Jacek Pałasiński: Drugi obieg (396)8 min czytania

()

16.08.2022

1.

Minął tydzień od wyborów i wreszcie centralna komisja wyborcza podała rezultaty.

Bum!

Dokładniej rzecz biorąc najpierw bum, a potem bum, bum, bum i bum.

Zaciekawieni?

Nie bardzo? To może dalej:

To nie – jak wynikało z sondaży – Raila Odinga został prezydentem Kenii, tylko William Ruto.

Ciekawe, czy w Kenii wiedzą cokolwiek o wyborach w Polsce? D.O. spotykał tam ludzi wyjątkowo inteligentnych i świetnie wykształconych, z ogromną wiedzą na temat Europy, większą od przeciętnych Europejczyków. My jednak z naszym niczym nieuzasadnionym zarozumialstwie, przemieszanym z pogardą, z naszym polonocentryzmem, nie wiemy nic i nic to nas nie obchodzi.

Ogłosił to przewodniczący CKW Wafula Chebukati. Ruto zdobył prawie 7,18 mln głosów (50,49%) a Raila Odinga 6,94 mln (48,85%). Ponad pół miliona km2 i 55 milionów mieszkańców)

Z tym że wiceprzewodnicząca CKW Juliana Cherera i troje innych członków Komisji powiedzieli natychmiast, że się z tym ogłoszeniem nie zgadzają. „Nie możemy wziąć na siebie odpowiedzialności za ogłoszony wynik” – powiedziała dziennikarzom, dodając, że proces liczenia głosów był „niejasny”. Niejasny? CKW dała dziesiątki tysięcy formularzy w internecie, alby każdy obywatel mógł stanąć przy liczących głosy, wpisać je, by CKW mogła porównać wyniki oficjalne z obliczeniami obywatelskimi i w przypadku rozbieżności zlecić ponowne przeliczenie!

Pierwsza strona największego dziennika kenijskiego „Nation” https://nation.africa/kenya
Przewodniczący CKW bez uśmiechu we wzburzonych wodach wyborczych. Na razie tylko on, a reszta kraju?

Wśród komisarzy wybuchła bójka, interweniowała policja. Dyplomaci i międzynarodowi eksperci ds. wyborów zostali wyrzuceni z sali rachunkowej.

To nie przeszkodziło panu Ruto wygłosić przemówienia akceptacyjnego.

„WSZELKIE wyniki, które przewodniczący CKW, Wafuka Chebukati, ogłasza, są NIEWAŻNE, ponieważ nie miał kworum komisarzy do odbycia sesji plenarnej i podjęcia tak ważnej decyzji” – napisał na Twitterze rzecznik przegranego Odingi.

No i zrobiło się naprężenie.

W 2007 ro. Po ogłoszeniu wyników wyborów wybuchła wojna domowa, która kosztowała życie ponad 1000 osób.

Dotychczasowy prezydent Uhuru Kenyatta oraz obecny prezydent – elekt Ruto, zostali wówczas oskarżeni o ludobójstwo przez Międzynarodowy Trybunał Karny, jednak z tego oskarżenia MTK się wycofał, ponieważ nie był w stanie znaleźć gotowych złożyć zeznania w sądzie świadków: byli zastraszeni, albo ich już nie było.

Z tym że w różnorodnej etnicznie Kenii (9 głównych plemion i kilkanaście pomniejszych, poniżej 4% całej ludności) do tej pory o władzę, wpływy i pieniądze, walczyli przedstawiciele różnych plemion, głównie Kikujusi i Luo. Tym razem obaj kandydaci byli Kikujusami, więc niezadowoleni będą zarówno przedstawiciele innych plemion, jak i połowa Kikujusów.

„A cóż mnie to może obchodzić”? – pomyślałeś, Czytelniku?

Słusznie, D.O. przeprasza.

2.

Szajka, zupełnie jak nasza, tylko w mundurkach. Nie ma na nich bicza pod parasolem Pekinu.

Junta wojskowa w Mjanmie skazała na kolejne 6 lat więzienia byłą przywódczynię kraju, laureatkę pokojowej nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Wcześniej skazano ją pod podobnym pretekstem na 11 lat. Od kilku miesięcy jest w więzieniu o obostrzonym rygorze. Kiedy D.O. robił z nią wywiad w warszawskim Sheratonie (https://tvn24.pl/…/aung-san-suu-kyi-dla-tvn24…), nigdy się nie spodziewał, że demokratyzacja Mjamny dozna tak dramatycznego zahamowania. To znów jest jeden z najbardziej opresyjnych krajów świata. Zapatrzony w Chiny i za Chin cichym przyzwoleniem. Inni czołowi członkowie Narodowej Ligi na rzecz Demokracji – partii pani Aung San Suu Kyi – oraz członkowie jej rządu również zostali aresztowani i uwięzieni, a władze zasugerowały, że powinni rozwiązać partię przed kolejnymi wyborami.

A cóż to za piękny kraj! (https://www.theguardian.com/…/aung-san-suu-kyi-myanmar…)

3.

W święto Wojska Polskiego prezydent RP nazwał durniami i zdrajcami Polaków, którzy nieśli pomoc ludziom uwięzionym na granicy z Białorusią. (https://wyborcza.pl/7,75399,28792894,andrzej-duda-obraza…)

„W tym samym momencie nasz kraj znalazł się w zagrożeniu. Nie tylko granica RP jako taka. Nie było to tylko zagrożenie migracyjne, to było zagrożenie, którego podtekstem było to, czego najbardziej się obawialiśmy […], że to nie jest spektakularna i odosobniona akcja, ale część szerszego planu, którzy realizują ci, którzy są wrogo nastawieni wobec Rzeczpospolitej, wobec wspólnoty europejskiej. […] Pokazaliśmy całemu światu determinację, broniąc granicy Polski, UE, strefy Schengen. Mimo różnego rodzaju ataków, różnych durniów i zdrajców, różnych ludzi nieodpowiedzialnych. Polski żołnierz stanął na wysokości zadania”.

I to jest właśnie katolicko-pisowski system wartości.

I to jest właśnie moralność katolicko-pisowska.

4.

Zanim na placu Piłsudskiego rozpoczęły się uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego. Spod grobu usunięto wieńce złożone przez Rafała Trzaskowskiego i delegację Koalicji Obywatelskiej. Położono je przy kratce ściekowej.

Szajka ruska.

5.

Może skończy jak wagnerowcy z Popasnej? Ukraiński pocisk rozpił w pył ich bazę w Popasnej. Zlokalizowano ją po tym, jak rosyjski dziennikarz opublikował jej adres. A przynajmniej tak piszą, bo inni twierdzą, że to była rosyjska prowokacja, by skłonić Ukrainę do ataku i dzięki temu namierzyć stanowiska ukraińskich Himarsów, zmory rosyjskiego agresora.

Mural chwalący najemników Wagnera w Belgradzie w Serbii jako ilustracja Guardiana do ukraińskiego zniszczenia ich bazy w Donbasie.

Kolejny pocisk, tym razem chyba naprawdę, uderzył w most w pobliżu Meleitpola. To oznacza, że nie będzie już pociągów z Krymu i na Krym. (https://www.theguardian.com/…/ukraine-claims-it-has…)

Z kolei ukraiński dron zniszczył dużą, nowo zainstalowaną antenę radiową, która prawdopodobnie służyła do szpiegowania komunikacji sił ukraińskich. Uderzył w jeden z filarów i eksplodował. Antena znajdowała się dwadzieścia kilometrów od granicy, w rosyjskim okręgu Biełgorod. Operacje monitorowania sygnałów radiowych noszą nazwę Sigint (Signal-Intelligence) i zostały wzmocnione przez siły Moskwy na wszystkich polach bitew. Jednym z zadań jest identyfikacja częstotliwości wykorzystywanych do zdalnego sterowania dronami, aby móc zakłócać je z impulsami elektronicznymi. VIDEO tu: https://video.repubblica.it/…/il-drone…/423050/424003…

6.

Noc. Z oddali słychać odgłosy burzy. Pewnie nie dojdzie do Rzymu, zatrzyma się na górach, nim zejdzie na nadmorskie równiny. Całe Ferragosto było ciężkie. D.O. miał niemądry pomysł wybrać się do Anzio. Było buro, wyglądało, że lunie. Ale 30 stopni stało jak drut. Potem się jednak rozpogodziło i stopni zrobiło się 33. Niebo jednak nie było błękitne, jak to ma tu w zwyczaju, ale zawoalowane białym bielmem. Nie było czym oddychać.

Anzio. Brud, chaos, faszyści.

A Anzio – jakby czas się w nim zatrzymał. Wszystko zasyfione, brudne, pełne porzuconych byle gdzie odpadów. Uciekliśmy zeń ze wstrętem do odległego o 3 kilometry, znacznie czystszego Nettuno. Ale po godzinie krążenia w poszukiwaniu parkingu, musieliśmy zrezygnować. Dopiero 20 kilometrów dalej na południe, w Foce Verde, w czwartej z kolei knajpie, znalazło się dla nas miejsce. Wszystko smaczne, ale drogie jak diabli, a do tego smażone, dotąd stoi na żołądku. Wracaliśmy Via Appia, przez Velletri i Ariccię. To piękna droga, która nas trochę pogodziła z nieudaną wyprawą w to święto państwowo-ludowe. Chociaż zaniedbana, jak to we Włoszech, pełna wybojów i wystających z asfaltu korzeni pinii.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.