26.11.2022
1.
Wczoraj, jak co roku 25 listopada, przypadał światowy dzień walki z przemocą wobec kobiet.
2.
Do jasnej cholery! Że bezduszna administracja jest taka wyrywna, żeby odbierać matkom dzieci, to jeszcze D.O. jest w stanie zrozumieć, ale, że dziennikarze piszą o tym w tonie zrozumienia, a nawet aprobaty, to znak, że pora umierać.
D.O. nie zna i nawet nie chce znać powodów, dla których 24-letnia kobieta musiała w Gdańsku mieszkać na mrozie w namiocie ze swoją dwuletnią córką, ale niezależnie od powodów, fakt, że tam mieszkała jest potworną porażką państwa polskiego i administracji lokalnej! Jak można było do tego dopuścić!?
I jedyne, co teraz ten bezduszny twór umie zrobić, to odebrać dziecko matce! Jeśli trzeba było zastosować przymus, ostre środki, to wtedy, kiedy kobieta znalazła się w tym namiocie, w październiku!
Jasna cholera!!!
3.
D.O. sądzi, że walkę z przemocą wobec kobiet, z przemocą w ogóle, powinno się prowadzić bardziej konsekwentnie, ostrzejszymi metodami, a przede wszystkim zaczynać ją od wychowania dzieci już od najmłodszych lat.
Zawód nauczyciela jest – zdaniem D.O. – bohaterski, wymaga więcej odwagi i siły ducha niż zawód policjanta, często pociąga za sobą większą odpowiedzialność.
Ale ze swego dzieciństwa, dzieciństwa swoich dzieci i teraz, z dzieciństwa swoich wnuków wnioskuje, że nauczyciele często przymykają oczy na akty przemocy, jakże powszechne wśród dzieci. „Nie da się wszystkich upilnować”… „Ja jestem sama, a ich jest setka”…
Wszystko to racja. Ale londyński Wnuk D.O. w wieku 13 lat (a szkoły zaczął mając lat cztery i pół) ani razu się z żadnym kolega nie pobił i nie asystował przy żadnej bójce, co się zowie. Mówi, że nauczyciele bardzo zwracają na to uwagę.
Czyli jednak można?
Można, nawet w takim mieście, jak Londyn, gdzie codziennie policja odbiera kilka, czasem kilkanaście alarmów od ludzi poranionych nożem przez nastolatków. Niemało ofiar takich napadów umiera.
Bo w Londynie są szkoły i szkoły. Jeśli jakiś rodzic naprawdę zaangażuje się w edukację swojego dziecka, to przygotuje je do egzaminów, które pozwolą mu się dostać do dobrych szkół publicznych, z wysokim poziomem nauczania i z nieustannym naciskiem na eliminację przemocy z życia dzieci. Będziesz, Czytelniku, być może zaskoczony, że owe dobre szkoły wcale nie są dla zamożnych: ci wybierają raczej płatne szkoły prywatne, mające jednak poziom nauczania często niższy niż public schools. (Na uczelniach też tak bywa, D.O. wie z doświadczenia). Będziesz, Czytelniku, zaskoczony, dowiadując się, że w tych najlepszych szkołach większość uczniów to przedstawiciele mniejszości, dzieci Azjatów, przybyszy z Karaibów, z Europy Wschodniej.
To, co się liczy, to wola.
I w przemocy wobec kobiet też liczy się wola. Wola rodzin, nauczycieli, wola administracji, wola organów ścigania, wola państwa.
4.
A Polska?

D.O. sądzi, że wśród Czytelniczek D.O. nie ma ani jednej, która nie zaznałaby jakiejś formy przemocy ze strony mężczyzn wyłącznie dlatego, że są kobietami.
Szajka, wspierana przez Kościół, zawetowała kilka lat temu projekt ustawy przeciw przemocy wobec kobiet. Wypisuje się z konwencji stambulskiej.
Innymi słowy, legalizuje przemoc wobec kobiet, niejako do nich zachęca. Czyste barbarzyństwo jaskiniowe.
Ale nic to: i tak co trzeci w was zagłosuje na tę szajkę.
5.
Pani Sarah Sands w 2014 roku zabiła 77-letniego Michaela Pleasteda, który w Silvertown, na wschodnich przedmieściach Londynu wykorzystywał seksualnie troje jej dzieci. Kobieta wyszła już z więzienia. Jej dzieci: „Czapki z głów. Uratowała wielu innych, takich jak my, i wzięła na siebie odpowiedzialność odrzuconą przez państwo”.

https://www.independent.co.uk/…/sarah-sands-kill-sex…
Pani Sands zawsze powtarzała, że popełniła potworną zbrodnię „w obronie moich dzieci i dzieci innych rodziców”.
D.O. absolutnie nie pochwala samosądów, lecz domaga się, by tzw. państwo wzięło na siebie obronę swoich obywateli, zwłaszcza tych najsłabszych, najmłodszych, najbardziej podatnych na krzywdę.
6.
À propos przemocy. Zamierza się jej dopuścić ponoć papież Franciszek. Tak przynajmniej pisze w prywatnym chacie zdekardynałowany za machloje kardynał Angelo Becciu, niegdyś człowiek trzymający watykańską kasę, a potem decydujący, kto zostanie błogosławionym lub świętym, a kto nie.
La Repubblica pisze: „Treść wiadomości między kardynałem a jego rodziną i przyjaciółmi w raporcie Guardia di Finanza z Oristano”.
„On chce mojej śmierci”, „Nie sądziłem, że dojdzie do tego punktu”: tak mówi kardynał Giovanni Angelo Becciu , oskarżony w Watykanie w procesie o oszustwo związane ze sprzedażą budynku w centrum Londynu papieża Franciszka na czacie z przyjaciółmi i rodziną.

Proces, który rozpoczął się 27 lipca 2021 roku, poprzedziła 24 września 2020 r decyzja Bergoglio o zwolnieniu go z urzędu prefekta kongregacji ds. Świętych i odebraniu mu praw związanych ze statusem kardynała. W momencie wyboru na papieża Franciszek zastał już Becciu na stanowisku zastępcy [sekretarza stanu] do spraw ogólnych, czyli drugiej najważniejszej osoby w [urzędzie rady ministrów Watykanu] i trzymał go tam do 2018 roku, kiedy to wyniósł go do godności kardynała, stawiając na czele dykasterii odpowiedzialnej za procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne. Przed rozpoczęciem procesu Franciszek przekazał również fundusze z Sekretariatu Stanu do Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA) i zmienił watykański system sądowniczy, aby nawet kardynał mógł być sądzony przez sąd watykański, … Ostatnio jednak, chociaż proces jeszcze się nie zakończył, papież zezwolił Becciu na powrót do uczestniczenia w publicznych ceremoniach, takich jak konsystorz w sierpniu ubiegłego roku.
Istnienie i treść czatów zostały ujawnione podczas środowej rozprawy przez rzecznika sprawiedliwości, czyli prokuratora watykańskiego sądu, Alessandro Diddiego i są wynikiem śledztwa przeprowadzonego przez Guardię di Finanza z Oristano, na prośbę z Watykanu.
Messages, które sardyński kardynał wymienia z przyjaciółmi i rodziną w 2022 „choć nie wydają się dostarczać źródeł dowodowych faktów stanowiących przestępstwo, opisują środowisko członków rodziny i najbliższych krewnych dzisiejszych podejrzanych, w tym kardynała Angelo Becciu. „Zważywszy serię komentarzy i ocen, istnieje wspólny reżim zasadniczej wrogości, którą żywią oni wobec watykańskich władz sądowych i wobec papieża” – piszą analitycy Gwardii Finansowej w raporcie.
„Nie sądziłem, że dojdzie do tego punktu: on chce mojej śmierci” – pisze Becciu w wiadomości do Giovanny Pani 22 lipca ubiegłego roku, dwa dni wcześniej, z pomocą jej córki Marii Luisy Zambrano, nagrał rozmowę telefoniczną z papieżem Franciszkiem. To zwrot akcji, który pojawił się podczas procesu w Watykanie. Na czacie, szczegółowo opisanym w ujawnionym raporcie, kobieta zaleca mu odwagę: „zobaczysz, że prawda zatriumfuje” – pisze. A on: „Bo teraz to oni zwyciężają i pokonują nas!”, „Ale zwycięstwo będzie dla uczciwych”. Pani ponownie napisała do Becciu: „On jest zły, chce twojego końca” – odnosząc się do „su Mannu”, co w tłumaczeniu oznacza „Papież”. W tym momencie kardynał odpowiada: „On nie chce zrobić złego wrażenia przez pierwsze zdanie, które mi wygłosił”. I znowu: „Nigdy bym nie pomyślał (że) nie papież, ale (że) człowiek zaszedłby tak daleko”. Pani następnie odpowiada: „To wielki tchórz,
„A jak Kościół z tego wyjdzie? Moje kości już się połamały i dlatego nie będę już robić newsa” – pisze Becciu na innym czacie. „Jaką odpowiedzialność ponoszą ci, którzy przyjęli tę politykę fałszywej i niewłaściwej przejrzystości” – kontynuuje kardynał, który pisze na czacie po sardyńsku. „Wszyscy spadamy jak dojrzałe gruszki” – kontynuuje, podsumowując: „zero wiarygodności”.
W innej wymianie zdań, 13 lipca ubiegłego roku kardynał Angelo Becciu rozpoczął: „Dzień dobry! Fajny program na dziś”. Użytkownik czatu pisze: „Uderzenie w głowę papieża” i kard. Becciu odpowiada: „Nie dam rady”. „To my to zrobimy” – odpowiada ten sam użytkownik. Ale inny element czatu wskazuje: „Bóg panuje nad wszystkim, nie ma się czego bać, wystarczy wierzyć, ufać i zawsze Mu dziękować”.
Guardia di Finanza z Oristano dostarcza również rodzaj słownika sardyńsko – włoskiego, by zinterpretować rozmowy rodziny Becciu. „Podając kilka przykładów, kiedy czyta się: »Zizzù lub po prostu Papież (Francesco, imię powszechnie skracane do „Ciccio« [tłuścioszek], co w języku sardyńskim zapisuje się jako »Zizzu«); »Su Mannu« oznacza papieża; Su Mannu w języku sardyńskim oznacza „Il Grande” [Wielki] (rozumiane na czacie w sensie hierarchicznym, a nie w sensie oceniającym), „Capo”, „pryncypał”. I jeszcza, „Puzzinosos” należy rozumieć jako tych, którzy prowadzili śledztwo i proces; należy zauważyć, że sardyńskie słowo „Puzzinosù (w liczbie mnogiej „Puzzinosos”) ma w języku włoskim wiele znaczeń, wszystkie o znaczeniu uwłaczającym. [D.O. dopowie, bo Włoch zrozumie, Polak nie: Puzzinosos oznacza „śmierdziele”.
Tyle „la Repubblica”.
I tak się D.O. przypominają ci zgięci w pół dziennikarze polscy, nawet bardzo, bardzo znani, płaszczący się przez różnymi purpuratami, za którymi ciągnęła się starannie przed światem ukrywana niesława.
Kto te 15-20 lat temu ośmielał się napisać coś o stosunkach, panujących za Spiżową Bramą, bywał wdeptywany w ziemie bardzo, bardzo głęboko.
Czy teraz, w świetle tego, co z dużą częstotliwością wypływa zza watykańskich murów, któryś z tych „wdeptywaczy” przyszedł i przeprosił? Powiedział, że mu przykro?
No domyśl się, Czytelniku.
Z tym że o ile można już w Polsce to i owo pisać o purpuratach zagranicznych, to jednak dwa środowiska pozostają pod całkowitą ochroną, są niedotykalne: Watykan i biskupi polscy, zwłaszcza ci od toruńskiej teologii nienawiści.
A ponadto…

„Karta (czyli statut) Narodów Zjednoczonych nie przewiduje żadnej procedury pozwalającej na wydalenie czy choćby pozbawienie prawa weta USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin czy Rosji.
Jednak legalność zasiadania tej ostatniej wśród pięciu supermocarstw da się zakwestionować. Bo Karta ONZ nie wspomina ani słowem o Rosji, tylko o Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”.
D.O. doda: każdy pretekst, każdy prawny kruczek dobry.



D.O. poleca również lekturę tego artykułu, dowiecie się, że nie tylko szajka wami manipuluje, drodzy Czytelnicy: „Naukowcy z META udowodnili w sierpniu, że trolle wojenne z Cyber Frontu Z są połączone z fabryką trolli prowadzoną przez Prigożyna, a badanie opublikowane 6 listopada ujawniło, że „zahibernowane” konta w mediach społecznościowych, niegdyś powiązane z organizacją Prigożyna, ponownie się uaktywniły, aby atakować politykę prezydenta Bidena w sprawie kryzysu ukraińskiego tuż przed wyborami parlamentarnymi w USA.
W Polsce ostrzegają o wciągnięciu kraju w wojnę, w Niemczech grają na poczuciu winy”… https://wyborcza.pl/7,75399,29182341,a-wiec-jednak-blad…

Zatrzymano dwie kobiety, które filmowały zajście, strażnicy zażądali skasowania filmu, grodzili odebraniem telefonu.
Po interwencji w fifa (po włosku „fifa” znaczy „strach”), chłopcom pozwolono wejść na stadion, pod warunkiem, że zdejmą koszulki. W zamian dostali białe t-shirty.
Wolność, jak widać, to jest to, czego bandyckie reżimy i inne szajki boją się najbardziej.
VIDEO: https://video.repubblica.it/…/mondiali…/432728/433684…
Nb. D.O. serdecznie nienawidzi bezmyślnych goryli, zasłaniających obiektywy kamer i aparatów fotograficznych.


Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.


