11.04.2023
1.
Historia nieprzyjemnego zapachu. Dziennikarze, ptaki złowróżbne, straszyli pluchą na Wielkanoc.
I znów stracili wiarygodność w Warszawie i okolicach, bo pogoda była w sumie dobra.
Bardzo dobra nawet.
Natura tylko na to czekała, żeby eksplodować, a D.O. …

Foto K.K.
D.O. powtórzy: przez prawie 30 lat mieszkał w kraju, gdzie przez 320 dni w roku, kiedy rano otwierał szczelne okiennice lub podnosił okienne żaluzje, oślepiało go jasne słońce i błękit nieba. Do dobrego, do luksusu, człowiek się łatwo przyzwyczaja, więc powrót pod szare nieba oznaczał lata balansowania – raz po tej, raz po tamtej stronie – na granicy depresji.
Szczególnie nienawistna była mu zima i od pierwszego roku, kiedy pewni ludzie przekonali go, że będzie bardziej potrzebny nad Wisłą, wzniósłszy oczy w niebiosa, powtarzał: „sprawcie, żeby to była moja ostatnia zima w tej szerokości geograficznej”.
Niebiosa nie słuchały, więc pozostawało mu rozpaczliwie czekać na nadejście wiosny.
I po tych dwóch dniach myśli, że może oficjalnie wreszcie ogłosić, że nadeszła.
Zwiastowały ją pączki na gałęziach, pożółkłe krzewy forsycji i przede wszystkim ptaki: one też rozpaczliwie czekałby, by móc się znowu na dobre rozśpiewać.
I znalazł się D.O. w miejscu magicznym, na tarasie u S. nad wielką rzeką, a tam, na tych kilkunastu kwadratowych metrach, siedział z nagim torsem już pod koniec lutego.
Za domem, w cieniu, było 19 stopni, więcej niż przewidywała jakakolwiek prognoza, ale za to od południa, w słońcu – było grubo ponad 30.
Spragniony ciepła, tego rozkosznego pieczenia słonecznych promieni na twarzy, D.O. nie zwiał do cienia, jak niektórzy inni goście, więc…
I taka jest historia nieprzyjemnego zapachu. Z którym będzie sobie musiała poradzić pralnia na dalekich peryferiach, o 50% tańsza niż warszawskie.
2.
Ciekawe, czy duchowi przywódcy i wyznawcy tybetańskiego buddyzmu rzucą się do obrony Dalajlamy, jak duchowi przywódcy i wyznawcy polskiego katolicyzmu do obrony Janapawładrugiego?
Ponad 60 lat niekwestionowanego autorytetu moralnego, a potem jeden pocałunek i jedno niefortunne (?) zdanie i … historia będzie mu pamiętać tylko to?
3.
Emmanuel Macron, prezydent Francuzów, człowiek, w którym kraj i Zjednoczona Europa pokładała tak wiele nadziei, po powrocie z Pekinu oświadczył, że „Europa powinna rozluźnić związki z USA, wyzwolić się od ich dyktatów”.

D.O. sam siebie zaczyna się bać, bo jego intuicja podpowiada mu jakieś katastrofalne scenariusze na przyszłość, a one się potem sprawdzają.
Lepiej więc, nie pytaj go, Czytelniku, kto wygra jesienne wybory w Polsce, w przeddzień Dnia Papieskiego.
4.
Może tylko jedno: Nie natknął się D.O. na żadne autorytatywne rozważania na temat forsownych zbrojeń polskiej armii (?). Znak zapytania uzasadniony szczupłością żołnierzy, czystkami szajkowymi wśród wykfalifikowanej kadry dowódczej i podobno masowym odchodzeniem z wojska oficerów i podoficerów. Oczywiście z powodu „kierowniczej roli” nieudaczników z szajki, którzy katastrofalnie psują wszystko, czego dotkną.
No to, czary-mary, czary-mary… I D.O. prorokuje, że te czołgi i te armaty i w ogóle, całe to żelastwo, na które poszły pieniądze naszych dzieci, wnuków i prawnuków, któregoś dnia odwróci swoje lufy przeciwko Polakom?
5.
W 25. rocznicę porozumienia wielkopiątkowego mały tłum zaatakował policyjnego land rovera cocktailami Mołotowa i kamieniami, kiedy kilkunastu młodych mężczyzn z zakamuflowanymi twarzami przemaszerowało przez dzielnicę Creggan w Londonderry, by upamiętnić irlandzkie Powstanie 1916 roku. Ten marsz zorganizowany był przez Saoradh, dysydencką organizację republikańską (tj, dążącą do przyłączenia Irlandii Północnej do Eire, Republiki Irlandii), tzw. „Nową IRA”.

Nb. polskie 18-latki, które w październiku pójdą po raz pierwszy głosować w wyborach (ale zrobi to tylko co piąte z nich), nie pamiętają już Polski, którą nie rządziła szajka.
Polskie 40-latki, które pójdą w październiku głosować w wyborach, nie pamiętają już Polski poza NATO i poza Unią Europejską, nie pamiętają Europy granicami i z żelazną kurtyną.
https://www.telegraph.co.uk/…/northern-ireland-petrol…/
Ponieważ dzieje się to w przeddzień wizyty prezydenta Bidena w ojczyźnie jego przodków i ponieważ napięcia między katolikami a protestantami (co się pokrywa ze zwolennikami przyłączenia do Irlandii i zwolennikami pozostania w Zjednoczonym Królestwie) nadal są dość silne, policja przygotowała szczególnie silne środki bezpieczeństwa. Nie udało jej się jednak zapobiec incydentom takim jak powyżej opisany.
Policyjny samochód zapalił się i odjechał w bezpieczne miejsce; gazety milczą, czy zdołano go ugasić, czy nie Wiadomo, że policjanci w środku nie odnieśli obrażeń.
6.
Jeszcze nie jest za późno, by sprawić sobie przyjemność i obejrzeć II część filmu o Jerozolimie, jeszcze można obejrzeć i posłuchać rozmowy z Rafałem Rutkowskim w „Allegro ma non troppo”. Nadal by to sprawić, wystarczy jeden, może dwa kliki myszką.
A ponadto…


Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
