Alexander J. Motyl: Nie dajmy się ustrzelić!5 min czytania

21.11.2022

Foto: University of Manitoba

Z profesorem Alexandrem J. Motylem, znanym amerykańskim politologiem
rozmawia Waldemar Piasecki

Z profesorem Alexandrem J. Motylem, znanym amerykańskim politologiem, rozmawia Waldemar Piasecki

– Panie Profesorze, świat żyje od niemal tygodnia tym, co się wydarzyło w położonej o sześć kilometrów od granicy Polski i Ukrainy wiosce Przewodów w gminie Dołhobyczów powiatu hrubieszowskiego na Lubelszczyźnie. Są rozbieżności w ustaleniu kto wystrzelił pocisk rakietowy, który zabił dwóch ludzi. Kwestia ta może rzutować na relacje polsko –ukraińskie. Czy możemy porozmawiać o tym, co się wydarzyło – uwalniając się od kontekstu naszych narodowości, jako dziennikarz i politolog?

– Oczywiście.

– Co według Pana stało się w Przewodowie?

– Jedyne, co w tej chwili wiemy na pewno jest to, że pocisk rakietowy spadł na wioskę, a dwóch Polaków zostało zabitych.

–Strona polska i amerykańska są zdania, że najbardziej prawdopodobna jest wersja uderzenia w to miejsce wystrzelonej przez ukraińską obronę powietrzną z okolicy Lwowa rakiety S-300 sowieckiej produkcji.

– Z jednej strony Polska i Stany Zjednoczone to państwa wiarygodne, godne zaufania, posiadające doskonałe zespoły i zasoby śledcze. Są więc wszelkie powody, aby im wierzyć. Z drugiej strony są również zainteresowane, aby nie eksponować zarzutu czy podejrzenia ewentualnego rosyjskiego ataku, jeżeli mogłoby to prowadzić do rozszerzenia wojny i z możliwym zaangażowaniem NATO. Należy też pamiętać, że – jak powiedział 20 listopada br. w Helsinkach polski premier Mateusz Morawiecki – sprawa nie została ostatecznie rozwiązana, a zebrane dowody nie rozstrzygają jednoznacznie skąd pocisk został wystrzelony. Dlatego ustalanie tego wymaga dalszych prac śledczych polskich specjalistów z udziałem amerykańskim i międzynarodowym, w tym ukraińskim. Uważam, że jest to istotny komunikat merytoryczny.

Prezydent Wołodymyr Zełeński początkowo twierdził, że rakietę wystrzeliła armia rosyjska. Jak Pan myśli dlaczego? Potem zakomunikował, że nikt nie wie co się stało z całą pewnością. Jak Pan to może skomentować?

– Zełeński i ukraińscy analitycy – jak rozumiem – twierdzą, że ich rakiety S-300 wyposażone są w mechanizm samozniszczenia, który aktywizuje się, gdy nie osiągają one celu. Zatem gdyby to był ukraiński pocisk, dokonałby samozniszczenia. Skoro tak się nie stało, musiało chodzić o ten sam typ pocisku, ale z zasobów rosyjskich. Amerykańscy eksperci zwracają uwagę, że system samozniszczenia mógł nie zadziałać, co jest oczywiście możliwe w warunkach wojennych.

– Czy możliwa jest hipotetyczna sytuacja, że pocisk w kierunku Polski wystrzelony został z terenu Ukrainy przez siły rosyjskie po to, aby wywołać kryzys w przyjacielskich relacjach polsko–ukraińskich? W przypadku zestrzelenia nad Donbasem 17 lipca 2014 roku malezyjskiego samolotu Boeing 777 o numerze lotu MH17 rakietą „Buk” Rosja budowała propagandową wersję, że to robota ukraińska. Okazało się, że strzelała rosyjska bateria specjalnie tam posłana. Czy coś takiego mogłoby się zdarzyć obecnie?

–Takie uzasadnienie możliwego uderzenia rosyjskiego też może być uprawnione. Jeśli Rosja celowo odpaliła rakietę – choć nie jest pewne, że to zrobiła – to miałaby dobre powody, aby to zrobić.

–Jakie?

– Po pierwsze, dać ostrzeżenie Polsce i NATO o gotowości do rozszerzenia wojny. Po drugie, pokazać Polsce, że jest wrażliwa na takie potencjalne uderzenie. Po trzecie, aby następnie faryzejsko odrzucić wszelkie enuncjacje, iż mogła to zrobić, oskarżyć o wszystko Ukrainę oraz finalnie doprowadzić do tarć polsko–ukraińskich, mogących ugodzić w sojusz obu państw, który dla Rosji jest nie tylko solą w oku, ale realnym zagrożeniem.

–Strona polska już zaprosiła ukraińską do udziału w śledztwie mającym wyjaśnić sprawę tragedii w Przewodowie. Jak Pan to ocenia?

– To niezmiernie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, cementuje polsko-ukraińskie partnerstwo jako niewzruszenie stałe. Po drugie, umożliwia Polsce i Ukrainie wspólne ustalenie, jak było naprawdę. Jeżeli to była ukraińska rakieta, udział Ukrainy w śledztwie sprawę ostatecznie wyjaśni, usuwając wszelkie wątpliwości wedle kardynalnej zasady braterskiego partnerstwa: nic o nas bez nas.

–W pogrzebach zabitych Polaków na cmentarzu w Przewodowie uczestniczył konsul generalny Ukrainy w Lublinie, który złożył wieńce na ich grobach. Jak ocenie Pan ten gest?

– Jest bardzo ważny z powodów moralnych i politycznych. Ukraina po ludzku okazuje Polsce współczucie w bólu po tragicznej śmierci jej obywateli, którzy padli ofiarami wojny wywołanej przez Rosję. Szczególnie, gdy miałoby się okazać rakieta była wystrzelona przez obronę ukraińską. Z politycznego punktu widzenia pokazuje zaś, że Ukraińcy i Polacy to braterskie narody, które szczerze i rzeczywiście dzielą swoje radości i bóle.

– Jaka Pana zdaniem powinna być wspólna narracja o tragedii przewodowskiej, aby Moskwa nie rozgrywała jej do antagonizowania naszych wzajemnych relacji?

– Moskwa z premedytacją rozpoczęła i prowadzi ludobójczą wojnę z Ukrainą. Polska w tym dramacie jest najbliższym przyjacielem i sojusznikiem Ukrainy, a obie są zdeterminowane, aby najbliższymi sobie pozostać na zawsze. Polska i Ukraina zrozumiały lepiej niż kiedykolwiek, że ich przetrwanie i dobrobyt zależą od pokonania Rosji i przekształcenia jej w państwo demokratyczne. Żadna rosyjska prowokacja ani błąd ukraiński nie zmieni charakteru braterstwa polsko –ukraińskiego.

– Czyli nie dajmy się ustrzelić temu S-300?

– Ani temu, ani innym. Dla Kremla poziom relacji Polski i Ukrainy jest wyzwaniem i celem. Zrobi wszystko, aby w nie uderzać pośrednio czy bezpośrednio.

– Jak się właśnie dowiadujemy, Niemcy oferują Polsce w celu wzmocnienia obrony granicy polsko –ukraińskiej system „Patriot”.

– Sięgając do samej nazwy, można tylko powiedzieć, że to niemiecki prawdziwie patriotyczny gest solidarności w reakcji na rosyjskie zagrożenie. Ma też inny kontekst w związku z tym, że współkonstruktorem „Patriota” był Polak, generał inżynier Zdzisław Julian Starostecki, były więzień łagrów sowieckich

Dziękuję za rozmowę.

Waldemar Piasecki

Print Friendly, PDF & Email
 

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo