Hmmm. D.O. jeszcze dokładnie nie wie. Sądząc po tonie niemieckich mediów, to pojechał tam … namawiać chińskie władze, by nie popierały Rosji w jej wojnie przeciw Ukrainie.
Scholz: Chiny powinny wywierać wpływ na Rosję. To wersja Berlina.
Deutsche Welle: „Scholz: Chiny powinny mieć wpływ na Rosję”
„Centralnym tematem wizyty kanclerza w ChRL jest wojna ukraińska. Kryzysy egzystencjalne na świecie można rozwiązać tylko wspólnie” – podkreślił Scholz.
„Podczas swojej pierwszej wizyty w Chinach jako kanclerz Olaf Scholz został przyjęty przez chińskiego szefa państwa i przywódcę partii Xi Jinpinga oraz premiera Li Keqianga”. [Dead man walking; został zwolniony przez XX zjazd chińskich komunistów, formalnie pójdzie weg w marcu]. „Wojna w Ukrainie zajęła wiele miejsca na wspólnej konferencji prasowej z premierem Li.
Kanclerz prosił Chiny o wykorzystanie swoich wpływów na Rosję by zakończyła wojnę w Ukrainie”.
[Scholz najwyraźniej nie rozumie, że osłabiająca Rosję wojna jest Chinom bardzo na rękę!]
„Rządy w Pekinie i Berlinie zgadzają się, że rosyjskie groźby z użyciem broni jądrowej są niedopuszczalne – powiedział Scholz w Pekinie na wspólnej konferencji prasowej. – Za ich pomocą Rosja przekroczyłaby czerwoną linię, którą narysowałyby razem kraje świata”.
„Kryzysy egzystencjalne na świecie można rozwiązać tylko wspólnie – podkreślił Scholz. Zajęcie się tym przez Chiny ma kluczowe znaczenie, biorąc pod uwagę wielkość tego kraju”.
I tu najważniejsze, znamienne:
Kanclerz odrzucił krytykę swojej podróży.
A to wersja Pekinu: pierwsza strona oficjalnego organu chińskich komunistów w wersji angielskiej – „Global Times” (https://www.globaltimes.cn/). Proszę zwrócić uwagę na hierarchię ważności wydarzeń: Tanzania znacznie wyżej niż Niemcy. …”Scholz naciska na hamulec konfrontacyjnej polityki UE wobec Chin”… —„Xi: Osiągnięte konsensusy w sprawie globalizacji, liberalizacji handlu i wielobiegunowego świata wskazywały także na przyszły kierunek stosunków chińsko-niemieckich, więzi chińsko-unijnych oraz spraw globalnych”. „Wielobiegunowy świat” w języku Pekinu i Moskwy oznacza osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych i Europy, a w dalszej perspektywie przemianę Chin w centrum cywilizacyjne świata. Taki to sukces odniósł kanclerz Olaf Scholz.
Rozpoczął swoje oświadczenie słowami: „Dobrze i słusznie, że jestem dzisiaj tutaj w Pekinie. [Nie ma to jak dobre samopoczucie!] W czasach kryzysu dyskusje są jeszcze ważniejsze”.
Premier Li powiedział, że on i Niemcy mają nadzieję, że wojna na Ukrainie zakończy się „szybko”. „Nie możemy sobie pozwolić na dalszą eskalację”. Teraz nadszedł czas, aby „nakłonić obie strony do prowadzenia rozmów pokojowych” – powiedział Li.
Szkoda tylko, że to, co mówi Li nie ma już dziś żadnego znaczenia.
I szkoda, że Scholz nie rozumie, że zaoferował totalitarnemu reżimowi chińskiemu świetną okazję do wbicia małego klinika w sojusz transatlantycki, pozwolił XI Jinpingowi zacząć rozróżniać pomiędzy „nieprzejednaną” Ameryką, a „skłonną do dialogu i współpracy” Europą Zachodnią.
Czyli robić coś, na czym tak bardzo zależy Chinom i Rosji.
Ps.: Wszystko, co chcieliście wiedzieć o Chinach, zagrożeniach, jakie stwarzają, o ich polityce wobec Rosji, Polski i USA, o ich finansach i ich totalitaryzmie – w zbliżającej się rozmowie z cyklu „Allegro ma non troppo”.
2.
D.O. cytuje Dominikę Wielowieyską z „Wyborczej”; Dominiko, nie gniewaj się!
Za co Ziobro i jego ludzie mogą iść siedzieć?
Na pierwszy ogień mógłby pójść Fundusz Sprawiedliwości, skarbonka Solidarnej Polski, z której politycy tego ugrupowania czerpią pełnymi garściami. Kierują pieniądze w czasie kampanii do swoich okręgów i ogłaszają się dobroczyńcami miejscowych wyborców. Tymczasem te pieniądze miały służyć ofiarom przestępstw.
Okrążenie Morawieckiego trwa: właśnie Sasin z Zi0brem odebrali mu kolejną kurkę, znoszącą złote jajka. Niedługo nie będzie miał z czego kraść…
Ostatni raport NIK na temat Funduszu był miażdżący. Izba złożyła pięć zawiadomień do prokuratury. Wszystkie dotyczą opolskiej fundacji Ex Bono, powiązanej z działaczami Solidarnej Polski. Był też wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o zbadanie wykrytych mechanizmów korupcjogennych.
Z raportu NIK wynika, że konkursy na dotacje nie były przejrzyste. Dysponent funduszu arbitralnie zmieniał wyniki niektórych konkursów. Wykryto też powiązania towarzyskie i rodzinne u beneficjentów i w urzędach rozliczających realizację projektów. Ludzie Ziobry występowali w dwóch wykluczających się rolach, np. wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski reprezentował organ występujący o środki publiczne, a z drugiej strony sam decydował o przyznaniu tych środków.
Druga sprawa, która dałaby Morawieckiemu narzędzia do politycznej zemsty, a za którą faktycznie Ziobro powinien odpowiadać karnie, to finansowanie konwencji partyjnej Solidarnej Polski. SP w 2013 roku wzięła pieniądze od Parlamentu Europejskiego, które miały iść na organizację kongresu klimatycznego. Zamiast tego zrobiła konwencję pod hasłem „Nowe Państwo, nowa konstytucja”, na której o klimacie wypowiedziano kilka zdań. Kontrolowana przez Ziobrę prokuratura umorzyła sprawę. Ale to nie znaczy, że jest ona zamknięta. Pisaliśmy o tym, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) nadal bada oskarżenia o wyłudzenie 40 tys. euro na organizację partyjnej konwencji Solidarnej Polski. OLAF wskazywał, że partia przedłożyła w 2013 r. nierzetelne lub poświadczające nieprawdę dokumenty, by zyskać wsparcie finansowe.
Kolejna sprawa, którą można byłoby się zająć, to afera hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości. Prokuratura nie przesłuchała nawet kluczowych świadków. Rzecz dotyczy prześladowań sędziów, którzy są krytyczni wobec zmian PiS w wymiarze sprawiedliwości. Używano do tego poufnych danych. Pod koniec zeszłego roku Magdalena Gałczyńska z Onetu pisała, że po skardze jednego z sędziów pokrzywdzonych wskutek afery hejterskiej sąd w Warszawie uznał, że wyjaśniająca tę sprawę prokuratura przewleka śledztwo. I przyznał pokrzywdzonemu — sędziemu Bartłomiejowi Staroście — 4 tys. zł odszkodowania.
Posłowie KO pytali prokuraturę, co zrobiła w tej sprawie. Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak mówił: – Teza, że prokuratura nie przeprowadza w tej sprawie jakichkolwiek czynności i kogoś kryje, jest wprowadzaniem w błąd opinii publicznej. Teza nie ma nic wspólnego z rzeczywistym obrazem przebiegu śledztwa i jest bardzo krzywdząca dla prokuratorów, którzy osobiście przeprowadzają czynności.
Ale szczegółów nie podał, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. „Przedmiotowe śledztwo toczy się w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcję w ministerstwie sprawiedliwości poprzez niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych i dokumentów, czym działali oni na szkodę interesu publicznego i prywatnego”.
Jest więc nadzieja, że po odsunięciu Ziobry i jego ludzi od prokuratury sprawa będzie kiedyś wyjaśniona.
Morawiecki na pewno pałał chęcią zemsty na Ziobrze, bo jest ewidentne, że ludzie ministra sprawiedliwości z lubością celebrowali rozmaite śledztwa, w których nazwisko premiera jako byłego prezesa banku BZ WBK przewijało się nieustannie. Chodzi o sprawę sprzedaży CIECh-u, kredyty walutowe udzielane przez BZ WBK, aferę podsłuchową, w której nagrany został także Morawiecki, tajemniczą dotację na rzecz stowarzyszenia ojca premiera, Kornela Morawieckiego. Także w aferze GetBacku liczono na to, że jej bohaterowie, wobec których zastosuje się areszt wydobywczy, zaczną coś opowiadać na temat Morawieckiego. Oprócz tego były podobne areszty wydobywcze związane pośrednio z wartą 100 mln euro transakcją pomiędzy polskim państwem a Fundacją Książąt Czartoryskich.
Mail Morawieckiego potwierdza to, co „Wyborcza” i inne media pisały wielokrotnie: przez Nowogrodzką przewija się wąż ludzi, którzy Kaczyńskiemu znoszą kolejne „haki” na partyjnych konkurentów. Używa się do tego prokuratury i służb, a prezes lubuje się w roztrząsaniu tych spraw, które są instrumentem sprawowania władzy w Zjednoczonej Prawicy.
D.O. zasadniczo jest obojętne, za co Ziobro i jego ludzie mogą iść siedzieć. Byle jak najszybciej poszli i to na długo.
3.
Premierka Finlandii pani Sanna Marin została całkowicie oczyszczona z zarzutów, związanych z jej udziałem w dość swawolnym party w sierpniu br.
Oficjalne dochodzenie nie wykazało „powodu, aby podejrzewać panią premier o postępowanie niezgodne z prawem lub zaniedbanie jej obowiązków służbowych”.
No ładnych parę miesięcy zeszło „kanclerzowi sprawiedliwości”, jednoosobowemu odpowiednikowi polskiego Trybunału Stanu, na stwierdzenie oczywistej oczywistości.
Mogli zapytać D.O. pierwszego dnia: powiedziałby to samo.
Fakt, że jakiś polityk czy polityczka nie jest kukłą, nie zachowuje się, jakby miała kij w dolnej części przewodu pokarmowego, wzbudza u D.O. odruchową doń sympatię.
4.
Poczta ukraińska wyemitowała znaczek, upamiętniający wysadzenie w powietrze mostu kerczeńskiego, łączącego Rosję z okupowanym Krymem.
Emisja zbiegła się w czasie z tzw. dniem jedności Rosji, czyli świętem państwowym, upamiętniającym wygnanie Polaków z Moskwy. Zastępuje święto z okazji rocznicy rewolucji bolszewickiej.
5.
Cóż jest lepszego na skołowane i przygnębione myśli od muzyki? Tej prawdziwej, mistrzowskiej?
Tu jest Polska! – krzyczą prawdziwki wszelkiej maści, a ponieważ tu jest Polska, to miłośnik muzyki pisanej przez utalentowanych artystów można wysłuchać wyłącznie w radiowej „Dwójce”.
Niestety, tylko czasami, bo w tydzień zaduszkowy wielebna Magdalena Łoś katechizowała słuchaczy niemiłosiernie, przewidywalnie, ponuro i nudno, bardzo religijnie, a, co gorsza, dzieliła się ze słuchaczami swoimi myślątkami na temat śmierci.
Świat ludzi dojrzałych, w tym D.O., narzeka na komercjalizację mediów. Ale „Dwójce” krzyna komercjalizacji by się przydała, bo, na oko, to chyba jedyny sposób, by ukrócić co nieco niepohamowaną logoreę prowadzących na podstawie wykresów słuchalności.
Słowo harcerza, że D.O. mieści się w targecie, bo to radio dla staruszków, ale włącza dwójkę, by posłuchać muzyki, a nie werbalnych popisów jednych muzykologów przed innymi muzykologami. Kilometrowe opisy każdego utworu i każdego występującego w nim artysty sprawiają, że w godzinie jazzowej, muzyki jest pół godziny, a reszta – irytująca papka słowna. Nikt im nie powiedział, że za dużo informacji to żadna informacja.
D.O. słucha za granicą stacji, nadających muzykę klasyczną, wie, jakie formaty „Dwójka” zerżnęła, ale, rzeka Bug mu świadkiem, że nigdzie nie gadają tak dużo i tak niepotrzebnie.
Cicho! Dajcie muzykę!
Ps. 1: D.O. uprasza, by mu nie mówić, że RMF Classic to alternatywa dla „Dwójki”, bo nią nie jest w żadnym wymiarze, to taka półdziewica półklasyczna z muzyką filmową, przeważnie kiczowatą.
Ps. 2: Tak, D.O. ma pendrive’y z muzyką klasyczną, sporo godzin tego ma, ale zna już każdą nutę na pamięć, a ponieważ pisze D.O., to nie ma czasu ściągać nowej. Zresztą, nie bardzo umie, bo dogrzebanie się do czegoś wartościowego w Himalajach chłamu Spotify’owego graniczy z cudem.
Ps. 3: D.O. nie neguje, że radio „gadane” jest potrzebne. Sam, jeżdżąc po USA, słucha PBS tam, gdzie stacje jazzowe nie łapią, bo klasyczne, trafiają się tylko w paru metropoliach. Ale trzeba się zdecydować, czy „Dwójka” ma być stacją muzyczną z niezbędną ilością gadania, czy stacją gadaną z niezbędną ilością muzyki. Taki ni pies, ni wydra, przeplataniec wyznaniowego radia Józef z bizantyjską czołobitnością wszystkich prowadzących i sporej części dopuszczonych na fale artystów wobec redaktorki naczelnej tej rozgłośni, zamiast koić – irytuje.
Ufff.
Ulżyło D.O.
6.
Drodzy Czytelnicy, musimy poważnie porozmawiać.
Nie widzę wielkiej przyszłości dla D.O. na Facebooku. Przejęty przez Muska Twitter, chiński Tik-Tok czy rosyjski Telegram też mnie nie interesują. A wcześniej zorientowałem się, że nie znajduję żadnej przyjemności w prowadzeniu własnej strony internetowej. Ona została założona, przez kilka dni starałem się tam, równolegle, umieszczać na próbę teksty, ale to zajmowało mnóstwo czasu, generowało koszty i nie rozwiązywało takich problemów, jak archiwum tekstów starszych.
Nazajutrz po zwolnieniu top managerów, pan Musk uznał za najpilniejsze zwolnienie zespołu, zajmującego się przeciwdziałaniem dezinformacji. W ogóle, zwolnił już połowę pracowników i narzeka na gwałtowny spadek przychodów (https://www.theguardian.com/…/twitter-layoffs-elon-musk…)
Teraz: ostatnie prześladowania, które mnie dotknęły wydają się ewidentnie z politycznego nadania, bo trudno mi uwierzyć, że algorytmy mogą być aż tak głupie.
Jest oczywiste, że ktokolwiek, nawet certyfikowany medycznie debil, kto czytał inkryminowane posty, nie mógł mieć wątpliwości, że one ani nie są spamem, ani nie nawołują do gwałtownej przemocy.
Nie mam elementów, by wyrokować, czy za tymi prześladowaniami stoi ministerstwo cyfryzacji, czy nie. Wszystko mi jedno, kto stoi.
Tak dalej być nie może, to nie dla mnie.
W czasie zakazu publikacji, próby umieszczenia odcinków D.O. na skądinąd świetnych i arcyciekawych stronach drogiego memu sercu Studia Opinii, uświadomiły wszystkim dobitnie, że to nie ma sensu, bo tam przeczytało to kilkanaście osób. Którym jestem bardzo wdzięczny, wręcz wzruszony, ale nie, nie będę spędzał 8-10 godzin dziennie, pracując dla kilkunastu choćby przezacnych osób.
Zatem, do końca przyszłego tygodnia zostawiam sobie czas na decyzje: albo D.O. zostanie „zaadoptowane” przez strony, które dadzą mu dobrą oglądalność, albo D.O. przestanie się ukazywać.
Oraz…
„Nie jest newsem, że pies ugryzł człowieka; newsem jest, to, że człowiek ugryzł psa. No i tu mamy do czynienia z klasycznym newsem. Brrr…
To jest ta wyższa cywilizacja, którą chcą obdarować cały świat.
Odczytań:291
Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
Drogi panie Jacku!
Gdyby pod filmami na YT w pańskim kanale publikowanym na naTemat.pl była informacja o pańskich tekstach na Studiu Opinii, zapewne byłoby tu czytających więcej. Może zwiększyłoby to przeglądalność Drugiego Obiegu do akceptowalnego przez pana poziomu?
Zamilknięcie D.O. byłoby wielką stratą dla różnorodności strumienia sensownych informacji w sieci.
Marek Kowalski06.11.2022
Drogi Panie Redaktorze !
Niech Pan nie odpuszcza !
Z szacunkiem,
Marek Kowalski
Drogi panie Jacku!
Gdyby pod filmami na YT w pańskim kanale publikowanym na naTemat.pl była informacja o pańskich tekstach na Studiu Opinii, zapewne byłoby tu czytających więcej. Może zwiększyłoby to przeglądalność Drugiego Obiegu do akceptowalnego przez pana poziomu?
Zamilknięcie D.O. byłoby wielką stratą dla różnorodności strumienia sensownych informacji w sieci.
Drogi Panie Redaktorze !
Niech Pan nie odpuszcza !
Z szacunkiem,
Marek Kowalski