Zbigniew Szczypiński: Wstyd i żenada6 min czytania

06.12.2022

Piłka nożna została kopnięta do siatki

Gdy zaczynały się te mistrzostwa, w dodatku w takim kraju jak Katar, postawiłbym każde pieniądze na to, że nie napiszę o nich ani słowa do SO. Przegrałbym; bo właśnie dojrzałem do pisania.

To nie jest głos kibica. Piłka nożna nie jest dyscypliną, która mnie interesuje. Ona od zawsze kojarzy mi się z brudnymi pieniędzmi, z kibolami, z ustawianiem meczów, ze stadionową mafią. Tak było odkąd pamiętam. Pamiętam też, że gdy z trybuny sejmowej w dyskusji dotyczącej bezpieczeństwa publicznego a konkretnie tego, kto powinien płacić za pracę służb takich jak policja przy zabezpieczaniu porządku na stadionach i wokół stadionu (czy płacić powinno miasto, czy klub) jednoznacznie wskazałem, że powinien to być obowiązek klubów – podniósł się rumor..

To nie jest głos kibica. Piłka nożna nie jest dyscypliną, która mnie interesuje. Ona od zawsze kojarzy mi się z brudnymi pieniędzmi, z kibolami, z ustawianiem meczów, ze stadionową mafią. Tak było odkąd pamiętam. Pamiętam też, że gdy z trybuny sejmowej w dyskusji dotyczącej bezpieczeństwa publicznego a konkretnie tego, kto powinien płacić za pracę służb takich jak policja przy zabezpieczaniu porządku na stadionach i wokół stadionu (czy płacić powinno miasto, czy klub) jednoznacznie wskazałem, że powinien to być obowiązek klubów.

Kluby już wtedy stawały się firmami biznesowymi, a nie organizacjami sportowymi. Pamiętam też jak po tym, gdy zaproponowałem, by uznać klub kibica Lechii Gdańsk za organizację przestępczą, moje biura poselskie odwiedzali kibole, by mi ręcznie wytłumaczyć, jaki popełniłem błąd. Mówiłem tak, ponieważ system naboru nowych członków klubu kibica oparty był o zasadę znaną z mafii sycylijskiej. Każdy młody człowiek, by stać się członkiem klubu kibica Lechii, musiał ukraść radio samochodowe ze wskazanego przez szefostwo klubu samochodu. Przypomnę – to były czasy, gdy radia samochodowe były wyjmowane, a nie montowane na stałe, jak to jest teraz.

Piłka nożna to, według mnie, zawsze były „brudne pieniądze”. Brudne ale duże i w tym właśnie jest problem.

Kiedyś duże a obecnie ogromne pieniądze stoją za wszystkim, co robi FIFA, co dzieje się w ligach krajowych i klubach piłkarskich, które są zwykłymi spółkami prawa handlowego. Można je kupić i sprzedać; one same też kupują i sprzedają swoich piłkarzy. Piłkarze z kolei mają status celebrytów; media uznają ich za autorytety, wielkie firmy płacą im wielkie pieniądze za udział w spotach reklamowych. Piłkarzy się sprzedaje i kupuje, zaś kwoty transakcji są olbrzymie.

Piłkarze to milionerzy albo nawet multimilionerzy, ich płace – bo otrzymują oni wynagrodzenie – to kwoty astronomiczne, niemające się nijak do tego, co jest rezultatem ich „pracy” w porównaniu do pracy nauczyciela, lekarza, czy innej jakiejkolwiek pracy społecznie użytecznej.

Świat zwariował, to co stało się w tak zwanym sporcie zawodowym jest tego najlepszym dowodem. Świat zwariował i jedyne co może go wyleczyć to globalna katastrofa, po której ci, co przeżyją, ułożą na nowo stosunki społeczne pomiędzy ludźmi.

No to teraz o mundialu. O tych igrzyskach, zorganizowanych przez kraj słynący z nieprzestrzegania elementarnych zasad zwykłej uczciwości i praw człowieka – tak jak zostały one zdefiniowane w Karcie Praw Podstawowych ONZ.

Katar kupił sobie te igrzyska, płacąc olbrzymie pieniądze komu trzeba. Katar ma zasoby surowców energetycznych, które czynią z niego mocarstwo światowe. Katar zbudował sieć klimatyzowanych stadionów na potrzeby tych mistrzostw, nie zważając na bezpieczeństwo pracujących tam ludzi, którymi byli migranci z biednych krajów Afryki.

Oburzenie opinii publicznej wywołane tysiącami śmiertelnych ofiar poniesionych podczas budowy tych obiektów jakoś minęło, gdy tylko zaczęły się igrzyska i emocje kto kogo, kto wygra, kto odpadnie…

Polska drużyna grała – jak grała. A mimo to „wyszła z grupy”, co nie zdarza się często. W meczu z Francją przegraliśmy gładko ale przynajmniej jakoś ta gra wyglądała, nie trzeba było się wstydzić. Odpadliśmy z dalszej gry i piłkarze wrócili do domu lub do swoich klubów.

No i zaczęło się.

Szef rządu obiecał piłkarzom, że za wyjście z grupy on, ludzki pan, da im 30 milionów złotych nagrody do podziału. Z tego, co wiem regulamin rozgrywek przewiduje również jakieś pieniądze za udział i osiągnięty wynik. To są pieniądze FIFA, to z tych ogromnych, brudnych pieniędzy jakie się tam przewalają. Pieniądze natomiast obiecane przez premiera, to pieniądze publiczne, pieniądze nas wszystkich.

Gdyby pan premier obiecał piłkarzom 30 milionów ze swoich zasobów, a ma ich dostatecznie dużo, by nie uczyniło mu to nadmiernej różnicy, to jego sprawa. Ale na szafowanie publicznymi pieniędzmi nie ma zgody.

Przynajmniej mojej zgody.

A najlepsze to, co się stało później. Jak donoszą media piłkarze… pokłócili się o to, jak podzielić te 30 milionów: ile komu, ile trenerowi wraz ze sztabem a ile piłkarzom, a piłkarzom to jak, ile, kto, za jakie czyny…

Moim zdaniem to dość brzydko pachnący koniec legendy o „białoczerwonej drużynie” „naszych chłopców”, co to śpiewają z uniesieniem hymn państwowy i z dumą noszą koszulkę z orłem.

To wszystko pic i fotomontaż, jak dawniej się mówiło. Oszustwo dla ubogich duchem.

I na koniec konstruktywny wniosek na przyszłość.

Gra w reprezentacji kraju to nie gra za pieniądze. Niczyje, ani FIFA, ani Morawieckiego. Jeżeli nie chcesz grać w reprezentacji kraju, bo za to nie płacą – to twój wybór, nikt nikogo nie zmusza.

A to, że taka drużyna odpadłaby z rozgrywek niczego nie zmienia. Może grałaby z większą ambicją i śpiewany przez nią hymn nie brzmiałby tak fałszywie. Ta „walcząca” za te wielkie pieniądze też przecież odpadła i teraz kłóci się o pieniądze tak, jakby oni wszyscy byli bardzo biedni…

Wstyd i żenada!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Print Friendly, PDF & Email
 

One Response

  1. Mr E 06.12.2022 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo