03.09.2022

Uzupełnię swoją opinię na temat konieczności KONKRETNEJ aktywności opozycji. Badania wykazują, że większość wyborców nie wierzy w zwycięstwo opozycji. Nie bardzo wierzą w jej umiejętności, tym bardziej że opozycja nie może od lat wykazać się współpracą między sobą nawet w podstawowych sprawach. Już 6 lat temu nawoływał do tego Marek Borowski i podał zasady takiej współpracy:
Trzeba się uzbroić w cierpliwość […] ale nie czekać z założonymi rękami. To już kieruję raczej do moich upartyjnionych koleżanek i kolegów – to bardzo dobrze, że są razem, ale już trzeba zacząć przygotowywać wspólne stanowiska w formie projektów ustaw dotyczących kształtu państwa. Czy nawet jakichś drobnych zmian konstytucyjnych, np. w sprawie przyjmowania przysięgi od sędziów Trybunału. Teraz [opozycja] nie może. Ale powinna mieć pakiet uzgodnionych projektów. Na zasadzie: z tym idziemy do wyborów i to będziemy realizować. Służba cywilna, prokuratura, media, inwigilacja, Trybunał… Taki powinien być przekaz: regulujemy te kwestie nadbudowy, które tworzyły państwo z ukształtowanym trójpodziałem władzy, o wyraźnie zakreślonych kompetencjach, a także państwo sprawiedliwe i uporządkowane, dające szansę ludziom, niepartyjniackie właśnie. Bo wyciągnęliśmy wnioski z tych dwudziestu paru lat. […] Przydałby się taki opozycyjny parlament, który działałby w formie cyklu konferencji i spotykał się np. w Sali Kolumnowej Sejmu i tam przeprowadzał debaty nad własnymi projektami ustaw. Tak jak należy: z udziałem organizacji społecznych, ekspertów itp. Za trzy lata taki pakiet byłby wspólny dla całej opozycji demokratycznej. To pokazałoby, że opozycja wyciąga wnioski z przeszłości. Bo wprawdzie rząd PO-PSL dość sprawnie przeprowadził walkę z kryzysem, ale inne obszary funkcjonowania państwa [wymienione już służba cywilna, prokuratura, media publiczne, sprawność sądów itp.] – to nieszczęście.
Przed wyborami wszystkie partie prześcigają się w obietnicach [zwykle potem niedotrzymywanych] i wielu wyborców potraktuje w ten sposób nawet najlepsze propozycje programowe opozycji. Wyborców trzeba wcześniej pozyskać, przedstawiając im konkrety, PiS nie ma na to dobrych kontrargumentów.
* * *
Nigdy nie przypuszczałem, że po II Wojnie Światowej faszyzm może się odrodzić. Faszyzm, w potocznym rozumieniu, ma wiele znaczeń, podobnie jak komunizm. Tłumaczyłem kiedyś moim znajomym z krajów zachodnich, że komunizm w Polsce znaczył coś innego niż tak samo nazywane rządy w Rosji, w Korei Południowej, czy w Chinach. W Stanach Zjednoczonych część Amerykanów uważała prezydenta Obamę za komunistę, bo chciał powszechnych ubezpieczeń dla większej liczby rodaków. Określenia „lewak”, „liberalizm” itp. stały się pejoratywne, choć ci, którzy ich w ten sposób używają, zwykle nie wiedzą co one oznaczają. Kiedyś telewizja pokazała jak pewna młoda działaczka PiS wypowiadała się do kamery, że ona jest zdecydowanie przeciwko liberalizmowi. Dziennikarz zapytał ją, co to jest ten liberalizm. Dziewczynę zatkało, zamilkła, bo nie wiedziała.
Według Wikipedii faszyzm to skrajnie prawicowa doktryna polityczna powstała w okresie międzywojennym we Włoszech, sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa, silne przywództwo, terror państwowy i solidaryzm społeczny. Faszyzm podkreślał wrogość wobec zarówno liberalizmu, jak i komunizmu.
Dodałbym do tego natrętną ideologizację działań władz, które zajmują się głównie tym, a nie rozwiązywaniem problemów.
Ci, którzy widzą faszyzm tylko w apologii Hitlera, noszeniu swastyk itp., nie dostrzegają wielu elementów faszyzmu w działaniach polityków. Jest ich coraz więcej i mamy problem, jak z łysiną – ile włosów może wypaść zanim powiemy, że jest już łysina? Czy Rosja jest już krajem rządzonym przez faszystów? Czy Trump, Orban, Kaczyński posunęliby się dalej, gdyby mogli? Oczywiście oni potępią faszyzm, ale spójrzmy na inne elementy podane w definicji. Tracimy ciągle włos po włosie i już widać początki łysiny.
* * *

* * *
Wiele osób, gdy tylko znajdą się w polityce, a szczególnie wtedy, gdy obejmą funkcje posła, ministra itp., uważa, że posiadają wszelkie mądrości i mogą wszystkich pouczać. Widoczne to było w PRL-u, pamiętam, jak I sekretarz PZPR w czasie „gospodarskiej wizyty” w PGR pouczał tamtejszych pracowników, jak należy najlepiej przechowywać kartofle w zimie.
W przypadku polityków PiS jest to strasznie męczące. Nie wiadomo czy nie czytali poważnych dokumentów, czy chcą na chama przepchnąć swoje decyzje, aby coś robić albo czegoś nie robić, ale zwracają się do ogromnych obszarów niewiedzy swoich wyborców, argumentując „na zdrowy rozum”. Przykład sprzed kilku lat – wypowiedzi polityków PiS na temat zagrożeń dla klimatu spowodowanych działalnością człowieka i o konieczności zapobiegania im:
Prezydent Andrzej Duda:
Ja nie wiem na ile w rzeczywistości człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych. Głosy naukowców są bardzo różne. Wiemy doskonale o tym, że mamy do czynienia ze skrajnościami.
Zmiany klimatu były w historii świata. Były bardzo różne te klimaty od epok lodowcowych aż po epoki, kiedy mieliśmy na naszych ziemiach klimat tropikalny. Było różnie. Jakie były tego przyczyny? Naturalne, bo nie było wtedy człowieka na świecie.
Jak myślę, że płacimy za „globalne ocieplenie” i popatrzę za okno to mnie trafia szlag.
Henryk Kowalczyk, ówczesny minister środowiska:
Na pewne [czynniki] działania człowieka wpływają, ale tak naprawdę na ile, w ilu procentach wpływają na to, to my chyba nie wiemy. Dlatego że oprócz działalności człowieka jest wiele innych zjawisk naturalnych, które powodują emisję dwutlenku węgla, to są choćby wybuchy wulkanów i wiele innych rzeczy.
Anna Zalewska, ówczesna minister edukacji:
Tak naprawdę globalnego ocieplenia nie ma, ponieważ na Arktyce lód powinien topnieć, a przybywa. Dlaczego mówią nam inaczej? Bo to kosmiczna kasa, ekolodzy takie pieniądze zarabiają na tym ociepleniu.
Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości:
CO2 to dwutlenek węgla, czyli „trujący” gaz, który każdy z nas pije w wodzie mineralnej albo w pepsi. I z nim walczy Unia Europejska.
Jarosław Kaczyński:
No weźmy, proszę państwa, sprawę CO2 i tego pakietu klimatycznego. Co to jest? Ktoś, kto próbuje wmawiać, że to ma jakieś znaczenie dla klimatu, jest po prostu śmiechu warty. Bo po pierwsze nie ma najmniejszych dowodów, że to w ogóle wszystko razem ma jakiekolwiek znaczenie dla klimatu, a raczej jest bardzo wiele dowodów na to, że nie ma.
Krzysztof Tchórzewski, ówczesny minister energii:
Możemy powiedzieć, że tego CO2, żeby nasze rośliny, drzewa i tak dalej mogły dobrze się rozwijać i rosnąć to w Polsce jednak potrzeba sporo. To właśnie natura o tym decyduje.
Ryszard Czarnecki, europoseł:
W Wielki Czwartek, gdy piszę te słowa, na granicy Podkarpacia i Lubelszczyzny jest -6 stopni. Cóż, pozostało ryczeć ze śmiechu nad ideą „globalnego ocieplenia”.
W tym przypadku politycy podali jakieś koślawe uzasadnienia swoich opinii, ale zwykle wypowiadają się nie podając faktów na ich uzasadnienie. W taki sam sposób oskarżają przeciwników politycznych wymyślając ich rzekome złe intencje. A ich publika to łyka.
* * *
W Niemczech wycofuje się książkę Karola Maya „Winnetou”, bo nieobiektywnie przedstawia Indian i może to kogoś urazić. Co ciekawe, Indianie nie mają do książki zastrzeżeń. Karol May nigdy nie był w Ameryce, wymyślił przygodową książkę, która miała wielką popularność. Zapewne zechcą jeszcze wycofać „Przypadki Robinsona Crusoe”, ze względu na stosunek bohatera do Piętaszka, można też mieć zastrzeżenia do niektórych zachowań Kubusia Puchatka – czy naprawdę misie tak postępują?
* * *
W czasach PRL było kilka problemów, których nie można było w żaden sposób rozwiązać. Przykład: skup pustych butelek. Od tamtych czasów dokonał się wielki postęp, ale kilka spraw wciąż jest aktualnych. Przypominam niektóre z postulatów Solidarności z roku 1980:
– Znieść represje za przekonania.
– Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej.
– Poprawić warunki pracy służby zdrowia.
– Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach.
* * *
Słuchając codziennie o tym, co wyrabiają i co wygadują politycy PiS i Solidarnej Polski oraz ich akolici, zdumiewam się i chciałbym ich głośno zapytać: PANIE I PANOWIE – TO JEST WASZE ŻYCIE?!
PIRS

Z tym Winnetou to nie do końca prawda – wycofano sięz wydawania książek promujących film „Młody Winnetou”. Książki Maya mają się świetnie 🙂
https://konkret24.tvn24.pl/swiat,109/jakubiak-niemcy-wycofuja-ksiazki-i-filmy-o-winnetou-niezupelnie,1116704.html