego. Jest to więc alegoryczne utożsamienie boga handlu z bardzo zamożnym bankierem Agostino Chigim, właścicielem Villi, przyjacielem Rafaela i zleceniodawcą tych fresków. Co więcej, twarz Psyche jest najprawdopodobniej twarzą Franceski Ordeaschi, ukochanej żony Agostina. Nad Psyche znajduje się paw, symbol Junony, opiekunki małżeństwa.

Po tym happy endzie pora na Radę bogów i Bankiet weselny.

Rada Bogów – jeden z dwóch głównych fresków w centrum sufitu loggi

Rada Bogów – jeden z dwóch głównych fresków w centrum sufitu loggi

Część lewa

– Bogowie zebrali się, by zdecydować o małżeństwie Kupidyna i Psyche. Ta ostatnia otrzymuje nektar nieśmiertelności od boga Merkurego: stała się boginią. Amor tymczasem błaga Jowisza o przebaczenie dla jego przyszłej żony. W lewym dolnym rogu znajdują się personifikacje Nilu (opierającego się o Sfinksa) i Gangesu (obok bestii).

Część prawa. Każda z postaci jest mocno osadzona w mitologii greckiej, każda ma walor symboliczny, czytelny dla renesansowego patrycjusza

– W ostatnim odcinku tego cyklu, Amor i Psyche (po prawej stronie stołu, obok siebie) siedzą na uczcie weselnej, podczas gdy Hory (ze skrzydłami motyla) rozrzucają kwiaty i perfumy Gracjom. Pośrodku, Ganimed ofiarowuje puchar Jowiszowi, po którego prawej stronie siedzi Junona. W parach występują również inne bóstwa: Neptun i Amfitryta, Pluton i Prozerpina, Herkules i Hebe. Wulkan czeka na swoją żonę Wenus z gniewnym wyrazem twarzy, Bachus obok Amora jest obecny jako podczaszy i Apollon po lewej jest przedstawiany jako pan Muz. Wraz z bogiem Panem gra do tańca na cześć Psyche.

7.

Do tego dochodzą jeszcze trójkątne prospekty („żagle”), przedstawiające amorków, każdy a atrybutem kolejnego boga z Olimpu.

A to tzw. żagle. Na każdym z nich amorek, każdy amorek ma atrybuty poszczególnych bogów. Ten akurat ma kaduceusz, czyjże on, czyj?

Teraz już, Czytelniku, wiesz. Kiedy wejdziesz, to zobaczysz. Bo widzisz to, co wiesz.

8.

Trzeba jeszcze dodać, że zamawiający owe freski był kardynałem (mianowanym nim nb. w wieku lat 14 przez swojego dziadka, papieża Pawła III; a wy mówicie, że dzisiaj są skandale w Kościele!). Rafael też był żarliwym chrześcijaninem. Freski odwiedziło co najmniej 3 papieży. Wszyscy umiłowali Pantheon gracki, greckich bogów z ich nimbem i ich cielesnością, wszyscy wykazywali się doskonałą znajomością greckiej mitologii i potrafili ją interpretować w sposób im współczesny, na chwałę swoją i użytek publiczny. Były golizny i w Kaplicy Sykstyńskiej, ale obrażały, więc wszystkie przyrodzenia przyodział pędzlem Daniele da Volterra, zwany „Braghettone”, „gaciarzem”. Ale wtedy, na początku XVI wieku, kilka dekad przed katastrofą Soboru Trydenckiego, golizny nie raziły, jak i nie raziły nawiązania do mitologii klasycznej.

Wystarczyło religię grecką, obowiązującą w całym świecie hellenistycznym, na wszystkich brzegach Morza Śródziemnego, nazwać „mitologią” i było po problemie.

Może któregoś dnia „mitologią” nazwane zostanie chrześcijaństwo: ileż problemów zniknęłoby z naszego horyzontu?

Bo ludzkość wyznaje na całym świecie około 10 tysięcy różnych bogów. I każdy z wyznawców jest przekonany, że tylko jego bóg jest prawdziwy, pozostałe to mitologia, jeśli nie godna kary śmierci herezja.

9.

Oczywiście Loża Amora i Psyche to nie jedyne arcydzieło w Villa Farnesina. Właściwie każda sala jest arcydziełem: Sala Fryzów przedstawiająca Przedsięwzięcia Herkulesa oraz epizody mityczne, zaczerpnięte z Metamorfoz Apulejusza. Czy Sala Galatei, niegdyś z arkadami wychodzącymi na ogród, zamkniętymi w 1650 roku. Swoją nazwę pokój zawdzięcza fresku Rafaela z Triumfem Galatei, który przedstawia nimfę na rydwanie ciągniętym przez delfiny wśród świątecznego orszaku morskich stworzeń. Obok fresku Rafaela jest też monumentalny Polifem Sebastiano del Piombo.

Jest też wspaniała Sala Perspektyw, jak widać na zdjęciu poniżej, obecnie restaurowana, obstawiona rusztowaniami i zasłonięta płachtami ochronnymi. Jest po prostu fenomenalna, ponieważ freski na ścianach przedstawiają dokładnie to, co widać byłoby w tamtym kierunku, gdyby ścian nie było.

A to Sala Perspektyw. W remoncie. Zza kolumn wyłaniają się widoki Rzymu z początku XVI wieku Takie, jakie byłyby, gdyby nie było ścian. Widok na Zachód…

W Sali Galatei, niespodziewanie – zamiast malunku – rysunek! Podobno Rafael chciał w ten sposób udowodnić, że rysuje równie dobrze, albo lepiej niż jego rywal – Michał Anioł. Ale Rafael był zupełnie nieagresywnym, miłym w obyciu człowiekiem i wszyscy go lubili.

W Sali Galatei, niespodziewanie – zamiast malunku – rysunek! Podobno Rafael chciał w ten sposób udowodnić, że rysuje równie dobrze, albo lepiej niż jego rywal – Michał Anioł. Ale Rafael był zupełnie nieagresywnym, miłym w obyciu człowiekiem i wszyscy go lubili.

To dzieło Baldassarre Peruzziego, namalowane w latach 1518-1519. Freski zostały całkowicie przemalowane w 1863 roku, ale Dzisiaj przywraca się je do stanu pierwotnego. Tutaj w 1519 r. Agostino Chigi urządził swą ucztę weselną.

Kiedy się dokładnie, Czytelniku przyjrzysz freskowi na wschodniej ścianie, dostrzeżesz brutalne graffiti, wypisane przez jakiegoś wandala. To wandal z 1527 r., kiedy to podczas „Sacco di Roma” do Willi wdarli się Landsknechci. Jeden z nich pozostawił na fresku napis: „Was sol ich Scheibers …nd nich lachen di. Landsknecht haben den Babst lauffen machen” – „dlaczego ja skryba miałbym się nie śmiać: Landsknechci pogonili papieża”…

Jest też Sala Małżeńska Aleksandra i Rossany, dzieło Sodomy z 1517 roku. Na ścianach tej sypialni, z której korzystał Chigi i jego żona, są freski ze scenami z życia Aleksandra Wielkiego, które miały gloryfikować zleceniodawcę, utożsamianym z tą postacią historyczną.

Więc, kiedy będziecie w Rzymie, jeśli świat się jednak nie zawali, to nie omińcie Villa Farnesina. Teraz już wiecie, będziecie widzieć.

10.

A co poza tym?

Wybuchło parę baz rosyjskiego lotnictwa: jedna na Krymie, jedna w Donbasie i jedna niedaleko Chersonia. Do ataku na tę na Krymie przyznał się nawet prezydent Zełenski. Ale jego armia go zdezawuowała, oznajmiając w komunikacie, że nie ma nic wspólnego z potężnymi eksplozjami w bazie Saki w Nowofiedoriwce na Krymie i że tego typu wiadomości mogą zostać wykorzystane przez państwo-terrorystę, czyli oczywiście Rosję (https://www.bbc.com/news/world-europe-62482425).

Wybuchy w rosyjskiej bazie lotniczej na Krymie, tam, gdzie lądowali Churchill i Roosevelt, zmierzający na Konferencję Jałtańską. Jaka była przyczyna tych wybuchów. Trop ukraiński, mimo dementi, jest całkiem silny. Prowokacja? Wypadek? Na wojnie prawda umiera pierwsza.

Aha: Baza lotnicza Saki to ta, w której Franklin Roosevelt i Winston Churchill wylądowali w drodze na konferencję w Jałcie w lutym 1945 r.

11.

Rosja wstrzymała przepływ ropy rurociągiem „Przyjaźń” do Węgier, Czech i Słowacji, powołując się na sankcje, nałożone na nią przez Unię Europejską (https://www.wallstreetitalia.com/petrolio-in-rialzo-dopo…/).

Rosja zamknie „Przejaźń”. Przyjaźń rosyjsko-węgierską.

Orban tymczasem utkwił na jachcie na Adriatyku z powodu awarii.

12.

Po premierce Finlandii o zimowym imieniu Sanna i nazwisku Marin, również premierka Estonii Kaja Kallas powiedziała, że „turystyka do Europy jest przywilejem, a nie prawem człowieka” i że czas skończyć z wyjazdami Rosjan do Europy Zachodniej.

D.O. będzie wdzięczny, bo śmiejące się przy sąsiednich stołach knajpianych rosyjskie rodziny psują mu apetyt.

13.

Amerykanie wydobyli z dna morskiego w pobliżu Kalabrii swój samolot bojowy, który spadł (?) do morza. Były chwile napięcia, bo do miejsca operacji wydobywczych zbliżyły się jednostki rosyjskiej marynarki wojennej. https://www.repubblica.it/…/usa_armi_russia…/

14.

Rosjanie wystrzelili rakietę, która wyniosła na orbitę irańskiego satelitę. Ukraińcy są przekonani, że posłuży on do szpiegowania ich wojska. „Washington Post” powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, informował, że Moskwa powiedziała Teheranowi, że „planuje używać satelity przez kilka miesięcy lub dłużej, aby wzmocnić inwigilację celów wojskowych” w Ukrainie. https://www.theguardian.com/…/iranian-satellite…

15.

Po tym, jak Rosja najechała Ukrainę w lutym br., Unia Europejska postanowiła zablokować RT i Sputnika, dwa główne kanały Kremla rozpowszechniające propagandę i dezinformację na temat wojny.

Prawie sześć miesięcy później liczba stron rozpowszechniających te same treści gwałtownie wzrosła, gdy Rosja znalazła sposoby na obejście zakazu. Zmienili nazwy, przerzucili niektóre obowiązki propagandowe na dyplomatów. Wycięli i wkleili wiele treści na nowych stronach internetowych — tych, które do tej pory nie miały wyraźnych związków z Rosją.

NewsGuard, firma z siedzibą w Nowym Jorku, która bada i śledzi dezinformację w Internecie, zidentyfikowała obecnie 250 stron internetowych aktywnie rozpowszechniających rosyjską dezinformację na temat wojny, a w ostatnich miesiącach dodano dziesiątki nowych.

Twierdzenia na tych stronach obejmują zarzuty, że to armia ukraińska, a nie rosyjska przeprowadziła ataki, że Wołodymyr Zełenski fałszuje wystąpienia publiczne lub że ukraińscy uchodźcy popełniają przestępstwa w Niemczech i Polsce.

Niektóre strony podszywają się pod niezależne think tanki lub serwisy informacyjne. Około połowy jest w języku angielskim, a pozostałe po francusku, niemiecku lub włosku. Wiele z nich powstało na długo przed wojną i nie miało wyraźnych związanych z rosyjskim rządem i nagle zaczęły powtarzać propagandę Kremla. https://www.voanews.com/…/russian…/6694083.html

16.

Guardian: Włoski rząd wszczyna postępowanie przeciwko Słowenii w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, próbując bronić autentyczności swojego słynnego, chronionego tade markiem octu balsamicznego.

Stosunki między tymi dwoma krajami pogorszyły się w zeszłym roku, kiedy Słowenia powiadomiła Komisję Europejską o swoich planach „ujednolicenia” produkcji octu, zasadniczo dążąc do wprowadzenia na rynek każdego octu winnego zmieszanego z zagęszczonym sokiem owocowym lub moszczem jako „octu balsamicznego”.

Termin „l’aceto balsamico di Modena” (ocet balsamiczny z Modeny) obowiązuje od 2009 roku i może być stosowany tylko przez producentów w Modenie i regionie Emilia-Romania.

Wara od naszego „Aceto balsamico di Modena”. Jak sama nazwa mówi – on jest z Modeny, a nie ze Słowenii!

Włochy uważają posunięcie Słowenii za zagrożenie dla tradycji doskonałego octu balsamicznego z Modeny i dla rynku o wartości około 1 miliarda euro. https://www.theguardian.com/…/italy-taking-slovenia-to…

D.O. ma wspomnienia: „tymi ręcami” nakręcił jedyny Polsce film dokumentalny o produkcji octu balsamicznego z Modeny, zarówno tego tradycyjnego (120 euro za 10 ml) jak i mniej lub bardziej cennego, powstającego w wyniku zmieszania zwykłego octu winnego z czerwonych winogron z moszczem kukurydzianym. Niestety, nigdy nie został zmontowany ani wyemitowany. To była duża przykrość, bo to wyjątkowy produkt i scoop, który D.O. zawdzięczał swoim znajomościom.

17.

Jeśli chodzi o pogodę, to the usual service will be soon restored: dziś już planujemy 35 stopni C. Niebo: ładnie.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Janusz 11.08.2022