Andrzej Markowski-Wedelstett: Wiedzieć, aby przewidzieć12 min czytania

()

Czy Cyrano de Bergerac podróżował na Księżyc dosiadając Pegaza?

20.04.2023

Właśnie nie udał się testowy lot amerykańskiej rakiety SpaceX Starship, największej, jaką do tej pory zbudowała ludzkość. W przyszłości już niedalekiej ma na powierzchnię Księżyca wynieść człowieka. I – po wykonaniu przezeń wszelkich zaplanowanych zadań na powierzchni tego satelity Ziemi – z niego powrócić…

To niezwykle skomplikowane urządzenie prawdopodobnie posłuży w dalszej perspektywie czasu do penetracji odleglejszej przestrzeni kosmosu, naukowcy i inżynierowie wskazują Marsa. Od wzlotu pierwszego aparatu, jakże dla dzisiejszej nauki i technologii – wydawać się może – prymitywnego (chociaż bezsprzecznie rewolucyjnego), radzieckiego Sputnika w 1959 roku i postawienia ludzkiej stopy na Księżycu w 1969 roku minęło w sumie 66 lat. Czym technicy, inżynierowie, naukowcy już uprawianych i rodzących się dopiero dziedzin i specjalności w niemal geometrycznym postępie, przy wspomaganiu przez potężniejącą sztuczną inteligencję (lub jej tylko pomagający), będą się zajmować za dziesięć, dwadzieścia lat, albo w rocznicę stulecia wystrzelenia Sputnika?

Skrzydlaty aparat, unoszący nawiedzonych w przestworza natchnienia, Pegaz, jest tworem czasów nowożytnych. Ale zrodzony został w czasach starożytnej kultury greckiej, u źródeł Oceanu, ze związku Meduzy1) z Posejdonem2). Nosił grzmoty i błyskawice Zeusa3). Dosiadał go Apollo3). Służył Bellerofontowi4), gdy ten wyprawił się, aby pokonać Chimerę5), także Perseuszowi, jadącemu uwolnić Andromedę6). U stóp Helikonu7) uderzył kiedyś kopytem w skałę, z której trysnęło słynne źródło Muz, zwane Hippokrene. W czasach starożytnych ówczesnym poetom natchnienie dawały jego wody…

Za poligon służył Pegazowi Olimp8), jedno z wielu starożytnych na świecie lotnisk, ale zapewne najgorsze, inne były przyjaźniejsze, płaskie, zbliżone do aerodromów Peru, porysowanych dziwnymi liniami lub współczesnego nam Kazachstanu, na nich swobodnie mogły startować i lądować kosmiczne statki. Zapewne Pegaz w końcu nerwowo nie wytrzymał zagrożeń skalistego lądowiska na postrzępionych górach i rozsiał się, zmęczony, na niebie, w kształt znanego gwiazdozbioru.

Pegaza zmajstrowali greccy bogowie. Podobny rumak był też dziełem czarnoksiężnika Merlina. W czasach bardziej nowożytnych w pracach tego rodzaju uczestniczyli już nawet zwykli śmiertelnicy. Karzeł Pacole, bohater rycerskiego romansu średniowiecznego „Walentyn i Orson” wykonał czarodziejskiego konia, który – jak ptak – przenosił go z miejsca na miejsce. A Don Kichota, zwykłe pospólstwo, rozbawiona czeladź książęca, posadziła razem z Sancho na drewnianym koniu i zawiązawszy im oczy oddmuchała ogrzewanym powietrzem na wmawiane im różne „sfery”.

Przed erą koni Merlina i Pacole był jeszcze czas Dedala. Wzlatywał on na zlepionych woskiem skrzydłach. Niestety, uległ pamiętnej katastrofie, nie doleciawszy do ojczyzny. Natomiast za pomocą takiego samego urządzenia, niejaki Ikaromenippus trafił na Księżyc. Około trzystu pięćdziesięciu lat wstecz, Daniel Defoe9), w „Konsolidatorre” użył powozu, niesionego przez olbrzymie orły. Oczywiście, najbardziej predysponowane do odbywania napowietrznych podróży były ptaki, zwłaszcza najsilniejsze z nich – orły. We Włodzimierzu, na południowej fasadzie soboru Dymitra przedstawiono na kamieniu Aleksandra Macedońskiego10) podczas lotu, w koszu, przymocowanym do ogonów dwóch gryfów11).

Natomiast w „Historii prawdziwej” Lukiana12), jej bohater dostał się na naturalnego satelitę Ziemi w inny sposób: wiatr uniósł i osadził na Księżycu statek, na którym uprzednio płynął.

W 1633 roku biskup Francis Godwin (1562-1633) skończył pisać książkę „Człowiek na Księżycu albo Opowieść o wyprawie tamże przez Domenico Gonsalesa poczynionej”. Do odbycia tej podróży wystarczyły dwadzieścia cztery łabędzie, każdy o jednej nodze, uzbrojonej w orle szpony, zaprzęgnięte w mechaniczne urządzenie w postaci dość skomplikowanej, sztywnej ramy. Pewnego razu łabędzie, jak spłoszone konie, poniosły i niespodziewanie dotarły z pasażerem na Księżyc.

Młodszy od Gonsalesa o siedemnaście lat Francuz, Cyrano de Bergerac13) podróżował w stronę srebrnego satelity Ziemi kilkoma sposobami. Po raz pierwszy użył dość prostego sposobu. Przymocował do swojego ciała wiele butelek, wypełnionych rosą… Wierzono, że rosa pod wpływem ciepła słonecznego unosi się. Niestety, próba się nie powiodła, Cyrano bowiem zboczył z właściwego kierunku i poszybował ku Słońcu. Rozpoczął więc rozbijać flaszki, jedna po drugiej. Ta czynność uratowała go przed upadkiem na gorące Słońce, opadł bezpiecznie na Ziemię. Dzięki przytomności umysłu dane mu było przekazać współczesnym i potomnym relacje z tej wyprawy.

Następnym razem też zawiodła technika: tryby latającej machiny, napędzanej skrzydłami, wprawianymi w ruch nakręcaną sprężyną, zbyt szybko uległy zatrzymaniu. Pojazd Cyrana znalazł się na Ziemi zepsuty, aliści sam podróżnik dotarł jednak do Księżyca ponieważ przezornie przed lotem natarł swoje ciało szpikiem wołowym, a było powszechnie wiadomo, że Księżyc ten szpik przyciąga…

Po raz trzeci, aby dolecieć do Księżyca, Cyrano użył tzw. eliksiru przyciągającego. Roztopił magnes i sklarowawszy stop dobył z niego ów eliksir, ładunki przyciągające. Dalej: wypalił eliksir na proszek i ugniótł w kulę. Usiadł w uprzednio przygotowany, stalowy rydwan i rozpoczął podrzucanie spreparowanej kuli. Kula, wzlatując, przyciągała żelazny pojazd i takim to zdumiewająco prostym sposobem prowadziła go w przestworza, ku Księżycowi.

Ostatnie dwa sposoby – wejście z Ziemi na Księżyc po drabinie i utracenie masy ciała, by wzlecieć w powietrze napędem samego zachwycenia, ekstazy – były mało wiarygodne, Cyrano nie wierzył w ich skuteczność…

Nie starczy tu miejsca na opisy wszystkich historii o unoszeniu człowieka w przestworza przez Pegaza i ptaki. Nawet przez dość sensowny pomysł Leonarda da Vinci, zachowany w jego rysunku: wehikułu ze śrubą „wkręcającą” się w atmosferę. 5 czerwca 1783 roku bowiem ptasie sposoby ostatecznie straciły jakiekolwiek wspomniane wyżej możliwości, z wiarygodnej odeszły w domenę fantastyki komicznej.

Wspomnianego dnia, miesiąca i roku bracia Etienne i Joseph Montgolfier wprawili w kompletne zdumienie mieszkańców rodzinnego miasteczka Annonay we Francji. Ujrzeli oto dużą, papierową kulę, wypełnioną dymem palącej się słomy: delikatnie drgając na lekkim wietrze, uniosła się i poszybowała ku nieboskłonom. Tego samego jeszcze roku, 21 listopada, na montgolfierze wznieśli się dwaj ludzie: de Rozier i dArlandes, dokonali dwudziestominutowego lotu.

Niemal natychmiast, bowiem wszystko to działo się tegoż 1783 roku, wynaleziony balon został udoskonalony przez fizyka, Charlesa, który polecił wykorzystać do wykonania powłoki jedwabiu, a jej wypełniacza – wodoru. I tak już w kilka miesięcy po pierwszej demonstracji balonu przez braci Montgolfier to poprawione urządzenie przeleciało nad kanałem La Manche. Pierwszymi pasażerami tak odbytej wycieczki byli niejacy Blanchard i Jeffries.

Nastała era balonu. Próbował wprawdzie coś tam jeszcze wyprawiać z ptakami baron Münchhausen, wykorzystując do przelotów kaczki, ale był wielce spóźniony i właściwie stał się śmieszny. Balon wzruszył więc nie tyle posady Ziemi, ile przestworzy i jako taki mocno pchnął rozwój nauki i techniki, także sposób myślenia, sposób kształtowania wyobraźni. Zaczęto poszukiwać nowych materiałów, wypełniaczy, badano sposoby wykorzystania prądów powietrza, czyniono eksperymenty nad sterowaniem latającego statku. Fantaści zaczęli do balonu przywiązywać dużą wagę. Przy jego użyciu można było odwiedzić najbardziej niedostępne krainy, przykład doktora Fergusona, bohatera Vernea.

Edgar A. Poe14), w roku 1848 wróżył, że za tysiąc lat balony będą poruszać się z prędkością stu pięćdziesięciu mil na godzinę i zabierać na pokład do czterystu pasażerów. Słynny Edgar jeszcze nie wyobrażał sobie silnika, a tę zawrotną szybkość, według niego, balon miał osiągnąć wykorzystując możliwości prądów powietrznych.

J. Verne, pisząc w roku 1865 powieść „Z Ziemi na Księżyc” sam nie wierzył nie tylko w to, że balon może stanowić środek komunikacji kosmicznej. Nie wierzył także w skuteczność osiągnięcia takiego celu przez pocisk artyleryjski. Doskonale znał obliczenia teoretyczne, na podstawie których żadne urządzenia znane mu nie mogły nadać pociskowi ani drugiej, ani pierwszej prędkości kosmicznej. Ale czy w takich rachunkach orientował się ówczesny, mało wykształcony, potencjalny czytelnik?

Samobieżne drogi… Pierwszy raz zastosowano ruchome platformy, jako drogi przenoszące zwiedzających, na Paryskiej Wystawie Światowej w 1889 roku. Tu pierwszymi fantastami byli inżynierowie. J. Verne o podobnych drogach napisał dopiero w 1895 roku, w książce pt. „Wyspa błądząca”. Wells również docenił ich praktyczne możliwości ukazując wygodę podróżujących. W swoich powieściach „Gdy śpiący się zbudzi” z 1898 roku i „Wizje przyszłości”, napisanej dwa lata później, proponował instalowanie ruchomych platform w Londynie, ponad dotychczasowymi ulicami.

Po dalszych przeszło czterdziestu latach ogromne drogi – z restauracjami i salonami wypoczynku – mkną z szybkością stu pięćdziesięciu kilometrów na godzinę z jednego krańca kraju w drugi w opowiadaniu Amerykanina, Roberta Heinleina pt. „Drogi muszą być w ruchu”. Inny autor, w latach sześćdziesiątych XX stulecia, przedstawił szczegółową, techniczną realizację drogi samobieżnej, wykonanej ze specjalnego materiału, jak rzeka, najwolniej płynącej przy brzegach, coraz szybciej w miarę dochodzenia jej środka.

Gdy balon został – zdawało się – zepchnięty w sferę fantastyki komicznej, jeszcze dziewiętnastowieczny Wells nagle dla następnego stulecia okazał się bardzo przewidujący. W swojej „Wojnie w przestworzu” przywrócił do realnego bytu udoskonalony balon, sterowiec. Przewidział jego rolę w pierwszej wojnie światowej, a nawet odleglejszą jego przyszłość. Wells dożył spełnienia swojej wizji, ale i jej zmierzchu, jaki nastąpił po katastrofie na amerykańskim aerodromie największego sterowca, niemieckiego „Hindenburga”, w końcu lat międzywojennych.

Wyciągając z tego przykładu wnioski można pokusić się o delikatne pytanie: czy zdarzy się, że nadejdzie kiedyś czas na spełnienie pozornie spóźnionych wizji Heinleina? Może jego ruchome drogi jednak kiedyś będą w ruchu?…

I jeszcze krótka rzecz o cudzie. Bohater książki innego pisarza sprzed wieków otrzymał na Księżycu kilka kamieni. Jeden z nich, ebolus, miał cudowną zdolność czynienia ciała nieważkim lub, przyłożony do tego samego ciała drugą stroną, podwajał jego wagę.

W XX wieku grawitacja i antygrawitacja stały się pojęciami pospolitymi i powszechnie zrozumiałymi. Cud nie wyklucza wiarygodności. Wystarczy dopuścić myśl, która zaakceptuje możliwość istnienia takich praw przyrody, które jeszcze nie zostały odkryte przez człowieka. Każdy wczorajszy cud jutro może okazać się rzeczywistością. Cyrano de Bergerac uznał, że cud, to coś, czego nie jesteśmy ogarnąć narządami zmysłów. Zawołał jednocześnie: a kto udowodnił, że narządy te są doskonałe?! Lot samolotem był cudem – powiedział w XX wieku Karel Ĉapek14) – kiedy samolot zdolny był przelecieć sto metrów, ale stał się rzeczywistością, kiedy piloci zaczęli latać z zamkniętymi oczami, nikogo nie wprawiając w zdziwienie. Francuski utopista z XVII wieku, Denis Veras, w 1675 roku podsumował: „Wiele z tego, co zdawało się kiedyś prawdą niezaprzeczalną, w wiekach późniejszych zostało obnażone, okazując się zaledwie misternym wymysłem. Wiele rzeczy, długo uważanych za baśnie i odrzucanych nawet jako grzeszne i w niezgodzie z religią, uznawane zostały później za prawdy tak monolitowe, że każdy, kto się ważył w nie wątpić, wydawał się nieukiem i ciemnym głupcem”. Pomyśleć, że zaledwie siedemdziesiąt pięć lat przed zapisaniem tych zdań przez Verasa, na stosie św. inkwizycji został – wiadomo, za co – spalony, Giordano Bruno15).

A w kontekście do powyższego, czyż jest prawdą twierdzenie, że historia się nie powtarza? Wszak podobnie do epoki Giordana Bruna i jego ostatecznego losu, mimo w naszych czasach jak nigdy dawniej, już lawinowo postępujących osiągnięć w nauce i technologiach, często nawet zaskakujących swoim znaczeniem, alarmująco odżywa we współczesnym świecie stara Hydra17) kołtuństwa. Ziejąc jadem obskurantyzmów religijnych wskrzeszanych – jak w Polsce – na wysokościach ambon jędraszewskich i w ciemnicach edukacyjnych krucht czarnkowych, czy małopolsko nowakowych, inkwizytorskich i groźnie nietolerancyjnych w ogólnym charakterze.


1) Meduza, w mitologii greckiej najgroźniejsza z Gorgon (trzy siostry: Stheno, Euryale, Medusa o budzącej grozę powierzchowności).

2) Posejdon, w mitologii greckiej władca mórz, rzek, wysp i półwyspów.

3) Zeus, Apollo, w mitologii greckiej – bogowie.

4) Bellerofont, w mitologii greckiej syn króla Koryntu, Glaukosa, potomek Syzyfa.

5) Chimera, w mitologii greckiej ziejący ogniem potwór w postaci lwa, z łbem kozy i wężem zamiast ogona.

6) Andromeda, w mitologii greckiej córka króla Etiopii, Kefeusa i Kasjopei, po śmierci zamieniona w gwiazdę.

7) Helikon, góry w północno-zachodniej Beocji.

8) Olimp, łańcuch górski oddzielający Macedonię od Tesalii, w mitologii greckiej uchodził za siedzibę bogów.

9) Defoe, Daniel (1660-1731), angielski pisarz i publicysta, jeden z twórców nowoczesnej powieści realistycznej, m. inn. napisał „Przypadki Robinsona Cruzoe”.

10) Macedoński, Aleksander (356-323 p. n. e.), syn Filipa II i Olimpias, uczeń Arystotelesa, od roku 336 p. n. e. objął tron grecki i ogłosił się wodzem ogólnohelleńskim.

11) Gryf, w mitologii fantastyczne zwierzę, wyobrażane w postaci lwa z głową i skrzydłami orła.

12)Lukian (ok. 120-po – 180), satyryk grecki z Samosat w Syrii, obrońca sądowy i popisowy mówca, twórca dialogu satyrycznego.

13) Cyrano de Bergerac (1619-1655), pisarz i dramaturg francuski, zwolennik filozofii materialistycznej, twórca powieści filozoficzno-fantastycznej.

14) Poe, Edgar Allan (1809-1849), amerykański poeta, nowelista i krytyk literacki, reprezentant romantyzmu, m. in. swoją twórczością wywarł duży wpływ na rozwój literatury kryminalnej i fantastyczno-naukowej.

15) Ĉapek, Karel (1890-1938), twórca nowoczesnej prozy czeskiej, pisał powieści o dehumanizacji współczesnego życia, o niebezpieczeństwie faszyzmu, dramaturg.

16) Bruno, Giordano (1548-1600), filozof włoski, główny przedstawiciel renesansowej filozofii przyrody, przeciwnik scholastyki, zwolennik świeckiej etyki humanistycznej, stworzył system materialistycznego panteizmu.

17) Hydra, w mitologii greckiej potwór wielogłowy.

Andrzej Markowski-Wedelstett

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. MarekSza 25.04.2023
  2. Andrzej 30.04.2023