27.01.2023

Mówię o rozpoznawalności globalnej. Czyli ogólnej. To znaczy uproszczonej i powierzchownej. Większość narodów nie ma bladego pojęcia, gdzie leży Polska i, szczerze mówiąc, przeciętnego Eskimosa Z Ugandy mało interesuje, skąd pochodzą mieszkańcy naszego kraju. W krajach odległych od demokracji oraz w krajach rozwiniętej demokracji (u których zabiegamy o sympatię), traktuje się nas albo z wyższością i pogardliwie, albo z rezerwą, gdyż zapracowaliśmy na taką opinię; jesteśmy wyposażeni we wszystkie możliwe wady. Trudno bowiem znosić czyjąś nieuzasadnioną pychę i natarczywe podkreślanie własnej wyjątkowości. Zwłaszcza gdy należymy do państw peryferyjnych.
Jeżeli jesteśmy znani na świecie, to tylko z powodu wybijających się jednostek; Curie Skłodowska, Kopernik, Wałęsa, Chopin. Ale już wiedza o Mickiewiczu trafia jedynie pod polskie strzechy. Jest problematyczna. Rozpowszechniona wśród belfrów, ich uczniów i wąskiego grona filologów. A ludzie w rodzaju Jana Pawła II są cytowani selektywnie cytowani. Przez moment modni i chwilowo popularni.
Wszystko, co powiedziałem dotychczas, to prawda, jednak trzeba ją uprecyzyjnić: jako naród nie jesteśmy wyjątkowi; ludzi obfitujących w wady znaleźć można wszędzie. Lecz prawdą jest również, że w obliczu zagrożenia, potrafimy być zjednoczeni. W umysłach wyświetlają się nam obrazy polskich zgliszcz. Obserwujemy tragedię mordowanego narodu, jego zaciekły opór przed bestialstwem i utratą niepodległości i widzimy analogię do sytuacji, w której byliśmy sami.
Od prawej do lewej strony politycznej mamy jednakie zdania i sercem jesteśmy za walczącą Ukrainą. Mamy głównie dlatego, że wiemy, iż broni Europy przed barbarzyństwem. I widząc ukraińską determinację, mamy w pamięci własną: podczas ostatniej wojny. To, że daremnie wołaliśmy o konkretną pomoc. To, że państwa mogące przeciwstawić się nadciągającej wojnie światowej, wolały, w imię zachowania pokoju, zachowywać się kunktatorsko. Wyczekująco. Nie drażnić Hitlera. A tym samym – ośmielać go do potęgowania roszczeń. Do czego doprowadziła polityka ustępstw i chowania głowy w piasek, wiadomo poniewczasie. A teraz w ohydnym miejscu Hitlera mamy jego naśladowcę o nazwisku Putin. I bojaźliwe państwa pragnące delikatnie, metodą kroplówkową, pomóc Ukrainie tak, by nie irytować i rozjuszać dyktatora i by mógł on spokojnie niszczyć nadal.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
