Walter Chełstowski: Szczęść Boże5 min czytania

()

27.08.2022

Photo by cocoparisienne on Pixabay

Od dłuższego czasu nie piszę nic o religii. Bo fanatyków każdej z istniejących religii nie przekonam. Wierzących też nie przekonam, że żadnego boga/bogów nie ma. Ateiści/ niewierzący sami to wiedzą. Wątpiący wcześniej, czy później sami się o tym przekonają.

.

Ale Pan Franciszek (Papież) troszkę mnie sprowokował.

I nie ma co dalej pisać i podawać tysięcy przykładów skrajnego konserwatyzmu Kościoła katolickiego (palenie na stosach to małe miki w całości historycznych i krwawych działań tego Kościoła) czy też historycznych sojuszy tego Kościoła ze skrajnymi dyktatorami, (kto, wie ten wie, a ten, kto nie wie, to i tak ma to w d…).

Ale Pan Franciszek (już pal diabli ukrywanie pedofilii, groby dzieci w szkołach katolickich – Irlandia, Kanada – a to tylko wierzchołek góry lodowej) pokazał, że miła twarz i słodkie słowa nadal doskonale pasują dzisiaj do historii straszliwej organizacji, której przewodzi.

Czytam różne przemądrzałe rozważania.

„Wiedział czy nie wiedział, co się dzieje w Ukrainie”. „Kto, jak i dlaczego dostarcza/filtruje mu informacje w tej sprawie”. „Głosi uniwersalną Ewangelię i tak należy czytać/rozumieć jego słowa”.

Czyli właściwie jest „niewinny”. Bo jest „Namiestnikiem Boga na Ziemi”. I tylko przekazuje „Słowo Boże’.

No i oczywiście „Papież jest nieomylny”.

Rozmawiam/koresponduję z kilkoma księżmi katolickimi. To fajni i mądrzy ludzie. Gdyby kościół katolicki w Polsce był taki jak oni, to bym wytrzymał.

Ale jak się ich pytam: „A co, przy waszym rozumie, poglądach, sposobach postrzegania współczesnego świata dalej robicie w tej ponurej organizacji?” To odpowiedzi nie otrzymuję. Trochę rozumiem dlaczego. Bo mam na sumieniu jednego księdza katolickiego (a znam go od czasu, jak był w seminarium), który odszedł, (mimo, że był już proboszczem i miał przyzwoitą parafię) od kościoła katolickiego.

Powiedział wtedy: „Zrozumiałem, że ten kościół nie jest moją drogą do Boga”.

I przez kilka lat dosłownie nie miał z czego żyć, no bo jaki miał zawód czy też co mógł wpisać do CV, starając się o jakąkolwiek pracę?

Więc trochę rozumiem tych mądrych księży, którzy widzą i co i jak dzieje się w ich Kościele, ale nie mają innej, bezpiecznej drogi życiowej. Choć słabo ich to tłumaczy, że wstępując do tej organizacji jako młodzi chłopcy nic nie rozumieli i nic nie wiedzieli o tej organizacji. A byli zindoktrynowani przez środowisko, lokalny kościół, rodziców, lekcje religii i wszystko inne, co powoduje, że ciągle jacyś młodzi chłopcy chcą zostać księżmi.

A pan Franciszek? Czy tak, jak JP II? I wszyscy ich poprzednicy – „Papieże”?

I nie mówię o ich wyborach na „Papieży”, tylko o początkach ich drogi życiowej w tej organizacji.

Czy przedtem setki lat skrajnego konserwatyzmu, ciemnoty, palenia na stosach kobiet i przedstawicieli nauki, mordowanie niewiernych, miliony ofiar wojen religijnych – w wyniku istnienia jednej „prawdziwej wiary” – to coś innego niż dzisiaj?

Oczywiście, że świat się zmienił. I już nie wolno legalnie palić na stosach czarownic, nie da się zakazać niewygodnych odkryć naukowych ani zakazać „heretyckich” ksiąg. I kościół katolicki pozornie się do tego świata dostosował.

Pozornie. Bo, oprócz posłuchania słów pana Franciszka o Ukrainie – popatrzmy jak działa przedstawicielstwo tego Kościoła w Polsce. Bezkarnie (pedofilia), materialnie (ponad 200 000 hektarów ziemi plus cała reszta plus zero podatków plus dotacje z budżetu państwa – z naszych podatków- plus faktyczna bezkarność w każdej sprawie itd.)

I bezkarna indoktrynacja naszych dzieci w szkołach. Na lekcjach (de facto praktycznie obowiązkowych) religii. Uczenie wiary w bajki i pełnego posłuszeństwa w stosunku do największych głupot/idiotyzmów, jakie ten Kościół głosi.

Właściwie od przedszkola.

A ludzie na naszej kuli ziemskiej wierzą dzisiaj w 4000-5000 różnych „Bogów”. I każdy wierzący jest przekonany, że ten jego „Bóg/Bogowie” to jedyny/ jedyni prawdziwi. A reszta ludzi to heretycy/innowiercy i właściwie trzeba ich nawrócić na jedyną prawdziwą wiarę (oczywiście moją) a jak nie to najlepiej ich … sami wiecie, obserwując dzisiejsze wojny, również religijne.

Więc, aby nie przedłużać. „Fanatyków każdej z istniejących religii nie przekonam. Wierzących nie przekonam, że żadnego boga/bogów nie ma. Ateiści/ niewierzący sami to wiedzą. Wątpiący wcześniej czy później sami się o tym przekonają”.

U nas trzeba co najmniej usunąć religię ze szkół. Kto chce jej uczyć lub się jej uczyć, to ma od tego tysiące kościołów i sal katechetycznych tamże.

Państwo nie może finansować żadnej religii. Finansować każdą religię muszą jej wierni. Żadne prawo ustanowione przez Państwo nie może być podległe żadnej religii.

No i u nas konkordat trzeba wypowiedzieć. Inaczej jeszcze lata całe będziemy zmagać się ze średniowieczną ciemnotą i mozolnie walczyć o każdy krok do normalnej przyszłości.

„Tak nam dopomóż Bóg”.

No i „Honor i Ojczyzna”

Walter Chełstowski

Polski reżyser i producent programów i widowisk telewizyjnych. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV[1].

Więcej: Wikipedia

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. slawek 29.08.2022