Waldemar Piasecki: Hollywood zamyka oczy na putinowskie ludobójstwo Ukrainy3 min czytania

()

11.03.2023

Zrzut ze strony Agencji RIA Novosti

Są rzeczy, które się w głowie nie mieszczą. Mówi o tym oświadczenie Towarzystwa Jana Karskiego, które publikujemy niżej.

Po raz drugi z rzędu Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej kierowana przez Johna Baileya odmawia Wołodymyrowi Zełenskiemu prezydentowi Ukrainy walczącej z ludobójczą agresją Rosji możliwości przemówienia do uczestników gali wręczania Oscarów. Po raz drugi sprawia radość i satysfakcję współczesnemu Hitlerowi – Wołodimirowi Putinowi pragnącemu wymazać Ukrainę z mapy świata, a jej naród ze świadomości ludzkości. Propaganda rosyjska z aplauzem chwali odmowną decyzję i komunikuje, że oto sezon na Ukrainę przeminął.

Towarzystwo Jana Karskiego nie pojmując ani motywów, ani celu poczynania Akademii chce ku pamięci i przestrodze przytoczyć fragment historii legendarnej misji Jana Karskiego, który wszedł do annałów cywilizacji jako „A Man WHO Tried to Stop the Holocaust” („Człowiek których próbował powstrzymać Holocaust”).

Otóż w początku 1943 roku przybył on do Stanów Zjednoczonych, aby raportować o ludobójczej eksterminacji Żydów na terenie okupowanej przez Hitlera Polski oraz działaniach Polskiego Państwa Podziemnego przeciwko niemieckiej machinie zbrodni.

Karski przywiózł ze sobą także scenariusz potencjalnego filmu o tym, co się dzieje w Polsce, by zainteresować Hollywood produkcją mającą zmobilizować świat do powstrzymania Hitlera i Holocaustu. Okazało się, że żadna z największych wytwórni nie była tematem zainteresowana. Trwał natomiast karnawał fascynacji Sowiecką Rosją i jej dyktatorem Stalinem potwierdzany kolejnymi filmami, takimi jak m.in. „The Battle of Russia”, „The Boy from Stalingrad”, „Days of Glory”, „Mission to Moscow”, „The North Star”, „Our Russian Front”, „Russian Rhapsody”, „Song of Russia” czy „Three Russian Girls”. Klimatu na propozycję Karskiego zdecydowanie nie było. Na odczepnego z jednej z wytwórni dostał odpowiedź, że scenariusz musiałby być znacznie mniej „polityczny”, a ponadto zainteresowani musieliby przekazać subwencję na produkcję w wysokości 50 (!) milionów dolarów. Doświadczenie hollywoodzkie Karskiego poraziło, a na podstawie scenariusza filmu, jaki nigdy nie powstał, powstała głośna książka „Story of a Secret State”.

Owe prosowieckie fascynacje Hollywoodu, agenturalnie orkiestrowane z Moskwy, trwały także po wojnie, a wielu twórców otwarcie deklarowało sympatie czy nawet przekonania komunistyczne z przynależnością do Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych włącznie, która miała zresztą w Los Angeles swą filię.

Jest ponurym śmiechem historii, kiedy słyszy się dziś, że los mordowanego narodu ukraińskiego nie może się doczekać adekwatnego forum w Hollywood, tak jak podczas drugiej wojny nie mógł się tam doczekać adekwatnego forum los ginącego narodu żydowskiego. Jedynym twórcą i być może sumieniem hollywoodzkiej ‘Fabryki Snów’ zdaje się dziś pozostawać Sean Penn, który swego Oscara przywiózł Wołodymyrowi Zełenskiemu do Kijowa.

Ten bowiem na gali Oscarów powiedzieć sam nic nie może. Ku radości oprawcy Ukrainy – Putina.

Salutując Seanowi Pennowi, stwierdzamy, że to, co robi Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej w kwestii prezydenta krwawiącej Ukrainy jest po prostu haniebne.

Tyle oświadczenie. Gwoli przypomnienia, Wołodymyr Zełeński, drugiego dnia wojny został uhonorowany specjalną Nagrodą Orła Jana Karskiego.

Foto: Towarzystwo Jana Karskiego/ Biuro Prasowe Prezydenta Ukrainy

Waldemar Piasecki

Nowy Jork

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Adam 11.03.2023
  2. Adam 11.03.2023