27.09.2022
1.
To może, odpowiadając na zamówienie społeczne, D.O. napisze coś optymistycznego?

Prawica – 115 miejsc w Senacie, 44 dla centrolewicy
To był knock-out
Ale bez większości konstytucyjnej!
OK: formowanie nowego rządu włoskiego potrwa minimum miesiąc, może dwa. Będzie na Mikołajki albo na Boże Narodzenie. Już w tym głowa prezydenta Sergio Mattarelli, gwaranta (ciągle jeszcze obowiązującej) Konstytucji Republiki Włoskiej. Będzie odrzucał kandydatury ekstremistów, antyeuropeistów, ludzi, mogących zaszkodzić Italii bardziej niż średnia krajowa skrajnej prawicy.
Potem powstanie rząd.
Ale czy powstanie?
2.
Bo tak na oko D.O., to dni Salviniego jako lidera koalicyjnej Ligi są raczej policzone. Przez kilka godzin bagatelizował, ale w poniedziałek wieczorem przyznał, że rzeczywiście, te 8 zdobytych procent to niewiele i choć zwalił winę na to, że wspierał rząd Mario Draghiego, to zapowiedział, że „mój los jest w rękach członków i zwolenników”. A członkowie i zwolennicy mają dosyć jego wygłupów, jego chłystkowatości, jego afer (pieniądze od Putina, kradzież 42 milionów z funduszy elektoralnych) a przede wszystkim jego głupoty.

Więc, jeśli, co prawdopodobne, Liga pozbędzie się Salviniego, to na jego miejsce czekają już ludzie nieco bardziej umiarkowani, w rodzaju gubernatora regionu Veneto Luki Zaii, który dobrze zapisał się w pamięci ludzi za skuteczność w pierwszej fazie walki z Covid.

A Zaia, choć prawicowiec, może nie być entuzjastą faszyzmu à la Meloni.
3.
Po drugie, mogą być policzone także dni Berlusconiego. Nie widzieliście go ostatnio, drodzy Czytelnicy, ale to już mumia. Irytująca, 83-letnia, bełkocąca mumia. Jego „drogie panie, głosujcie na mnie, bo ja przez całe życie was podrywałem”, mówiąc delikatnie, nie wzbudziło entuzjazmu u płci pięknej. Jego „Ukraina chciała najechać na Rosję” albo „Putin chciał tylko postawić na czele rządu w Kijowie przyzwoite osoby”, nie wzbudziło entuzjazmu nigdzie, poza ambasadą rosyjską.

Więc nawet jeśli nie zejdzie z tego świata, czego mu pamiętliwi szczerze życzą, to też może zostać odstawiony od kierownictwa Forza Italia. Która zupełnie straci na znaczeniu i nie będzie już wiarygodnym koalicjantem dla nikogo.
4.
Kim są pamiętliwi? To ci, którzy pamiętają, że to on, jako pierwszy, przełamał psychologiczną barierę i dopuścił do rządów skrajną, faszyzującą, rasistowską i ksenofobiczną prawicę w postaci Ligi Północnej Umberto Bossiego.
Więc ten rząd może nie powstać. Giorgia Meloni może nie zostać premierem. Koalicja skrajnej prawicy może się rozlecieć, nim jeszcze całkowicie sfaszyzuje Italię.
5.
Ale… Jest jedno wielkie „ale”.
Jeśli rząd faszystów nie powstanie lub rozleci się, nim nastanie wiosna, to będą następne wybory.
W następnych wyborach znów wystartuje Giorgia Meloni i jej „Fratelli d’Italia”. I tym razem może je wygrać taką większością, że żaden koalicjant nie będzie jej potrzebny.
Dlaczego?
Dlatego, że pękła kolejna bariera psychologiczna.
Tak, jak w 1992 r., po 50 latach trzymania skrajnej prawicy z dala od rządów i od społecznych sympatii, Włosi dowiedzieli się, że można głosować na faszystów z Ligi – koalicjanta Berlusconiego – i świat się nie zawali.
Po 30 latach zrozumieli, że można mieć rząd całkowicie faszystowski i wiązać z nim nadzieje na kolejne wagony pieniędzy za darmo.
Kiedy już więc dopuścili do siebie myśl, że co czwarty Włoch nie ma problemu z głosowaniem na klasyczną faszystkę, to w kolejnych wyborach zagłosują na nią znacznie chętniej, niż zagłosowali w ubiegłą niedzielę.
Chyba, że się wydarzy coś nieprzewidywalnego.
Co?
D.O. nie wie. Bomba atomowa Putina na Warszawę?
6.
Więc może włoska opozycja się zmobilizuje?
Kto? Jaka opozycja?
Postkomuniści z Partii Demokratycznej, przyznać trzeba, że przeszli sporą ewolucję liberalną, uzyskali o wiele gorszy wynik od spodziewanego, zatrzymując się poniżej 20% poparcia. Ich sekretarz, łebski, ale „bezpciowy” Enrico Letta już w dniu wyborów ogłosił zwołanie kongresu partii i zapowiedział, że nie będzie kandydował. Obóz, no dobrze, nie nazywajmy go „postkomunistycznym”, tylko „amorficznie lewicowym”, już od lat rozsadzany jest przez wewnętrzne spory, frondy i rozłamy. Teraz pogrąży się na wiele miesięcy w chaosie wyłaniania nowego lidera, a kogoś zdolnego porwać wyborów, kogoś z prawdziwymi atrybutami, na horyzoncie nie widać.
Ruch 5 Gwiazd, polityczna chuliganeria, jakimś cudem stał się 3 siłą polityczną w kraju, ale bez jakichkolwiek zdolności koalicyjnych. Wróżono mu śmierć, śmierci z serca życzył mu D.O., ale wyżył i będzie rozrabiać. Niemniej jednak jest chwilowo zjawiskiem bardzo ograniczonym terytorialnie, w praktyce do Neapolu i otaczającego go regionu kampania, parę plamek w Kalabrii i na Sycylii. Mimo wszystko D.O. nie sądzi, żeby, poza rozbijactwem, odegrał jakąś istotniejszą rolę w polityce włoskiej. Ale wyborców PD i R5G trzeba będzie jakoś zagospodarować.
Tylko jak?
Idei brak.
No, chyba, że wydarzy się coś nieoczekiwanego.
Co?
D.O. nie wie? Jakaś bomba atomowa Putina na Warszawę?
7.
No, to sobie D.O. pogdybał.
8.
Rzecznik tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana Ibrahim Kalin oświadczył: „Uznajemy integralność terytorialną narodu i państwa ukraińskiego. Turcja nie uzna wyników referendów przeprowadzanych na okupowanych przez Rosję terenach”. (Turcja podjęła decyzję ws. Ukrainy. Rzecznik Erdogana potwierdza (msn.com))
No właśnie: a jak D.O. widzi przyszłość wojny w Ukrainie?
Jest umiarkowanym optymistą.
Sądzi, że obecny układ polityczny Rosji nie przetrwa dłużej niż kilka miesięcy, może nawet tygodni. Spodziewa się, że Putin zachoruje. Choroba będzie ciężka. Media rosyjskie będą biadać i piać peany na jego cześć, a tymczasem mianuje kogoś na stanowisko p.o. prezydenta, „do czasu powrotu Putina do zdrowia”.
D.O. przewiduje, że kiedy już Putin na jakąś chorobę zapadnie, to raczej do zdrowia nie powróci.
Problem w tym, kto go zastąpi?
D.O. liczy, a raczej ma nadzieję, że będzie to ktoś bardziej pragmatyczny, może nawet bardziej liberalny od Putina. Jakiś taki Maleńkow, który podjął się rządów po Stalinie, wiedząc, że to nie na zawsze, że to tylko na chwilę i za cenę nie postawienia go pod ścianę, jak Berii.
Więc ten następca Putina też będzie tymczasowy, pozwoli dokonać „przetasowań” na Kremlu. A że przy okazji tasowania ten i ów wyskoczy przez okna wysokiego piętra lub zostanie rozjechany motorówką w czasie kąpieli, to już trudno, takie są koszty tasowania.
Być nawet po jakimś czasie Rosja podejmie kolejną próbę liberalizacji reżimu. Potrwa 10 lat i skończy się dokręceniem śruby i zamordyzmem jak zawsze w historii Rosji.
Ale to nieistotne. Ważne jest to, że już ten tymczasowy następca Putina zacznie intensywnie poszukiwać drogi skończenia tego głupiego konfliktu, poszukiwać rozwiązania, które pozwoliłoby Rosji wyjść z tego z jakim-takim honorem.
D.O. powtarza: liczy, że to nastąpi już niedługo, może za kilka miesięcy, może tygodni, a kto wie – pozwólcie niebiosa pomarzyć – za kilka dni?
Jeśli nie, to dlaczego Putin powiedziałby wczoraj Erdoganowi, że jest gotów „rozmawiać z Zełenskim” Tonący brzytwy się chwyta?
Pomysł mobilizacji wydawał się błyskotliwy, ale może okazać się kulą, która Putina zabije, trafiając go w samo czoło. Choć nie dostają kart poborowych ani mieszkańcy Moskwy, ani Petersburga, jedyni, z którymi Kreml putinowski jako-tako się liczy.
9.
No to sobie zmów D.O. pogdybał, pomarzył. Choć oczywiście może się wydarzyć zupełnie coś innego: tonący brzydko się chwyta i to, za co się chwyci to może być bomba atomowa. Będzie z tego apokalipsa nie lada rozmiarów, ale cóż ten psychopata ma do stracenia?
Jego reżim jest kruchy. Fundacja Nawalnego opublikowała właśnie listę 200 osób, na których trzyma się ten reżim, dzięki którym może jeszcze wysyłać OMON do pacyfikacji swoich obywateli, dzięki którym biura poborowe funkcjonują, choć ich pracownikom grozi śmierć, bo to się już wydarzyło.
200 osób…
Zdejmijcie ich z ich stanowisk i cały putinowski monolit zawali się jak domek z kart.
Btw: Edward Snowden dostał obywatelstwo rosyjskie. Tak, że za swoją zdradziecką działalność otrzyma w nagrodę powołanie na front ukraiński.
A zatem, drogi Czytelniku, żyjesz w bardzo delikatnym momencie historii. Słowa muszą być bardzo uważnie dobierane: jedno czy dwa właściwe i może być pokój, jedno czy dwa niewłaściwe i może być apokalipsa. W której możesz, Czytelniku zginąć.
I, niestety, niewiele od ciebie zależy.
10.
Od ciebie zależy, kto będzie rządził Polską, jeśli wydarzenia potoczą się zgodnie ze scenariuszem optymistycznym. Najnowsze sondaże pokazują, że PiS-owi rośnie.
Dobrze się bawicie, rodacy?
À propos: co z Polską?

Szkoda jej. Zlitujcie się nad Polską, Polacy!
Nic: PiS dostanie w to, co powinno dostać już dawno. Narozrabiają się przedtem strasznie. Naniszczą co się da, wymienią premiera, ministrów, wprowadzą jakiś stanik wyjątkowy. Będą starali się sfałszować wybory, ale schrzanią wszystko, bo to patałachy.
Jeśli więc ta wizję się spełni, a jednocześnie zakończy się ostra faza wojny w Ukrainie, Polska znów wkroczy na drogę rozwoju i może stać się jednym ze stabilniejszych krajów europejskich.
I co: podoba ci się, Czytelniku, takie proroctwo?

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
