14.11.2022
1.
„W dniu 11 listopada zaangażowanych było 8 tys. policjantów, z czego 4,5 tys. przyjechało spoza Warszawy i spędziło dwie noce w różnych hotelach. Koszt za jedną noc to 250 zł” – powiedział senator Brejza.
„Senator dziwi się, że choć było ich tak dużo, to spacyfikowali tylko pokojowy protest przeciwników marszu, a nic nie robili, widząc faszystowskie symbole, z którymi maszerowali narodowcy”. (Wyborcza.pl)
2.
6 osób zginęło, 81 zostało rannych w wybuchu w stambulskiej dzielnicy Beyoğlu, na najpopularniejszym deptaku – Istiklal Caddesi (ulicy).

Wydział karny Sądu Pokoju w Stambule wydał zakaz publikacji szczegółów informacji w tej sprawie. Rządowy dyrektor ds. Komunikacji Altun powiedział: „Zachęcamy organizacje medialne do przyjęcia oświadczeń władz publicznych jako podstawy”.

Zamknięte zostały dla ruchu samochodowego i pieszego nie tylko sama ulica Istiklal, ale i centralny w Beyoğlu, wielki plac Taksim, włącznie ze znajdującym się na nim meczetem i przejściami podziemnymi, na dochodzącej do placu szerokiej alei Taksim Cumhuriyet oraz Unkapanı Köprüsü (most Atatürka).
D.O. chciałby się zwierzyć: Stambuł to jedno z jego ulubionych miejsc na świecie. Bywał tam wiele razy w zawrocie głowy z oszołomienia mieszanką piękna i egzotyki, sympatii i mądrości mieszkańców i niechęci do władz.
Kiedy pierwszy raz popłynął na turystyczną przepływkę Bosforem, pomyślał, że jego dawne marzenia o willi w Saint-Jean-Cap-Ferrat na Lazurowym Wybrzeżu mogą iść się bujać: odtąd będzie marzył wyłącznie o tym, by zamieszkać w jakiejś willi na nabrzeżach Bosforu i nie robił nic innego, jak tylko patrzył na przepływające statki.
Miał tego namiastkę, kiedy zamieszkał na kilka dni w dobrym, ale przesiąkniętym smrodem papierosowego dymu hotelu w Ortaköy, tuż pod łączącym Azję z Europą ogromnym, wiszącym mostem mostem Boğaz Köprüsü, przemianowanym przez krwawego sułtana Erdogana na 15 Temmuz Şehitler Köprüsü, czyli Most Męczenników 15 Lipca, kiedy to służby Erdogana zorganizowały rzekomy zamach przeciw niemu, który posłużył za pretekst do przeważającej rozprawy z wszelką opozycją i obdarował Erdogana władzą dyktatorską.
Ale z każdą kolejną wizytą, z każdą przeczytaną książką i artykułem, a zwłaszcza podczas przygotowań do transmisji na żywo i kręcenia filmu o Stambule (niestety, nigdy nie został zmontowany), zdawał sobie sprawę, że nie dałby rady psychicznie. Duchy wygnanych w połowie XV wieku chrześcijan, duchy starożytnych Greków, nie dałyby mu spać spokojnie. Nie zaakceptowałby do końca tureckiego podboju pysznego Bizancjum i świetnego Konstantynopola.
PS. D.O. chciałby, żeby opozycja nie miała wątpliwości, że znany kynofil, podpora ciulowej władzy, uważnie studiuje wszystkie prowokacje, wydumane przy biurku „spiski”, organizowane przez służby zamachy i masakry, które pozwoliły zlikwidować w Turcji demokrację i fizycznie wyeliminować wszelkie przejawy opozycji przeciw psychopatycznemu sułtanowi, opętanemu ideą wskrzeszenia Imperium Osmańskiego.
A przecież ów sułtan nie robił nic innego niż jego idol, Adolf H. 60 lat wcześniej.
3.
Słyszałeś, Czytelniku, o Artemisii Gentileschi? Jeśli nie, to żałuj, a jeśli tak, to prawdopodobnie podzielasz podziw i zachwyt D.O. Albowiem Artemisia Lomi Gentileschi, była XVII-wieczną malarką, malarką genialną. Urodziła się w Rzymie 8 lipca 1593 r. państwu Orazio i Prudencji di Ottaviano Montoni, jako najstarsze z sześciorga dzieci. Pan Orazio Gentileschi był malarzem, pochodzącym z Pizy. Przeprowadzili się do Rzymu i tam maestro Orazio uległ piorunującemu wrażeniu obrazów Caravaggia. I, odkrywszy u nastoletniej córki niezwykły talent, starannie go szlifował, wprowadzając w tajniki rzemiosła, od przygotowania materiałów używanych do realizacji obrazów: szlifowania kolorów, ekstrakcji i oczyszczanie olejów, produkcji pędzli z włosia i sierści zwierzęcych, do przygotowania płócien i redukcja pigmentów do pudru, nadającego się do wymieszania z olejami.

Był jeden problem: Artemisia była dziewczyną, a malarstwo w tamtych czasach było zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Pracy było dużo, a to z powodu …kontrreformacji posoborowej, podczas której Kościół inwestował ogromne pieniądze w nawracanie na tradycyjną katolicką ortodoksję ludzi, którzy ulegli wcześniej ideałom renesansu i Reformacji. I uważali ikonografię za niezwykle skuteczny środek przywoływania ludzi do „porządku”. Orazio miał więc bardzo dużo pracy, prowadził wziętą botteghę malarsko-rzemieślniczą, bo przecież malowało się na bardzo różnych podkładach, niekiedy w wielkich formatach, stawiających niemałe wyzwania bardziej inżynieryjne niż malarskie.

Artemisia otrzymała również istotne bodźce z tętniącej życiem kapitolińskiej sceny artystycznej: ważna była znajomość malarstwa Caravaggia, artysty, który zadziwił publiczność, tworząc skandaliczne obrazy w kaplicy Contarellich w kościele San Luigi dei Francesi, zainaugurowane w 1600 roku, kiedy Artemisia miała zaledwie siedem lat. Podobno poznała samego Caravaggia, który kupował pracowni Orazio blejtramy. Nie wiadomo, czy to prawda, ale na pewno Gentileschi była zafascynowana malarstwem Caravaggia. Obliczcie, ile miała lat, kiedy w 1610 r. wzbudziła sensację w rzymskim środowisku malarskim prezentując swoje dzieło „Zuzanna i starcy”?
Rok później Agostino Tassi, malarz, któremu Orazio chciał powierzyć dalszą edukację malarską córki, zgwałcił ją w jej własnym mieszkaniu, używając brutalnej przemocy. Artemisia poinformowała ojca, który jednak uwierzył w jego obietnicę poślubienia córki. Pozwolił nawet, by młodzi ze sobą współżyli. Dopiero dwa lata później, odkrywszy, że Tassi jest już żonaty, wzburzony, zaniósł skargę na niego do papieża Pawła V.
Atremisia stawiła z odwagą czoło procesowi, podczas którego nie tylko była upokarzana przez fałszywych świadków i wielokrotne badania „ginekologiczne”, ale i torturowana „w celu przyspieszenia odkrycia prawdy”. O mały włos nie zmiażdżono jej kciuków, co uniemożliwiłoby jej dalsze malowanie. Mimo cierpień nie wycofała zeznań. Tassi został w końcu skazany pod koniec 1612 r. „za deflorację” na pięć lat więzienia lub dożywotnie wygnanie z Rzymu, do wyboru. Wybrał banicję, ale nigdy nie wyjechał, bo miał możnych przyjaciół, którzy obronili go przed dalszymi konsekwencjami.

Dzień po wyroku ojciec zmusił Artremisię do poślubienia pewnego chłystka, za którym natychmiast podążyła do Florencji. Z winy przyjaciół Tassiego w Rzymie była skompromitowana; uznawano ją za dziwkę.
Florencja przeżywała wówczas okres ożywionego artystycznego fermentu, przede wszystkim dzięki oświeconej polityce Kosmy II Medyceusza, utalentowanego władcy, który interesował się też muzyką, poezją, nauką i malarstwem, zwłaszcza Caravaggia. Gentileschi została wprowadzona na dwór Kosmy II i poświęciła wszystkie swoje siły, aby zgromadzić wokół siebie najbardziej żywe kulturowo talenty. Wśród jego florenckich przyjaciół był Galileo Galilei, z którym podjęła regularną korespondencję, oraz młodszy Michał Anioł Buonarroti, bratanek słynnego artysty. Był on postacią o pierwszorzędnym znaczeniu dla malarskiego dojrzewania Artemizji: dworski dżentelmen głęboko zanurzony w wydarzeniach artystycznych swoich czasów. Artemisia określiła Michała Anioła jako „kuzyna” i uważała się za prawowitą „córeczkę”. Sam zamawiał jej dzieła, płacąc sowicie. Triumfalne uznanie malarskich zasług Gentileschi osiągnęło punkt kulminacyjny 19 lipca 1616 r., kiedy została przyjęta do prestiżowej Akademii Sztuk Rysunkowych we Florencji; była pierwszą kobietą, która cieszyła się tym przywilejem. Występowała wówczas pod panieńskim nazwiskiem matki: Lomi, żeby wyzwolić się spod wpływu tyranizującego ojca, którego uważała za winnego jej osobistych nieszczęść.
Po paru latach pozornie szczęśliwego życia musiała znów uciekać do rodzinnego Rzymu, bo jej mąż żył zdecydowanie ponad stan i wierzyciele stawali się nieodstępni i natrętni. Na dodatek Artemisia zdradzała niechcianego męża.
W Rzymie została przyjęta jako bohaterka: opromieniona sławą dojrzałej wspaniałej malarki. Dawne plotki i sprawy obyczajowe zeszły na dalszy plan. Wielbiciele sztuk zasypywali ją atencjami i zamówieniami. Podobnie, jak w Wenecji, do której przeniosła się na trzy lata (1627-30). Z tym że, oczywiście, wielkie obrazy na ołtarze czy cykle fresków kościelnych, najlepiej płatne, były dla niej niedostępne, była wszak kobietą, a Kościół był, jest i będzie matecznikiem mizoginizmu.
W 1630 r. przeniosła się do bogatego Neapolu, drugiego wówczas pod względem liczby ludności miasta europejskiego po Paryżu. Neapol przeżywał kulminację fermentu artystycznego, pracowali tam najwybitniejsi malarze epoki. Stał się dla niej drugą ojczyzną i nie licząc krótkich wyjazdów. M.in. do Anglii, mieszkała tam do śmierci w r…
Nie bardzo wiadomo, kiedy umarła. Przyjmuje się obecnie, że podczas niszczycielskiej zarazy, która nawiedziła Neapol w 1656 roku, niszcząc całe pokolenie wielkich artystów. Została pochowana w kościele San Giovanni Battista dei Fiorentini w Neapolu, pod tablicą, na której wyryto dwa proste słowa: „Heic Artemisia”. Obecnie tablica ta, podobnie jak nagrobek artystki, zaginęła.
Gentileschi dała dowód swojej dumnej i zdecydowanej natury i wiedziała, jak sprawić, by jej wszechstronny talent zaowocował, osiągając sukces o najwyższym prestiżu. Żadna inna kobieta w owych czasach nie osiągnęła tak wiele, a jako kobieta, musiała pokonywać dwa razy więcej przeszkód, wkładać w swoją pracę dwa razy więcej wysiłku niż malarz – mężczyzna.
Dość powszechnie krytyka uważała, że gwałt z czasów młodości wpłynął na jej malarstwo; często przedstawiała cierpiące kobiece postacie biblijne. Ale to lektura spłycająca, bo jej malarstwo było mistrzowskie pod każdym względem, nie tylko prawdy psychologicznej, której krytycy doszukują się w twarzach postaci kobiecych.
Ale z tą krytyką też jest problem, bo jako kobieta, mimo, że za życia opromieniona sławą wielkiej artystki, była przez stulecia regularnie pomijana we wszystkich podręcznikach historii sztuki. Jej ponowne „odkrycie” to kwestia kilku ostatnich dekad.
Zapewne dlatego, drogi Czytelniku, mogłeś nie słyszeć o Artemisii Gentileschi, ale, jeśliś czuły na piękno, jeśli nie obce są ci kanony sztuki, umiejętność nie tylko patrzenia, ale i widzenia, spoglądając na jej obrazy zrozumiesz, że jej miejsce jest w ścisłym panteonie geniuszy malarstwa.
4.
A skąd to wspomnienie Artemisii się u D.O. wzięło?
Ano z artykułu w „Guardianie”, o tym, że w czasie badań nowoczesnym sprzętem, odkryto, że jej obrazy zostały „ubrane”, tak, by nie było widać nagości.
Jak więc widać, nie tylko Zuckerberg kretyńsko tropi każdą sutkę czy włosek łonowy, banuje uczestników, zamieszczających reprodukcje arcydzieł malarstwa. To dość stara praktyka.

Wszyscy pamiętają Daniela z Volterry, wynajętego przez papieża Piusa IV, który na fali absolutnego potępienia nagości przez Sobór Trydencki zamalował wszelkie nagości na „Sądzie Ostatecznym” Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, co zaowocowało nadania mu przydomku „majtkarza” („il braghettone”).
Ale mało kto wiedział, że ofiarą podobnej operacji padła też Artemisia Gentileschi. „Konserwatorzy dzieł sztuki we włoskiej Florencji rozpoczęli sześciomiesięczny projekt oczyszczenia i wirtualnego odsłonięcia od dawna ocenzurowanego aktu autorstwa Artemisii Gentileschi” – pisze Guardian. – „Wirujące welony i draperie zostały dodane do Alegorii Inklinacji (czyli talentu) około 70 lat po tym, jak w 1616 roku Gentileschi namalowała naturalnej wielkości akt kobiecy, uważany za jej autoportret. Obraz był zmówiony przez przyjaciela, Michała Anioła Buonarrotiego juniora”.
Niestety, „Konserwatorzy nie będą w stanie usunąć zasłon, ponieważ tuszowanie zostało wykonane zbyt wcześnie po oryginale, co zwiększa ryzyko uszkodzenia obrazu Gentileschi w trakcie tego procesu”.
„Zamiast tego zespół planuje stworzyć cyfrowy obraz oryginalnej wersji, który zostanie wyświetlony na wystawie z okazji otwarcia projektu we wrześniu 2023 r”.
5.
Guardian: „Nowa skrajnie prawicowa premier Włoch, Giorgia Meloni, pozwała jednego z najbardziej znanych dziennikarzy na świecie, działacza na rzecz walki z mafią i praw człowieka, Roberto Saviano, o zniesławienie w związku z uwagami, które wygłosił na temat jej polityki wobec migrantów tonących w Morzu Śródziemnym.

To już drugi raz w ciągu niespełna czterech lat, kiedy wysocy rangą ministrowie zaskarżają 43-letniego Saviano mimo ciążącego na nich obowiązku ochrony go po tym, jak neapolitańska kamorra zagroziła mu śmiercią po publikacji jego książki Gomorra w 2006 roku”.
Pierwszym razem został zaskarżony przez faworyta Putina Matteo Salviniego, obecnie wicepremiera.
Saviano pojawił się we włoskim programie telewizyjnym Piazzapulita po tym, jak sześciomiesięczne dziecko z Gwinei utonęło w Morzu Śródziemnym w listopadzie 2020 r. Był jednym ze 111 migrantów uratowanych przez statek pływający przez organizację pozarządową Open Arms, ale zmarł, zanim on można było zabrać na Maltę w celu uzyskania pomocy medycznej.
Sprawa stała się głośna we Włoszech gdy rzymskokatolicka gazeta Avvenire pokazała nagranie płaczącej matki dziecka: „Gdzie jest moje dziecko? Straciłam dziecko” i opublikowałam szokujący artykuł wstępny o niezdolności państwa do pomocy migrantom na morzu.
W programie Saviano atakował Meloni liderkę neofaszystowskiej partii Bracia Włosi oraz Salviniego, lidera prawicowej partii Liga.
Saviano, wyraźnie zdenerwowany pokazanymi zdjęciami z próby ratunku rozbitków, powiedział w wywiadzie: „Wszystko, co mogę powiedzieć, to: to dranie – Meloni, Salvini… Jak to możliwe, przy takiej desperacji? Mają politykę, zgodnie z prawem, która sprzeciwia się przyjmowaniu [migrantów] – ale z pewnością nie w przypadku sytuacji kryzysowej na morzu”. …
Rozmawiając z „Observerem”, Saviano powiedział: „To była dramatyczna, tragiczna katastrofa statku, którą Open Arms wspomina jako najczarniejszą ze wszystkich swoich wysiłków poszukiwawczych i ratunkowych. Utopiło się dziecko – a było ich wiele, a prawdopodobnie bardzo dużo – dosłownie wyślizgnęło się z ramion matki i ratowników, a my mieliśmy nadzieję, że ta tragedia otworzy ludziom oczy i poruszy sumienia”.
„Ale od Meloni i Salviniego wyszła zaciekła i nieludzka propaganda antyimigrancka. Meloni mówi o tych statkach organizacji pozarządowych jako o piratach; powiedziała, że należy je zatopić, a załogę aresztować. Wszyscy wiemy, co to oznacza: że libijska straż przybrzeżna składa się z tych samych bojówek, które zarządzają obozami i organizują wyjazdy”.
„W świetle tego i oskarżenia o zniesławienie, czy naprawdę myślicie, że moje słowa były tak obraźliwe? W klimacie kampanii wyborczej i codziennej polityki wobec ludzi, definiowanych jako przestępców, gwałcicieli i handlarzy narkotyków? A teraz „pozostały ładunek”? [Minister spraw wewnętrznych faszystowskiego rządu Włoch Piantedosi o tych, którym nie pozwolił zejść na ląd ze statków ratukowych; D.O. pisał o tym wczoraj], To właśnie nazywam obraźliwym, twardym i ostrym – rujnowanie ludziom życie propagandą”.
D.O. w pełni solidaryzuje się z Roberto Saviano i uważa, że jego słowa są tragicznie aktualne również i w Polsce, gdzie straż graniczna nadal niemal codziennie przechwala się, iluż to istotom ludzkim uniemożliwiła przedostanie się przez nieludzką zaporę w ciepłe i bezpieczne miejsce.
„Saviano powiedział, że obawia się nie tylko przejawów „tej samej zaciekłej polityki, którą zawsze prowadzili” [Salvini i Meloni], ale także „długoterminowego projektu politycznego, w ramach którego ekstremiści będący obecnie u władzy mogą stać się przywódcami [prawicowej] Grupy Wyszehradzkiej w Europie i zerwania osi z Francją i Niemcami. Jak mówi przysłowie: „Lepiej panować w piekle niż służyć w niebie”.
D.O. doda: Salvini, Meloni, Orban, Trump, Kaczyński, Abascal…
Miała rację Madeleine Albright, pisząc o nich książkę, zatytułowaną „Faszyści”.
6.
À propos:
W homilii podczas mszy odprawionej z okazji Dnia Ubogich papież powiedział: „Również dzisiaj … wielu braci i sióstr, wyczerpanych i zniechęconych, migruje w poszukiwaniu nadziei, a wielu innych ludzi żyje w niepewnej sytuacji z powodu braku zatrudnienia lub niesprawiedliwych i niegodnych warunków pracy. I także dzisiaj ubodzy są największymi ofiarami każdego kryzysu. Ale jeśli nasze serce jest stłumione i obojętne, nie słyszymy ich słabego krzyku bólu, nie płaczemy z nimi, nie dostrzegamy, jak wiele samotności i udręki kryje się w zapomnianych zakątkach świata”.

Przyjmijmy głośne i wyraźne wezwanie Ewangelii, aby nie dać się zwieść. Nie słuchajmy proroków zagłady, nie dajmy się zwieść syrenom populizmu, który wykorzystuje potrzeby ludzi, proponując zbyt łatwe i pochopne rozwiązania. Nie idźmy za fałszywym „mesjaszem”, który w imię zysku głosi przepisy przydatne tylko dla zwiększenia bogactwa nielicznych, skazując biednych na marginalizację”. Wręcz przeciwnie, dajmy świadectwo: zapalajmy światła nadziei pośród ciemności; wykorzystujmy w dramatycznych sytuacjach sposobności, by dawać świadectwo Ewangelii radości i budować świat bardziej braterski, przynajmniej trochę bardziej braterski; zaangażujmy się odważnie na rzecz sprawiedliwości, praworządności i pokoju, stając po stronie najsłabszych”.
7.
Sąd w Teheranie skazał na śmierć pierwszą osobę oskarżoną o udział w zamieszkach, które wybuchły po śmierci Mahsy Amini, 22-letniej Kurdyjki, która zmarła po aresztowaniu przez policję moralną za niewłaściwie noszony hidżab. Zgodnie z werdyktem, o którym poinformowała irańska sądowa agencja informacyjna Mizan, ten niezidentyfikowany mężczyzna został skazany na śmierć za „podpalenie budynku rządowego, zakłócenie porządku publicznego, udział w zgromadzeniu i spisek w celu popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu narodowemu”.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
