Jacek Pałasiński: Drugi obieg (546)15 min czytania

()

16.01.2023

Blue Monday

1.

Eliza Michalik w „Allegro ma non troppo” (https://natemat.pl/462190,eliza-michalik-goscinia-rozmowy…)

Zainspirowany rozmową z Elizą Michalik D.O. podewziął pewne refleksje:

Przykro jest stawiać na konia, który w gonitwie nie ma szans.

2.

Rossana Rossanda

Założyciele dziennika „Il Manifesto – quotidiano comunista”: Rossana Rossanda, Luigi Pintor, Valentino Parlato i Lucio Magri otoczeni byli szacunkiem nawet tych intelektualistów, którzy szaleństwem komunizmu nigdy się nie zachłysnęli. Bo mieli niezależne opinie, nie lubili partyjniactwa, nie bawili się w salonowe rozgrywki politykierów, bo bronili pokrzywdzonych, choćby wbrew partii komunistycznej, popierali ruchy wolnościowe w Europie Wschodniej, bo nie brali pieniędzy na swoje wydawnictwa od byle kogo.

3.

Giorgio Bocca

Zmarły 12 lat temu słynny dziennikarz włoski Giorgio Bocca za młodu, przejęty ideami faszyzmu, zgłosił się na ochotnika do oddziałów Włoskiej Republiki Społecznej – kadłubowatego państewka na północy Włoch, założonego przez Mussoliniego i jego zwolenników, krótko przed ucieczką Niemców wypieranych przez Aliantów. Potem Giorgio Bocca zmienił całkowicie siebie i swoje widzenie świata i przez kolejne 60 lat był symbolem dziennikarstwa liberalnego i społecznie zaangażowanego.

Bocca był świetnym polemistą.

O założycielach „Il Manifesto” powiedział na przełomie tysiącleci: „trwanie w tym samym błędzie przez 25 lat nie czyni z błędu cnoty”.

To było uderzająco prawdziwe.

4.

D.O. zawsze nie mógł pojąć jak ludzie z pozoru mądrzy i inteligentni mogą ideowo włączyć się w ruchy ekstremistyczne, takie jak narodowy socjalizm czy bolszewizm (jeden pi(e)s!). Zaakceptował fakt, że są wierzący, ale fanatykami religijnymi raczej się nie stają. A naziole i bolszewicy – owszem, stają się fanatykami, choć na testach na IQ brylują. Tak, chęć zemsty na gorliwcach caratu z niejednego czyniła bolszewikiem, jak chęć zemsty na endekach pchała ludzi do PPR-u, a nawet UB. Chęć zemsty na odpowiedzialnych za osłabianie systemów ekonomicznych bolszewikach z niejednego czyniła zwolennikiem Hitlera. Jasne, oczywiste.

Ale stamtąd do fanatyka? Człowieka ślepego na logikę, dowody i oczywistości? Mordercy dla idei?

Nie, D.O. tego zrozumieć nie potrafi.

Wyjaśnisz mu, Czytelniku?

5.

A D.O. postawił na ludzką inteligencję, wrażliwość, zaangażowanie, nieobojętność. Drażnili go strasznie menadżerowie mediów mający nosy zatopione w słupkach słuchalności, oglądalności czy klikalności. To, co ich wszystkich łączyło to deziluzja: byli święcie przekonani, że czytelnicy, słuchacze, widzowie, są debilami, do których trzeba przemawiać, jak do dzieci, prostym językiem o prostych sprawach i nie dłużej niż 55 sekund, bo – nie ma siły – ogromna, przeogromna większość widzów, słuchaczy i czytelników po tym czasie się wyłącza i nic do niej nie dociera.

A ponieważ pieniądze głupka są równie dobre, jak pieniądze profesora filozofii; ponieważ głupków jest znacząco więcej niż profesorów filozofii, to – zdaniem tych medialnych funkcjonariuszy – pies z profesorami tańcował, stawiajmy na głupka!

W dyskusjach z nimi wychodziło na jaw, że oni nie byli przekonani, że widzowie, słuchacze, czytelnicy, są głupi: oni to w i e d z i e l i !

A Kiedy D.O. próbował polemizować, podsuwali mu pod nos wspomniane słupki, w wyniku czego nos D.O. lądował na kwincie.

A mimo to trwał w błędzie. Zwracał się do swoich widzów, słuchaczy i czytelników, jak do ludzi inteligentnych, mądrych, ciekawych świata, którym mózg nie wysiada po 55 sekundach.

Trwał w błędzie dłużej niż 25 lat. I to nie uczyniło z błędu cnoty.

Zawsze miał „dobre słupki”, łudził się, że zatriumfuje nad pożeraczami słupków, ale nie. Stanowił pewną anomalię. Co samo w sobie nie jest złe ani przykre. Ale potem sobie przypomniał, że najlepszą oglądalność miał wtedy, kiedy na zakończenie programu wypuszczał filmik z kiciusiem, albo innym miłym zwierzątkiem. Kiedy robił zagadki geograficzne. Innymi słowy, kiedy „podpierał” swoje poważne komentarze na temat wydarzeń międzynarodowych rekwizytami z magazynu brukowców.

A przecież przeczytał kiedyś książkę „najtęższego umysłu strategicznego Azji XX wieku”, założyciela Singapuru Lee Kuan Yew’a pt. „Od trzeciego do pierwszego świata”.

A tam było czarno na białym napisane: „ja nigdy nie patrzę w sondaże. Miałbym się kierować tym, co myśli tłum? Co ze mnie byłby za lider”!?

A tu? A tu na melodię „zdechł kanarek” śpiewamy: zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł liderek, zdechł.

Proszę szukać nowego.

6.

To wszystko, co powyżej D.O. nabazgrał, to wstęp do krótkiego i gorzkiego komentarza.

Nie, D.O. Nie liczył na dziesiątki tysięcy Czytelników, na miliony like’ów: to je jego fucha. Jego fucha to mówić coś do mądrych. Jego szczęściem to, że mądrzy zechcą słuchać.

Donald Tusk na prośby o jakieś względy dla inteligentów odpowiedział kiedyś: „Inteligencja to maksimum 1% głosów”. W domyśle – nie warto się po ten procent schylać. Po ten procent, który zachował polskość, język, kulturę, który walczył w Powstaniach, który wykuwał niepodległość, bronił ojczyzny, kiedy była potrzeba, wyciągał ją z tarapatów politycznych i finansowych, rozmawiał z resztą świata o tym, żeby Polska była prawowitym, pełnoprawnym członkiem międzynarodowej wspólnoty krajów cywilizowanych.

No, to D.O. właśnie do tego 1% miał ochotę się zwracać. Bo to ten 1% decyduje o tym, jaki będzie naród i jaka ojczyzna.

A tu co?

Kiedy robi rzetelny, pracochłonny digest wydarzeń międzynarodowych, kiedy – jak mu się wydaje – otwiera oczy na ukryte za wydarzeniami dynamiki i powiązania – dostaje 100 like’ów. Kiedy pokaże kolorowe zdjęcia – pięć razy więcej.

Nb. to ciekawe: te zdjęcia, to rodzaj fotoreportaży, jakie się robiło w latach 50. w ilustrowanych magazynach. Zostały wyparte przez wideoreportaże w telewizji.

W internecie jest ponad 30 wideoreportaży, z których D.O. jest dumny, ale kiedy namawia Czytelników, żeby je obejrzeli – namowom ulegają pojedyncze osoby. Podobnie jest z apelami o oglądanie i udostępnianie „Allegro”. Albo o udostępnianie wstrząsającego świadectwa z granicy polsko-białoruskiej.

Są mechanizmy społecznego odbioru, których D.O. nie rozumie i pewnie już nie zrozumie. Jeśli wartościowe teksty czy rozmowy nie zdobędą oglądalności, nie zarobią na siebie, zostaną bezlitośnie zdjęte. Potem pozostanie już tylko narzekanie na niski poziom przekaziorów.

Tak więc D.O. tkwi w błędzie, a on za nic nie chce stać się cnotą.

7.

Innymi słowy: przykro jest stawiać na konia, który nie ma szans w gonitwie, jako się rzekło na początku.

I co dalej? – pyta D.O. wokół. A wtedy Przyjaciele odpowiadają mu słowami poety: „róbmy swoje”.

Jak tyle pokoleń przed nami i zapewne wiele pokoleń po nas – jeśli jakieś pokolenia jeszcze będą wobec całkiem poważnego zagrożenia wojną nuklearną lub zniszczeniem planety.

Jadziem dalej: Titanic tonie, orkiestra gra od ucha.

8.

D.O. nie jest wyjątkiem: rodzaj ludzki tak ma, że jak mu się coś wydaje, to myśli, że wszystkim innym przedstawicielom gatunku wydaje się tak samo.

D.O. zawsze cenił sobie wolność i wydawało mu się, że wszyscy inni wolność cenią sobie równie mocno.

Może to jest źródło błędu, który nie staje się cnotą?

Wolność zaś, drogi rodaku, jest ściśle powiązana z prawdą.

Tylko nie wszczynaj dyskusji na temat tego, co prawdą jest, a co nie, bo do niczego nie dojdziemy.

A mamy dojść do tego, że nigdy nie będziesz wolny, jeśli będziesz karmiony kłamstwem, jeśli zatruty pokarm wchłoniesz, uznając, że jest pożywne, że cię wzmacnia.

Propaganda jest tym zatrutym jadłem, przesiąkasz toksynami, zaczynasz mieć zwidy i halucynacje, przestajesz widzieć ostre kontury rzeczy, jasne przestrzenie stają się ciemne, słyszysz dźwięki, których nie było, widzisz kolory, których nikt nie malował. Ona zżera najpierw twój mózg, a potem resztę twojego ciała.

W tym stanie nie możesz być wolny. Wolność potrzebuje czystego jadła, potrzebuje światła, potrzebuje prawdy.

9.

À propos: włoski urząd ochrony konsumenta zredagował po starannych badaniach laboratoryjnych listę najbardziej toksycznych potraw przeciętnego Włocha.

Na pierwszym miejscu znalazły się kurczaki z Polski. Oprócz salmonelli miały w mięsie całą tablicę Mendelejewa ze szczególnym uwzględnieniem toksyn. Włosi importują mnóstwo kurczaków z Polski.

Co przykre, to żadna z instytucji, które powinny stać na straży zdrowia Polaków podobnych badań nie przeprowadza, a jak przeprowadza, to nie publikuje, a jak publikuje, to nic z tego nie wynika i wszyscy jecie ze smakiem trujące mięso polskich producentów. Za sprawą b. premiera Babiša Czechy praktycznie zakazały importu żywności z Polski. Bułgaria utylizowała bodaj 55 ton toksycznej żywności z Polski.

A ty, Polaku, jedz tę truciznę.

10.

A z wiadomości?

• Putin powiedział w telewizji, że wojna w Ukrainie zaczyna „przebiegać lepiej”. Dla Rosji ma się rozumieć.

Putin mówi, że operacja wojskowa idzie wreszcie dobrze
https://www.reuters.com/world/e”Putin mówi że operacja wojskowa idzie dobrzeurope/russia-says-it-launched-missile-strikes-against-ukraine-saturday-2023-01-15/

• Do zniszczenia bloku mieszkalnego w Dnipro Rosjanie użyli potężnego pocisku rakietowego do niszczenia lotniskowców, tzw. „carrier buster’a”. Wydobyto dotąd 35 ciał.

• Rosjanie zdobyli ostatni punkt obrony w Sołedarze.

• Policja niemiecka zatrzymała Gretę Thunberg. Zabrała ją z prywatnego mieszkania i wywiozła poza teren protestów wokół rozszerzanej kopalni węgla w Lützerath.

• Anne Hidalgo, mer Paryża, rozpisze referendum czy należy zabronić wypożyczania elektrycznych hulajnóg. Sama jest tego gorącą zwolenniczką.

• W Meksyku zabroniono palić papierosy we wszystkich miejscach publicznych, również na otwartym powietrzu. Bravo!

• „Kapłan musi umieć odejść, w odpowiednim momencie, umieć zrezygnować z roli i stanowisk, potrzeby bycia szanowanym, uznanym i nagrodzonym, pojmując swoją posługę jako służbę” – powiedział papież Franciszek w nauczaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, pierwszym po pogrzebie Benedykta XVI.

• Co najmniej 10 osób zginęło a 30 zostało rannych w eksplozji wewnątrz kościoła zielonoświątkowców w Kasindi w prowincji Kiwu Północne w Demokratycznej Republice Konga.

• Grupa bandytów zaatakowała rezydencję parafialną kościoła katolickiego pw. św. Piotra i Pawła w Kafin-Koro w regionie Paikoro w Nigerii. Strzelili do księdza Isaaca Achi i ranili go w plecy podczas próby ucieczki, po czym podpalili kościół. Ranny ksiądz spłonął. Drugi ksiądz Collins Omeh uciekł z kościoła, ale też odniósł ranę postrzałową i przebywa w szpitalu.

• 65-letni Awad al-Qarni, profesor prawa wspierający reformy w Arabii Saudyjskiej, został skazany na śmierć za używanie WhatsApp i Twittera do dzielenia się wiadomościami uznanymi za „wrogie” królestwu. Aresztowanie profesora we wrześniu 2017 r. zapoczątkowało rozprawę księcia koronnego Mohammeda bin Salmana z dysydentami. Jedną z pierwszych jej ofiar był felietonista „Washington Post” Dżamal Kchaszodżdżi (poprawny zapis fonetyczny).

• Z badania, opublikowanego w European Journal of Preventive Cardiology wynika, że jedzenie ze stresu znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, zawału serca i niewydolności serca. D.O. ostatnio niebezpiecznie przybiera na wadze. Pogodny nie jest. Jak przeciwdziałać? Journal ma radę: medytować, ruszać się, jeść świadomie. No i pewnie jeszcze, wyraz, wyraz, być młodym, przystojnym brunetem z rajskiej wyspy tropikalnej, nie?

11.

Czechy. Kim jest Andrej Babiš, to mniej więcej wiemy: milionerem, krętaczem i zapatrzonym w Rosję polakożercą. Ale o tym, który w pierwszej turze wyborów prezydenckich dostał więcej głosów od byłego premiera, Petrze Pavle, wiedzą tylko specjaliści. To D.O. coś napisze.

Petr Pavel, zwycięzca I tury wyborów prezydenckich w Czechach.

Petr Pavel urodził się 1 listopada 1961 w Planá koło Mariańskich Łaźni w rodzinie oficera Czechosłowackiej Armii Ludowej. Ojciec, pułkownik Josef Pavel, pracował jako analityk wiadomości z wrogich krajów kapitalistycznych i był odpowiedzialny za badania elektroniczne, między innymi przechwytywanie i analizowanie raportów z armii NATO. Petr poszedł w ślady Ojca i studiował w Wyższej Szkole Wojskowej w Vyškovie w latach 1979-1983, a potem, w latach 1988-1991 – w Akademii Wojskowej im. Antonína Zápotockégo w Brnie. To wył Wydział studiów dla personelu wywiadu wojskowego do pracy za granicą i zadań specjalnych. Agenci tych uczelni studiują tam pod pseudonimami, a jego brzmiał niewyszukanie: Pávek. Opinię u politruków miał dobrą: „odpowiedzialnie podszedł do studiowania przedmiotu, potwierdzając bardzo dobre warunki wstępne do dalszego treningu agenturalnego”.

W 1983 roku rozpoczął służbę w wojskach powietrznodesantowych. W 1983 roku zgłosił się do Komunistycznej Partii Czechosłowacji, a po dwuletnim okresie kandydowania został przyjęty do partii 13 lutego 1985 roku. Był gorliwy i wkrótce został przewodniczącym podstawowej organizacji partyjnej w swojej jednostce.

Po Aksamitnej Rewolucji roku wstąpił do Sztabu Generalnego Armii Republiki Czeskiej, a w latach 90. pracował w służbie wywiadu wojskowego. Czym się zajmował – nie wiadomo. Jednocześnie był asystentem więźnia politycznego reżimu komunistycznego generała porucznika Radovana Procházki.

Zdobywał też wykształcenie za granicą: w Defense Intelligence College w Bethesda w USA, Staff College w Camberley w GB, Royal College of Defence Studies w Londynie, a ostatecznie zdobył tytuł magistra stosunków międzynarodowych w King’s College of London.

Znakomicie zapisał się podczas służby w misji pokojowej UNPROFOR w Jugosławii, gdzie w styczniu 1993 roku jego jednostka pomogła w ochotniczej operacji uratować ponad 50 odciętych żołnierzy francuskich ze strefy wojny między Serbami i Chorwatami. Za tę misję otrzymał najwyższe francuskie odznaczenie wojskowe i najwyższe odznaczenie państwowe – Order Legii Honorowej „za niezwykłą odwagę”. Prezydent Republiki Czeskiej Václav Havel odznaczył go Medalem za Bohaterstwo.

W latach 2002-2007 był kolejno Dowódcą Wojsk Specjalnych, Zastępcą Dowódcy Wojsk Połączonych oraz Zastępcą Dyrektora Sekcji MON. Wcześniej i później reprezentował Czechy na kilku wojskowych stanowiskach dyplomatycznych w Belgii, Holandii i Stanach Zjednoczonych. W latach 1993-1994 był przedstawicielem attaché wojskowego Republiki Czeskiej w Belgii, w latach 1999-2002 przedstawicielem w Kwaterze Głównej NATO w Brunssum. W 2003 roku pełnił funkcję zastępcy w kwaterze głównej operacji Enduring Freedom w Tampie. W latach 2007-2009 był przedstawicielem wojskowego przedstawicielstwa Republiki Czeskiej przy Unii Europejskiej w Brukseli, a następnie w latach 2010-2011 przedstawicielem Republiki Czeskiej przy Naczelnym Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie.

Podczas amerykańskiej inwazji na Irak w marcu 2003 r., służąc jako oficer łącznikowy w kwaterze głównej USA w Katarze, ostrzegał, że Irak może użyć broni masowego rażenia przeciwko siłom inwazyjnym. D.O. też tam był, zastanawiał się, kim jest ten przystojniak, ale wtedy się nie dowiedział.

Potem został zastępcą dowódcy sztabu generalnego armii czeskiej. Poparł udział czeskich żołnierzy w wojnie w Afganistanie i stwierdził, że obrona republiki „zaczyna się nie na granicach Czech, ale na zewnętrznych granicach NATO, a czasem nawet poza nimi, często tysiące kilometrów od nas”.

21 lipca 2014 r. rząd Bohuslava Sobotki nominował Pavla na stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO na lata 2015–2018. To drugie po sekretarzu generalnym najwyższe stanowisko w Sojuszu Północnoatlantyckim. Został tym samym pierwszym przedstawicielem krajów byłego Układu Warszawskiego, który objął najwyższe stanowisko wojskowe Sojuszu Północnoatlantyckiego. Na tym stanowisku zebrał bardzo dobre opinie, zwłaszcza za wzmacnianie systemów obrony powietrznej europejskich państw NATO. Działał na rzecz przywrócenia dialogu z Rosją, przerwanego po aneksji Krymu, ale wkrótce, w 2016 roku, wyraził opinię, że Rosja jest bardziej niebezpieczna niż Państwo Islamskie i zagrożenie terroryzmem razem wzięte. Starał się bronić Kurdów z Afrin (Kurdystanu Syryjskiego) przed atakami Turcji. Jednoznacznie potępił rosyjską agresję na Ukrainę.

Z wynikiem 35,40% głosów wygrał I turę wyborów prezydenckich z przewagą około 0,4% głosów nad kandydatem ruchu ANO 2011 Andrejem Babišem i tym samym awansował do II tury wyborów. Przegrani kandydaci Danuše Nerudová, Pavel Fischer, Marek Hilšer i Karel Diviš poparli Petra Pavla w drugiej turze. Andrej Babiš już rozpoczął kampanię przed II turą, mówiąc, że Pavel jest agentem Putina.

Normalne: „łapaj złodzieja”.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.