Jacek Pałasiński: Drugi obieg (572)5 min czytania

()

11.02.2023

1.

D.O. w marcu 2020 r. miał zgromadzone 57 tysięcy mil w programie Miles & More Lufthansy. Miał jedną z najstarszych wydanych kart lojalnościowych, nr 1070. Szykował sobie te mile na wyprawę gdzieś do ciepłych krajów, marzyła mu się Kostaryka i Panama.

potem wybuchła pandemia, a potem Lufthansa stwierdziła, że mile D.O. przepadły, bo nie wykorzystał ich w przewidzianym terminie.

Na nieśmiały protest D.O., że byłby wykorzystał, gdyby Lufthansa latała, ale nie latała, więc nie wykorzystał, Lufthansa odpowiedziała, żeby się D.O. wypchał i wystrzelił, bo owszem, Lufthansa nie latała, ale przecież mogłem sobie kupić kilka, a może nawet kilkanaście litrów perfum w sklepiku internetowym Lufthansy.

No i od tego czasu D.O. Lufthansy nie lubi i od tego samego czasu o ciepłych, egzotycznych krajach może sobie tylko pomarzyć.

Noż qurczę.

Pozostają wspomnienia.

D.O. lubił (i chyba nadal lubi) podróże: zupełnie jak Joe Biden który wybiera się za ocean, do Polski, by porozmawiać z prezydentem Dudem – jak powiedział w TVN24 ambasador Mark Brzeziński.

To kadry z filmu „Kocham Amerykę” z 2011 r. Kręcony niemal amatorsko, kamerą dziś nie do przyjęcia, jeszcze w standardzie SD, bez żadnego systemu stabilizacji, co sprawia, że mimo statywu, obrazy drżą.
Co dla autora nie ma większego znaczenia: ważne, że wzbudza ciepłe wspomnienia i przypomina, że błękitne niebo w ciepłych krajach naprawdę jest błękitne.
Monument Valley, Cud świata, jakim jest Antelope Canyon i skała, zwana Mexican Hat nad rzeką San Juan.
Ośrodek informacyjny Navajo Nation w Monument Valley.
Chyba nie trzeba podpisywać? Znak rozpoznawczy San Francisco.
Dwa myśliwce USAF nad Doliną śmierci. Pojawiły się znikąd i zniknęły, nim autofocus zdołał je wyostrzyć. Ryk! A to ważny dla starszych pań i panów Zabriskie Point, znane z filmu Michelangelo Antonioniego pod tym samym tytułem: jeden z manifestów naszego pokolenia.
Jeśli was stać, nie jedźcie nigdzie indziej: stańcie na głowie i pojedzcie na granicę Utah i Arizony, żeby zobaczyć Antelope Canyon: natura nie stworzyła chyba nic piękniejszego.
A to już ukochany przez D.O. Mojave Desert. Daje do głowy jak narkotyk.
Los Angeles, za którym D.O. nie przepada: stary ratusz i nowa Opera Franka Ghery’ego.
Ulice L.A. zawsze są pełne intensywnych rozrywek.
No i Malibu: jeśli tu mieszkasz, znaczy, że odniosłeś sukces, chwilowo mniejsza o to, jak.
D.O. marzenia. Nie, to nie musi być Malibu, ważne, żeby rosły bugenwille, plumbago i inne kolorowe krzewy, żeby było zielono i było morze w zasięgu wzroku.
I tobie, Czytelniku, tego weekendowo D.O. życzy: podróży w poszukiwaniu piękna, ciepła i kolorowych kwiatów.


Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.