18.03.2023
1.
W nadziei, że po wczorajszym wzmożeniu moralnym i słownym ukamienowaniu D.O. P.T. Czytelnicy zaspokoili swoja żądzę krwi i dziś, przy sobocie, zechcą wraz z drugim obiegiem podzielić marzenia.
2.
Czy marzyłeś kiedyś, Czytelniku, żeby zostać zablokowanym na jakimś lotnisku, by nie móc w zaplanowany czasie wrócić do domu, lub dotrzeć w jakieś inne miejsce docelowe?
D.O. takie marzenia się zdarzają. Ale nie dotyczą każdego lotniska.
Właściwie dotyczą tylko jednego.
3.
Marzenia o byciu zablokowanym na lotnisku wywołane zostały przyznaniem po raz 12 tytułu World Best Airport lotnisku Changi w Singapurze.

Gdy D.O. tam był, nie miało połowy tych atrakcji, co teraz, ale i tak wydało mu się rajskie.
https://www.straitstimes.com/…/changi-airport-regains…
https://www.worldairportawards.com/singapore-changi…/
https://www.worldairportawards.com/worlds-top-100…/
Oficjalna strona: https://www.changiairport.com/
Kto czytał „Kaczora po pekińsku” pióra D.O. ten wie, że Singapurem jest zafascynowany. Minęło 17 lat, odkąd go tam nie ma, a wspomnienia tego jedynego w swoim rodzaju miejsca są wciąż żywe i – co może ważniejsze – bajecznie kolorowe.
4.
„Po raz 12. lotnisko Changi zostało uznane przez londyńską firmę badawczą Skytrax najlepszym lotniskiem na świecie, odzyskując koronę po przegranych w 2021 i 2022 r. spowodowanych z pandemią Covid-19.

https://www.changiairport.com/…/best-airport-in-the…
Podczas ceremonii rozdania nagród World Airport Awards 2023, która odbyła się w Passenger Terminal Expo w Amsterdamie, lotnisko zostało również uznane za najlepsze w Azji, najlepsze na świecie pod względem obiektów rekreacyjnych i najlepsze na świecie pod względem gastronomii lotniskowej.

Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Międzynarodowy port lotniczy Hamad w Doha w Katarze, a trzecie – lotnisko Haneda w Tokio w Japonii”. Taki był komunikat. Suchy i pozornie beznamiętny. Bo w D.O. wyzwolił namiętność.

https://www.hotels.com/go/singapore/changi-airport
5.
D.O. się troszkę zna, uważa za pomniejszego eksperta w dziedzinie lotnisk, na potwierdzenie czego może stwierdzić, że na pierwszych 100 sklasyfikowanych przez Skytrax lotnisk świata, D.O. był w celach wylotowych lub przylotowych w 41. No i na sporej licznie tych, które się w tej pierwszej setce nie załapały. Może będzie tego nawet drugie tyle.
Kiedy znalazł się po dość długim locie z Mumbaju na Changi – oniemiał.

https://www.travelandleisure.com/…/singapore-changi…
Oniemiał dosłownie, szczękę długo ciągnął po posadzce, szczypiąc się raz po raz, by sprawdzić, czy to mu się nie śni oraz by sprawdzić, czy nie umarł i znalazł się raju (co mu się jak psu zupa należy).

https://www.facebook.com/photo/?fbid=566502688846115&set=a.447527297410322
Bo – dureń – tego jednego fragmentu podróży sobie nie przygotował, nie zrobił researchu, pomyślał, że lotnisko, jak lotnisko, szkoda czasu, żeby je sobie wcześniej oglądać.

https://www.architecturaldigest.in/…/singapore-changi…/
Dlaczego wydało się D.O., że jest w raju – popatrzcie na zdjęcia. Ciekawe, czy ci się spodobają?


https://landezine-award.com/the-discovery-slides-at…/
Nb. nazwa „Changi” pochodzi od występującego w okolicy krzewu pnącego, changi ulara (Hopea sangal).
Dzielnica Changi leży oczywiście nad morzem, ma piękna plażę, ale nie wszyscy chcą się tam kąpać, bo na tej właśnie plaży, Japończycy, po zajęciu Singapuru, dokonali masowej egzekucji od 25 do 50 tysięcy Singapurczyków, w pierwszym rzędzie Brytyjczyków.

https://www.visitsingapore.com/en/


https://www.worldairportawards.com/the-worlds-top-10…/
6.
Są takie fotografie, które odciskają piętno na ludzkim życiu. D.O. pojechał do Wietnamu właściwie tylko po to, by zobaczyć gmach ambasady amerykańskiej, ponieważ w 1975 roku widział zdjęcie, a potem krótki filmik, jak z tego dachu helikoptery korpusu marines ewakuują ostatnich pracowników w dniu, w którym Sajgon wpadał w łapy komunistów z Północy. To zdjęcie, ten filmik, były naładowane takim dramatyzmem, że do dziś, przymknąwszy powieki, D.O. widzi tamte obrazki.
I przychodzą mu na myśl dyskusje z Mario Biasettim, słynnym wysłannikiem CBS, który był w latach 60. i 70. świadkiem najbardziej dramatycznych wydarzeń na świecie, od wywiadu z Fidelem Castro, ukrywającym się jeszcze w Sierra Morena, do cudownego uratowania życia w Egipskim więzieniu po przewrocie Nassera, do 444 dni spędzonych wśród pasdaranów przed okupowaną przez nich ambasadą amerykańską w Teheranie.
Nie spotkał D.O. nikogo, kto by tak żywiołowo nienawidził Nixona, jak Mario. Nie za Watergate, nie: za zdradę Wietnamu Południowego, za pokój z Chinami. Mario mówił, że on jest stary, ale ja pewnie dożyję różnorakich konsekwencji tamtego historycznego błędu Nixona.
Miał rację: D.O. dożył. Dzisiejsza walka Chin o hegemonię nad światem jest w dużej mierze efektem tamtej decyzji Nixona, prowadzącej do udostępnienia Chinom zachodniej technologii, do transformacji chińskiej gospodarki rękami zachodnich przedsiębiorców.
Miałeś kiedyś, Czytelniku, takie zdjęcie, taki filmik, który sprawił, że potem stanąłeś na głowie, podporządkowałeś fragment życia, zrujnowałeś się finansowo tylko po to, by zobaczyć tamto miejsce, widziane na zdjęciu?
D.O. miał.
I trochę ma nadzieję, że kiedy zobaczysz zdjęcia z lotniska Changi, zapragniesz tam pojechać, obejrzeć, dotknąć ręką, doznać zachwytów, przeżyć.
I mieć co wspominać.
7.
W 2022 roku lotnisko Changi obsłużyło 32 miliony pasażerów. Tyle, co londyńskie Gatwick. Ale mieście – państwie, zamieszkanym przez 5,65 miliona mieszkańców! Warszawskie Okęcie w tym samym roku obsłużyło 18,86 miliona pasażerów. Największy w Europie hub, lotnisko w Stambule – 64 miliony pasażerów, dwa razy tyle, co Singapur, ale w Turcji mieszka 85 milionów ludzi.
8.
Kiedy się już zdecydujecie wyjść z lotniska Changi, pozwiedzajcie to dziwo, jakim jest Singapur, a dokładniej Republika Singapuru, suwerenne państwo wyspiarskie. Leży około jednego stopnia szerokości geograficznej, czyli jego centrum znajduje się dokładnie 137 kilometrów na północ od równika. D.O. spotkał tam dyplomatę, narzekającego, że w tym wysoce uregulowanym państewku, jedyna niewiadomą, z jaką, obudziwszy się, człowiek musi się zmierzyć to ta, czy tego dnia będzie 30, czy 21 stopni Celsjusza.
Singapur leży na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego, graniczy od zachodu z Cieśniną Malaka, słynną z tego, że od lat grasują tam niemożliwi do pokonania piraci, zagrażający dosłownie każdemu statkowi, tamtędy przepływającemu. A przepływa nią rocznie – uwaga! – ponad 100 tysięcy statków handlowych!
Na południe od miasta znajduje się Cieśnina Singapurska, na wschodzie Morze Południowochińskie, a na północy – Cieśniny Johor, oddzielające je od Malezji.
Terytorium Singapuru składa się z jednej głównej wyspy i 63 innych wysp; ich łączna powierzchnia wynosi 733,1 km kw., ale tylko dlatego, że wzrosła o 25% od czasu uzyskania przez kraj niepodległości w 1963 r., wyniku szeroko zakrojonych projektów rekultywacji gruntów.
Na jednym z takich rekultywowanym spłachetku stoi symbol Singapuru, Merlion, zabytek nad zabytkami, bo został zainaugurowany w odległym 1972 roku i przeniesiony na ów spłachetek, w obecne miejsce, w 2002 r. No i ów imponujący zabytek jest wykonany z przedniej jakości betonu.
W każdym razie – D.O. sądzi, że nie będziecie żałować, choć niektórzy narzekają, że tam wszystko jest sztuczne. No, może wydanych pieniędzy, bo to jednak bardzo drogie miejsce na ziemi. Ale miasto warte jest tych pieniędzy, w przeciwieństwie do niejednego mocno przereklamowanego i podupadłego miasta w Europie.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
