17.01.2023
World Pizza Day
1.
Co za gapa z D.O.! Zapomniał o „Wrong Gift Day”, Dniu Złego Podarunku. A to ważna data w kalendarzu: tego dnia można wziąć wszystkie sweterki w reniferki, frotowe skarpetki, cuchnące kosmetyki z supermarketów, ramki na zdjęcia lub inne durnostojki, jakie się dostało pod choinkę i przekazać dla potrzebujących.
Gdzieniegdzie są organizacje, które się tym zajmują: zanosisz w tajemnicy przed darczyńcami taki trefny prezent, a ochotnicy już wiedzą, co z nim zrobić, komu może się najbardziej przydać.
A w niektórych włoskich miastach robi się z tego super imprezę towarzyską.
Obdarowani zjawiają się w wielkiej sali, oddają prezent, prezent dostaje numerek. Numerki wrzuca się do urny, potrząsa, a potem każdy podchodzi i wyciąga je z urny. I w ten oto sposób można wrócić do domu z cudzym prezentem, może bardziej trafionym.
No, chyba że ktoś ma kosmicznego pecha i wylosuje swój własny prezent.
No, ale wtedy to już karma, przeznaczenie: niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.
2.

Przez lata mieszkania w Vallinfredzie, a potem w Castel Madama, Subiaco odgrywało w naszym życiu istotną rolę. To miasteczko z ośmioma tysiącami mieszkańców miało szpital, w którym przeleżała się z kamica nerkową Żona D.O., handlarza samochodami, u którego D.O. kupił parę rzęchów, kilka interesujących nas sklepów i drukarnię, w którym nasze mikrowydawnictwo PSIK editore drukowało swoje książki i plakaty. Bebetto, właściciel, był cierpliwy i przyjacielski, dawał kredyt i uczył sztuki drukarskiej, a jednocześnie był otwarty na eksperymenty, jak wtedy, gdy D.O. wymyślił, że koszt przygotowania do druku na offsecie można obniżyć radykalnie, drukując na kalce technicznej matryce na pierwszych, 300-punktowych drukarkach laserowych, zamiast dwukrotnie naświetlać i wywoływać teksty i obrazy na papierze fotograficznym, w pozytywie i negatywie.
Nazwa „Subiaco” pochodzi od łacińskiego „Sublaceum”, „Podjeziorna”: taką nazwę nadał Tacyt stojącemu tu kompleksowi letnich willi Nerona, zbudowanemu nad spiętrzeniami wód Aniene, drugiej obok Tybru rzeki Rzymu, której źródła znajdowały się nieco powyżej.
70 kilometrów od Palatynu, a za to na wysokości 400 metrów npm; miejsce to miało latem temperaturę chłodniejszą, a jeszcze przemyślny system hydrauliczny dostarczał dodatkowego chłodu.
W Subiaco urodził się piłkarz Antonio Conte, którego sklep z artykułami sportowymi wita przyjezdnych na pierwszym rozstaju dróg w mieście, no i przede wszystkim – Gina Llollobrigida (akcent nad pierwszym „i”!), chociaż jej dom rodzinny zbombardowali Niemcy w czasie wojny.
3.
No i tak… Znowu z czyjąś śmiercią znika część życia D.O.
Do wczoraj byłą żywą historią kina, jego autentyczną Muzą. W swojej karierze reżyserowało ją wielu geniuszy srebrnego ekranu: Vittorio De Sica, Mario Monicelli, Pietro Germi, Alessandro Blasetti, Mario Soldati… A po drugiej stronie oceanu – John Huston, King Vidor, Melvin Frank, Robert Z. Leonard, Vincent Sherman…

Grała u boku Rocka Hudsona, Tony’ego Curtisa, Yula Brynnera, Anthony’ego Quinna, Seana Connery’ego, Roberta Aldy, Burta Lancastera, Errola Flynna, Humphrey’a Bogarta czy Davida Nivena, mówiło się, że z wieloma z nich miała romanse. W Walk od Fame w Hollywood jest jej gwiazda i odcisk dłoni, jak najbardziej zasłużenie. Niewielu cudzoziemców dostąpiło tego zaszczytu.
62 filmy kinowe (ostatni w 2011), z których wiele to arcydzieła, 9 filmów telewizyjnych (ostatni w r. 2018).
Najukochańszy z nich to „Kiedy nadejdzie wrzesień” z 1961 roku w reżyserii Roberta Mulligana, formalnie określany jako „komedia romantyczna”, ale w naszej rodzinnej klasyfikacji zaszufladkowana jest jako „pogodna komedia amerykańska”.
4.
Kto miał szczęśliwe życie, ten nie zrozumie, jak ważne mogą być dla człowieka filmy, pozwalające uciec od przykrej rzeczywistości, przenieść się w świat problemów urojonych, w bajkowe krajobrazy, w fabuły, w których troski są nieznane, podobnie, jak problemy finansowe. My, emigranci z przymusu, nie z wyboru, troski mieliśmy realne, poczynając od braku pieniędzy i zapleśniałych ścian naszego poddasza w górskiej wiosce.
Wyczekiwaliśmy tych „pogodnych komedii amerykańskich” jak zbawienia, czyniły nasze życie lżejszym, przypominały, że „życie czasami bywa znośne”. I ten „Come September” należał do naszych ulubionych, tym bardziej, że pokazywał cudne zakątki Włoch, w tym Jezioro Albano, Portofino (którego wtedy nie znaliśmy) i Cinque Terre (idem).
Lata 50. i 60. były złotym okresem dla pogodnych komedii amerykańskich, tak, jak lata 70. i 80. – dla cudnych, przezabawnych i inteligentnych seriali telewizyjnych („Sanford and Son”, „Mary Tyler Moore”!). Oczywiście, mieszkając w Polsce prawie żadnego z tych filmów nie znaliśmy: żelazna kurtyna była dość szczelna, gdy chodziło o pokazywanie luksusu bycia Amerykaninem.
Do dziś zresztą pogodne komedie amerykańskie z tamtych lat są rzadkim gościem w telewizji. (Ach, gdzież ta komunistyczna tradycja pokazywania w okresie noworocznym pogodnych komedii francuskich i amerykańskich!). Ale, jak się jakaś trafi, to małżeństwo staruszków ich nie przepuszcza i gapi się z łezką w oku.
We Włoszech wszystko się dubbinguje, więc na amerykańskich filmach wszyscy mówią po włosku. Daliśmy sobie wmówić, że włoscy dubbingerzy są znakomici, ale odkąd D.O. ogląda filmy w języku oryginalnym, wie, że to nieprawda! Ale Żona D.O. twardo trzyma się wersji włoskich.
Koniec dygresji.
5.
W styczniu 1949 roku boska Gina wyszła za mąż za słoweńskiego lekarza Milko Škofiča, który pracował wśród uchodźców przebywających tymczasowo w oddziale Cinecittà na górze Terminillo koło Rieti. W lipcu 1957 r. urodził im się syn Andrea Milko Škofič, który da im wnuka Dimitriego, urodzonego w 1994 r. W 1971 r. rozwiodła się z mężem, z którym nie mieszkała pod jednym dachem od co najmniej pięć lat, odkąd pan doktor rozpoczął związek z austriacką śpiewaczką operową Ute de Vargas.
Od lat pięćdziesiątych mieszkała w dużej willi przy Via Appia w Rzymie, a jej sąsiadem był Franco Zeffirelli, którego o mały włos nie zabiła, upierając się prowadzić z zawrotną szybkością luksusowy samochód po nadmorskich serpentynach. On został poważnie ranny, jej się praktycznie nic nie stało. Na kilka lat przeniosła swoją oficjalną rezydencję do Księstwa Monako, bo Włosi z podatkami nigdy nie żartowali, oj nie.

W październiku 2006 roku powiedziała hiszpańskiemu magazynowi ¡Hola!, że zamierza poślubić młodszego od siebie o 34 lata, przedsiębiorcę Javiera Rigau: ona miała 79 lat, on 45. Powiedziała, że ma z nim utrzymywany w tajemnicy związek od trzydziestu lat. W 2019 r. Rigau potwierdził, że spotykają się od 1976 roku, tj. odkąd on miał piętnaście lat. Wiele osób w Barcelonie i Rzymie wiedziało o związku chłopca z divą, który miał wyłącznie charakter seksualny. Wynikł z tego ogromny galimatias prawny: Rigau zerwał zaręczyny z aktorką przez swojego prawnika, precyzując przy tym, że „zawsze będzie ją kochał i szanował”. Ale w 2011 r. hiszpańska gazeta El Mundo napisała, że państwo jednak wzięli ślub w Barcelonie w listopadzie 2010 r. Lollobrigida oświadczyła, że została oszukana, bo podsunięto jej do podpisu coś, co miało być upoważnieniem. Sprawa skończyła się w sądzie, jednak sąd uniewinnił Rigau. Później to małżeństwo zostało uznane za nieważne przez Świętą Rotę, bo aktorka była niezwykle pobożna.
W maju 2018 roku, mając prawie dziewięćdziesiąt jeden lat, wyjawiła gazecie „Libero”, że padła ofiarą gwałtu, gdy miała 18 lat i była dziewicą, czyli w 1945 roku. Sprawcą gwałtu miał być znany piłkarz drużyny Lazio. Lollobrigida nigdy nie chciała zaskarżyć go ani nawet ujawnić jego tożsamości. Ale powiedziała, że to tragiczne wydarzenie nieubłaganie naznaczyło jego życie, poczynając od ślubu ze słoweńskim lekarzem, które było dla niej rodzajem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
6.
Kiedy jej kontrakty filmowe zaczęły się przerzedzać, zaczęła rzeźbić, odnosząc na tym polu wiele sukcesów, na tyle, że została w 2007 r. honorową obywatelką światowej stolicy rzeźby – toskańskiego miasteczka Pietrasanta, gdzie przeniósł się dawno temu z Paryża również i Igor Mitoraj ze swoim partnerem. Została też uznaną fotograficzką: w tej roli przeprowadziła słynny wywiad z Fidelem Castro. Jej zdjęcia były bardzo cenione przez specjalistów.

W 2013 roku sprzedała na aukcji w Sotheby’s w Genewie 22 klejnoty Bulgariego ze swojej kolekcji. Aukcja charytatywna przyniosła 3.800.000 euro. Najcenniejszym przedmiotem była para kolczyków z perłami i brylantami sprzedana za 1 850 000 euro.
7.
Starość nie była dla niej specjalnie łaskawa. Przybrała sobie asystenta, Andreę Piazzollę, którego jej syn Andrea uznał za oszusta i oskarżył o sprzeniewierzenie 3 milionów euro. Proces ciągnął się latami, aktorkę przymusowo poddawano ekspertyzom lekarskim i właściwie wszystkie były zgodne, że miała, delikatnie mówiąc, „osłabione rozeznanie rzeczywistości”. Sama zdecydowanie stawała po stronie swojego asystenta a przeciwko synowi. Asystenta uniewinniono, ale sądy wszystkich instancji, łącznie z najwyższym, narzuciły jej zewnętrznego kuratora majątkowego.

Jej majątek oceniany jest na 200 milionów euro.
I wreszcie ostatni, przykry epizod z jej życia. D.O. pisał o tym na początku września: 95-letnia Gina Llollobrigida, dala się omotać jakiejś grupie drani i ogłosiła, że będzie kandydowała do Senatu w wyborach z 25 września z ramienia mikropartyjki „Italia suwerenna i Ludowa”, wspieranej przez Komunistyczną Partię Socjalistycznej Ojczyzny. Choć zawsze powtarzała, że jej politycznym idolem jest Berlusconi. Żenada. Oczywiście nie została wybrana.
Llollo – jak ją pieszczotliwie nazywają Włosi, tłumaczyła w ostatnim wywiadzie telewizyjnym, że chce być panią swojego życia, że zasługuje na spokojną starość po swojemu i na spokojną śmierć, że czuje się dobrze, a jej babka, w pełni władz umysłowych dożyła 112 lat.
Ale nie: ludzie ponadprzeciętni, utalentowani, znani, nigdy nie zostaną zostawieni w spokoju.
8.
Po trzydziestu latach ukrywania się (ale bez przesady), wpadł w ręce karabinierów jeden z ostatnich wielkich bossów Sycylijskiej Mafii.

Złapali go w klinice onkologicznej w Palermo, gdy przyszedł na kolejną chemio. Przeszedł już dwie operacje, choroba nie znikła i od pewnego czasu szeptano podobno w Palermo, że chce zostać aresztowany, bo to jedyna gwarancja ciągłości kuracji onkologicznej. Gdy podszedł do niego karabinier i zapytał, jak się nazywa, to choć od lat używał fałszywego nazwiska Andrea Bonafede, odpowiedział od razu: „Matteo Messina Denaro”.
Zbieg okoliczności: aresztowano go dokładnie 30 lat po Totò Riinie, który został schwytany 15 stycznia 1993 r., również w Palermo.
9.
D.O. z dużą ostrożnością podchodził do enuncjacji „Antymafii” – wyspecjalizowanych w walce z Cosa Nostra służb, oddziałów policji i karabinierów oraz prokuratorów i sędziów. Na walkę z Mafią państwo przeznaczało ogromne pieniądze, po aresztowaniu Toto’ Riiny i dziesiątek jego podkomendnych, po tym, jak dzięki nieludzkiemu artykułowi 41bis, odbierającego więźniom siedzącym za Mafię wszystkie prawa, przełamano mur omerta’, sprawiając, że dziesiątki większych i mniejszych bossów i „picciotti” – ich podkomendnych zdecydowało się sypać członków swoich mafijnych „rodzin”, Mafia została rozbita. Przestała się liczyć jako poważne zagrożenie. Ale to oznaczało odcięcie setek funkcjonariuszy Antymafii od wielkich rządowych pieniędzy.
Pino Arlacchi, jeden z liderów Antymafii, który został później zastępcą sekretarza generalnego ONZ ds. walki z przestępczością zorganizowaną, powiedział kiedyś (D.O. był przy tym obecny!) na wielkim kongresie przywódców organizacji policyjnych i polityków, odpowiedzialnych za walkę z mafiami z całego świata, że nie wierzy, żeby następcą Toto’ Riiny był Bernardo Provenzano, co z uporem godnym lepszej sprawy powtarzała cała Antymafia, a za nią media. Przydomek jaki od młodości nadawano Provenzano był „U trattoru” – traktor – bo myślał powoli, jak powoli jeździł traktor. Innymi słowy, nie był to facet zbyt bystry. Z pewnością nie nadawał się na przebiegłego bossa Mafii. Arlacchi wiedział co mówi, bo polował na mafiozów przez kilkadziesiąt lat.
Nie szkodzi, Antimafia potrzebowała nowego Toto’ Riiny i upierała się, że jest nim Provenzano. Kiedy go wreszcie aresztowano w 2006 r. rozległ się jęk zawodu: trzeba szukać nowego potwora, ten jest spalony.
Bo też szukano Provenzano niebyt gorliwie. Ukrywał się od 11 lat w … rodzinnym Corleone, miasteczku liczącym 10 tysięcy mieszkańców. (D.O. rozkosznie wspomina zjedzony tam obiadek na koszt regionu Sycylia, zapraszającego dziennikarzy do znajdującego się w centrum Corleone Muzeum Walki z Mafią; jako że nasza grupa to byli doświadczeni profesjonaliści, to narrację naszych przewodników brali przez grubą bibułkę). Riiny też szukano kilkadziesiąt lat, a mieszkał sobie spokojnie w willi na przedmieściach Palermo, jego dzieci chodziły do szkoły, a on i żona do przychodni lekarskiej…
No bo co to będzie, jak wszystkich mafiozów wyłapiemy? Zostaniemy bez roboty i dobrych pensyjek!
10.
Jednak z Matteo Messina Denaro było inaczej. W to, że jest on autentycznym potworem, który w żadnym wypadku nie powinien chodzić na wolności, D.O. święcie wierzył.
Bo na rękach Matteo Messiny Denaro znajduje się nie tylko krew ofiar dziesiątek bestialskich morderstw, ale także ofiar ostatnich wielkich masakr w historii Włoch. Dorastał na kolanach Salvatore’a Riiny, który nie tylko nauczył go okrucieństwa, ale powierzał tajemnice, które szef Cosa Nostra zachowywał aż do dnia swego aresztowania.

Zauważyliście, że nie ma kajdanków?
• Porwał, trzymał dwa lata, udusił własnoręcznie, a ciało rozpuścił w kwasie 10-letniego Giuseppe di Matteo, syna aresztowanego mafioza, który zaczął współpracować z organami ścigania.
• Osobiście zabił co najmniej kilkanaście osób, członków konkurencyjnych klanów, nieposłusznych mafiozów i członków ich rodzin, a także ludzi przeciwstawiających się Mafii. Zlecił kilkadziesiąt innych morderstw.
• Organizował spektakularne zamachy na pierwszych sędziów, którzy zaczęli odnosić sukcesy w walce z mafią: Giovanniego Facone – wyleciał w powietrze razem ze stoma metrami autostrady z lotniska do centrum Palermo, razem z żoną i czterema funkcjonariuszami ochrony i Paolo Borsellino – wyleciał w powietrze razem ze 120 innymi samochodami i czterema funkcjonariuszami ochrony w centrum Palermo, pod domem swojej matki, do której szedł na niedzielny obiad.
• W lipcu 1993 r. podłożył bombę na Via dei Georgofili, na tyłach florenckiej Galerii Uffizi, zabijając 5 przypadkowych osób i niszcząc kilkadziesiąt dzieł sztuki, niektóre bezpowrotnie.
• Tego samego dnia podłożył bombę na Via Palestro w Mediolanie, w pobliżu Galerii Sztuki Nowoczesnej, zabijając 5 osób i raniąc 12.
• Tego samego dnia podłożył bombę pod bazylikę świętego Jana na Lateranie, poważnie uszkadzając fasadę i sąsiedni Pałac Laterański.
• Tego samego dnia podłożył bombę pod rzymskim kościołem San Giorgio al Velabro przy Forum Romanum. Stawką tych zamachów były łagodniejsze przepisy dla aresztowanych mafiozów, wycofanie artykułu 41bis.
• Dokonał w centrum Rzymu zamachu na Maurizio Costanzo, prowadzącego najpopularniejszy talk-show we włoskiej telewizji i przyjaciela Giovanniego Falcone. Showman cudem uniknął śmierci, ale ranni zostali jego ochroniarze.
• Podłożył bombę w pobliżu rzymskiego Stadionu Olimpijskiego z zamiarem spowodowania jej wybuchu wśród autobusów, dowożących karabinierów, mających ochraniać mecz, Bomba szczęśliwie nie wybuchła.
11.
Matteo Messina Denaro pochodził z rolniczej miejscowości Castelvetrano niedaleko Trapani na zachodzie Sycylii. Był synem Massimo, zwanego „Ciccio”, bezwzględnego i niekwestionowanego bossa mafijnego, utrzymującego dobre kontakty z Korleończykami i skazanego za liczne przestępstwa, w tym morderstwa na dożywocie. On też ukrywał się przez wiele lat, zmarł na serce nim go pojmano.
12.
Nb. Castelvetrano… D.O. wspomina tamtejsze wina i oliwę, jako jedne z lepszych na Sycylii, a co za tym idzie – na świecie. Zaproszony, kręcił w prowincji Trapani reportaż, ale miejscowy operator miał sprzęt tak stary, że nie udało się go przerobić na jakikolwiek współczesny nośnik. Ale zaproszono go do samotnej masserii, rodzaju czworaków o charakterze rolniczo-mieszkalno-obronnym, bo tak trzeba było na Sycylii budować przez stulecia saraceńskich ataków.
W owej masserii, przerobionej na restaurację, podawano wyłącznie potrawy z tuńczyka. D.O. dostał kilkanaście różnych potraw, od przystawek, po kilka pierwszych i wiele drugich dań. Był o krok od eksplozji z przeżarcia, narzekał, grzeszny, i głośno powiedział opiekunom: „nie mam już miejsca na cokolwiek, na szczęście, z tuńczyka nie da się zrobić deseru”.
Opiekunowie popatrzyli po sobie i powiedzieli do D.O.: „no, to się zdziwisz”.
I na stół wyjechało coś w rodzaju rzadkiego tofu. Mdłe, słodkawe.
– Co to? – zapytał.
– A już skończyłeś, nie chcesz dokładki?
– Nie, dziękuję, zdecydowanie skończyłem.
– No to ci powiemy: to była sperma tuńczyka”.
Ojojoj!
13.
Matteo Messina Denaro, choć przez Riinę wychowany, nie był tępym chłopem, jak jego nauczyciel. Rozumiał, że Mafia musi dostosować się do zmieniającego się świata. Unowocześnił ją, postawił na białe kołnierzyki. Kazał inwestować w legalną ekonomię, m.in. w energię alternatywną. Znajdował nienotowanych kandydatów do prowadzenia budowanych za mafijne pieniądze stacji benzynowych, planował zbudować sieć supermarketów w prowincji Agrigento. Inwestował też na bogatej Północy Włoch.
14.
Zupełnie bezkarnie. Miał pewność, że może krążyć po rodzinnym Castelvetrano, Trapani i Palermo. Przez dziesięciolecia pomagano mu, dbano i niego i chroniono. To Sycylia, a on był legendą. Członkowie jego klanu, koledzy ze szkoły, krewni i znajomi poświęcali się dla niego: dali się aresztować, znosili konfiskatę majątku, stali się biedni głodni i milczeli, nikt go nie zdradził. I dlatego był wczoraj spokojny w Palermo, po raz kolejny. Nikt nie znał jego twarzy, władze miały tylko jego portret jako dwudziestolatka. Krążyły legendy, że przeszedł operację plastyczną, a to na Północy, a to w Bułgarii, gdzie miano mu również usunąć z palców linie papilarne.
Przez lata prokuratorzy i śledczy zidentyfikowali wszystkie jego pseudonimy „Niewidzialny”, „Diabolik”, „Lo Zio”, „Alessio”, ale nikt nie wiedział, jak najbardziej poszukiwany człowiek we Włoszech wygląda.
15.
Nikt nie wiedział? No nie…
Kiedyś jakiemuś karabinierowi wydawało się, że widział kogoś podobnego do Messiny Denaro, jak w odludnym miejscu wsiada do czyjegoś samochodu, rozmawia z jego kierowcą jakiś czas, potem wysiada i odjeżdża małym, miejskim samochodem. Zatrzymano kierowcę rozmówcy mafioza: okazał się członkiem ścisłego sztabu jednej z najbardziej tajnych organizacji w Antymafii. Aresztowano, skierowano do sądu, został skazany. Ale nie wskazał miejsca pobytu bossa, nie narysował jego portretu pamięciowego.
Innym razem, kolejny karabinier odkrył kryjówkę Messiny Denaro. Zameldował o tym przełożonym, którzy zakazali mi dalszego śledztwa. Kiedy karabinier poszedł z tym do mediów, przełożeni oskarżyli go o zniesławienie. Sąd go uniewinnił, ale przełożeni pozostają na swoich stanowiskach.
Odkryto sędzinę z Antymafii, która niszczyła wszystkie sygnały na temat poszukiwanego bossa…
16.
Matteo Messina Denaro zorganizował akcję poparcia wyborczego dla swojego byłego pracodawcy, Vincenzo D’Ali. Został wybrany senatorem Republiki i był nim przez cztery kadencje. Z ramienia jakiej partii? Jak to jakiej: Forza Italia Silvio Berlusconiego!
17.
Mówi się, że Toto’ Riina powtarzał, że jeśli jemu cokolwiek się stanie, to „Matteo wie wszystko”. Mówi się, że przejął, może zawłądnął z pomocą zdrajców z Antymafii, archiwum Toto’ Riiny.
Może… Ale teraz powstaje pytanie: będzie skłonny rozmawiać ze śledczymi? Umierający boss zechce wyjawić wszystkie sekrety starej Mafii i „kopuły” – sejmiku bossów wszystkich klanów, które podlegały Toto’ Riinie. Innych klanów już nie było: ludzie Riiny zabili wszystkich.
Zechce zaszargać swoje „dobre imię”, swoją legendę i zacznie sypać?
A ta legenda jest podbudowana faktem, że był – jak Riina i większość mafiozów – zwolennikiem niepodległości, a przynajmniej większej autonomii dla Sycylii. I podobno kontaktował się z wysokimi urzędnikami amerykańskimi, sondując, czy irredentyści mogliby liczyć, jeśli nie na poparcie, to przynajmniej na neutralność Ameryki?
A jeśli zdecyduje się sypać, to czy na pewno jego zeznania trafią na właściwe biurko niezmienione i nieocenzurowane?
18.
Bo z pewnością jakiś prokurator zada mu pytanie: który z polityków rzymskich wspierał Mafię najsilniej? Który polityk sprawił, że przez 30 lat chodził po Sycylii przez nikogo nie zaczepiany, on, człowiek z kilkoma dożywociami na karku? On, seryjny morderca, autor wielu zamachów bombowych na instytucje państwowe, instytucje i postacie kultury i na Kościół? Kto w 97 roku uprzedził go o nadciągającej obławie, tak, że karabinierzy znaleźli w popielniczce jeszcze ciepły niedopałek?
19.
Aż zachorował na raka: w 2020 w tej samej klinice w Palermo wycięto mu guz jelita grubego. Rok później druga operacja, bo były przerzuty na wątrobę. Choroba jednak postępowała i wczoraj zgłosił się do klinika na badania przed trzecią możliwą operacją. Za każdym razem, gdy wracał na chemioterapię, przynosił wszystkim prezenty: butelki oliwy z Castelvetrano.
20.
Wraz z aresztowaniem Matteo Messiny Denaro liczba ukrywających się, niebezpiecznych bossów mafii znacznie się skróciła.
• Attilio Cubeddu z Arzany na Sardynii, poszukiwany od 1997 r. odkąd ktoś niewytłumaczalnie wypuścił go na „urlop” z więzienia, gdzie odsiadywał dożywocie za porwanie, zabójstwo i ciężkie uszczerbki na zdrowiu.
• Giovanni Motisi, ur. 1 stycznia 1959 r. w Palermo, poszukiwany od 1998 r. za morderstwa, od 2001 r. za powiązania z mafią i inne, od 2002 r. za masakrę i inne przestępstwa, skazany zaocznie na dożywocie.
• Renato Cinquegranella, kamorysta z Neapolu, poszukiwany od 2002 r. za działalność przestępczą o charakterze mafijnym, współudział w zabójstwie, nielegalne posiadanie broni, wymuszenia i inne przestępstwa.
• Pasquale Bonavota, członek kalabryjskiej 'Ndranghety z Vibo Valentia, poszukiwany od 2018 r. za „powiązania typu mafijnego” i „zabójstwo premedytacją”.
21.
I D.O. pozostawi tu Czytelników z pytaniem: Dlaczego tak wielu ludzi zawierza mocniej tak okrutnej i bezwzględnej organizacji przestępczej jak sycylijska Mafia, zamiast zawierzyć państwu?
Może dlatego, że Mafia częściej daje Sycylijczykom pracę i środki do życia chętniej niż państwo. Że dotrzymuje słowa. Że nie zamienia zagarniętych pieniędzy w osobiste luksusy bossów. Że słucha ludzi, których polityka nigdy nie słucha.
I jeśli ci się, Czytelniku, jakoś skojarzy to z Polską i zaczniesz analizować przyczyny popularności szajki, to….

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
źródła obrazu
- telewizja: Freepic
