17.09.2022
Pamiętna rocznica początku 50-letniego zniewolenia, masakr i niewoli
1.
D.O. tęskni za młodością. Nie za związaną z tym głupotą oczywiście, nawet nie za dniami bez bólu w jakiejś części ciała.
Tęskni za mądrymi ludźmi, na których miał szczęście się natknąć. Uwielbiał hipnotyczną magię ich mądrości. Wisiał im na ustach, by się czegoś nauczyć, by się rozwijać. Lubił ich pobłażliwą dla siebie tolerancję, nawet sarkastyczne uwagi na temat swojej niedojrzałości intelektualnej.
I nie wie, czy to naturalna kolej rzeczy, ale im robił się starszy i dojrzalszy, tym mądrzy ludzie, od których mógł się czegoś nauczyć przerzedzali się wokół niego.
Dziś należą do białych kruków.
I chyba tak się porobiło, że to D.O. zrobił się z racji wieku i nadal funkcjonującej pamięci niegłupi. I mógłby tymi swoimi mądrościami dzielić się z młodymi.
Ale odnosi wrażenie, że ci młodzi nie są podobni do młodego D.O. Nie szukają mistrzów, nie są zainteresowani ich mądrościami. To się zdarza. Jeden na dwudziestu studentów, jeden na 50 młodszych współpracowników. Ale wyczuwa, że są bardziej zadowoleni z życia przy pożegnaniu z D.O. niż przy powitaniu.
Zapewne to wina D.O. Zapewne nie jest taki mądry, za jakiego się uważa. Może wiedza i know-how, które mógłby przekazać młodszym, są już zupełnie anachroniczne, nieprzydatne we współczesnym świecie?
To pytania retoryczne, D.O. bynajmniej nie oczekuje na nie odpowiedzi.
2.
D.O. dostał wczoraj kolejny dowód na słuszność reguły: im się więcej nad jakimś wydaniem napracuje, tym mniej ludzi jego praca zainteresuje, mniej zaciekawi, mniej zechce poświęcić czas na jego lekturę.
A mądrzy ludzie od dawna karcą go za to, że teksty za długie i zbyt różnorodne. A D.O. nie słucha, tylko robi swoje.
No bo co to za połajanki? Że za długie jak „Księgi Jakubowe”? Że różnorodne jak świat, jak pierwsza-lepsza gazeta?
Nie, D.O. nie da się przekonać i będzie pisał, kiedy będzie coś do napisania.
3.
Samarkanda. Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO). SCO to kolejne podejście komunistycznych Chin do próby narzucenia światu swojej koncepcji funkcjonowania społeczeństw. Koncepcji władzy niedemokratycznej, władzy bezlitosnej, władzy oligarchicznej, rozdającej pieniądze i przywileje i w ten sposób kontrolującej społeczeństwa, uciekającej się do przemocy tylko w stosunku do jednostek nieprzekupnych, ceniących zasady dobra i sprawiedliwości ponad ziemskie dostatki.
Chiny nagromadziły gigantyczną nadwyżkę dewizową, używają jej do podporządkowywania sobie kolejnych krajów rozwijających się. Nauczyły się inwestować i zarabiać na uzależnianiu kolejnych państw. Nauczyły się sztuki dyplomacji i nawiązywania sojuszów taktycznych – strategicznych partnerów Chiny nie mają. W gruncie rzeczy są osamotnione i to z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że cokolwiek by się działo, to dla Chińczyka reszta świata, to „cudzoziemskie diabły”. Drugi to taki, że Chiny nie potrzebują przyjaciół i traktują inne kraje czysto instrumentalnie.
A inne kraje dają się w tę grę wciągnąć i przymilają się, jak do bogacza, potrząsającego obiecująco sakiewką.
4.

Ale w Samarkandzie wydarzyło się wiele interesujących rzeczy. Przede wszystkim Putin, który pojechał tam szukać sprzymierzeńców i nowych klientów – poniósł całkowitą porażkę. Nie załatwił nic z tego, na czym mu najbardziej zależało, tj. wciągnięcia któregoś z wielkich krajów w wojnę w Ukrainie, oczywiście po swojej stronie. Po raz kolejny prosił Xi Jinpinga o pomoc wojskową i po raz kolejny spotkała go odmowa. „Putin poznał właśnie granice ‘bezgranicznej przyjaźni’ Chin” – napisał Bloomberg. W zamian dostał mnóstwo nic niekosztujących pięknych słówek. Bo one się Chinom opłacają. Ich wrogiem są Stany Zjednoczone i im większy front antyamerykański zorganizują, tym będą miały większe szanse powodzenia. Z tego punktu widzenia Rosja nadal jest cennym sojusznikiem. I przy okazji potencjalnym, cennym dawcą bogatych w surowce terytoriów. Bo jeśli – co zawsze jest możliwe, a nawet prawdopodobne – Rosja się zawali, to Chiny chętnie wezmą pod opiekę” obszerne połacie Syberii. Gdzie już dziś praktycznie to oni rządzą, kierują gospodarką, dają zatrudnienie Rosjanom, eksploatują syberyjską tajgę i korzystają z zasobów surowcowych.
Chiny nie szanują Europy.
Po pierwsze jest mała, po drugie rozłazi się w szwach, nie potrafi nic porządnie zaplanować, nakreślić koherentnej strategii, nie potrafi zapanować nad własnymi, „zdemoralizowanymi” społeczeństwami. Ponadto, w każdym kraju europejskim, jaki odwiedził, widział w oczach rozmówców ten sam błysk: „dajcie nam trochę waszych pieniędzy, niemądrzy skośnoocy”.
5.
Potem Putin dał dowód swojej niezmierzonej głupoty.
Spotkał się z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem i określił Pakistan jako priorytetowego partnera Rosji w Azji Południowo-Wschodniej i całej Azji.

Odleciał! (https://www.aa.com.tr/…/putin-meets-with…/2686216
Ale Pakistan ma już priorytetowego partnera w Azji: to Chiny.
Chiny dostarczają na potęgę broń do Pakistanu, by ten mógł zmierzyć się pewnego dnia militarnie z Indiami, tradycyjnie wrogimi Chinom, po tym, jak jeszcze Mao zajął cześć należących do Chin terytoriów w dwóch ich północnych stanach. Od 1962 r. Indie są nadal formalnie w stanie wojny z Chinami.
Przymilanki Putina do Pakistanu sprawiały wrażenie, że chce odbić „przyjacielskim” Chinom narzeczonego.
Mało tego: Putin zaproponował premierowi Sharifowi, że będzie Pakistanowi dostarczał gaz i zaproponował w tym celu budowę kilku tysięcy kilometrów gazociągu, tzw. Pakistańskiego Potokoku. „Będzie to możliwe – mówił – za pośrednictwem infrastruktury środkowoazjatyckiej – Rosji, Kazachstanu i Uzbekistanu” (https://www.aa.com.tr/…/putin-meets-with…/2686216).
„Musimy rozwiązać problem z Afganistanem” – powiedział – dodając, „oczywiście są problemy związane ze stabilnością polityczną, ale mając na uwadze nasze wzajemne dobre stosunki z narodem afgańskim, mam nadzieję, że ten problem da się rozwiązać” – powiedział.
Kompletnie odleciał! Premier Pakistanu z pewnością ma w swoim gabinecie mapę regionu i wie, że to brednia, raz ze względu na odległości, dwa, ze względu na Himalaje, trzy, ze względu na to, że problemu Afganistanu nie udało się „rozwiązać” ani Brytyjczykom, ani Sowietom, ani Amerykanom. À propos mapy: proszę popatrzeć na mapę poniżej i wyobrazić sobie gazociąg z LNG z Rosji do Karaczi. Nawet laik dostrzeże absurdalność tej propozycji.

Więc za jednym zamachem zyskał opinię świra w oczach premiera Pakistanu i zdrajcy, w oczach prezydenta Chin, któremu próbował odebrać głównego sojusznika w Azji Południowej, któremu wybudował „Karakorum Highway, autostradę Karaczi – Gwadar u wylotu cieśniny Hormuz i sieć kolei.
6.
Oczywiście próba romansu Putina z Pakistanem nie umknęła oczom nacjonalistycznego premiera Indii Narendry Modiego. Indie są głównym azjatyckim odbiorcą rosyjskiej broni (do której często mają poważne zastrzeżenie, a nawet odesłali do Moskwy wszystkie zakupione samoloty Su-35, jako „latające trumny”). Indie ostatnio były głównym nabywcą rosyjskiej ropy i gazu, odrzuconego przez obdiorców europejskich, a co za tym idzie, jednym z głównych dostawców dewiz do Moskwy.
A Putin flirtuje z ich arcywrogiem – Pakistanem!

Nie dziw więc, że również Narendra Modi, idąc w ślady Xi, upokorzył Putina, mówiąc jasno i wyraźnie, tak, by światowa prasa usłyszała, że „To nie jest czas na prowadzenie wojen” (https://www.thehindu.com/…/pm-modi…/article65899314.ece). Dając do zrozumienia, że Putin zażądał od Indii wsparcia militarnego w wojnie z Ukrainą.
D.O. sądzi, że ta klęska i to upokorzenie Putina została dostrzeżona w Moskwie, gdzie Putin, z prędkością jego hipersonicznych rakiet, traci status półboga.
7.
W Azji trwają obecnie dwa otwarte konflikty: o Górski Karabach i o granicę między Kirgostanem a Tadżykistanem. Szczyt SCO w Samarkandzie nie podjął wysiłku rozwiązania żadnego z nich.
To jest Erdogan spotkał się w Samarkandzie z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem (https://www.al-monitor.com/…/erdogan-meets-azerbaijans…). Walcząc z Azerbejdżanem w rzeczywistości Armenia walczy z Turcją, bo ta dostarcza Azerom broń, szkolenia, a nawet dowódców wojskowych. No i Erdogan wyraził gotowość dalszego wspierania Alijewa w wojnie z Armenią.

Minister obrony Turcji Hulusi Akar rozmawiał w czwartek ze swoim azerskim odpowiednikiem Zakirem Hasanowem, aby uzyskać „najnowsze informacje o sytuacji w terenie”. Akar obiecał także „najsilniejsze możliwe wsparcie” dla „braterskiego Azerbejdżanu”.
A Rosja właśnie wycofała swój 800-osobowy „kontyngent rozjemczy” z granicy Górskiego Karabachu i przeniosła tych żołnierzy na front ukraiński. Więc D.O. spodziewa się eskalacji walk i kolejnych zwycięstw Turcji i jej „braterskiego Azerbejdżanu”. Rosja teoretycznie stała w sporze o Górski Karabach po stronie Armenii, bo to Ormianie stanowili zawsze ogromną większość mieszkańców tego regionu, który Stalin, złośliwie, włączył w granice Azerbejdżanu. W praktyce nie robiła nic, by bronić armeńskich interesów, składając je na ołtarzu taktycznego sojuszu z Turcją, którą w głębi duszy uważa za „odwiecznego wroga”.
8.
Z Erdoganem spotkał się też Putin. Oczywiście nic nie osiągnął. Tydzień temu zapowiadał, że „poprosi prezydenta Erdogana, by powstrzymał eksport ukraińskiego zboża do Europy Zachodniej”. No i poprosił. No i figę. Erdogan zażądał, żeby porozumienie stambulskie w sprawie „korytarza zbożowego” przez Morze Czarne było skrupulatnie przestrzegane. I dodał: wojna z Ukrainą powinna się zakończyć jak najszybciej” (https://www.geo.tv/…/440635-erdogan-urges-end-to-war-in…).
Człowiek, który się przedstawiał jako najpotężniejszy lider świata, otrzymuje publiczne połajanki od niewielkiego sąsiada, z którym ma wymuszony okolicznościami sojusz taktyczny. Z którego wyciąga korzyści jedynie ów sąsiad!
9.
Co tam robił „karaluch” Łukaszenka – tego D.O. nie wie. Widocznie Putin wziął go sobie dla kurażu.
10.
A Chiny? Też wiele na tym szczycie nie ugrały. Żadnego poparcia dla ewentualnego ataku na Tajwan. Ale przynajmniej nic nie straciły ze swojej pozycji supermocarstwa, rozgrywającego cwaną grę na globalnej szachownicy.

11.
Na 9 dni przed wyborami we Włoszech, ich zwyciężczyni, faszystka Giorgia Meloni, poszła z wizytą do kardynała Roberta Saraha (https://www.repubblica.it/…/meloni_incontro…/…).
W Polsce działa – dlaczego miałoby nie zadziałać?

Kardynał Sarah uchodzi, obok abp. Vigano’, za największego wroga papieża Franciszka, szefa skrzydła odwalonego w Kościele (niektórzy nazywają je „ultrakonserwatywnym”, ale oni niczego nie konserwują, nie). Więc sojusz faszystów w sutannach z faszystami w sukienkach, jest naturalny. I jedni i drugie są „obrońcami wartości”. Swoich pieniędzy.
Pani Meloni żarliwie broniła też wczoraj Orbana: „Węgry mają system demokratyczny, Orban wygrał wybory”.
12.

Na 9 dni przed wyborami we Włoszech, premier Mario Draghi oznajmił, że nie przyjmie propozycji bycia premierem. Zrobił przejrzystą aluzję do Salviniego, a może i do Meloni, mówiąc o „ludziach, którzy potajemnie utrzymują kontakty z Moskwą i pracują nad zniesieniem na nią sankcji” (https://www.repubblica.it/…/elezioni_politiche_2022…/…). Ale zasadniczo Draghi nie bierze żadnego udziału w kampanii wyborczej. Prawica jest zdecydowanie bardziej wyrazista od opozycji.
13.
Przywódcy i dygnitarze z całego świata zostali zaproszeni na państwowy pogrzeb zmarłej monarchini Zjednoczonego Królestwa, ale rosyjski Władimir Putin i kilku innych nie.

Rosja określiła tę decyzję, by nie zapraszać jej przedstawicieli na pogrzeb królowej jako „głęboko niemoralną” i „bluźnierczą”.
https://news.sky.com/…/russia-calls-queens-funeral-snub…

Jak sądzisz, Czytelniku, szajka się dostosuje do obowiązującego prawa?

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

