09.04.2023

Stan na 7 kwietnia 2023 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
Bez specjalnych wstępów i upiększeń – sytuacja jest stabilna, a w wielu punktach doszło do korekt linii frontu na korzyść sił ukraińskich. Doszło nam kilka nowych ognisk walk, w innych punktach zaś, walki ucichły zupełnie. Zacznijmy jednak od początku:
– Kupjańsk
Kolejny raz wypada mi napisać o braku poważniejszych zmian w tym rejonie. Obie strony najwyraźniej skreśliły władanie tym obszarem z listy priorytetów. Dochodzi rzecz jasna do starć, lecz generalnie aktywność obu stron jest niewielka.
– Kreminna
Mam silne wrażenie, że odnotowywane w ciągu ostatnich dni zmiany w rejonie Kreminnej to bardziej efekt prób korygowania położenia obu stron przez analityków, niż autentyczne efekty działań bojowych. Zasadniczo sytuacja nie zmienia się, żadna ze stron nie kwapi się też do zwiększenia wysiłku w tym rejonie.
– Siwiersk
Minęły już ponad dwa tygodnie od ostatniej rosyjskiej próby poważniejszych operacji zaczepnych. Także tutaj położenie obu stron pozostaje bez zmian, choć chciałbym odnotować, że ukraińska obsada odcinka od Biłohorywki poprzez Spirne aż do Wasiukiwki uległa pewnej redukcji. Od północy odcinka linię obrony obsadzają kolejno – 14 Brygada Gwardii Narodowej „Czerwona Kałyna”, 54 Brygada Zmechanizowana, 10 Brygada Strzelców Górskich i wreszcie 46 Brygada Desantowa. Zniknęło kilka mniejszych oddziałów przydzielanych uprzednio do wymienionych związków taktycznych, które obecnie same muszą wydzielić siły stanowiące lokalne rezerwy. Zarówno 10, jak i 54 Brygady przebywają w rejonie Siwierska już bardzo długo i należące do nich pododdziały znakomicie znają teren, więc ewentualne próby rosyjskich natarć w tym rejonie na pewno natrafią potężny i dobrze zorganizowany opór. Na chwilę obecną jednak nic nie wskazuje na taką możliwość w najbliższym czasie.
– Bachmut
Jeszcze wczoraj Rosjanie kontrolowali dokładnie 76 % powierzchni miasta spychając stopniowo obrońców w centrum i na północy pozostającej w rękach ukraińskich części miasta. Po przekroczeniu linii kolejowej od północy Rosjanie posunęli się o zawrotne 300 do 400 metrów wzdłuż wschodniego brzegu stawu Piwniczne docierając do rejonu Różanej Alei i urzędu pocztowego. Dowództwo ukraińskie zareagowało wspierając siły 241 Brygady Obrony Terytorialnej „Spartanami” z 3 Brygady Gwardii Narodowej. W konsekwencji, ukraińskie kontrataki odepchnęły Rosjan, choć nadal utrzymują się oni na południowej stronie torowiska. Także trzymająca centrum i południową cześć pozycji obronnych w mieście 93 Brygada Zmechanizowana odpierała stałe ataki sił rosyjskich stopniowo oddając teren. Także ona doczekała się wsparcia, gdyż na linii frontu pojawiły się oddziały 125 Brygady Obrony Terytorialnej.
Kolejny raz obszar miasta pozostający pod ukraińską kontrolą zmniejszył się, lecz z koniecznością oddania tej pozycji liczymy się od dawna i nadal nic nie zapowiada, by ewentualna ewakuacja miałaby się odbyć w sposób niekontrolowany. Nie jest dla mnie jasnym, czy oddziały 125 Brygady mają wzmocnić obronę, czy całkowicie zluzować 93 Brygadę. To drugie rozwiązanie byłoby bardzo korzystne, gdyż mówiąc o 93 Brygadzie mamy zawsze na myśli niebywale doświadczoną jednostkę o ogromnej sile bojowej, o której dobrą formę warto należycie zadbać.
Należy odnotować przesunięcie frontu na ostrzu rosyjskiego klina wbitego w ukraińskie pozycje na południe od Iwaniwki. Nie jest jasne, czy Rosjanie sami skrócili front, czy może zostali wyparci przez kontrataki sił ukraińskich, które w tym miejscu reprezentowane są przez oddziały ochotników z Gruzji i Rosji. Swoją drogą to bardzo piękny widok – walczący ramię w ramię przeciw kremlowskiemu satrapie oddziały złożone akurat z reprezentantów właśnie tych dwóch nacji.
– Awdijewka
O tutaj sytuacja poprawiła się nieco na korzyść oddziałów ukraińskich, które odzyskały nieco terenu w rejonie Siewiernego i Pierwomajskiego. Nie mówimy tutaj o jakiś wielkich zmianach, ale kluczowy jest fakt nie tyle samego odzyskania pasa terenu długiego na pięć i szerokiego na około kilometr, lecz braku reakcji wojsk rosyjskich. To dość symptomatyczne, jeśli przypomnimy sobie zachowanie się Rosjan w sytuacji wygasania impetu ofensywy w rejonie na południe od Izjum późnym latem ubiegłego roku. Tam także pierwszym i bardzo wymownym sygnałem świadczącym o gwałtownie spadającej wartości bojowej oddziałów rosyjskich była ich pasywna postawa wobec ukraińskich kontrataków. W rejonie włamań dokonanych w ukraińskim systemie obrony na północ od Awdijewki – czyli w rejonie Wesełe i Krasnohoriwka – nie odnotowałem żadnych zmian. Natomiast działająca na skrajni lewego skrzydła tego sektora 109 Brygada Obrony Terytorialnej także zdołała odzyskać nieco terenu na północ od Nowoseliwki.
– Marinka i Wuhłedar
O ile w rejonie Wuhłedaru od dłuższego czasu nie notujemy żadnych zmian w położeniu obu stron, to w kompletnie zniszczonej Marince po okresie narastającej przewagi sił rosyjskich do głosu doszły oddziały ukraińskie odzyskując nieco terenu w centrum. Także tutaj Rosjanie w żaden sposób nie zareagowali, co także jest wartym odnotowania.
– Konkluzje
Jak powszechnie wiadomo – jedna jaskółka wiosny nie czyni, lecz zachowanie się sił rosyjskich nieco wpisało mi się w zasadniczy schemat charakterystycznej dla nich niezwykłej niestabilności wartości bojowej. Opisałem to zjawisko dawno temu, podczas krótkiego opisu armii rosyjskiej, jako kontynuatorki zasad funkcjonowania armii Związku Radzieckiego z wszystkimi jej wiodącymi cechami. Tak jak latem, po okresie wzmożonego naporu na pozycje ukraińskie wartość bojowa sił rosyjskich stanowiących gros 1 Armii Pancernej Gwardii w ciągu dosłownie kilku dni spadła niemalże w postępie geometrycznym, tak i teraz być może obserwujemy podobny proces. Doświadczenie i wiedza podpowiadają mi, że owe „gwałtowne spadki formy” dotyczą nie tylko jednostek zużytych w walce, ale także tych, które dysponują względnie wysokimi stanami ludzi sprzętu. Fenomen ów może stanowić pewną furtkę dla dowództwa ukraińskiego, jeśli na poważnie myśli ono o przeprowadzeniu poważniejszej operacji zaczepnej. Niemniej jednak, by móc wykorzystać spadek wartości bojowej sił rosyjskich, który nigdy nie jest zjawiskiem szczególnie trwałym (z reguły dowództwo rosyjskie także jest świadome sytuacji i dość szybko stara się przywrócić odpowiedni poziom motywacji poprzez szereg doraźnych posunięć o charakterze dyscyplinarnym) należy znaleźć jakiś słaby punkt ugrupowania rosyjskiego. Jakieś miejsce w którym oddziały ukraińskie są w stanie szybko zalać obronę, odizolować poszczególne ośrodki oporu od siebie i dokonać dosłownie sprintu w głąb przestrzeni, by móc zainicjować szerszy proces dezintegracji atakowanego zgrupowania. Ewentualne niepowodzenie takiej próby może mieć bardzo pozytywny wpływ na postawę rosyjskich żołnierzy, więc operacja taka musi zostać bardzo starannie przygotowana, a ryzyko niepowodzenia musi zostać tym samym zredukowane do minimum.
Z drugiej natomiast strony, nawet jeśli nie doczekamy się w najbliższych dniach takiej próby ze strony sił ukraińskich, jest całkiem prawdopodobne, że impet Rosjan osłabnie w najbliższych dniach do tego stopnia, że staniemy się świadkami dłuższej, lub krótszej pauzy operacyjnej. Rosyjskie dowództwo najwyraźniej kompletnie nie ma pomysłu na to, co robić dalej. Najwyraźniej zawiódł ponownie szczebel wyższy ich systemu dowodzenia, który nie potrafił kolejny raz oszacować poprawnie właściwego poziomu zapotrzebowania na zaopatrzenie, a tym bardziej na zdolność zastępowania zużytych jednostek. System logistyczny nadal jest niewydolny i ściśle scentralizowany, co nadal będzie implikować poważne trudności w przypadku przedłużających się działań bez wyraźnych perspektyw na sukces. Widzimy wyraźnie, że dowódcy szczebla niższego kolejny raz skrępowani władzą absolutną najwyższego dowództwa nie poradzili sobie z kontrolą sytuacji, choć zmiana taktyki infiltracji ukraińskiej obrony do pewnego momentu okazywała się niezwykle skuteczna. Teraz mamy moment kryzysu, który najprawdopodobniej spowoduje serię przetasowań na różnych stanowiskach związanych z kontrolą operacyjną wojsk polowych. Jak długo kryzys potrwa? Nie wiadomo.
Marcin Jop
