03.01.2023

Wydarzenia konkretne, przytwierdzone do życia stąpającego po ziemi, nagle, ni-stąd-ni-zowąd i w cudowny sposób, nikną z naszego pola widzenia, by zmartwychwstać w nierzeczywistym upierzeniu; niby stanowią kontynuację dotychczasowej fabuły, niby akcja zmierza w kierunku rozwiązania, lecz są to zabiegi sztuczne i fatalne; procesy daremnie upędzające się za sensem. Z czego nauka, że pisać o świecie istniejącym naprawdę, jest o wiele trudniej, niż pisać o świecie wyimaginowanym. Utworzonym ze swobodnego poruszania się po nieskrępowanej fantazji.
Trudniej, ponieważ opowiadając o wydarzeniach konkretnych, nie można posługiwać się nieuzasadnioną fikcją. Fikcją stanowiącą współczesną postać fabularnej protezy. Swoistą konstrukcję intelektualną: deus ex machina. Z tym że zamiast boga lub innej siły nadnaturalnej, autorzy o wiotkiej kompleksji, stosują brak żelaznej logiki.
Pewnik: powiązanie zdarzeń wziętych z rzeczywistości z wydarzeniami sfabrykowanymi dowolnie, nazywa się fantasy. Ta modna i niestety poczytna dziedzina swawolnej niewiedzy, odsuwa zwolenników realizmu od literatury ambitniejszej. Na przykład, od utworów ściśle naukowej fantazji uprawianej przez artystów tej miary, co Stanisław Lem. Wtłacza ich w łatwiznę powtarzalności. W szablon fabularnych rekwizytów. Podobne procedery utwierdzają autora fantasy w mylnym przekonaniu, że do opisywania zdarzeń wystarczy mu rozwichrzona wyobraźnia. Zadowala się więc myślą, że do uprawdopodobnienia fabuły niepotrzebna mu jest znajomość podstaw fizyki. Myśl ta jednak świadczy o ignorancji, albowiem czarodziejskie rozstrzygnięcia w rodzaju raptownego pojawienia się magicznych mocy, nie załatwiają sprawy. Śmieszą czytelnika obeznanego z prawami fizyki. Z czego wypływa wniosek, iż nawet fantazja musi być wiarygodna.
Są pisarze lubujący się w poruszaniu prawdy. Balzak, artysta należący dzisiaj do prozaików niestrawnych, zwykł był mawiać, że aby o czymś pisać, trzeba się na tym znać. Znajomość faktów, szczegóły umykające z pola czytelniczego widzenia, oto rzeczy wymagane od autora. Od autora traktowanego pobłażliwie przez współczesnych odbiorców. Lekceważonych przez wszechwiedzącą brać. W dobie obecnego dostępu do informacji twórczość wydaje się zbędna i nudna, ponieważ treści zawarte w ich dziełach odnaleźć można w byle Wikipedii. Sęk w tym, że konsumentom literatury nie chce się do nich zajrzeć. A nie chce, bo wystarcza im zarozumiała świadomość, że gdzieś tam są.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
