Jacek Pałasiński: Drugi obieg (542)6 min czytania

()

12.01.2023

1.

Zdjęcia poniżej raczej nie pozostawiają wątpliwości, w jakim można być nastroju w drugiej dekadzie stycznia na 52 równoleżniku N.

Ale umysł ludzki niezbadanymi tory chadza, więc kiedy tak szedł D.O. w tej mgle, umysłem przeniósł się do … Las Vegas. Co z hiszpańska znaczy mniej więcej „trawniki”, bo pierwszy Europejczyk, który tam dotarł zobaczył tłuste, zielone trawy, porastające spłachetek pustyni po wiosennych deszczach.

D.O. był w LV parę razy, kręcił filmy (nadal dostępne na player.pl!). I jeśli mu się skojarzył z chłodnym polem i lasem, to dlatego, że wspomina to uczucie, kiedy wysiadając z klimatyzowanego samolotu, poczuł nagle jak policzkuje go w twarz suchy upał. To przyjemne uczucie.

Odmienne od tego, którego doznaje się, wysiadając z klimatyzowanego samolotu w Mombassie czy New Delhi w porze monsunów: tam nie dostaje się policzka suchą ręką, ale mokrą, gorącą ścierką. No i w Las Vegas można było po 22.00 wyjść z klimatyzowanych pomieszczeń bez obawy o udar cieplny i szok moralny w zderzeniu z biedą. A w Mombassie i New Delhi nie.

A do Las Vegas D.O. jeździł, bo było blisko do miejsc, które chciał odwiedzić i sfilmować, a ponadto albo Nevada, albo samo Las Vegas dopłaca liniom lotniczym, by tam lądowały, bo lot do tego miasta jest znacznie, znacznie tańszy, niż do Los Angeles, 10 minut lotu więcej. Więc jadąc do Kalifornii warto sobie podliczyć. Wynajem samochodu nadal jest w USA znacznie tańszy niż w Europie, a te paręset kilometrów z LV do LA, to część przygody i sama przyjemność.

Las Vegas

I przeniósł się D.O. myślą do tej światowej stolicy kiczu, blichtru i zalegalizowanego występku. Nie, nie pokochał Las Vegas, to z pewnością nie jest miejsce dlań odpowiednie, ale – wspominając – pewną rzewność poczuł. Był dużo młodszy, to po pierwsze. Przed tamą Hoovera było jeszcze mnóstwo wody w rzece Colorado, to po drugie. Po trzecie to świetne miejsce wypadowe na pustynię, a pustynia daje do głowy. Po czwarte: nie sposób się nudzić, chodząc po Stripie: tylu modeli na raz nie ma chyba w żadnym innym miejscu na świecie.

A po piąte i najważniejsze: D.O. kręcił film. Bardzo lubił to robić: lekki statyw, kamerka i oczy dookoła głowy, by wybierać najlepsze, najciekawsze, najoryginalniejsze kadry, które muszą jednak coś mówić o filmowanym miejscu.

Statyw był lekki, kamerka też, ale D.O. przypisuje przynajmniej cześć swoich problemów z kręgosłupem właśnie im. Co jest pewną nobilitacją, bo problemy z biodrami, kolanami i kręgosłupem to choroba zawodowa operatorów, a D.O. był tylko zdolnym amatorem.

Gdzie spał? Jak to gdzie? Za pierwszym razem w Hiltonie! Hotel przechodził remont i pokoje były po 35 $. Za drugim razem w Paris Las Vegas, pokoje po 50$, ale za to okno z widokiem na fenomenalny taniec wodotrysków przed hotelem Bellagio. W kilku bardzo eleganckich i drogich hotelach są śmiesznie tanie stołówki – takie bufety z „all you can eat”.

Czy D.O. grał? Nie, D.O. wolałby dać sobie to i owo obciąć, byleby nie zasilić choćby jednym centem tę zbrodniczą machinę. Oh, yes, D.O. często marzy o dużej wygranej na loterii, ale nie kupuje losów, nie skreśla numerów totolotkowych, czy jak to się tam teraz nazywa, to nie dla niego rozrywka. Jedyna loteria, w której z przyjemnością brał udział to ta w Stowarzyszeniu Prasy

Zagranicznej w Rzymie, gdzie przez bodaj 5 lat z rzędu wygrywał cuda niewidy: wycieczkę na Kretę, do Dubaju, do Mombassy… Potem stop, ostatnie 5 loterii nie wygrał nawet laurki.

Ach: Las Vegas… Początki dwóch wspaniałych przygód, dwóch wspaniałych podróży po Parkach Narodowych zachodnich Stanów Zjednoczonych – coś absolutnie pięknego, nieoczekiwanego i niezapomnianego i początek podróży wzdłuż granicy z Meksykiem aż do San Diego i Tijuany, a potem na Północ aż do San Francisco, po raz kolejny.

Wróciłby?

Pewnie, że by wrócił! Ale nie w podskokach. Postarzał się i już nie podskakuje.

2.

A gdzie newsy? – zapytasz Czytelniku.

D.O. konstatuje z niekłamaną przykrością, że newsy nie wzbudzają większego zainteresowania Czytelników. No to je przerzedzi.

Dziś powie tylko, że przewodnictwo globalnej Konferencji Klimatycznej obejmują właśnie Zjednoczone Emiraty Arabskie, a na czele konferencji stanie Sultan Al Jaber, szef Abu Dhabi National Oil Company. Taki emiracki Obajtek.

Na czele konferencji klimatycznej stanie Sultan Al Jaber, szef Abu Dhabi National Oil Company.
https://www.theguardian.com/…/uae-to-launch-cop28…

Nic zabawniejszego (i bardziej przygnębiającego) dziś nie przeczytacie.

À propos: to aktualne ceny paliw we Włoszech. Mówią, że to wina wojny w Ukrainie, ale kłamią. To ich wina. Za litr ON nalewanego przez personel stacji dwa euro, dziesięć i siedem dziesiątych centa.

3.

Premier Australijskiego stanu Victoria Daniel Andrews zapowiedział, że kardynał George Pell nie będzie miał uroczystego pogrzebu z szacunku dla ofiar kościelnej pedofilii.

4.

Aha: i przeczytajcie artykuł Anne Appelbaum we wczorajszej wyborczej. Oczywiście, tylko jeśli interesują was newsy i analizy międzynarodowe.

A ponadto…

A tymczasem amerykańskie agencje rządowe apelują o wprowadzenie zakazu gotowania na gazie: wyziewy ze spalania gazu naprawdę bardzo szkodzą na zdrowie. Jednak prezydent Biden jest przeciwny.
https://www.washingtonpost.com/…/gas-stoves-ban…/
https://edition.cnn.com/…/biden-gas-stoves/index.html

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Adam 13.01.2023