Jacek Pałasiński: Drugi obieg (478)11 min czytania

()

07.11.2022

1.

Słyszałeś, drogi Czytelniku, co Ciul mówił o kobietach? I o węglu i o Tusku i o inteligencji jego przeciwników? A o tym, że policja powinna rozgonić protestujących?

No, że ciul z Ciula okropny, to chyba oczywiste, ale po tych wszystkich wymlaskach, czy on przypadkiem nie zasłużył na jakiś inny nick?

2.

Wyborcza: „Naleźy ***** Putina”. [nie może D.O. zacytować tytułu, wstawić linka ani nawet screenshota, bo go znów zbanują, tym razem na wieki]. „W Jabłonnie trwa pierwszy zjazd byłych rosyjskich deputowanych”. Jak za cara, jak zawsze, gdy zły, nieludzki reżim jest tak głęboko okopany, że nie sposób go zmienić inaczej, jak poprzez działania gwałtowne i nacechowane przemocą.

I wciąż to samo naiwne myślenie, że to wina jednego człowieka, że wystarczy go usunąć, aby zły system implodował.

Jak można lepiej uczcić święto Niepodległości?
Dlaczego D.O. zupełnie to nie dziwi? Bo wie, czyje interesy reprezentuje w Polsce szajka. https://bialystok.wyborcza.pl/…/7,35241,29111079…

Słabiutka to, płyciutka analiza. Reżimy istnieją dlatego, że szczwani liderzy tak je urządzili, żeby się opłacały wpływowym elitom.

Zniknie Putin i co? Jego współpracownicy nie podtrzymają reżimu? Tym 10 tysiącom (jak wyliczają niezależni analitycy zachodni) potężnym ludziom, żyjącym jak w raju dzięki temu właśnie reżimowi, przestanie się opłacać być podporami reżimu?

Tak, że, proszę się nie dziwić, że D.O. mory pojadają, kiedy słyszy, że to wszystko wina Ciula Rozmamłanego.

Tak, jak kiedyś całą winą obarczano „komunistów” z PZPR-u.

Rozpaczliwie szukamy listka figowego, by zakryć nasze wstydliwe części, przekonani, że jak ich nie widać, to znaczy, że ich nie ma.

Są.

3.

W głębszej niż się D.O. po pierwszych stronach wydawało książce Anny i Marcina Mellerów „Gaumardżos”, jest takie gorzkie, ale i orzeźwiające zdanie, wypowiedziane przez Gruzina, autora bestselerowej sztuki i książki o Gruzji wymarzonej, o ludziach, gotowych oddać życie, byle to marzenie się ziściło. Mówi on, że w 2008 roku, podczas rosyjskiej inwazji, kiedy Rosjanie podchodzili już do Tbilisi, można było w powietrzu wyczuć gotowość części elit na ich przyjęcie, gotowość na życie znów pod rosyjskim knutem, w imposybilizmie, w intelektualnym marazmie, bez odpowiedzialności i z arcywygodną wymówką: „to wszystko ich wina”.

Bo to w gruncie rzeczy łatwiejsze niż życie w poczuciu odpowiedzialności za swój los, za swój kraj, za losy świata.

I tak się D.O. silnie skojarzyło to z Polską, teraz, w przededniu rocznicy odzyskania niepodległości. Iluż Polaków, gotowych przysiąc, że są patriotami, miało Piłsudskiemu za złe, że tę Polskę wskrzesił: wszak nagle zmusił ich do myślenia i działania za siebie, dla nowego kraju, choć drogi do Moskwy, Berlina i Wiednia były już przetarte?

I dzisiaj, iluż ludzi, mających gębę pełną patriotycznych frazesów, godzi się z tym samym, co wówczas Tbilisi, marazmem intelektualnym, nie robi nic, by pozbyć się okupacji szajki ciuli, wyniszczających Polskę i Polaków?

D.O. wspomina marsze KOD-u sprzed kilku lat, 50, 100 tysięcy ludzi, którym chciało się wyjść z domu z poczucia patriotyzmu. A reżim szajki, jej afery, nie były w połowie tak ciężkie, jak dzisiaj.

Co się stało? Patriotyzm osłabł?

D.O. nie wie, czy ten imposybilizm jest efektem marazmu intelektualnego, niechęci do wzięcia na siebie odpowiedzialności, czy z przeświadczenia, że dla takiego suwerena nie warto wychodzić z domu na deszcz i na chłód?

A ty, Czytelniku, co o tym sądzisz?

Dlaczego Polacy potulnie godzą się na tę okupację, na to wyniszczanie Polski, pozbawianie jej przyszłości, narażanie na utratę niepodległości? Dlaczego godzą się na replikę putinizmu, która może oddać zhańbioną Polskę Moskwie?

4.

W tym kontekście D.O. nie zmęczy się przypominaniem, że 10 lat temu przewodniczący konferencji biskupów polskich Michalik podpisał z patriarchą Wszechrusi, KGB-istą Cyrylem pakt o współpracy przy zwalczaniu liberalizmu, wypływającego z ducha Oświecenia.

Reszta wydaje się prostą konsekwencją tamtej zdrady.

5.

Meta przygotowuje się do zawiadomienia w tym tygodniu o masowych zwolnieniach https://www.wsj.com/…/meta-is-preparing-to-notify…

Oprócz prześladowania D.O. Facebook planuje wywalić tysiące pracowników – pisze Wall Street Journal

6.

Nie dalej niż wczoraj D.O. pisał o tym, jak przykre konsekwencje może mieć dla Ukrainy wygrana Republikanów w wyborach śródkadencyjnych (mid-term).

Ale i bez tego atmosfera się zagęszcza.

„Nie wykluczaj dialogu z Putinem” – nalegają amerykańscy rządzący do Zełenskiego. https://www.washingtonpost.com/…/ukraine-russia-peace…/

Washington Post publikuje artykuł o tym, że rząd USA „prywatnie” prosi Zełenskiego, żeby nie wykluczał negocjacji z Rosją, ponieważ to może spowodować „zmęczenie” polityków światowych sprawami Ukrainy.

„USA prywatnie proszą Ukrainę, aby pokazała, że jest otwarta na negocjacje z Rosją – pisze Washington Post. – Zachęty nie mają na celu popchnięcia Ukrainy do stołu negocjacyjnego, ale zapewnienie, że utrzyma ona moralną wyższość w oczach jej międzynarodowych zwolenników

Odmowa Wołodymyra Zełenskiego rozmów Władimirem Putinem wzbudziła zaniepokojenie w częściach Europy, Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie destrukcyjne skutki wojny były poważne.

Administracja Bidena prywatnie zachęca ukraińskich przywódców do zasygnalizowania otwartości na negocjacje z Rosją i rezygnacji z publicznej odmowy udziału w rozmowach pokojowych, chyba że prezydent Władimir Putin zostanie odsunięty od władzy, według osób zaznajomionych z tymi dyskusjami.

Ci ludzie powiedzieli, że prośba amerykańskich urzędników nie ma na celu zepchnięcia Ukrainy do stołu negocjacyjnego. Nazwali to raczej wyrachowaną próbą zapewnienia, by rząd w Kijowie utrzymał poparcie innych narodów stojących w obliczu wyborców obawiających się podsycania wojny przez wiele lat”.

7.

Dziesięciu największych zachodnich producentów ropy i gazu odnotowało w trzecim kwartale zysk netto w wysokości 95,64 miliarda dolarów. Prawie trzykrotnie niż w porównaniu z 38,61 miliardami zarobionymi rok wcześniej: kiedy zresztą ceny paliw były już na wysokim poziomie. Dziś zarabiają ponad miliard dziennie.

„Skandaliczne zyski big-oil” – mówi prezydent Biden. Nie on jeden! https://www.eenews.net/…/30b-of-profits-renews-big…/

Joe Biden w ostatnich dniach kilka razy zaatakował koncerny naftowe, określając ich zyski jako „skandaliczne” i wzywając, by zwiększyły produkcję.

Więc D.O. się nie zdziwi, jeśli Demokraci przegrają w mid-term, bo kłótnie z koncernami naftowymi nie są higieniczne ani dla polityków, ani dla dziennikarzy.

8.

Podobnie COP27. D.O. już pisał, że powierzenie organizacji szczytu klimatycznego Egiptowi, to był jeden z najgłupszych pomysłów ostatnich lat. Pomysłów, które mogą się okazać tragiczne w skutkach, bo wiele wskazuje na to, że nie tylko nie dojdzie do porozumienia, ale stolik obrad może zostać dość permanentnie wywrócony.

Rosną obawy, że aplikacja na COP27 może posłużyć reżimowi egipskiemu do śledzenia krytyków https://www.theguardian.com/…/egypt-cop27-climate…

No i jeszcze taki drobiazg, o którym pisze „The Guardian”: każdy uczestnik szczytu w Sharm el-Sheikh musi sobie ściągnąć egipską aplikację na telefon, inaczej nie wejdzie. Tylko, że ta aplikacja pozwoli reżimowi egipskiemu kontrolować miejsce pobytu każdego uczestnika, wykonane przezeń fotografie oraz e-maile.

No i oczywiście może je udostępnić przedstawicielom „big-oil”, którzy w ten łatwy sposób mogą kontrolować i kontrować wszystkich ludzi, którym obrona planety leży na sercu. A ponieważ „big-oilowi” zależy na czymś wręcz przeciwnym, to szanse na obronę planety D.O. kiepsko widzi.

BTW: Alaa Abdel Fatah to „szkielet, tylko skóra i kości”, jak powiedziała jego siostra pod koniec ostatniej wizyty w więzieniu: a potem sytuacja jeszcze się pogorszyła. Najważniejszy egipski aktywista klimatyczny prowadzi strajk głodowy w więzieniu od 215 dni: od tygodnia nie spożywa już 100 kalorii dziennie, które pozwalały mu do tej pory przeżyć.

9.

Mało co tak zanieczyszcza planetę, jak zwierzęta przeznaczone do zjedzenia przez inne zwierzęta: nas oraz produkcja paszy dla zwierząt, przeznaczonych na rzeź.

A to właśnie, na przekrój najpiękniejszej bodaj encykliki papieskiej w dziejach Kościołach – Laudato sii – polscy biskupi pozwolili objadać się mięsem w piątek, 11 listopada. No bo jak lepiej uczcić święto Niepodległości, jak obżerając się kiełbachą, zapijaną piwem?

10.

Z niekłamaną przykrością D.O. przeczytał, że ludzkość wyjaśniła tajemnicę yeti.

Po potworze Loch Ness znika kolejny, nieodłączny towarzysz naszych letnich lektur.

To, co miejscowa ludność uważała za pół-człowieka, pół-zwierzę, „masywne, dzikie i żarłoczne, zwłaszcza na koninę”, „stworzenie, którego masz nadzieję, że nigdy nie spotkasz”, to Ursus arctos pruinosus, rzadki podgatunek niedźwiedzia brunatnego, który mieszka na wschodnim płaskowyżu tybetańskim, znanym jako Dom Gyamuk.

To, co jest pierwszym wyraźnym fotograficznym dowodem obrzydliwego stwora wędrującego po Himalajach, potwierdziło jego prawdziwą naturę. Już wcześniejsze badania wykazały, poprzez analizę genetyczną, że potwór był w rzeczywistości niedźwiedziem. Ale grupa badaczy zajmujących się innymi badaniami uwieczniła na zdjęciu, to, co uważano za yeti – i zostało to zaakceptowane przez międzynarodowe środowisko naukowe.

To jest Yeti. Co za rozczarowanie! https://www.repubblica.it/…/mistero_risolto_yeti…/…

Choć zdjęcie pochodzi z 2013 roku, właśnie zostało opublikowane wraz z rezultatami badań przeprowadzonych przez Madhu Chetri z National Trust for Nature Conservation. Zdjęcie daje jasne i jednoznaczne wyjaśnienie, które uciszy lokalny folklor na temat legendarnego stworzenia, wędrującego po Himalajach.

„Kiedy po raz pierwszy pokazali mi odciski stóp, powiedzieli mi, że zwierzę nie ma pięt” – mówi Chetri. Następnego lata wieśniacy pokazali mu doły o głębokości ponad 2 metrów, wykopane, jak powiedzieli, przez stworzenie w poszukiwaniu swojego ulubionego pokarmu, świstaka himalajskiego. …

W 2013 roku Chetri badał pantery śnieżne, kiedy, dzięki jednej z pułapek fotograficznych zainstalowanych na dużej wysokości, jednoznacznie uwiecznił niedźwiedzia. Chociaż uważano, że niedźwiedzie brunatne wędrują po wysoko położonych obszarach Nepalu, do tego czasu nikt ich nie widział ani nie badał. A będąc tak rzadkim i mało znanym, nikt nie miał pojęcia, jak wygląda i jaka jest jego prawdziwa wielkość i zwyczaje w porównaniu z innymi niedźwiedziami.

No i po yeti…

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.